RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Samokrytyka jak towarzysz Stalin – nigdy nie przeminie

Tomasz Siemoniak (fot. PAP/Rafał Guz)
Tomasz Siemoniak (fot. PAP/Rafał Guz)

Zdawałoby się, iż po 30 latach od pełnego zerwania komunistycznych więzów, krępujących Polskę, tylko w koszmarnych snach pojawić się może jeden z symboli tamtej epoki – publiczna samokrytyka, składana przez znaną, ważną postać życia społecznego i politycznego. Po ponad 60 latach od panowania w naszym kraju najczarniejszej wersji stalinizmu.

Mazurek opowiada o swoich urodzinach. Obrywa się Tuskowi i jednej z gazet

Nie milkną echa ubiegłotygodniowej imprezy urodzinowej znanego dziennikarza Roberta Mazurka. Wśród zaproszonych gości znajdowali się politycy...

zobacz więcej

Ja jednak nie śnię. To dzieje się na jawie. Nasza rzeczywistość cofa się do ponurych lat 50. Co za zderzenie?  W Europie, w której w dużej mierze dzięki Polsce,  od kilku dziesiątków lat trwa pochód wolności, samodzielnego stanowienia narodów, gdzie prawa jednostki do niezależnego postępowania  – w granicach prawa – są świętością, w nasze życie polityczne, a szerzej społeczne, wdziera się w sposób namacalny, jedno z najbardziej charakterystycznych zjawisk czasów komunistycznych.

Koszt powrotu na łono              


Czytając tekst samokrytyki posła Platformy Obywatelskiej Tomasza Siemoniaka, zajmującego do niedawna stanowisko wiceprzewodniczącego partii, zdziwienie budzi – niezależnie od innych elementów – powód, który sprowokował go do aktu – jak ironizowano kilkadziesiąt lat temu – samobiczowania. Już  to określenie wskazuje na podłoże religijne samokrytyki. Akt ten nabiera cech ceremonii religijnej, w której wierny, zrozumiawszy ogrom zła zawarty w jego postępku, chce uspokoić gniew niebios – w tym miejscu możemy podłożyć imię jakiegoś konkretnego bóstwa, albo ziemską, żywą osobę, np. przewodniczącego partii –  składa siebie samego w  ofierze. W tym przypadku jako zadośćuczynienie, to zarazem rodzaj pokuty – w czasach ogromnego postępu technologii cyfrowej – ogłasza w mediach społecznościowych samokrytykę.

Wielu obserwatorom sceny politycznej powód, który niespodziewanie zanurzył polskie życie publiczne w zapomnianej erze komunizmu, wydawać się może nader błahy. Tomasz Siemoniak kilka dni temu wziął udział – wraz z kilkunastoma politykami innych ugrupowań, ale też aktorów, artystów – w urodzinach znanego dziennikarza Roberta Mazurka.

Tak by się mogło wydawać niezorientowanym w kulisach polityki prowadzonej przez Donalda Tuska. Nie mam sumienia trzymać swoich czytelników nadal w napięciu. Oto więc ta słynna samokrytyka Tomasza Siemoniaka. Od a do b. Co do joty. 

Urodziny Mazurka. Nie chcesz brać udziału w wojnie polsko-polskiej? Jesteś skończony

Ja się tylko przywitałem, nic złego nie zrobiłem, ale na ostrą krytykę zasługuję, a tak poza tym to PiS jest zły. Tak w skrócie brzmi samokrytyka,...

zobacz więcej

„Wiele osób pyta za pośrednictwem FB o moją obecność na spotkaniu urodzinowym redaktora Roberta Mazurka w piątek 17 września. Choć nie wypowiadam się w mediach to z szacunku do pytających tutaj krótko odpowiadam: żadnego alkoholu na spotkaniu nie piłem, z posłami PiS żadnego kontaktu tam nie miałem. Z jednym z ministrów (posłem z mojego okręgu wyborczego) i jego żoną (w większej grupie - co widać na zdjęciu – zamieszczonym w dzienniku „Fakt” – dop. JJ) zamieniłem kilka słów przy wyjściu. Wiedzy kto będzie nie miałem. Żałuję, że w piątek po 21 nie zostałem w Sejmie, ale czułem się zobowiązany potwierdzeniem zaproszenia i zamiarem osobistego złożenia życzeń. Nikt z mediów przed wtorkową publikacją mnie nie pytał, gdzie byłem w piątek wieczorem. Ale oczywiście konsekwencje polityczne są twarde i jasne, ponoszę je oddawszy się do dyspozycji przewodniczącego Donalda Tuska, do którego ocen i wyczucia politycznego mam absolutne zaufanie przez 30 lat współpracy. A z tymi, którzy niszczą Rzeczpospolitą od 6 lat i ich niegodziwościami zamierzam nadal walczyć z pełną determinacją. W każdej roli jaką będę pełnić. Dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia i z pokorą przyjmuję ostrą krytykę. Przepraszam za wszystkie publiczne skutki mojego działania”.

Nie powstydziliby się Sokorski, Putrament, Brandys              


Muszę przyznać, że tekst spełnia najwyższe standardy samokrytyki. Nawet ja, który znam i pamiętam epokę stalinowską, ( w dniu śmierci towarzysza Stalina byłem blisko 15-latkiem, w pierwszej klasie licealnej) miałbym kłopoty z wypełnieniem wszystkich wymogów dobrej samokrytyki. Żeby się nie rozwodzić, zwrócę uwagę na najistotniejsze dwa jej punkty, bez których byłaby pozbawiona „duszy” dobrej samokrytyki. Pierwszy to wyraz najwyższego zaufania do swego wodza – „jego ocen i wyczucia politycznego”. Drugi równie ważny, to zapewnienie o poświęceniu wszystkich sił w walce z PiS – „A z tymi, którzy niszczą Rzeczpospolitą od 6 lat zamierzam nadal walczyć z pełną determinacją”. Nie mniej ważne – niezależnie od roli jak mi teraz przewodniczący Donald  Tusk przydzieli.    

Banaś zażartował z urodzin Mazurka. Dziennikarz mu o czymś przypomniał

Nie milkną echa imprezy urodzinowej Roberta Mazurka, która odbywała się w czasie, gdy w Sejmie trwało wystąpienie Mariana Banasia. Szef NIK...

zobacz więcej

To równie fundamentalna deklaracja. Nie rola, nie funkcja w ogólnym rozrachunku się liczy, lecz zadanie jakie stoi przed partią. Inaczej mówiąc, Tomasz Siemoniak zrozumiał, że jeśli się płynie na jednym statku, a jego celem jest dopłynięcie do „królestwa władzy”, to nie ma znaczenia, że się było kiedyś zastępcą kapitana, ale w wyniku błędu zostaje się zdegradowanym do roli majtka zmywającego pokład. Oto wyraz najwyższej dojrzałości partyjnej i lojalności.

Stalin – nie tylko ojcem narodów świata, ale też samokrytyki                 


Jestem ciągle winien podać powody, które ożywiły zapomniany zdawałoby się rytuał życia politycznego jakim była samokrytyka. Zanim to zrobię, możliwie krótko przypomnę, czym była samokrytyka w czasach stalinizmu. Można powiedzieć, że tak naprawdę samokrytyka była instrumentem uruchomionym przez Stalina pod koniec lat 20, a służącym „wodzowi rewolucji” do zapanowania nad zajadłymi  walkami frakcyjnymi o realne przywództwo w partii bolszewickiej. Istotny jest tutaj moment wdrożenia samokrytyki.

A był to czas bezwzględnej walki z ciągle podnoszącymi głowę przeciwnikami bolszewizmu, w kształcie forsowanym przez Stalina. To dzięki wprowadzeniu samokrytyki do życia politycznego, Stalin rozpoczął brutalną rozprawę ze starą, zasiedziałą kadrą partyjną, wyrąbując sobie drogę do władzy absolutnej w partii, a tym samym o przejęcia pełnej kontroli nad państwem. Była to rzekoma droga do jawnego obnażania błędów starych bolszewików, rodzaj wezwania do samodzielnej, spontanicznej autokrytyki własnych poczynań, mijających się mniej lub bardziej drastycznie z bieżącymi wymogami stawianymi przez partię, której cele wyznaczał przywódca. 

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Otóż wydaje mi się, że reakcja Donalda Tuska na „brak czujności partyjnej” przez Tomasza Siemoniaka i sprowokowanie, bo nie chcę mówić wymuszenie na nim publicznej samokrytyki, wynika z założenia lidera Platformy o toczeniu wojny totalnej z przeciwnikiem politycznym.  Jak sam zresztą wyjaśniał,  jego ostra reakcja na  zachowanie Tomasza Siemoniaka ( i Borysa Budki  - dop. JJ)  wynika z tego,  iż w polityce, zwłaszcza dziś w Polsce, opozycja powinna dbać o swoją wiarygodność i na każdym kroku dowodzić,   że „słowa, gesty, programy, działania są ze sobą spójne”.

Byłoby absurdem, gdyby ktoś wyciągał wniosek, że w tym tekście porównuję Donalda Tuska do Stalina. Nie robię tego. Jeszcze nie zwariowałem. Musnąłem jedynie drobny ślad pewnego zjawiska, jakie stworzył na użytek własnych celów politycznych Stalin. Przez kilka dziesiątek lat w różnych częściach świata (Chiny, Kuba, Korea Północna, kraje Europy Wschodniej) zjawisko to stało się wręcz narzędziem pedagogiki społecznej. Że odżyje kiedyś w Polsce nie wierzyłem. Może dlatego, iż nie znałem opinii Stalina, który w latach 30 napisał:  – „Zupełnie nie mają racji ci towarzysze, którzy sądzą, że samokrytyka jest zjawiskiem przemijającym”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej