RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Waszyngton: Demonstracja pod Kapitolem w obronie „więźniów politycznych”

Organizator protestu „Sprawiedliwość dla 6 stycznia” przemawia do zebranych przed Kapitolem (fot. Bill Clark/CQ-Roll Call, Inc via Getty Images)
Organizator protestu „Sprawiedliwość dla 6 stycznia” przemawia do zebranych przed Kapitolem (fot. Bill Clark/CQ-Roll Call, Inc via Getty Images)

Kilkuset zwolenników byłego prezydenta USA Donalda Trumpa demonstrowało w sobotę pod Kapitolem, domagając się zwolnienia „więźniów politycznych”, za jakich uważają uczestników szturmu na Kapitol 6 stycznia. Na tę okazję zmobilizowano potężne siły policji, ale protest przebiegł pokojowo.

Zerwany kontrakt na łodzie podwodne. Szef MSZ Francji mówi o poważnym kryzysie

Minister spraw zagranicznych Francji Jean-Yves Le Drian uznał za „poważny kryzys” odwołanie przez Australię kontraktu na dostawę francuskich łodzi...

zobacz więcej

Na to wydarzenie policja i służby przygotowywały się od tygodni: do stolicy ściągnięto wozy opancerzone należące do policji z ościennych hrabstw, stworzono policyjne barykady, przed Kapitol powrócił płot, z nieba sytuację patrolowały śmigłowce, a w stan gotowości postawiono 100-osobowy oddział Gwardii Narodowej – wszystko w obawie przed powtórką z 6 stycznia, kiedy wielotysięczny tłum zwolenników Trumpa i skrajnej prawicy włamał się do Kapitolu, usiłując przeszkodzić w procesie zatwierdzenia wyników wyborów.

Zamiast powtórki tych scen, na Union Square pod Kapitolem zjawiło się ok. 200-300 pokojowych demonstrantów pod hasłem „Sprawiedliwość dla 6 stycznia” („Justice for J6”). Domagali się oni sprawiedliwego procesu dla zatrzymanych uczestników zamieszek, którzy według nich są „więźniami politycznymi”.

Zdecydowana większość z ponad 600 osób, które otrzymały zarzuty w związku z zamieszkami, została zwolniona w oczekiwaniu na proces. Według organizatorów protestu, ci którzy weszli na teren Kapitolu, lecz nie brali udziału w przemocy i dewastacji budynku, jedynie korzystali ze swoich praw i nie powinni być karani.

Niemal tyle samo, co sympatyków Trumpa, na miejscu było dziennikarzy oraz kontrdemonstrantów, zmieszanych w jeden tłum. Według waszyngtońskiej policji, w wydarzeniu udział wzięło 400-450 osób, nie licząc policjantów.

Zobacz także: Pentagon przyznaje, że w sierpniowym ataku w Afganistanie zginęły dzieci

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Chiny krytykują w Stany Zjednoczone, Australię i Wielką Brytanię za pakt bezpieczeństwa

Chiny krytykują strategiczny pakt bezpieczeństwa, utworzony w regionie Oceanu Indyjskiego i Pacyfiku przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i...

zobacz więcej

„Mainstreamowe media i Nancy Pelosi (spikerka Izby Reprezentantów dop. red.) zastraszali nas, w internecie mówiono, że to »protest pod fałszywą flagą«, ale wy tu przyszliście, żeby domagać się sprawiedliwości dla więźniów politycznych” – mówił ze sceny organizator demonstracji, Matt Braynard, były działacz kampanii wyborczej Donalda Trumpa. Oskarżył Pelosi, która potępiła uczestników marszu, że w ten sposób zaatakowała konstytucyjne prawo do zgromadzeń.

Inni mówcy opisywali rzekome prześladowania i szykany ze strony FBI i innych amerykańskich służb wobec uczestników marszu 6 stycznia. Powtarzali też oskarżenia o sfałszowanych wyborach. W przeciwieństwie do 6 stycznia, wśród występujących nie było ani jednego czynnego kongresmena lub przedstawiciela władz. Wystąpił m.in. kandydat na kongresmena z Georgii Mike Collins jednak, kiedy potępił tych uczestników zamieszek, którzy dopuszczali się przemocy i stwierdził, że powinni zostać ukarani, jego słowa przywitała cisza.

"Ameryki już nie ma. Żyjemy w komunistycznej dyktaturze. Takie rzeczy dzieją się tylko w Rosji, Chinach, Korei Północnej" – powiedział Polskiej Agencji Prasowej Randy, ubrany w koszulę w barwy USA i trzymający flagę ChRL oraz odwróconą flagę Ameryki. Jak dodał, oczywiste jest, że to Donald Trump był prawdziwym zwycięzcą wyborów w 2020 r. Wyjaśnił, że jego porażka była w istocie wynikiem spisku tzw. deep state (głębokiego państwa), w którym udział wziął również czołowy ekspert dr Anthony Fauci, który miał „stworzyć Covid razem z Chinami”.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

USA: Broadway wznowiło słynne musicale

Po przerwie spowodowanej pandemią na nowojorski Broadway powróciły w tym tygodniu słynne musicale „Król Lew”, „Hamilton” i „Wicked”, wznowiono też...

zobacz więcej

Inny uczestnik protestu, trzymający transparent z pytaniem: „Czy USA zmieniły się już w Rosję?”, ocenił, że odpowiedź na to pytanie jest twierdząca, a Ameryka jest obecnie „państwem policyjnym”. „Służby dopuszczają się masowych prześladowań konserwatystów pod pretekstem walki z ekstremizmem” – przekonywał.

Wśród licznej grupy dziennikarzy było wielu przedstawicieli rosyjskich telewizji, w tym kanału Russia Today (RT), Rossija-1 i NTV.

Oprócz dziennikarzy wśród tłumu było też wiele osób domagających się surowego ukarania uczestników szturmu na Kapitol, a także członków ruchu Black Lives Matter i innych kontrdemonstrantów. Mimo nielicznych sporów werbalnych między nimi, nie doszło do żadnej przemocy.

„To żałosny spektakl, ale cieszę się z tego, że jest tu tak niewielu ludzi” – powiedziała Polskiej Agencji Prasowej kobieta trzymająca tabliczkę „J6=zdrajcy”. „Najwyraźniej się przestraszyli” – dodała.

Jak dotąd federalna prokuratura postawiła zarzuty 643 osobom uczestniczącym w „szturmie na Kapitol”. Większość z nich została oskarżona o nieuprawnione wkroczenie na teren Kapitolu oraz zakłócenie porządku publicznego. Ponad 165 osób usłyszało ponadto zarzuty napaści na policjantów, z czego ponad 50 napaści z użyciem niebezpiecznej broni. Jedynie kilkudziesięciu uczestników zamieszek przyznało się do winy, a tylko kilku zostało skazanych. Jak dotąd najsurowszym wymiarem kary było 8 miesięcy więzienia dla Paula Hodgkinsa z Florydy, który wdarł się na teren izby plenarnej Senatu, choć nie brał udziału w przemocy i dewastacji mienia.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej