RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Krew się lała, jeżozwierz „strzelał” kolcami. Horror w Bielsku [WIDEO]

Jeżozwierze jednak „strzelają” kolcami (fot. Shutterstock/Jukka Jantunen)
Jeżozwierze jednak „strzelają” kolcami (fot. Shutterstock/Jukka Jantunen)

Kolce latały jak strzały na odległość kilku metrów. Spod nogawki zaczęła wyciekać krew – relacjonuje wolontariuszka białostockiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt, która z kompanką stawiły się w Bielsku Podlaskim w jednym celu: schwytać jeżozwierza, grasującego od kilkunastu dni i straszącego mieszkańców. Misja okazała się trudniejsza, niż można by się spodziewać.

Zobaczyli dyndającego nad stadionem kota i nie wahali się ani sekundy. Spadł [WIDEO]

Kilkadziesiąt sekund grozy na stadionie w Miami. W pewnym momencie meczu piłkarskiego nad trybunami kibice zauważyli wiszącego kota. Zwierzę...

zobacz więcej

Egzotyczne zwierzę widziane było na ulicach Bielska od kilkunastu dni: przy moście, w parku czy w okolicach dworca. Na nic zdały się apele lokalnych mediów i poszukiwania właściciela. Ostatecznie jeżozwierz został złapany w nocy z niedzieli na poniedziałek, gdy zakradł się na teren plebanii.

Jeżozwierz terroryzował Bielsk


Zwierzak został zagoniony do piwnicy, a na miejsce wezwano policję oraz straż pożarną, a służby zawiadomiły Towarzystwo Ochrony Zwierząt z Białegostoku. Grasownik nie zamierzał się jednak poddawać.

– Specjalnie stawałam na skrzynkach, żeby kolce nie sięgały twarzy – mówi jedna z wolontariuszek TOZ, która przyjechała do Bielska złapać niesfornego zwierzaka. Misja była tym bardziej niebezpieczna, że – wbrew twierdzeniom części ekspertów – jeżozwierz strzelał kolcami, których długość sięgała nawet 30 cm.

„Noga jak kaktus”


„Strzały” trafiały wolontariuszki w nogi, które po chwili przypominały niemal kaktusy. – W pewnym momencie zauważyłem, że u koleżanki noga jest cała w kolcach jak kaktus. Spod nogawki zaczęła jej wyciekać krew – relacjonuje druga z kobiet.

Jak przyznają, to była pierwsza taka sytuacja i nie spodziewały się dużych problemów.

Ciągle nie wiadomo też, skąd jeżozwierz znalazł się w Bielsku. W naszym klimacie te zwierzęta nie występują naturalnie. Gdyby nie został złapany, prawdopodobnie nie przeżyłby nawet zimy. TOZ ciągle czeka na zgłoszenie się jego właściciela.

Zobacz także: To nie żart. Czarny kot nad Wołgą został wiceministrem [WIDEO]

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej