RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Szef Ryanair wściekły na Polskę. W całym sporze chodzi o... 2 euro?

Michael O'Leary, prezes linii Ryanair (fot. wolterfoto/ullstein bild via Getty Images)
Michael O'Leary, prezes linii Ryanair (fot. wolterfoto/ullstein bild via Getty Images)

Michael O’Leary, szef linii lotniczych Ryanar, zarzucił polskiemu rządowi, że „marnuje 30 mld złotych” na CPK, które uważa za „lotnisko w szczerym polu”. O’Leary chce, by koszty opłat lotniskowych ponoszone przez linie lotnicze przerzucić na... polskich podatników i domaga się interwencji premiera Mateusza Morawieckiego. Argumentuje przy tym, że Ryanair nie udźwignie większych kosztów i obciąży nimi klientów. „Na złodzieju czapka gore” – odpowiada ostro prezesowi tanich linii szef CPK Mikołaj Wild.

Zarabiają nawet po 90 tys. zł. Większość Polaków może im pozazdrościć

By dostać pracę w tym zawodzie trzeba szybko analizować sytuacje, być spostrzegawczym i znać język angielski. Ukończenie kursów i zostanie...

zobacz więcej

Rynek lotniczy wciąż podnosi się po pandemii. Wiadomo już jednak, że nie uniknie przy tym rosnących kosztów – czego nie ukrywa choćby Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. To ona zarządza ruchem na polskim niebie.

PAŻP zapowiada podwyżki. Dlaczego?


PAŻP nie bierze przy tym pieniędzy z budżetu, a utrzymuje się wyłącznie z własnych przychodów – pobiera dwie opłaty związane z zapewnieniem służb żeglugi powietrznej w Polsce. Są nimi: opłata terminalowa, czyli stawka pobierana przez PAŻP za obsługę samolotów podczas startu i lądowania na każdym lotnisku, oraz opłata trasowa pobierana za każdy lot samolotu w przestrzeni powietrznej kontrolowanej przez służby kontroli ruchu lotniczego.

Zobacz także: Spór o kontrolerów lotów. Bezpieczeństwo na polskim niebie

I tak od nowego roku opłata trasowa ma wzrosnąć z 195,70 do 245,81 zł. W przedłożonej propozycji zaproponowano podwyższenie też opłaty terminalowej (dotyczy pojedynczej operacji lotniczej): dla Lotniska Chopina z 343,08 zł do 524,58 zł, a dla Portów Lotniczych Regionalnych z 791,12 zł do 1347,76 zł.

O’Leary szuka korzyści w polskim budżecie


Przeciwko temu w liście do premiera Mateusza Morawieckiego w połowie września protestował osobiście Michael O’Leary, narzekając na skalę podwyżek. „Linie lotnicze nie będą w stanie ponieść wyższych kosztów, w efekcie pasażerowie z Polski będą musieli się liczyć z podwyżką cen biletów. To z kolei zagrozi rentowności wielu tras lotniczych (…) czego rezultatem będzie utrata łączności, miejsc pracy i towarzyszących temu ekonomicznych korzyści” – argumentował szef tanich linii.

Serwis spidersweb.pl zauważał wówczas, że O’Leary nie wspomina przy tym jednak o tym, co działo się przed pandemią, gdy mimo rekordowego ruchu lotniczego opłaty za nawigację spadały. Portal dodawał, że zagraniczne odpowiedniki PAŻP były dotowane z budżetów, a w Polsce Ryanair pewnie także chętnie przyjąłby przerzucenie kosztów z siebie na podatników.

Szef Ryanair: Z powodu kryzysu planujemy zwolnić do 3 tys. pracowników

W związku z kryzysem spowodowanym pandemią koronawirusa linie lotnicze Ryanair planują zwolnić do 3 tys. pracowników, co stanowi redukcję personelu...

zobacz więcej

Bo głównie tego dotyczy propozycja prezesa tanich linii – Michael O’Leary przed kilkoma dniami w Warszawie rzucił pomysł, by polski rząd przekazał 5 mld złotych do PAŻP, by ta „nie musiała podnosić opłat na lotniskach”, przez co ceny biletów nie będą musiały iść w górę. Trudno odmówić temu biznesowej logiki – odradzające się po pandemii tanie loty nadal pozostaną maksymalnie atrakcyjne cenowo, zgarniając gros rynku lotniczego, a dodatkowymi kosztami obarczeni będą nie tyle odbiorcy usługi – klienci – co wszyscy Polacy.

Ryanair straszy podwyżkami. Chodzi o... 10 zł


Warto odnotować też, o jakiej skali podwyżek cen biletów mowa. Na konferencji w warszawskim Novotelu obok szefa Ryanaira głos zabierał m.in. członek zarządu linii Juliusz Komorek. Relacjonująca spotkanie „Gazeta Wyborcza” podaje, że „w Ryanairze oceniają, że cena biletu wzrośnie średnio o 2 euro – zaokrąglając „do góry”: 10 zł.

– A to już dużo, jeśli leci cała rodzina i pomnoży się to przez cztery w obu kierunkach – argumentował Komorek. Czy jednak owe dwa euro zdestabilizują sytuację polskich lotnisk i przeleją czarę goryczy tanich linii lotniczych?

Prezes CPK o walce z koronawirusem: Zapewnimy dziesiątki tysięcy miejsc pracy

Gospodarka stanęła, a przedsiębiorcy załamują ręce. Spadek liczby zleceń jest dla nich zabójczy. – Chociaż CPK ma powstać dopiero pod koniec lat...

zobacz więcej

Na wspomnianych 5 mld od polskich podatników mających zahamować podwyżki kosztów operacyjnych bardzo zależy O’Leary’emu. Do tego stopnia, że szef Ryanaira zaczął sam szukać tych pieniędzy w polskim budżecie. I znalazł w... funduszach na budowę lotniska w Radomiu, które nazwał „najgłupszym pomysłem w historii Polski”.

Przyrównał je przy tym do „sowieckiego planowania” i ocenił, że Polska powinna skupić się na rozbudowie dwóch lotnisk: Chopina i portu w Modlinie – te ostatnie zresztą w całości obsługuje jedynie Ryanaira, z ogromnymi korzyściami dla lotniczego giganta.

Szef linii atakuje przy tym projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego – uważa, że zaplanowane koszty w wysokości 30 mld złotych są równie dobrze przemyślane „jak inwestycja w Bitcoina”.

Prezes CPK odpowiada na zarzuty


Jego słowa spotkały się ze zdecydowaną odpowiedzią prezesa spółki CPK. „Na złodzieju czapka gore. CPK⁩ w odróżnieniu od Ryanair nie uzyskał nigdy nielegalnej pomocy publicznej. Zamiast rezygnacji z CPK polscy podatnicy powinni zaoszczędzić, rezygnując z dotowania lotów Ryanair z portów regionalnych” – ocenił Mikołaj Wild. Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Zaangażowana komunikacja na Twitterze


W dyskusję w zaskakującej formule – przypominającej raczej politycznie zaangażowaną komunikację – włączyło się oficjalne konto Ryanaira na Twitterze, pisząc o CPK jako „zamku na piasku” i wyliczaniu, że „miliardy mogły zostać wydane na polskie szkoły, szpitale, nauczycielki i pielęgniarki”. Populistyczny wywód administratorzy konta zakończyli zdaniem, że „Ryanair nigdy nie otrzymał ani złotówki od polskiego rządu ani od polskich podatników”. Czy to prawda?

Ryanair Sun i 9 mln pomocy publicznej


Nie do końca. Co prawda wraz z początkiem 2019 roku spółka Ryanair DAC wycofała się z Polski, a jej usługi przejęła spółka Warsaw Aviation. Wszystkie bazy nad Wisłą przejęła z kolei czarterowa linia lotnicza Ryanair Sun.

Ta ostatnia później przeszła rebranding i dziś jej samoloty latają pod marką Buzz, jednak formalnie nadal to Ryanair Sun S.A. W bazie SUDOP (Systemu Udostępniania Danych o Pomocy Publicznej) widać, że w okresie od marca do lipca 2020 roku spółka otrzymała ponad 9,3 mln złotych pomocy od polskich podatników.

Bomba „może zostać zdetonowana nad Wilnem”. Co przekazała wieża załodze Ryanaira?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej