RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Wassermann: Dokąd zmierzamy? Przecież my się wszyscy pozabijamy

Małgorzata Wassermann (fot. PAP/Albert Zawada)
Małgorzata Wassermann (fot. PAP/Albert Zawada)

Uważam, że dzisiaj powinniśmy wszyscy zastanowić się, jakie poglądy wyznajemy, dokąd zmierzamy i zrobić krok wstecz. Przecież my się wszyscy pozabijamy – mówi w wywiadzie w piątkowym „Dzienniku Gazecie Prawnej” Małgorzata Wassermann. Posłanka PiS komentuje m.in. wulgarny język protestów relacjonowany przez media i zapewnia: prawo do wolności wypowiedzi działa w obie strony.

Pomówiona przez SokzBuraka. Wassermann: Giertych posunie się do wszystkiego

W 2016 r. hejterski SokzBuraka pomówił dwie kobiety, które wystąpiły do prokuratury o ustalenie tożsamości autora postu. Administrator strony...

zobacz więcej

Parlamentarzystka była pytana m.in. o to, czy kiedy raz w miesiącu spotyka się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, to mówi mu, że powinien zrobić krok wstecz, prosi go, żeby uspokoił emocje.

„Macie wykreowany obraz Kaczyńskiego”


„Pan prezes jest bardzo spokojnym człowiekiem. (...) Macie państwo jakiś wykreowany obraz. Zapewniam panią, że to człowiek wybitnie spokojny, a przy tym doskonale zorientowany w sprawach państwa. Do niego nie przychodzi się nieprzygotowanym do rozmowy. On interesuje się wieloma rzeczami, które w rozmowie rozkłada na czynniki pierwsze. (...) A przy tym on ma fenomenalną pamięć. Jeśli coś mu pani powiedziała trzy lata temu, to musi być pani pewna, że dalej to pamięta” – wskazała Wassermann.

Dopytywana o „krok wstecz”, posłanka stwierdziła, że „dzisiaj powinniśmy wszyscy zastanowić się, jakie poglądy wyznajemy, dokąd zmierzamy i zrobić właśnie krok wstecz”. „Nie mogę wytrzymać tego jazgotu, który jest wokół, tej walki. Na przykład wprowadzenie tego wulgaryzmu do języka publicznego jest dla mnie nie do przyjęcia” – stwierdziła. Jak wyjaśniła, chodzi np. o określenie „ukrywane” w ośmiu gwiazdkach czy też słowa: „wyp***dalać”.

Wassermann: Czy jest gdzieś granica?


„Nie jestem przewrażliwiona, zdaję sobie sprawę, że ludzie używają takich słów, ja też używam, ale nie w debacie publicznej. Nigdy bym sobie na to nie pozwoliła. Nie wpadłabym też na pomysł, że środki masowego przekazu będą te wulgaryzmy relacjonować. Ja bym to wypikała. Tak się nie działo, a to znaczy, że idziemy coraz dalej. Pytanie, czy gdzieś jest granica. Przecież my się wszyscy pozabijamy. A życie jest krótkie, jest jedno” – zaakcentowała Małgorzata Wassermann.

„Z drugiej strony nie odważyłabym się nikomu odbierać prawa do wolności wypowiedzi. Działa to u mnie w obie strony. To, że ktoś nazywa siebie prawdziwym patriotą, ma inne spojrzenie na Polskę, na nasze miejsce w świecie, nie znaczy, że nie ma prawa do wypowiedzi i zasługuje na łatkę faszysty” – dodała.

Zobacz także: Ekspert o języku PO: dehumanizacja przeciwnika, próba generalna przed atakiem na rząd

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej