RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Ruszają manewry Zapad-2021. Celem osłabienie wschodniej flanki NATO

Manewry Zapad-2021 będą największymi w historii (fot. PAP/EPA/RUSSIAN DEFENCE MINISTRY/HANDOUT)
Manewry Zapad-2021 będą największymi w historii (fot. PAP/EPA/RUSSIAN DEFENCE MINISTRY/HANDOUT)

Buńczuczne zapowiedzi Moskwy i Mińska o tym, że manewry Zapad-2021 będą największymi w historii, znajdują pokrycie w rzeczywistości, nawet jeśli liczba uczestniczących w nich żołnierzy będzie mniejsza niż zapowiadane 200 tys. Celem Kremla jest wystraszenie krajów zachodnich, by zniechęcić je do angażowania się w umacnianie wschodniej flanki NATO i zachęcić, by poszły śladem Niemiec, które uparcie stoją na stanowisku, że z Rosją należy prowadzić dialog i… interesy. Ekipa Putina chce też wykorzystać ćwiczenia w celach propagandowych – wykazać, że jest w stanie obronić kraj przed „zakusami” Zachodu, a przy tym zachęcić Rosjan do oddania na nią głosu w zbliżających się wyborach parlamentarnych.

Manewry Zapad-2021. Szef NATO wzywa Moskwę

Sekretarz generalny NATO wezwał Moskwę do przejrzystości w sprawie rosyjsko-białoruskich manewrów wojskowych Zapad-2021, które rozpoczynają się za...

zobacz więcej

Uwagę Polski przykuwa przede wszystkim ta część manewrów Zapad-2021, która będzie odbywać się przy granicy z Białorusią. Dodatkowe zaniepokojenie władz w Warszawie wynika z tego, że reżim Alaksandra Łukaszenki wciąż wykorzystuje migrantów do podważania polskiej granicy, co wpisuje się w prowadzoną przez niego wojnę hybrydową wobec naszego kraju i państw bałtyckich.

Białoruski dyktator wykorzystuje ćwiczenia także do tego, by podkreślać, jak bardzo oba kraje zbliżają się do siebie pod względem militarnym i przekonywać, że główna część ćwiczeń ma mieć miejsce na Białorusi, chociaż z oficjalnie przekazanych danych tak nie wynika.

Łukaszenka wspominał też niedawno, że w najbliższej przyszłości jego kraj zakupi z Rosji dużo nowoczesnego sprzętu. Szczegółów jednak nie ujawniał, a wielu ekspertów powątpiewało w te zapewnienia, oceniając, że z powodu braku środków są to jedynie przechwałki.

Łukaszenka szydzi z Zachodu


Nie przeszkadza mu to jednak szydzić z zaniepokojenia Zachodu skalą i formą ćwiczeń, przekonując, że „nikomu państwa bałtyckie nie są potrzebne”.

Warto podkreślić, że podczas poprzednich manewrów, które miały miejsce cztery lata temu, nie podgrzewał on dodatkowo atmosfery, gdyż, licząc na normalizację relacji z Zachodem, zależało mu wtedy na obniżeniu napięć.

Dezinformacja, agresja, zastraszanie. Scenariusz Zapad-2021 wzbudza niepokój

Już za kilka dni, 10 września, w zachodnich rejonach Rosji, w tym przy granicach Polski, w Obwodzie Kaliningradzkim, a także na Białorusi,...

zobacz więcej

Wtedy też nie robiono problemów z zaproszeniem na nie zachodnich obserwatorów. Obecnie zastąpili ich jedynie „eksperci” z Wietnamu, Chin, Birmy, Pakistanu i Uzbekistanu.

Nie tylko czołgi i samoloty


Analitycy z OSW oceniają, że ćwiczenia Zapad 2021 są nie tylko testem gotowości sił zbrojnych obu państw do prowadzenia operacji na wschodniej flance Sojuszu, ale także „sprawdzianem struktur państwowych w zakresie wszechstronnego zabezpieczenia działań i funkcjonowania w warunkach konfliktu zbrojnego”.

„Za szczególnie istotną należy uznać weryfikację sprawności w prowadzeniu wojny informacyjnej, której celem jest utwierdzenie potencjalnego przeciwnika w przekonaniu o przewadze militarnej Rosji i jej gotowości do użycia siły w celach politycznych” – zaznaczono w analizie.

Zwrócono w niej również uwagę, że wykorzystywanie przez białoruski reżim migrantów do przeprowadzania ataków hybrydowych na granice Polski i krajów bałtyckich to „przykład zaplanowanego działania generującego kryzys w wymiarze regionalnym i uzasadniającego potencjalny udział wojska w jego rozwiązaniu”.

Niebezpieczne scenariusze


Mińsk przekonuje tymczasem, że to sami Polacy i Bałtowie generują konflikt, tak jak robili to przed rokiem, gdy chcieli, jak nieustannie podkreśla Łukaszenka, wywołać rewolucję w kraju i przejąć władzę siłą.

Potrzeba grubszego kija na Łukaszenkę. Mińsk i Kreml będą dalej „grać” migrantami

Tylko zdecydowana reakcja Unii Europejskiej jest w stanie utemperować białoruski reżim. Wykorzystywanie przez Alaksandra Łukaszenkę tragedii...

zobacz więcej

Co więcej, organizatorzy manewrów zapewniają, że mają one wymiar defensywny, jednak wystarczy zaznajomić się z ich scenariuszem, by wyciągnąć absolutnie przeciwstawne wnioski. Zakłada on bowiem, że fikcyjne państwa - Wilia, Pomorze i Republika Polarna, za które można podstawić Litwę, Łotwę i Polskę, wywołują konflikt przeciwko Białorusi i Rosji.

Moskwa wystawia rachunek


Białoruski reżim wykorzystuje wspólne z Rosją manewry, by podnosić swoją pozycję, ale wsparcie, jakie otrzymał od Moskwy - kosztuje. I to bardzo.

Istnieje oczywiście zbieżność między rozpoczęciem manewrów a tym, że mają w tym czasie zapaść najważniejsze decyzje w sprawie pogłębienia integracji Białorusi i Rosji w państwie związkowym. Jedną z najważniejszych jest podpisanie negocjowanych od trzech lat „map integracji”, które określają ramy ujednolicające działania obu państw w różnych sektorach.

Mimo stanowiska Mińska, że są to kwestie dotyczące jedynie gospodarki, należy sobie zdawać sprawę, że w obecnej sytuacji jego karta przetargowa w rozmowach z Moskwą jest słaba. To zaś oznacza, że najprawdopodobniej integracja ekonomiczna pociągnie za sobą polityczną.

W obawie przed prowokacjami


NATO i kraje regionu obawiają się tymczasem możliwych prowokacji ze strony rosyjsko-białoruskiej, także tych z wykorzystaniem znajdujących się przy granicach migrantów. Litewskie władze ostrzegały w czwartek, że możliwe jest wtargnięcie na terytorium ich kraju niezidentyfikowanych jednostek wojskowych.

Ruszają manewry Zapad-2021. Rosja przetestuje nowe uzbrojenie

Na wspólnych z Białorusią manewrach strategicznych Zapad-2021, które odbędą się w powietrzu, na morzu i lądzie, armia rosyjska po raz pierwszy...

zobacz więcej

- Są na granicy militarni ludzie bez żadnych insygniów. Nie wiadomo, czy jest to straż graniczna, czy są to wojskowi. Mają jakiś sprzęt i do prowokacji może dojść w każdej chwili – poinformował w rozmowie z IAR wiceminister spraw wewnętrznych Arnoldas Abramavicius.

NATO czujne


Przed takim scenariuszem ostrzega również NATO. Miałoby to być testowanie reakcji tej organizacji przez Rosję za pośrednictwem Aleksandra Łukaszenki.

Sojusz Północnoatlantycki podkreślił, że nie otrzymał zaproszenia do wysłania swoich obserwatorów, mimo że zgodnie z Dokumentem Wiedeńskim OBWE strony organizujące manewry są do tego zobowiązane, gdy bierze w nich udział więcej 13 tys. żołnierzy. NATO zapewnia, że będzie bacznie przyglądać się manewrom.

Swoich obaw nie kryje również Ukraina. Według szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Iwana Bakanowe jest to jedno z trzech, obok wyborów parlamentarnych w Rosji i „fejkowych” demonstracji, najważniejszych zagrożeń w najbliższych miesiącach dla tego państwa.

Prowokacje Kremla


Rosja wykazuje w ostatnim czasie wzmożoną chęć do prowokacji i generowania konfliktów. Tak należy rozumieć wzrost prześladowań m.in. przedstawicieli mniejszości tatarskiej na Krymie, a także nasilenie ataków na armię ukraińską w Donbasie.

Karnkowski: Polityczne powtórki i konserwy wieprzowe

Uchodźcy, wykorzystywani jako mięso armatnie wojny hybrydowej Łukaszenki, są na polskiej granicy. Gdy na tej kwestii skupia się polskie życie...

zobacz więcej

Reżim Putina buduje swoją pozycję w świecie poprzez inwestycję w armię, wywoływanie i podsycanie konfliktów, a także wzbudzanie zagrożenia interwencją militarną w regionie. Kreml dąży do tego, by państwa zachodnie zrezygnowały z umacniania wschodniej flanki NATO, tak, by mógł on w dalszym ciągu naciskać na region Europy Środowo-Wschodniej, a także by poszły one za przykładem Niemiec i zaakceptowały „rosyjską strefę wpływów”.

Postawa Berlina w kwestii budowy Nord Stream 2 jest idealnym przykładem tego, jak nie zwracać uwagi na agresywną postawę Rosji i robić z nią „business as usual”. Moskwa wykorzystuje przy tym rzekome „zagrożenie” płynące z Zachodu do tego, by straszyć własne społeczeństwo, licząc na to, że umocni w ten sposób swoją władzę.

Dlatego tylko jednoznaczna, zdecydowana postawa NATO, USA i państw zachodnich oraz poparcie udzielone przez nie naszemu regionowi mogą ostudzić zapały Moskwy. Reżim na Kremlu nie zdecyduje się bowiem na poważniejsze ruchy, gdy będzie widział determinację przeciwnika.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej