RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Krzysztof Karnkowski: Zapytajmy o dzieci

Wczoraj późnym wieczorem posłowie bili własne rekordy moralnego uniesienia – pisze autor (fot. Forum/Mateusz Wlodarczyk)
Wczoraj późnym wieczorem posłowie bili własne rekordy moralnego uniesienia – pisze autor (fot. Forum/Mateusz Wlodarczyk)

Wydawało się, zwłaszcza tym bardziej naiwnym odbiorcom i komentatorom, że podczas pierwszego głosowania w sprawie wprowadzenia stanu wyjątkowego polski Sejm doszedł do pewnej granicy. Nic bardziej mylnego, wczoraj późnym wieczorem posłowie bili własne rekordy moralnego uniesienia i takich też szantaży, równocześnie krzycząc, skandując, naśladując zwierzęta i modląc się za dusze niewinnych ofiar. Nie wiem, czy Łukaszenko faktycznie oglądał wczoraj polski Sejm, pijąc szampana i jedząc popcorn, jak barwnie opisał to z mównicy Artur Dziambor (Konfederacja). Nawet jeśli był to tylko koniak zagryziony słoniną, to faktycznie obrazki z Wiejskiej dyktatorowi mogą się przydać. Może pokazać je swoim poddanym, czasem dopominającym się demokracji i zapytać – o tym marzycie?

Szaleństwo w Sejmie. Opozycja przerywała ministrowi co najmniej 77 razy

Podczas sejmowej debaty ws. stanu wyjątkowego głos zabrał szef MSWiA Mariusz Kamiński. Jego przemówienie próbowali zagłuszyć politycy opozycji....

zobacz więcej

Tak, Łukaszenko jest tu wielkim wygranym, nam pozostaje co najwyżej śmiech przez łzy. Trudno do końca poważnie podejść do posłów, którzy na co dzień od Kościoła trzymają się jak najdalej, gdy zaczynają w Sejmie powoływać się na Ewangelię czy modlić się, zresztą ewidentnie nie znając porządku wznoszonej modlitwy. Lata słyszeliśmy o tym, jak rządzący zmieniają Polskę w kraj wyznaniowy i to jakby stało się, choć za sprawą zupełnie innych osób i z innych, niż można było się spodziewać, pobudek. Zresztą i część lewicy poza parlamentem dostrzega dwuznaczność tej sytuacji.

Niemniej – cyrk parlamentarny zostaje obficie poświęcony, znów słyszymy słowa Jezusa i Jana Pawła II i tylko nie idzie za tym żadna refleksja. Znakomicie zareagował na to jeden z użytkowników Twittera, posługujący się Nickiem „Momma-son”, który słyszane wczoraj z ław opozycji dramatyczne pytanie „gdzie są dzieci?” wpisał w znaną z protestów zwolenników pełnego dostępu do aborcji czerwoną błyskawicę na czarnym tle. Bo właśnie, jak do wypominania chrześcijanom hipokryzji ma się to nagłe wzięcie na sztandar najmłodszych ofiar bandyckiej operacji białoruskich władz?

Zobacz także: Karnkowski: Polityczne powtórki i konserwy wieprzowe

Stan wyjątkowy przy granicy przedłużony o 60 dni. Sejm wyraził zgodę

Sejm zgodził się na przedłużenie o 60 dni stanu wyjątkowego na części obszaru województw podlaskiego i lubelskiego, przy granicy z Białorusią. Za...

zobacz więcej

Gdzie są dzieci? Tak, to istotne pytanie, które jednak nie może zagłuszyć innego – skąd dzieci tam się wzięły? Jak już wiemy, dotarły tam, wraz z rodzicami, samolotami, albo z państw trzecich, albo z terenu Rosji lub Białorusi, gdzie mieszkały z rodzicami od kilku lat. Na ile dorośli w tej specyficznej wojnie dali się zmanipulować, na ile manipulują sami, zapewne prędko się nie dowiemy. Być może nie brak tu naiwnych i oszukanych, jednak wiele wskazuje na to, że stanowią oni tylko alibi dla tych prawdziwie groźnych, idących na zachód w porozumieniu z Łukaszenką i Putinem, lecz i z własną agendą. Ze złymi zamiarami, które bynajmniej Moskwie nie przeszkadzają.

Zobacz także: Krzysztof Karnkowski: Kukiz, Sośnierz, ściana

Każdy zamach na zachodzie Europy, to wzrost niepewności i chaosu, który można łatwo przekuć w tęsknoty za fałszywym spokojem i stabilnością, za silnym człowiekiem, kimś „takim, jak Putin” lub po prostu – za Putinem. Przy czym, wbrew temu, co mówią, a może nawet w co wierzą przedstawiciele opozycji nie jest tak, że kwestia dzieci, którym w tym wszystkim dzieje się krzywda, jest dla kogokolwiek, może poza skrajnymi przypadkami, obojętna. I z tego właśnie regionalny, a może już globalny terrorysta z Mińska doskonale zdaje sobie sprawę. „Dajcie więcej dzieci!” – krzyczy już zapewne na swoich podwładnych, a ci myślą nad nowymi, „turystycznymi” ofertami dla mieszkańców Bliskiego Wschodu i Afryki. Tymczasem chętnie dowiedziałbym się, jak wszyscy nasi politycy i ich przyjaciele w mediach, biorący sobie tę dziecięcą krzywdę na sztandary, chcieliby rozwiązać ten realny przecież problem.

Ponad 700 ewakuowanych Afgańczyków bez papierów uciekło z bazy w USA

Afgańczycy ewakuowani z kraju do USA na własną rękę opuszczają bazy wojskowe, gdzie zostali zakwaterowani, jeszcze przed otrzymaniem papierów...

zobacz więcej

Czy Państwa propozycja to odbieranie dzieci rodzicom z powodu nędzy, jak to już działo się przecież za czasów PO i chwile później, nim nie uporządkowano tej sytuacji? Czy służby państwa polskiego dzieci te miałyby odbierać rodzicom, więc de facto porywać je, przemocą rozdzielając rodziny? A może powinniśmy przyjmować całe rodziny, pamiętając o tym, że to Państwa propaganda uwielbia przedstawiać tradycyjna rodzinę jako siedlisko przemocy, obyczajowej opresji, wreszcie źródło fanatyzmu religijnego i akurat w tym przypadku ta opinia nie musi być bardzo odległa od prawdy?

Zobacz także: „Alarm!”. Mieszkańcy przygranicznych miejscowości boją się migrantów [WIDEO]

Nie ma tu dobrego rozwiązania poza ewentualnym udzielaniem doraźnej pomocy na samej granicy, ta jednak nie spotyka się ani z docenieniem w kraju, ani zainteresowaniem samych obcokrajowców, co pokazują świadectwa funkcjonariuszy SG. Nieproszeni goście bardzo łatwo mogą zmienić się w tych, za których chcieliby uchodzić, w szukających pomocy uchodźców, wystarczy tylko skorzystać z przejścia granicznego, dziwnym trafem się to jednak nie dzieje. Wydaje się, że część polityków chciałaby więc wdrażania wobec nich procedur niejako na siłę i wbrew przepisom. I tu wraca pytanie o dzieci – jak to zrobić? I nikt tego pytania nie zadaje, zapewne dlatego, że nie ma na nie dobrej odpowiedzi. Zamiast więc jej poszukać, wracamy do podgrzewania emocji. Aktywiści, którzy mają pretensje, że państwo polskie nie pomaga tym małym ofiarom geopolityki, zacząć powinni od siebie.

Sadurski pisze o zbrodniarzach w mundurach. OMA: Skierowaliśmy zawiadomienie do prokuratury

Krytyk rządu i dziennikarzy TVP prof. Wojciech Sadurski kolejny raz umieścił kontrowersyjny komentarz – tym razem związany z sytuacją na granicy z...

zobacz więcej

Co załatwiła im właśnie nasza opozycja, trafnie opisał Krzysztof Bosak: „Posłowie Lewicy i KO nie rozumieją, że swoim dzisiejszym zachowaniem w Sejmie stworzyli racjonalne uzasadnienie dla wykorzystania na szerszą skalę dzieci w operacji destabilizacji Polski. Zarówno to, co zrobili, jak i to, że nie rozumieją swojej roli dyskwalifikuje ich politycznie.” Dodam, że tą bardziej cyniczną część, która doskonale wie, co robi, również i moralnie, choć o moralności mają ostatnio tak wiele do powiedzenia. Natomiast brak propozycji zauważają nawet niektórzy krytycy obecnych władz, co zresztą ich samych naraża na bardzo mocne reakcje dotychczasowych przyjaciół.

Zobacz także: Żeby wywrzeć presję, „specjalnie zdejmują dzieciom buty i wyrzucają”. SG o działaniach imigrantów [WIDEO]

Waldemar Kuczyński zauważa, że „opozycja ograniczyła się do miksu łomotu w rząd z kaznodziejstwem”, tymczasem „jej obowiązkiem było pokazanie, jak ona pogodziłaby szczelność granicy z humanitaryzmem, którego brak zarzuca PiS. Nie powiedziała na ten temat nic!!” – kończy Kuczyński mocnym oskarżeniem, by chwilę później zauważyć, że wiele osób obraża się na niego na Twitterze, ponieważ chwilowo ma inne od nich zdanie w jednej sprawie. Któż z nas tego nie doświadczył? Wróćmy jednak do granicy.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Krzysztof Karnkowski: Unia, TSUE, Solidarność. Elektryczna układanka

Spór, jaki na kilku płaszczyznach toczy się między Unią Europejską a Polską, przybiera coraz poważniejsze wymiary. W chwili gdy jednoosobowe...

zobacz więcej

Poza dziećmi silne wzburzenie budzą wśród przeciwników władz wszelkie dowody na inne, od pokojowych i egzystencjalnych motywacje przybyszów. O zdjęciach z konferencji prasowej napisano wiele, gimnastykując się przy tym niesamowicie. Niektórzy doszli wręcz do tego, że w posiadaniu zdjęć penalizowanych seksualnych perwersji nie ma niczego złego, jeśli są to materiały stare, z internetu czy wykadrowane z filmu – i w taki sposób dyskredytowali fakt ujawnienia jednej z kontrowersyjnych fotografii. O drugim, przedstawiającym już nie zwierzę, a małą dziewczynkę, łaskawie w ogóle się już nie wypowiadali. Kwestionowano zarówno zasadność, jak legalność ujawnienia materiałów. Gdy wreszcie, podczas sejmowego wystąpienia ministra, pojawił się kolejny wątek, powiązania jednego z zatrzymanych na granicy z ISIS, praktycznie zginął wśród rechotów, wrzasków i innych parlamentarnych środków ekspresji obrońców praw człowieka dość świeżej daty. Jestem absolutnie przekonany, że gdyby posłuchano pani Hartwich i wpuszczano imigrantów, jak leci, a dopiero później ich sprawdzano, po ujawnieniu kontrowersyjnych materiałów, znalezionych na telefonach, kwestionowano by ich autentyczność i sugerowano prowokację służb.

Zobacz także: Prezydent podpisał rozporządzenie o przedłużeniu stanu wyjątkowego

Na koniec warto docenić tych kilkoro posłów Konfederacji i Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy czas, przeznaczony na zadawanie pytań, postanowili poświęcić na… zadawanie pytań. W tym niesamowitym momencie, w jakim się znaleźliśmy, było to chyba najmniej spodziewane zachowanie w naszym Sejmie. Tym bardziej należy się za nie słowo uznania.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej