RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Krzysztof Karnkowski: Unia, TSUE, Solidarność. Elektryczna układanka

(fot. Shutterstock; PAP/EPA/MARTIN DIVISEK)
(fot. Shutterstock; PAP/EPA/MARTIN DIVISEK)

Spór, jaki na kilku płaszczyznach toczy się między Unią Europejską a Polską, przybiera coraz poważniejsze wymiary. W chwili gdy jednoosobowe decyzje osób niepodlegających żadnej demokratycznej kontroli wpływać mogą na życie i zdrowie dziesiątek tysięcy Polaków, rząd nie ma zbyt wielkiego pola do kompromisu. W Polsce nie toczy się w tej chwili kampania wyborcza, ale zupełnie inaczej sprawa wygląda w Czechach i w tym właśnie, według wielu ekspertów, upatrywać należy tak ostrego postawienia sprawy przez naszych sąsiadów. W Niemczech definitywnie kończy się era Angeli Merkel, a tamtejsze wybory, które odbywają się już pojutrze, również nie będą obojętne dla naszych relacji. Pierwszy sygnał nadchodzącej zmiany już odebraliśmy, choć nie wszyscy go prawdopodobnie zauważyli. Nie jest to niestety zmiana na lepsze.

Ziobro o Turowie: TSUE nie miał prawa do nakładania kar na etapie postępowania

TSUE nie miało prawa do nakładania tego rodzaju kar na etapie postępowania, które jest w trakcie – mówił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro o...

zobacz więcej

Zacznijmy jednak od własnego podwórka. Można odnieść wrażenie, że zarówno w relacjach z Unią, jak z Czechami, w pewnym stopniu gubiła nas dotąd ta specyficzna polska łatwowierność. Przez całe lata polscy przedstawiciele i negocjatorzy w Brukseli i Strasburgu, czy to omawiający nasze sprawy na forum Parlamentu Europejskiego, czy to w gabinetach, wreszcie – na rozprawach TSUE, wychodzili z założenia, że większość polskich problemów z przeforsowaniem naszej wizji reform wynika z braku zrozumienia lub nieznajomości lokalnej specyfiki naszego kraju, czy szerzej – postkomunistycznej części Europy.

Problem jednak w tym, że nasi partnerzy uznali, że nie tylko wiedzą lepiej, ale też mogą więcej, jedno wynika zaś z drugiego. Co więcej, nie czują się nawet partnerami, a mentorami, co coraz częściej mówione jest wprost. W efekcie przedstawiciele unijnych elit wywodzących się przede wszystkich z państw „starej Unii”, lub tylko realizujący ich agendę „nowi”, w imię specyficznie pojętej wyższej racji przestają przestrzegać wobec Polski konstytuujących Wspólnotę zasad.

Czy Unia jako taka lub TSUE ma kompetencje, by podejmować decyzje związane z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości w państwie członkowskim? Nie ma. Jednak w imię subiektywnie rozumianych „wartości” przyznaje sobie to prawo. Czy Unia może opóźniać przyznanie środków z Funduszu Odbudowy lub uzależniać ich przyznanie od kwestii niezdefiniowanej w żaden sposób praworządności? Nie ma, ale… (patrz wyżej). Czy sędzia TSUE może jednoosobowo wydawać decyzję uderzającą w bezpieczeństwo energetyczne państwa członkowskiego, następnie karać je finansowo za niewykonanie tego postanowienia?

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Czy KE może zapowiadać egzekucję środków finansowych w związku z niepodporządkowaniem się całkowicie pozatraktatowej i bezprawnej decyzji unijnego sądu? Nie może – chciałoby się odpowiedzieć, a jednak obserwujemy coś zupełnie innego. Zresztą na tak wiele podobnych pytań racjonalna odpowiedź okazuje się być nietrafiona, a szczytny według wykonawców działania cel uświęcać zdaje się wszelkie środki.

Wołodźko: Turów, Tusk, sondaże. Znaczny problem Platformy

Jeśli opozycja sądzi, że sprawa Turowa pomoże jej odzyskać społeczne zaufanie, to może mocno się pomylić. Wśród zwykłych ludzi widać narastającą...

zobacz więcej

W tej sytuacji racjonalne zdaje się radykalne stanowisko prezentowane przez Jacka Saryusz-Wolskiego, który wprost mówi, że Polska powinna nie tylko ignorować bezprawne decyzje i wezwania do zapłaty, ale też ewentualne straty środków potrącać z własnej składki, a w dalszej, ale niedługiej perspektywie, korzystać również z prawa weta, jakie mamy – tak, jak każde inne państwo – w Unii Europejskiej. Zwłaszcza, że pierwsza okazja nadarzy się przy bardzo dla nas niebezpiecznym pakiecie klimatycznym.

Warto wziąć pod uwagę, że Saryusz-Wolski unijne elity i mechanizmy ich działania zna dobrze jak mało kto, będąc przez całe lata blisko urzędniczego i politycznego głównego nurtu UE. Niewątpliwie w interesie o wiele szerszym niż skupionych w związku zawodowym pracowników z Dolnego Śląska i ich rodzin występuje dziś zapowiadająca protesty „Solidarność” z przewodniczącym Piotrem Dudą na czele.

– Doskonale wiemy, że chora polityka klimatyczna, którą przedstawia Komisja Europejska, jest dla nas nie do zaakceptowania. Nie tylko jeśli chodzi o likwidację naszych miejsc pracy! Ale tutaj chodzi o całą gospodarkę. Wiemy, że ten kierunek nie ma nic wspólnego z ekologią. To tylko polityka i biznes. Kraje tzw. „starej piętnastki”, a szczególnie Niemcy i Francja widzą, że polska gospodarka bardzo dobrze się rozwija, dlatego trzeba zrobić wszystko, aby tę gospodarkę zniechęcić do dobrego rozwoju. Czyli emisja CO2, opłaty za ETS i tak można mnożyć. To spowoduje sytuację dramatyczną w naszym kraju, jeśli chodzi o miejsca pracy, i do tego dopuścić nie możemy. Popełniliśmy błędy w latach 90.: zamykanie hut, stoczni... drugi raz tego błędu nie popełnimy. Chcemy i będziemy w Unii Europejskiej, ale nie będziemy żadnym popychadłem starej piętnastki. Jesteśmy pełnoprawnym członkiem UE i mamy takie same prawa – mówi Duda, zapowiadając protesty związkowców zarówno w kraju, jak i przed siedzibą TSUE.

Lider „S” poza demonstracjami ulicznymi zapowiada też działania prawne bezpośrednio skierowane przeciw hiszpańskiej sędzi, która podjęła decyzje w sprawie Turowa. „(…)Przygotujemy wniosek do prokuratury krajowej w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez panią wiceprezes TSUE Rosarię Silvę de Lapuertę, ponieważ naraziła zdrowie i życie mieszkańców Bogatyni, pracowników kopalni i elektrowni Turów, taki wniosek się na pewno pojawi. I taki wniosek też zawieziemy do Trybunału. Ta pani jednoznacznie pokazała swoją niewiedzę, wrogość wobec Polaków, nie rozróżniając nawet węgla kamiennego od brunatnego. My jej pokażemy, jak wygląda brunatny węgiel, pokażemy go brukselczykom. Jeżeli te czynności nie przyniosą rezultatu, jesteśmy gotowi na jeszcze większą eskalację, ale o tym będziemy w najbliższym czasie informować” – oznajmia Piotr Duda i przyznam, że będę obserwować działania związku z dużym i życzliwym zainteresowaniem.

Czytaj także: Saryusz-Wolski: Proponuję nie realizować postanowienia TSUE ws. kopalni Turów

Elity UE poznają, co to wściekłość polskich związkowców

Decyzja Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie Turowa wywołała wściekłość wśród związkowców, szczególnie wśród pracowników rzeczonej...

zobacz więcej

Przypomnijmy, że decyzja Silvy de Lapuerty jest niezgodna z unijnym prawem. Oddajmy jeszcze na chwile głos Saryusz-Wolskiemu, piszącemu na Twitterze: „Decyzje ws. kopalni Turów [7 proc. energii=3.2 mln gosp.] może podejmować wg art. 192 ust 2c w zw. z art. 194 ust 2 Traktatu FUE tylko Rada i tylko jednomyślnie, a nie TSUE. Tym samym sankcje TSUE są bezprawne i bezskuteczne w RP bo „wpływają znacząco na strukturę zaopatrz w energię”.

Do niedawna to zwolennicy zmian, przede wszystkim w wymiarze sprawiedliwości, chętniej powoływali się na polską konstytucję, cytując jej artykuły i dotychczasowe orzecznictwo TK w sprawie jej prymatu nad unijnym prawodawstwem w kwestiach nieobjętych traktatami. Dziś okazuje się, że przed TSUE bronić trzeba już nie tylko naszej ustawy zasadniczej, ale i traktatów stanowiących o podstawach działania Unii Europejskiej. Czy doczekamy się hasła „Traktaty” na transparentach i koszulkach?

Znawcy czeskiej polityki od początku awantury o Turów powtarzają, że zaskakująco ostre i nieelastyczne stanowisko naszych sąsiadów ma związek z nadchodzącymi w ich kraju wyborami. Atak na polską elektrownie mieści się przede wszystkim w agendzie sił opozycyjnych wobec populistycznego premiera Babisza. Podejmując go, rząd chce więc pozbawić część swoich przeciwników wygodnego dla nich tematu.

Równocześnie inny czeski polityk, Jan Zahradil zapowiada, że jeśli jego ugrupowanie ODS, współtworzące z PiS frakcję EKR w PE, znajdzie się w przyszłej koalicji, doprowadzi do zakończenia sporu. Pamiętajmy jednak, że w czeskiej polityce obecne są dziś bardzo różne nurty, od mocno prorosyjskich narodowców, dowodzonych zresztą przez mającego japońskie korzenie Tomio Okamury, do sił zapowiadających opuszczenie Grupy Wyszehradzkiej i bliską współpracę z Niemcami.

Do Niemiec prowadzi też ostatni watek tego tekstu. Saksońska minister sprawiedliwości Katja Meier rozpatruje włączenie się do sporu o Turów, oczywiście – przeciwko Polsce. Być może trzeba upatrywać w tym jednego z sygnałów końca ery Angeli Merkel, która unikała bezpośredniego zwarcia z Polską, zapewne po cichu sympatyzując z innymi krajami działającymi de facto w niemieckim interesie. Dziś do władzy na poziomie centralnym szykują się o wiele gorzej nastawieni do Polski socjaldemokraci, których przedstawiciele nieraz wsławili się skandalicznymi atakami na Węgry i nasz kraj, choćby pamiętną fraza o głodzeniu Polaków, wypowiedzianą przez Katarinę Barley. Wszystko to pokazuje, że w tej rozgrywce liczyć możemy tylko na siebie, dlatego warto zdać się w tej rozgrywce i na unijne doświadczenia Saryusza-Wolskiego, i na zaprawioną w bojach „Solidarność”.

Czytaj także: Solidarność szykuje marsz na TSUE. „Przekonają się, jaka jest siła polskiego pracownika”

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej