RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wyrok ws. zabójstwa i kanibalizmu. To miał być „pakt gwarantujący milczenie”

Do zbrodni miało dojść w 2002 roku (fot. PAP/Marcin Bielecki)
Do zbrodni miało dojść w 2002 roku (fot. PAP/Marcin Bielecki)

W procesie o zabójstwo i kanibalizm, do którego miało dojść 20 lat temu, Robert M. został skazany na 25 lat więzienia. Wciąż nie odnaleziono szczątków ofiary, a także nie ustalono jej tożsamości.

Nauczyciel kanibal umówił się na seks z ofiarą. Odnaleziono kolejne kości

Policja w jednej z dzielnic Berlina odnalazła kolejne części ciała 44-letniego Stefana T., który miał paść ofiarą nauczyciela. W mieszkaniu...

zobacz więcej

Oskarżonymi w tej sprawie byli też Sylwester B., Rafał O. i Janusz S. Jednak sąd uznał, że nie brali udziału w samym zabójstwie, a sprawa zbezczeszczenia zwłok uległa przedawnieniu, dlatego nie wymierzono im kary. W sprawę miał być także zamieszany piąty mężczyzna, Zbigniew B., który zmarł w 2017 r.

Wszyscy czterej są oskarżeni o pobicie i uwięzienie „ze szczególnym udręczeniem” mężczyzny o nieznanej tożsamości, a następnie zabicie go „ze szczególnym okrucieństwem”. Mieli następnie rozczłonkować ciało, upiec je częściowo i zjeść – jako swoisty „pakt”, zapewniający milczenie uczestników zbrodni. Miało do tego dojść w 2002 r. – między lipcem a październikiem, w okolicach wsi Łasko pod Choszcznem i w Strzelcach Krajeńskich.

Jak doszło do zbrodni?


Pozostałych oskarżonych obciążały przede wszystkim zeznania Rafała O. Ten jednak podczas pierwszej rozprawy odmówił odpowiedzi na pytanie, czy potwierdza wcześniejsze wyjaśnienia i nie chciał odpowiadać na pytania stron.

Wcześniej opowiadał, że w 2002 r. we wsi Kołki spotkał „ekipę” Roberta M., a więc oprócz głównego oskarżonego również Zbigniewa B., Janusza S. i mężczyznę „z Zielonej Góry” i pojechał z nimi do wsi Łasko, do jednego z lokali, gdzie m.in. pili alkohol. Siedzieli tam też inni mężczyźni – M. miał zawołać jednego z nich, około 30- lub 40-letniego, uderzyć go w twarz i zaprowadzić do samochodu, którym przyjechali, a następnie wywieźć nad jezioro Osiek we wsi Ługi (Lubuskie). Tam M., po wypiciu alkoholu miał się kłócić z mężczyzną, po czym – według Rafała O. – powiedział do Zbigniewa B. „wiesz, co masz robić”, a ten przeciął mężczyźnie szyję nożem, niemal oddzielając głowę od tułowia. Jak opowiadał O., rozpalono ognisko, B. odciął części ciała zabitego człowieka, upiekł i nakazał je zjeść świadkom.

O co wnioskował prokurator?


Rafał O. mówił też w składanych wcześniej wyjaśnieniach, że mężczyźni włożyli ciało do pontonu, który był na samochodzie, wypłynęli na jezioro, a kiedy wrócili, umyli ponton i załadowali z powrotem na auto. Wskazywał, że siedzący w pobliżu dwaj pozostali mężczyźni nie zareagowali na zabójstwo, a gdy sam to zrobił, zagrożono mu, że „czeka go to samo”, jeśli nie będzie milczał.

Prokuratura domagała się dożywotniego więzienia dla Roberta M., po 25 lat dla Janusza S. i Sylwestra B. oraz 14 lat dla Rafała O. Prokurator Hubert Kołtuniak wskazywał podczas ostatniej rozprawy, że wśród dowodów znajdują się nagrania z mieszkania Rafała O., o których oskarżony nie wiedział, a na których zarejestrowane zostały rozmowy z sąsiadami podczas „zakrapianych” imprez. Rafał O. mówił w nich o szczegółach zbrodni. Prokurator zaznaczył, że dowodem są także zeznania O. złożone na etapie postępowania przygotowawczego, które uszczegółowił w czasie eksperymentów procesowych.

Obrońcy wnioskowali o uniewinnienie oskarżonych, wskazując m.in., że oceniając wyjaśnienia O. trzeba pamiętać, iż mężczyzna „jest upośledzony umysłowo” i cierpi na chorobę alkoholową a także, że w procesie brak nie tylko dowodów, ale nawet poszlak. Adwokat Rafała O. mec. Jerzy Synowiec wskazał natomiast, że wierzy w wersję swojego klienta. Jak zaznaczył, nie wyobrażałby sobie, że człowiek „w takiej kondycji psychofizycznej” mógłby wymyślić podobną historię. Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej