RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Poznań. Zabił kolegę siekierą, a zwłoki trzymał w łazience. Jest wyrok

Sprawca zabił kolegę siekierą w Poznaniu (fot. Shutterstock/FOTOKITA)
Sprawca zabił kolegę siekierą w Poznaniu (fot. Shutterstock/FOTOKITA)

Na 10 lat więzienia skazał w środę poznański sąd 59-letniego Przemysława H., który zabił swojego kolegę uderzając go siekierą w głowę. Potem sprawca przez około miesiąc mieszkał ze zwłokami.

Miał zabić rodziców i brata. „Czekał, aż położą się spać i wziął siekierę”

18-letni Marcel C., który przyznał się do brutalnego mordu na swoich rodzicach i bracie, zadał im wiele ciosów siekierą. Później zaczął szukać w...

zobacz więcej

Do zdarzenia doszło pod koniec 2020 roku. Ciało 44-letniego Roberta K. znaleziono w mieszkaniu na poznańskiej Wildzie. Zwłoki były już w stanie znacznego rozkładu. Prokuratura oskarżyła Przemysława H. o zabójstwo; mężczyzna przyznał się do winy.

Proces ruszył w środę rano. Sąd Okręgowy wydał wyrok po zaledwie jednej rozprawie. Jak powiedziała PAP Katarzyna Błaszczak z biura prasowego poznańskiego sądu okręgowego, sąd uznał winę Przemysława H. i skazał go na karę 10 lat pozbawienia wolności.

Przemysław H. poznał Roberta K. w 2018 roku. Jak mówił, poznali się w parku, razem pili piwo. Robert K. miał poprosić oskarżonego, żeby mógł się u niego zatrzymać na kilka dni, zanim sobie czegoś nie znajdzie. Potem – według relacji oskarżonego – miało dochodzić do awantur między mężczyznami, Przemysław H. podkreślał, że był zastraszany i terroryzowany przez Roberta K.

W środę przed sądem Przemysław H. przyznał się do dokonania zabójstwa, ale podkreślił, że do zbrodni doszło w obronie własnej.

– Stało się to bardzo szybko, nawet nie wiem, kiedy i jak. Robert przyszedł do mnie pijany, jakby pod wpływem narkotyków, groził, że mnie zabije. Wpuściłem go do domu, bo groził, że mi rozwali drzwi, to nie było już pierwszy raz. Machał mi tą siekierą przed głową. Jak go wpuściłem, to go nie poznawałem, był jakiś nerwowy, pod wpływem jakiś środków. Nie wiedziałem, co się dzieje, a on machał mi tą siekierą przed głową, zamierzał się na mnie – mówił w sądzie oskarżony.

Zamordował rodzinę siekierą. Jest akt oskarżenia przeciw Marcelowi z Ząbkowic

Prokuratura Okręgowa w Świdnicy skierowała do sądu akt oskarżenia w sprawie brutalnego potrójnego morderstwa przeciwko 20-letniemu Marcelemu C. –...

zobacz więcej

– Próbowałem z tego mieszkania wyjść, wziąłem kurtkę. Robert nie pozwolił mi wyjść, kazał mi wejść do pokoju i siąść na fotelu, cały czas wymachując tą siekierą. Między tymi atakami zrobił sobie przerwę, żeby się napić piwa i zapalić papierosa. Ja byłem bardzo zdenerwowany i wtedy chwyciłem tę siekierę i go uderzyłem. Uderzyłem go w głowę, ale jakby chciał się na mnie rzucić i z tych nerwów uderzyłem go jeszcze raz. Nie pamiętam, czy uderzyłem go obuchem, czy ostrzem to były takie nerwy. Potem on się osunął, uderzył jeszcze głową o ścianę i upadł. Ja wyszedłem z domu, było ciemno. On się nie ruszał – opowiadał.

Przemysław H. powiedział, że zwłoki kolegi zaciągnął do łazienki, zaś siekierę zawinął w zakrwawioną kołdrę i wyrzucił do kosza na śmieci. Mówił, że później nie korzystał z łazienki, mył się w kuchni.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Oskarżony pytany, ile czasu minęło od tego zdarzenia do jego zatrzymania przez policję zaznaczył, że dokładnie nie pamięta, ale – jak mówił – mogło to być około trzech tygodni. – Przykro mi, że to się stało, bardzo tego żałuję – powiedział w sądzie oskarżony. Przeprosił także rodzinę Roberta K.; jego siostry były obecne na sali rozpraw.

Krwawy mord na Śląsku. 18-letni Marceli siekierą zabił rodziców i brata

W Ząbkowicach Śląskich w nocy z niedzieli na poniedziałek 18-letni Marceli C. zamordował z użyciem siekiery swoich rodziców i 7-letniego brata. Po...

zobacz więcej

Siostra Roberta K., Katarzyna, powiedziała w sądzie, że ostatni raz brata widziała w dniu zbrodni. Jak mówiła, brat przyszedł tego dnia do domu, nie był pijany.

– Mój brat miał rodzinę, miał ojca, który go kochał, miał siostry. To nieprawda, że nie miał gdzie się podziać; przeklinam dzień, w którym poznał oskarżonego. Wiedziałam, że mieszkał u tego pana. Ten pan bywał też u nas w domu. Ojciec dawał temu panu jakieś 700 zł, z tego, co wiem, to Robert wynajmował tam pokój. Dostawał też jedzenie. Mój brat nie brał narkotyków. Jedyne, co brał, to tabletki przeciwbólowe na migrenę, bo miał ciężkie migreny. To była połowa listopada. Przyszedł do ojca po tę nieszczęsną siekierę. Powiedział ojcu, że musi porąbać stare meble. Tak powiedział ojcu. I tego dnia był trzeźwy – mówiła.

Zobacz także: Biegli już wiedzą, czemu 18-latek zabił siekierą rodziców i brata


Dodała, że następnego dnia jego telefon już nie był aktywny, „a od ojca zawsze odbierał”. Kiedy Robert K. nie odwiedził rodziny w święta, zgłoszono jego zaginięcie.

Katarzyna J. przyznała, że ojciec utrzymywał jej brata. Dodała, że brat miał problem alkoholowy, rodzina miała rozważać umieszczenie go w specjalnym ośrodku, aby mu pomóc.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej