RAPORT:

#FabrykahejtuPO

W Polsce rośnie liczba legalnych aborcji

Demonstracja zwolenników aborcji przed Sejmem (Fot. PAP/Tomasz Gzell)
Demonstracja zwolenników aborcji przed Sejmem (Fot. PAP/Tomasz Gzell)

W Polsce z roku na rok zwiększa się liczba legalnych zabiegów przerywania ciąży. W 2010 roku było ich 641, o 103 więcej niż rok wcześniej – ustalił portal tvp.info. To najwyższa liczba od lat, jednak zdaniem ekspertów i tak jest drastycznie zaniżona.

Ministerstwo Zdrowia co roku przedstawia sprawozdanie z wykonania ustawy regulującej przerywanie ciąży. Portal tvp.info dotarł do najnowszego raportu, dotyczącego 2010 roku. Wynika z niego, że liczba legalnych aborcji systematycznie rośnie. Przykładowo w 2002 roku było ich tylko 159. Wynik z 2010 roku - 641 aborcji - jest najwyższy od 1997 roku, gdy obwiązywała zakwestionowana przez Trybunał Konstytucyjny ustawa pozwalająca na przerywanie ciąży z tzw. względów społecznych (wówczas przeprowadzono legalnie ponad 3 tys. zabiegów przerywania ciąży).

Obecnie, zgodnie z prawem aborcję można przeprowadzić w Polsce z trzech powodów: gdy ciąża jest efektem czynu zabronionego (np. gwałtu), gdy istnieje zagrożenie dla życia lub zdrowia matki oraz gdy badania wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Ze statystyk wynika, że w ubiegłym roku 614 aborcji przeprowadzono z tego ostatniego powodu. W 2010 roku nie usunięto ani jednej ciąży powstałej w wynik czynu zabronionego, a z powodu zagrożenia życiu lub zdrowia matki przeprowadzono 27 zabiegów.

– Przeprowadza się więcej aborcji z powodu upośledzenia płodu, bo kobiety są bardziej świadome tego, że mogą domagać się badań prenatalnych – wyjaśnia Wanda Nowicka, nowo wybrana posłanka z Ruchu Palikota i przewodnicząca Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. – Te statystyki świadczą jednak również o tym, że dostęp do legalnej aborcji jest ograniczony, a Polki napotykają na bariery w wyegzekwowaniu tego świadczenia. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że w kraju, w którym rocznie dochodzi do kilku tysięcy gwałtów, nie licząc tych niezgłoszonych na policji, nie wykonano z tego powodu ani jednej aborcji? Jak inaczej wytłumaczyć, że przeprowadzono tylko 27 aborcji z powodu zagrożenia życia i zdrowia matki? Przecież w Polsce mamy 400 tysięcy urodzin rocznie i 10 milionów kobiet w wieku rozrodczym – dodaje Nowicka.

– Te liczby są zaniżone, bo często zamiast zabiegów przerwania ciąży szpitale zgłaszają do statystyk poronienia – dodaje były minister zdrowia Marek Balicki. – Pacjentki mają problem z wyegzekwowaniem prawa do aborcji, bo szpitale obawiają się przeprowadzania tzw. zabiegów pod wpływem presji zewnętrznej, a przecież tylko w jednym szpitalu w niemieckiej miejscowości przygranicznej Prenzlau aborcji poddaje się rocznie kilkaset Polek – dodaje Balicki.

Eksperci szacują, że rocznie aborcji poddaje się około 100 tysięcy Polek: w polskim podziemiu aborcyjnym, za granicą oraz samodzielnie zażywając środki poronne. Za nielegalną aborcję grozi w Polsce do trzech lat więzienia. Ze sprawozdania Ministerstwa Zdrowia wynika jednak, że wykrywalność tego typu przestępstw jest znikoma. W 2010 roku prokuratura prowadziła tylko 203 takie sprawy. Aktem oskarżenia skończyło się 11.

Wiktor Ferfecki

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
Zobacz więcej