RAPORT

Prorosyjska era Tuska

Obalić Trumpa

Gen. Mark Milley chciał ograniczyć władzę Donalda Trumpa (fot. Mark Wilson/Getty Images)
Gen. Mark Milley chciał ograniczyć władzę Donalda Trumpa (fot. Mark Wilson/Getty Images)

Próba puczu – trudno nie użyć innych słów, przyglądając się ujawnionym nielegalnym działaniom generała Marka Milleya, najwyższego rangą wojskową dowódcy amerykańskiej armii wobec swojego zwierzchnika prezydenta USA Donalda Trumpa. Pentagon to kolejna instytucja, która sięgnęła po niedemokratyczne metody, by dyskredytować czy wręcz usunąć gospodarza Białego Domu. Do grupy tej należą już FBI, CIA czy media. Stany Zjednoczone uznawane za opokę demokracji stają się krajem, w którym różne siły próbują mieć większy wpływ na głowę państwa niż stworzony do tego podstawowy mechanizm demokratyczny, czyli wybory.

Trump zarzuca generałowi „zdradę stanu”. W tle broń jądrowa

Były prezydent Donald Trump oraz inni konserwatywni politycy i publicyści zarzucili generałowi Markowi Milleyowi zdradę stanu. Ma to związek z...

zobacz więcej

Donalda Trumpa można krytykować za wiele rzeczy, działania i zaniechania podczas prezydentury, ale w tym przypadku nie jest to najważniejsze. Jako prezydent USA miał prawo podejmować decyzje w ramach swoich uprawnień czy pozycji siły. To jego święte prawo. Prerogatywy prezydenta są opisane w artykule 2 konstytucji, do tego dochodzą ponad dwa wieki wyroków Sąd Najwyższego, które wzmocniły władzę wykonawczą. Są też mechanizmy kontrolne pilnujące głowę państwa.

Ataki, których celem stał się Trump podczas swojej prezydentury, znacząco wymykają się ramom przepisów konstytucji czy wyroków Sądu Najwyższego. Trudno nie odnieść wrażenia, że dochodziło do prób obalenia legalnie wybranego prezydenta w ramach niedemokratycznych procesów. O ile impeachment jest dokładnie uregulowany, o tyle inne działania podejmowane wobec Trumpa były często nielegalne.

Mechanizmy władzy


Stany żyją książką „Peril” (po angielsku – niebezpieczeństwo), autorstwa Boba Woodwarda i Roberta Costy, którzy przyglądają się mechanizmom administracji Trumpa, zwykle ukryte w cieniach gabinetów. Publikacja jeszcze zanim trafiła do sprzedaży, wywołała kontrowersje, gdyż dowodziła, że najważniejszy wojskowy próbował ograniczyć władzę prezydenta.

Trzeba zaznaczyć, że Woodward to żaden dziennikarski gołowąs, a jedno z najważniejszych nazwisk w branży. Razem z innym dziennikarzem „The Washington Post” Carlem Bernsteinem doprowadził do ujawnienia afery Watergate, co skończyło się odwołaniem prezydenta Richarda Nixona. Teraz dwukrotny laureat Nagrody Pulitzera opisał tajne spotkanie w Pentagonie, dwa dni po szturmie na Kapitol.

6 stycznia tysiące zwolenników Trumpa w proteście przeciwko wynikom wyborów prezydenckich z listopada 2020 roku, które prezydent wielokrotnie wcześniej podważał, wtargnęły do Kapitolu Stanów Zjednoczonych, gdy obie izby Kongresu prowadziły obrady mające potwierdzić zwycięstwo Joe Bidena. Zginęło wówczas pięć osób, zaś rannych zostało co najmniej 138 policjantów. Demonstranci domagali się między innymi powieszenia wiceprezydenta Mike'a Pence'a.

„Głupek”. Trump o Bidenie w sprawie Afganistanu

W nagraniu wideo opublikowanym w 20. rocznicę ataków terrorystycznych z 11 września były prezydent USA Donald Trump oskarżył prezydenta Joe Bidena...

zobacz więcej

Woodward i Costa ustalili, jakie słowa miały paść podczas spotkania z udziałem Milleya, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, czyli generała zajmującego najwyższe stanowisko wojskowe w Siłach Zbrojnych Stanów Zjednoczonych.

Rozkaz generała


Miał on polecić wojskowym, by nie wykonywali rozkazów o działaniach wojennych bez jego zgody. – Niezależnie od tego, co wam powiedzą, postępujcie zgodnie z procedurą (...) i ja jestem częścią tej procedury – miał powiedzieć generał, po czym każdy wojskowy miał osobno dać zapewnienie, że tak będzie postępował.

Warto zaznaczyć, że Milley objął swoją funkcję pod koniec 2019 roku nie dlatego, że był faworytem Trumpa. W tym przypadku rozgrywała się potyczka polityczna na innym poziomie. Trump forsował czterogwiazdkowego generała, weterana z Iraku i Afganistanu, głównie po to, żeby zagrać na nosie swojemu ówczesnemu sekretarzowi obrony Jimowi Mattisowi, z którym miał na pieńku. Uroki demokracji.

Dziennikarze dowodzą, że podczas spotkania z wojskowymi Milley mógł przekroczyć swoje uprawnienia, ale był przekonany, że działał w dobrej wierze. Jak oceniał, chciał „zapewnić, że nie dojdzie do historycznego pęknięcia porządku międzynarodowego, przypadkowej wojny z Chinami i innymi państwami i użycia broni atomowej”.

Woodward i Costa wskazali w swojej książce, że Milley miał być poważnie zaniepokojony stanem mentalnym Trumpa w ostatnich dniach jego prezydentury i obawiał się, że będzie on usiłował pozostać przy władzy wbrew demokratycznemu porządkowi.
Lewicowy establishment od początku zwalczał Trumpa (fot. Chip Somodevilla/Getty Images)
Lewicowy establishment od początku zwalczał Trumpa (fot. Chip Somodevilla/Getty Images)

„W oczach całego świata wyglądamy jak głupcy”. Trump o decyzjach Bidena

Sposób przeprowadzenia wyjścia USA z Afganistanu był „najgłupszym ruchem w historii” Ameryki, a wojskowi dowódcy i prezydent Joe Biden skupieni są...

zobacz więcej

Nieoficjalna rozmowa


Dziennik „The Washington Post” ujawnił, że Milley miał również odbyć nieoficjalne rozmowy z chińskim generałem Li Zuonchengiem, szefem Departamentu Połączonych Szefów Sztabów Centralnej Komisji Wojskowej, czyli najwyższym dowódcą wojskowym Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Milley miał próbować rozwiewać obawy Pekinu o możliwy amerykański atak tuż przed wyborami prezydenckimi w 2020 roku i po szturmie na Kapitol. – Jeśli zaatakujemy, zadzwonię do pana przed czasem. To nie będzie niespodzianka – miał powiedzieć swojemu chińskiemu odpowiednikowi.

„Jeśli historia o »kretyńskim« generale Marku Milleyu (...) jest prawdziwa, zakładam, że zostanie on postawiony przed sądem za ZDRADĘ” – napisał w oświadczeniu Trump po ujawnieniu, jakie sensacje znalazły się w książce. „Oznaczałoby to, że kontaktował się ze swoim chińskim odpowiednikiem za plecami prezydenta i mówił Chinom, że uprzedzi ich »o ataku«. Nie można tak robić!” – dodał. Woodward i Costa przekonują, że obawiających się, iż Trump może próbować przeprowadzić zamach stanu, byle utrzymać się u władzy było więcej. Gdy odmawiał uznania wyników wyborów i podważał ich uczciwość, ówczesna dyrektor CIA Gina Haspel miała być przekonana, że kraj jest „na drodze do prawicowego puczu”. – To wszystko to szaleństwo. On się zachowuje jak sześciolatek z napadem złości – miała powiedzieć Haspel.

Obawę o reakcję prezydenta miał również przejawiać szef Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) Paul Nakasone. Autorzy opisali także rozmowę Trumpa z Pence'em z 5 stycznia 2021 roku, a więc na dzień przez szturmem na Kapitol. Gospodarz Białego Domu miał naciskać na swojego zastępcę, by odmówił uznania rezultatów wyborów zatwierdzonych przez Senat.

Trump wystartuje w kolejnych wyborach. Gościem #Minęła20 rzecznik jego kampanii

Czy Donald Trump wystartuje w kolejnych wyborach prezydenckich w USA? Były rzecznik jego kampanii nie ma wątpliwości. Jason Miller był gościem...

zobacz więcej

Trump i Pence


Pence miał odpowiedzieć na to, że „jedna osoba nie powinna mieć takiej władzy”. – Ale czy nie byłoby prawie fajne mieć taką władzę? – rzucił uwagę Trump, który – jak twierdzą Woodward i Costa – miał również zagrozić Pence'owi, że „nie będzie już jego przyjacielem”.

Reakcje Trumpa na porażkę w wyborach pamiętamy, był przecież i telefon do sekretarza stanu Georgia Brada Raffenspergera o odwrócenie wyniku wyborów prezydenckich. Jak ujawnił „The Washington Post” miał on poprosić o „znalezienie” 11,8 tysiąca głosów w tym stanie, co dałoby Trumpowi zwycięstwo nad Bidenem.

Działania prezydenta to jedno, jeżeli łamał prawo – to sprawa dla wymiaru sprawiedliwości. Był drugi proces impeachmentu, podczas którego można było się tym zająć. Inną sprawą jest kwestia niedemokratycznych metod stosowanych wobec niego, legalnie wybranego prezydenta.

Zwróciło na to uwagę wielu republikańskich polityków i konserwatywnych publicystów, komentując doniesienia w sprawie gen. Milleya. – Jeśli to prawda, to nie był to akt patriotycznego heroizmu. To był akt zdrady, który stanowił ryzyko dla naszego bezpieczeństwa i konstytucyjnego porządku – stwierdził senator Marco Rubio z Florydy, który wezwał prezydenta Bidena do zwolnienia generała.

Zdrada stanu


– Jeśli to się potwierdzi, generał Milley jest zdrajcą naszego kraju i powinien zostać natychmiast osądzony za zdradę stanu – ocenił Sean Hannity, publicysta telewizji Fox News – jednej z niewielu, z którą obrażony na media Trump rozmawiał.

Trupy z szafy Huntera Bidena

Władza rodzi pieniądz – w tym stwierdzeniu jest wiele prawdy. W niektórych kulturach profity były powodem do dumy i obnoszenia się, w innych...

zobacz więcej

Reporterka tej stacji Jennifer Griffin przekonywała, że sensacje Woodwarda i Costy nieco mijają się z faktami. Ustaliła ona w Pentagonie, że rozmowy Milleya i Li były oficjalnym kontaktem, w którym uczestniczyło piętnastu innych urzędników i zostały sporządzone odpowiednie notatki. Po ataku na Kapitol Milley miał odbyć podobne rozmowy z wojskowymi z państw NATO, zapewniając ich, że sytuacja w USA jest stabilna i że Ameryka nie zamierza podejmować żadnych działań wojennych.

Z drugiej strony prezydent Biden oświadczył, że „ma pełne zaufanie” do generała. – Prezydent zna generała od dawna (...) i ma pełne zaufanie do jego przywództwa, patriotyzmu i wierności naszej konstytucji – zapewniła także rzeczniczka Białego Domu Jen Psaki.

Również rzecznik Kolegium Połączonych Szefów Sztabów Dave Butler przekazał, że rozmowy z gen. Li były w pełni oficjalne i prowadzone w koordynacji z Departamentem Obrony i innymi rządowymi agencjami. Zasugerował, że Milley faktycznie podczas rozmowy starał się uspokoić obawy Pekinu „w celu utrzymania strategicznej stabilności”.

Osłabianie pozycji prezydenta


Działania generała będą komentowane przez strony w zależności o ich preferencji politycznych. O ile tłumaczenie rozmów Milleya z gen. Li brzmią przekonująco, o tyle jego rozmowa z wojskowymi to próba zakulisowego osłabienia pozycji prezydenta, którą trudno wybronić. Do tego nie informował on swoich zwierzchników o swoich działaniach. Warto przy tym zwrócić uwagę, że gdy ostrzegał, iż może dojść do zamieszek, żaden wojskowy nie nagłośnił sprawy. Dlaczego? Możemy spekulować.

Określenie tego mianem próby przewrotu wojskowego nie musi być przesadą. Pojawia się bowiem w tym przypadku jeden z najważniejszych czynników – odwrócenie łańcucha dowodzenia. Cywilna zwierzchność nad wojskiem, czyli prezydent był sztucznie pozbawiany swojej konstytucyjnej władzy. Intencje Milleya czy zachowania Trumpa w tym przypadku nie mają znaczenia – jeżeli chodzi o sam mechanizm sprawa jest oczywista.
Trumpowi nie jest po drodze z większością mediów mainstreamowych (fot. Jabin Botsford/The Washington Post via Getty Images)
Trumpowi nie jest po drodze z większością mediów mainstreamowych (fot. Jabin Botsford/The Washington Post via Getty Images)

„Muscle car Trump kontra nijaki Biden”

– Jeżeli wygra Joe Biden to będzie to raczej wskazywało nie na jego siłę, a na zmęczenie Amerykanów rządami Donalda Trumpa. Sam Biden to nie jest...

zobacz więcej

Mamy więc generała, któremu powierzono odpowiedzialność za wszystkie siły zbrojne supermocarstwa, a ten zbuntował się i próbował przejąć władzę zwierzchnią nad swoją funkcją należącą do prezydenta jako naczelnego wodza. W tym prawo do podejmowania najważniejszej decyzji – wypowiedzenia wojny.

Ten proceder wpisuje się w długą listę działań podejmowanych przez rozmaite instytucje i konstytucyjne organy, które najpierw usiłowały nie dopuścić, by Trump został prezydentem, a następnie sabotowały jego administrację.

Zmowa z Rosjanami?


Jednym z pierwszych działań była próba wrobienia Trumpa w rzekomą zmowę z Rosjanami w celu wygrania wyborów prezydenckich w 2016 roku. Media donosiły o zakulisowych działaniach, tymczasem specjalny prokurator Robert Mueller nie znalazł dowodów na to, że sztab Trumpa „uczestniczył w zmowie lub koordynował działania” z Moskwą.

Wciąż trwa śledztwo w sprawie szpiegowania Trumpa podczas kampanii w 2016 roku i późniejszego sabotowania jego działań, gdy był prezydentem. Ówczesny szef Departamentu Sprawiedliwości William Barr zlecił je Johnowi Durhamowi, który otrzymał funkcję specjalnego doradcy, a więc mógł działać po zmianie administracji.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Durham ustalił między innymi, że prawnik Michael Sussmann okłamywał FBI, próbując nakierować śledczych w sprawie rzekomych dowodów łączących sztab Trumpa i rosyjski bank. Okazało się, że pracował on dla kancelarii Perkins Coie, którą zatrudnił sztab Partii Demokratycznej. Były prawnik FBI Kevin Clinesmith został z kolei skazany w zawieszeniu w sprawie szpiegowania Cartera Page’a, współpracownika Trumpa.

Grenlandzki łącznik

Z wyjątkiem rosyjskiej agresji na Ukrainie, mocarstwa unikają dziś militarnego rozszerzania stref wpływów. Doskonale wiedzą, że jest o wiele...

zobacz więcej

Co ciekawe, o ile działania Durhama przechodzą bez większego echa, cały lewicowy establishment polityczno-medialny traktuje generała Milleya jak bohatera, mimo jego trącących zdradą stanu działań. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przez lata rzeczony establishment w sposób skoordynowany działał przeciwko Trumpowi.

Obama i Biden


W styczniu 2017 roku, dwa tygodnie przed inauguracją prezydentury Republikanina doszło w Białym Domu do spotkania z udziałem między innymi ustępującego prezydenta Baracka Obamy i senatora Joe Bidena, podczas którego omawiano śledztwo FBI dotyczące rzekomych agenturalnych powiązań Trumpa z Rosjanami.

Niczego sensownego nie ustalono, za to w dniu zaprzysiężenia Trumpa Susan Rice sporządziła notatkę, w której twierdziła, iż Obama nalegał, by sprawą została przeprowadzona „poprzez książkę”. Rice to obecnie czołowa doradczyni prezydenta Bidena.

Podważania autorytetu republikańskiego prezydenta podejmowały się także agencje federalne. Tak robiła CIA, która choćby przeciwstawiała się polityce zagranicznej prowadzonej przez Trumpa wobec Rosji, czy FBI, które lekceważyło kwestię służbowych maili Hillary Clinton, politycznego oręża Trumpa. Dyplomacja jest domeną prezydenta i mandat wyborców daje mu prawo prowadzenia jej zgodnie ze swoim sumieniem. Podobnie jak prawo do inicjowania czynności śledczych, choćby były wykorzystywane wyłącznie w celach politycznych. Uroki władzy.

Do tego dochodzi jeszcze jeden element antytrumpowej układanki – czwarta władza, nieoficjalna, ale bardzo potężna. Media w Stanach Zjednoczonych są w znacznej mierze liberalne. CNN czy inne stacje już na początku poszły na wojnę z prezydentem Trumpem. Ten zareagował po swojemu i zaczął komunikować się głównie przez Twittera, próbując złamać monopol tradycyjnych mediów. Drogo za to zapłacił, ale to już inny temat.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej