RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Katania – niedocenione miasto na Sycylii

Katania (fot. Agnieszka Wasztyl)
Katania (fot. Agnieszka Wasztyl)

Większość podróżnych traktuje ją jako punkt przesiadkowy i nie spędza w niej dużo czasu. Katania – położona we wschodniej części wyspy, u stóp wulkanu Etna – nie dorównuje położeniem Taorminie, nie może pochwalić się antycznymi świątyniami jak Agrygent (Agrigento) czy klimatycznymi uliczkami jak Syrakuzy lub Noto. Jednak przy bliższym poznaniu przyciąga jak magnes. Można spróbować w restauracjach specjałów sycylijskiej kuchni, zajrzeć do barokowych kościołów, zobaczyć ruiny antycznych budowli czy rozkoszować się smakiem lodów pistacjowych w... bułce.

Noto – barokowa perełka Sycylii

Miasto z kamienia. Zbudowane z rozmachem, którego nie powstydziłby się Paryż czy Wiedeń. Ponad 30 kościołów i 40 pałaców – w miasteczku liczącym...

zobacz więcej

Ile się nasłuchałam przed wyjazdem, że w Katanii nie ma nic ciekawego do zobaczenia... Że brzydko, brudno i w ogóle beznadziejnie. Takich opinii także w Internecie można znaleźć wiele. I zastanawiam się, z czego to wynika. Katania jest chyba jednym z najbardziej niedocenionych miast we Włoszech. Warto tu przyjechać, żeby po swojemu odkryć jej piękno i wyrobić sobie własną opinię. Tym bardziej, że skoro i tak dla wielu turystów Katania jest bazą wypadową i punktem przesiadkowym ze względu na lotnisko, to szkoda by było ją ominąć.

Życie w cieniu wulkanu


Etna przyciąga mój wzrok już po wyjściu z lotniska. Góra dymi, co robi trochę złowrogie wrażenie i przypomina o zagrożeniu. Erupcje tego największego wulkanu w Europie zdarzają się dość często, ale dzięki temu są mniej intensywne, co sprawia, że mieszkańcy na razie śpią spokojnie.

– Jak dymi, to znaczy, że bardzo dobrze. Gorzej by było, gdyby wulkan był uśpiony, wtedy nie wiadomo by było, kiedy nagle wybuchnie i kiedy mieszkańcom będzie zagrażać niebezpieczeństwo – podkreśla mój sycylijski przyjaciel Giuseppe Nazareno Di Liberto.

Etna ma cztery główne i aktywne kratery, ale z przewodnika dowiaduję się, że na zboczach góry znajduje się jeszcze ponad 250 mniejszych kraterów. Niektóre z nich są nadal czynne.

Wsiadamy do autobusu i kierujemy się do centrum miasta. Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Jest czysto, dość tłoczno – zważywszy na to, że mamy pandemię – ludzie są uśmiechnięci i bardzo uprzejmi.

Katania była greckim miastem założonym w 729 roku p.n.e. To podobno właśnie tutaj mieszkali ludożercy, którzy zatopili mitologicznemu Odyseuszowi okręty, a załogę... zjedli. W 263 r. przybyli tu Rzymianie, a w kolejnych wiekach miasto przechodziło z rąk do rąk. W XVII wieku Etna dała o sobie znać nie tylko na Sycylii, ale i na Malcie. Erupcja wulkanu wywołała potężne trzęsienie ziemi, które do dziś zaliczane jest do najtragiczniejszych w historii Włoch. Zginęło w sumie 60 tys. ludzi, w tym ponad dwie trzecie mieszkańców Katanii. Miasto odbudowano w barokowym stylu, choć wiele budynków ucierpiało podczas II wojny światowej.

Erupcje Etny bywały tak gwałtowne, że potrafiły zmienić ukształtowanie terenu. Średniowieczna twierdza Ursino jeszcze do 1693 roku znajdowała się nad morzem. Dziś stoi w samym sercu miasta, oddalona od wybrzeża o ponad 600 metrów. Wulkaniczna lawa w XVII wieku otoczyła zamek i przesunęła go w głąb lądu. To jedna z niewielu budowli, która przetrwała trzęsienie ziemi. Zastygłą lawę możemy zobaczyć także na placu Dantego w podziemiach klasztoru Benedyktynów – to drugi największy klasztor tego zakonu w Europie. Nam jednak nie starczyło czasu, żeby do niego dotrzeć.

Syrakuzy - tu mieszkał Archimedes

Były jednym z najważniejszych ośrodków antycznego świata. Dziś uchodzą za jedno z najładniejszych włoskich miast i są jednym z najchętniej...

zobacz więcej

Barokowa Katania


Barokowe perełki można podziwiać w sercu Starego Miasta wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Na placu Katedralnym (Piazza del Duomo) zachwyca odbudowana po trzęsieniu ziemi katedra św. Agaty (Basilica Cattedrale Sant’Agata). W środku przechowywane są relikwie męczennicy i grobowiec kompozytora Vincenzo Belliniego. Pod świątynią znajdują się pamiętające czasy rzymskie łaźnie Terme Achilleane. Na placu w oczy rzuca się fontanna Amenano i fontanna ze słoniem wykonanym z lawy wulkanicznej. Na jego grzbiecie znajduje się egipski obelisk.

Nie można przeoczyć także ratusza znajdującego się w Pałacu Kleryków (Palazzo dei Chierici) i prywatnego pałacu Biscari, w którym można zobaczyć sale ozdobione freskami.

Ruszamy z placu Katedralnego w stronę Bramy Garibaldiego (Porta Garibaldi). To łuk triumfalny wybudowany w XVIII wieku. Był prezentem ślubnym dla króla Ferdynanda III i Marii Karoliny Habsburg. Brama nie robi na mnie dużego wrażenia. Odbijamy na prawo i bez mapy spacerujemy ulicami Katanii. Docieramy do słynnej ulicy Crociferi, wpisanej w 2002 roku na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nie bez powodu. To tutaj znajduje się najwięcej barokowych kościołów w mieście. Bardzo mnie to cieszy, bo uwielbiam tę epokę, więc z radością wchodzimy do kościoła św. Franciszka z Asyżu.

W starożytności w tym miejscu znajdowała się pogańska świątynia Minerwy – rzymskiej bogini sztuki i mądrości. Warto wejść także m. in. do kościoła św. Juliana, a także do kościoła św. Benedykta, w którym zobaczymy oryginalne freski Giovanniego Tuccariego – włoskiego malarza pochodzącego z Sycylii.

Niedaleko barokowych kościołów przy ulicy Wiktora Emanuela II (Via Vittorio Emanuele II) w jednym z budynków znajduje się wejście do rzymskiego teatru i odeonu z II wieku. Zabytek od tej strony łatwo przegapić, a wejść do środka warto. Niedaleko można zobaczyć dobrze zachowane łaźnie - Terme della Rotonda.

Czytaj także: Wyspa bogów i miłości

Dolina Świątyń – atrakcja włoskiego Agrygentu

Agrygent (wł. Agrigento) – to niewielkie miasto na Sycylii co roku odwiedza ponad pół miliona turystów. Turyści jednak nie przyjeżdżają po to, by...

zobacz więcej

W Katanii nie brakuje przestrzeni. Placów jest wiele, a ulice są szerokie. Mimo upału, spaceruje nam się po mieście całkiem przyjemnie. Miejscowi sprzedają świeżo wyciskane soki z cytrusów i granatów. Zamawiamy orzeźwiający sok z pomarańczy za 1 euro. Dochodzimy do ulicy Etnea – na której znajduje się wiele sklepów, restauracji, kawiarni, a także barokowe kościoły.

Skręcamy na plac Stesicoro, żeby zobaczyć ruiny rzymskiego amfiteatru wybudowanego w II wieku. W przeszłości obiekt mógł pomieścić nawet 16 tys. widzów. Wisienką na torcie są ogrody miejskie Belliniego. Park mnie nie zachwyca, ale to przyjemne miejsce, żeby odpocząć od palącego słońca.

Powolnym krokiem wracamy do naszego hotelu. Zbaczamy jednak z drogi, bo przyciąga nas głośna muzyka. W jednej z uliczek charyzmatyczny wokalista śpiewa popularne włoskie przeboje. Klienci kawiarni i lokalni przechodnie śpiewają i tańczą na ulicy. Przygląda się im spora grupa turystów. – Szkoda, że nie znam słów, chętnie bym dołączyła – śmieję się w duchu. Życie tętni także na Piazza Teatro Massimo. To popularne miejsce spotkań młodzieży.

Na placu znajduje się teatr imienia Vincenzo Belliniego otwarty w XIX wieku. Podobno może pochwalić się najlepszą na świecie akustyką. Sam plac jest bardzo klimatyczny. Mnóstwo tu knajpek i kawiarni, w których można spróbować lokalnych specjałów.

Pistacjowe eldorado i lody w bułce


Chrupiący rogal polany pistacjowym kremem rozpływa się w ustach. Małe kawiarnie powoli zapełniają się ludźmi. Zamawiam z łakomstwa jeszcze lody pistacjowe i mocną kawę, która od razu stawia na nogi. Przynajmniej mnie, bo kawę piję od niedawna. Sycylijczycy zamawiają na śniadanie lody w... bułce – brioche con gelati, które jada się na całej wyspie. Zresztą, jak twierdzi mój przyjaciel z Agrygentu, lody jada się tu o każdej porze.

– Moja babcia jadła lody zawsze na śniadanie. Przygotowywała sobie je dzień wcześniej i była to pierwsza rzecz po przebudzeniu. A dlaczego jada się w bułce? Tak jest wygodniej – mówi mi Giuseppe.

Czytaj także: Monte Alban i Mitla – śladami plemion Mezoameryki

Na pomoc sierotom. Powstaje Polski Dom w Indiach

W Indiach już 120 tys. dzieci straciło przez pandemię jednego lub oboje rodziców. Sieroty coraz częściej padają ofiarami handlu ludźmi – ostrzegają...

zobacz więcej

W Katanii można tanio i dobrze zjeść. Ceny są niższe niż w Taorminie czy Syrakuzach. Pistacje są dodatkiem do wielu dań – np. do makaronów. Rozkoszą dla podniebienia jest pizza z pistacjami, którą serwują lokalne restauracje, choć mi także smakowała pizza z rybami i miodem… Kremy pistacjowe można znaleźć w większości sklepów. Sycylia to jedyny region Włoch, w którym uprawia się te orzechy. Gaje pistacjowe można zobaczyć w kilku prowincjach na wyspie, m. in. w Palermo, Katanii – w tym nawet na zboczach Etny – czy w Agrygencie (Agrigento).

Innym sycylijskim przysmakiem jest granita, czyli mrożony deser. Ma wiele smaków, ale oczywiście pistacja to podstawa. Warto spróbować także smażonych w panierce kulek ryżowych – arancini. Faszerowane są najczęściej mięsem, serem mozzarella i groszkiem – lub innymi warzywami. Ale można kupić także z łososiem, bakłażanem, grzybami i oczywiście z pistacjami. W każdej cukierni i kawiarni nie może zabraknąć smacznych rurek z kremem z sera ricotta, zwanych cannoli. W Katanii spróbowałam cannoli z pistacjami. To bomba kaloryczna, ale warta grzechu…

Dary morza i prosecco z truskawkami


A skoro Katania – to jak w każdym nadmorskim mieście – nie może zabraknąć ryb i owoców morza. Warto spróbować ich także na La Pescheria di Catania – lokalnym targu rybnym – nieopodal placu Katedralnego. Ślinka mi cieknie na widok kalmarów, małż, ośmiornic, mieczników, jeżowców i krewetek. W końcu decyduję się na świeżutką ostrygę. Cena ze jedną to zaledwie 2 euro. Lokalni mieszkańcy doprawiają ostrygi ostrymi przyprawami. Oprócz darów morza na La Pescheria można kupić także owoce, warzywa, orzechy i wiele przypraw. Woreczek kosztuje 1 euro. Choć targ rybny znajduje się w samym sercu miasta, to trudno jest na nim spotkać wielu turystów. Bardzo podoba mi się to miejsce. Jest autentyczne, nie skomercjalizowane i można przez chwilę poczuć klimat prawdziwej Sycylii.

W Katanii warto spróbować także rossini, czyli prosecco z truskawkami i ciastek nazywanych piersiami św. Agaty. To okrągłe biszkoptowe ciasteczka wypełnione serem ricotta, czekoladą i owocami. Oblane są białym lukrem, a na środku znajduje się wisienka. Wyglądem przypominają kobiecy biust. To trochę kontrowersyjna pamiątka po patronce Sycylii – świętej Agacie. Męczennicy podczas tortur obcięto piersi. Święta Agata zginęła w wieku 16 lat. Rok po jej śmierci wybuchła Etna, ale nie zniszczyła miasta. Lawa zatrzymała się tuż przed nim. Mieszkańcy uważają, że ochroniła ich święta Agata.

Do dziś, w pierwszych dniach lutego, na całej wyspie odbywa się wielka fiesta ku czci męczennicy. Najhuczniej świętuje się właśnie w Katanii, bo to tu urodziła się i zmarła święta Agata.

Czytaj także: Cuda natury – TOP5 przyrodniczych perełek Meksyku

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej