RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

„Tatusiu, jak słodko kłamiesz, kiedy mi się podlizujesz”. Publicysta TP podsumował Matczaków

Mata chwali się w utworach wulgarnymi zwrotami (fot. YTSBM Label)
Mata chwali się w utworach wulgarnymi zwrotami (fot. YTSBM Label)

Raper Mata jest synem profesora prawa, wykładowcy UW i stałego komentatora sądowniczej rzeczywistości w stacji TVN prof. Marcina Matczaka. Ojciec bronił w „Magazynie Wyborczej” wulgarnych utworów syna, co spotkało się z krytyką ze strony publicysty „Tygodnika Powszechnego” Jacka Podsiadły.

Menadżer Rolling Stones i Boba Dylana zmarł w dziwacznych okolicznościach

Świat rock’n’rolla opłakuje dziwaczną śmierć wieloletniego znawcy branży, Micka Brigdena. Menadżera, który kierował karierą Rolling Stones, Boba...

zobacz więcej

Publicysta wskazał, że przeczytał artykuł profesora zatytułowany „Wolę, żeby chłopaki roztrzaskiwali butelki po piwie nad Wisłą, niż głowy rówieśników na wojnie”. W tekście prof. Matczak dokonuje analizy i interpretacji utworu swego syna pod tytułem „Schodki”.

Otóż na schodkach »jest cudownie normalnie, a chłopaki z Batorego nie muszą iść na śmierć. Niech idą na Orlenka i do Kerfa, byleby nie w stronę Pałacu Blanka, tam gdzie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego (...) trafiła w głowę kula snajpera, przez co straciliśmy być może największy nasz talent poetycki«”. „Czyli zdaniem ojca-konstytucjonalisty raper Mata, kupując na Orlenie i łojąc nad rzeką browary, ratuje poetów od śmierci z rąk najeźdźcy. Joł!” – komentuje.

Prof. Matczak tłumaczy syna


„Ponieważ mam pod nosem takie same i tak samo zawłaszczone przez pijaków schodki – tyle że nie nad Wisłą, a nad Odrą – przy lekturze »części wykładowej« rower składak mi się otworzył w piwnicy. Prof. celebr. Matczak pisze bowiem, że »często dochodzi tam do zderzenia młodzieżowej potrzeby bycia głośnym i przynależnej nieco starszym wiekowo grupom potrzeby ciszy«, co powoduje skargi mieszkańców” – zwraca uwagę.



„Tymczasem schodki to »miejsce, gdzie spotykasz się z innymi, śmiejesz się, pijesz, zakochujesz się i patrzysz na wodę albo niebo. (...) Jest to także miejsce, o które walczysz, jeżeli jest zagrożone. Egzystencja warszawskich Schodków była zagrożona przez skargi tych, którzy chcieli je młodym odebrać. O tym, żeby je natychmiast oddali, jest ta piosenka«” – ocenia Podsiadło. W komentarzu wskazał, że twierdzenia prof. Matczaka nie do końca pokrywają się z rzeczywistością. „Że niby to patrzenia w wodę i miłości nam zabraniają, tak? Ale w utworze nie ma mowy o patrzeniu w wodę, jest za to o »stawianiu kloca«. Nie ma nic o zakochiwaniu się, chyba że tajemny związek z zakochaniem ma fraza »Ktoś się z kimś przelizał, ktoś się zrzygał« – podkreślił.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Publicysta odpowiedział Matczakowi, że „głęboko pacyfistyczny” utwór jego syna „jest ohydnym, agresywnym bełkotem beztalencia, któremu się wydaje, że jak użyje wulgaryzmu, to my, jebane stare baby, podkulimy ogony i przeprosimy, że żyjemy”. „W zasadzie nie jest konieczne, aby uczynić zadość jego prośbie i mu, excusez le mot, »dać w mordę«. Wystarczy, że Pan po nim posprząta na schodkach, bo smród straszny i psy sobie łapy na szkłach kaleczą. Tylko proszę się nie wyręczać »Ukrami«, jak synek Pański nazywa w swoim największym przeboju Ukraińców sprzątających apartamenty bogatym Polakom. Wiem, wiem, lepiej nazywać Ukraińców Ukrami, niż ich zabijać” – skomentował.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej