RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Biały van

Kierowca białego vana to jeden z najsilniejszych stereotypów w Wielkiej Brytanii (fot. Wiki 4.0/Vauxford)
Kierowca białego vana to jeden z najsilniejszych stereotypów w Wielkiej Brytanii (fot. Wiki 4.0/Vauxford)

Królowa Elżbieta II, czerwone skrzynki pocztowe, czarne londyńskie taksówki, silny podział klasowy – z tym zawsze kojarzy się nam Wielka Brytania. To ostatnie zjawisko jest niezwykle ciekawe, tradycyjny model utrzymuje się od czasów rewolucji przemysłowej z XIX wieku i jest pod pewnymi względami ewolucją wcześniejszego, sięgającego średniowiecza feudalizmu. Podział klasowy widać na każdym kroku, jednym z jego symboli jest biały van.

Emigrancki chleb z brexitem

Ciężko pracujący i układający sobie życie w Wielkiej Brytanii Polacy, alkoholik wykorzystujący brytyjski socjal, rodzina, dla której celem życia...

zobacz więcej

Uwielbiamy stereotypy, dzięki nim nie musimy wysilać komórek mózgowych i świat jawi się nam jako znacznie prostszy. – Pod wpływem stereotypu dostrzegamy jakiś związek, który z kolei zdaje się stanowić dowód, że ów pierwotny stereotyp jest prawdziwy – zwrócił uwagę amerykański socjolog Elliott Aronson.

Te słowa znajdują potwierdzenie pod każdą szerokością geograficzną. Jak ulał pasują też do podróży po Wielkiej Brytanii, wprawdzie utrudnionej w dobie pandemii koronawirusa, ale też nieco łatwiejszej od sierpnia po zniesieniu obowiązkowej kwarantanny przez rząd Borisa Johnsona. W taką wyprawę wybrał się reporter portalu tvp.info i przygotował reportaż o tym, jak żyje się naszym rodakom po brexicie.

Żeby doświadczyć wciąż obowiązującego podziału klasowego wystarczy przejść się dowolną ulicą w Wielkiej Brytanii. Nie trzeba poszukiwać bogatych dzielnic z nazwami ulic typu Grosvenor Crescent – symbolem struktur społecznych, różnic klasowych, jest biały van widziany tu na każdym kroku.

Gazeta na desce rozdzielczej


Jakie konotacje ma ten pojazd, zwykle ford transit, przypuszczalnie ze złożonym na pół i jeszcze raz na pół egzemplarzem bulwarówki „The Sun” albo „Daily Star” na desce rozdzielczej? Zanim się je odkryje warto przyjrzeć się obecnemu kształtowi klas społecznych. Jest ciekawie.

Publikując w 2013 roku raport BBC wskazała, że grupy różnią się nie tylko pod względem posiadanego majątku i społecznego statusu, ale także kulturalną aktywnością. Trudno nie doliczyć także zmiennych typu język czy imiona (nie mówimy tu mniejszościach etnicznych). Zdobycie majątku nie oznacza też automatycznego awansu klasowego. Radosław Sikorski, wychowujący się w bloku na osiedlu Bocianowo w Bydgoszczy, typowym siedlisku klasy robotniczej, dalej byłby traktowany przez elitę jak parweniusz czy też nuworysz, nawet szczycąc się lordowskimi (czasem) manierami czy dworkiem.

„Wraz z brexitem rośnie niechęć do Polaków na Wyspach”

Brexit odmieniano już przez wszystkie przypadki. Początkowo wzbudzał emocje, teraz kojarzy się z ciągłym chaosem, niepewnością i przepychankami...

zobacz więcej

Przeprowadzona na 160 tysiącach respondentów ankieta dała wgląd w podziały klasowe. Okazało się, że jest ich aż siedem, zamiast tradycyjnych trzech – wyższej, średniej i niższej. Kluczowe okazały się trzy zmiennie – kapitał ekonomiczny, kulturowy oraz społeczny. To, jak kształtują się one u konkretnych osób, decyduje o ich przynależności klasowej.

Jest więc „elita”, czyli najbardziej uprzywilejowana grupa, dystansująca inne ze względu na swoje bogactwo, ale także największy zasób innych rodzajów kapitału. Liczy około 6 proc. społeczeństwa. Czasem wystarczy kod pocztowy, żeby wiedzieć o człowieku w zasadzie wszystko – ile zarabia, jaki ma kolor skóry, gdzie uczą się jego dzieci, czy są grube, jaką figurę ma jego żona. W8, SW7 mówią bardzo dużo. Zwykle oznaczają, że ktoś ma dużo pieniędzy. Bardzo dużo.

Największa grupa


Niżej stoi „zasiedziała” klasa średnia – największa (około 25 proc. społeczeństwa) i nieco mniej zamożna od elity. Podstawa dobrobytu Wielkiej Brytanii – przedsiębiorcy, urzędnicy, mieszkający zwykle w bliźniakach na przedmieściach jak kraj długi i szeroki. Mają środki i je konsumują.

W badaniu okazało się, że oddzieliła się od niej „techniczna klasa średnia”, czyli niewielka klasa związana z technicznymi zawodami (około 6 proc.). Ona również posiada środki znacznie przekraczające potrzeby zwykłej egzystencji, ale już nie jest taka skora do nadmiernej konsumpcji, charakteryzuje się niewielką aktywnością kulturalną i jest niezbyt „towarzyska”.

Pod tym względem różni się ona od „nowych zasobnych pracowników” (około 15 proc. społeczeństwa), części starej klasy średniej, która jest młoda, aktywna towarzysko i kulturalnie, za to posiada przeciętną ilość zasobów materialnych. Mniejsze środki to efekt między innymi nadmiernej, nierzadko rozpasanej konsumpcji. Jej przedstawicieli można zobaczyć w piątki i soboty wieczorem wymiotujących na chodniki przed pubami i klubami nocnymi.
Podziały klasowe w Wielkiej Brytanii są bardzo silne; autor przeprasza za brzydkie zdjęcie (fot. tvp.info/łz)
Podziały klasowe w Wielkiej Brytanii są bardzo silne; autor przeprasza za brzydkie zdjęcie (fot. tvp.info/łz)

Sondaż: Euro znacząco zniechęca Szkotów do niepodległości

Poparcie dla niepodległości Szkocji znacząco spada, jeśli po wystąpieniu ze Zjednoczonego Królestwa miałaby ona zrezygnować z funta szterlinga i...

zobacz więcej

Niżej stoi „tradycyjna klasa robotnicza” (14 proc.), wprawdzie niezbyt zasobna we wszystkie trzy formy kapitału, jednak – jak wynika z badania – niepozbawiona pewnego materialnego oparcia, między innymi w postaci wartościowych nieruchomości. Źródłem pewnej zasobności tej najstarszej wiekiem klasy jest notowany od ponad 20 lat stały wzrost wartości nieruchomości w Wielkiej Brytanii. Londyński robotnik może być multimilionerem na przykład w Polsce, posiadając z dziada pradziada dom stojący w modnej dziś dzielnicy.

Ucieczka z Londynu


Londyn nie jest zresztą obiektywnym punktem odniesienia, gdyż koszty życia w tym mieście są bardzo wysokie, przez co obserwowana jest ucieczka ludzi na przedmieścia, gdzie choćby nieruchomości są tańsze. Dotyczy to w znacznej mierze klasy robotniczej. Z drugiej strony jest „kształtująca się klasa pracowników usług” (19 proc.) – nowa klasa związana z miastami i traktująca życie w nich jako wyznacznik statusu.

Przedstawiciele tej klasy to wytwór rewolucji naukowo-technicznej. Powstała ona w ostatnich dziesięcioleciach ubiegłego wieku wraz z wejściem Wielkiej Brytanii, jak większości państw zachodnich, w epokę postindustrialną, która charakteryzuje się zmniejszeniem znaczenia przemysłu (zmniejszenie zatrudnienia oraz mniejszy udział w tworzeniu PKB), na rzecz wzrostu sektora usług.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Godzą się na oddawanie znacznej części dochodów na płacenie za mieszkanie w mieście. W tej klasie notuje się znacznie większą dywersyfikację etniczną. Należy do niej choćby duża część milionowej populacji Polaków, którzy wyjechali po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej i otwarciu brytyjskiego rynku pracy.

Najniższą w hierarchii klasą jest prekariat, czyli „zagrożony proletariat” (15 proc.) – najbiedniejsza, najmocniej wykluczona i niepewna jutra grupa osób o niskim poziomie wszystkich trzech form kapitału. Typowe zawody wykonywane przez jej przedstawicieli to sprzątacze, kierowcy furgonetek, pracownicy opieki, dozorcy, sklepikarze, kasjerzy detaliczni i niewykwalifikowani robotnicy.

Skandal na Wyspach. Paczki dla dzieci z ubogich rodzin: dwie marchewki, dwa ziemniaki...

Jako „haniebną” określił premier Boris Johnson zawartość paczek żywnościowych dla uczniów z ubogich rodzin. Sprawa wywołała w Wielkiej Brytanii...

zobacz więcej

Na socjalu


Na marginesie prekariatu znajduje się wcale niemała grupa osób praktycznie bez majątku. Jej przedstawiciele mogą jednak liczyć na znaczącą pomoc socjalną ze strony państwa czy władz lokalnych. Wcale nie trzeba się specjalnie wysilać, żeby otrzymać mieszkanie czy nawet dom socjalny i żyć na socjalu, pilnując, żeby nie wypaść z karuzeli.

Bycie częścią tego marginesu wiąże się ze stygmatyzacją w społeczeństwie, ale w wielu przypadkach jest to pozycja poszukiwana, gdyż nie musi się wiązać z obowiązkiem pracy. Bynajmniej wasz pokorny sługa nie chce sugerować, że z reguły jest to świadomy wybór, ale państwo opiekuńcze, jakim jest Wielka Brytania, bardzo ułatwia życie osobom, którym nie pod drodze z pracą czy normami społecznymi.

Niestety, do prekariatu dąży także wielu Polaków, co psuje opinie naszym rodakom w brytyjskim społeczeństwie. Taki przykład: Piotr mieszka w Edynburgu i z partnerką miał dwójkę dzieci. Council dał im mieszkanie, ale od pracy woleli alkohol i imprezy. Z czasem partnerka sprowadziła sobie pod dach kochanka, a opieka społeczna odebrała im dzieci. Kobieta niedawno wyprowadziła się z ukochanym, a Piotr teraz siedzi i chleje z kolegami. – Nie pracując, ze wszystkimi dodatkami wyciąga około 1500 funtów miesięcznie, więc nie opłaca mu się iść do pracy. Tacy ludzie psują opinię ciężko pracującym Polakom – opowiada reporterowi portalu tvp.info Grzegorz, mieszkający w Wielkiej Brytanii, odkąd kraj otworzył granicę dla Polaków.

– Piotrek tylko za to, że jest alkoholikiem dostaje od państwa 200 funtów miesięcznie. To nie jest tak, że się stoczył i nie potrafi nic załatwić. Świetnie orientuje się w niuansach systemu. Wie, gdzie zadzwonić i na jaką pomoc może liczyć. Na przykład dzwoni i mówi, że nie ma co jeść, a zaraz z opieki społecznej przynoszą mu jedzenie. Do tego dodatek dla bezrobotnego i masa innych benefitów – wylicza.
Kierowca białego vana to stan umysłu (fot. Wiki 3.0/Kaihsu Tai)
Kierowca białego vana to stan umysłu (fot. Wiki 3.0/Kaihsu Tai)

Brexit. Premier Johnson negocjował z KE sceną z „Pulp Fiction”

Najważniejsi urzędnicy unijni oglądali jedną ze scen z filmu „Pulp Fiction”, po tym jak w trakcie negocjacji dotyczących umowy handlowej po...

zobacz więcej

Obywatele Wielkiej Brytanii uzupełniają wszystkie klasy, choć odsetek osób należących do mniejszości etnicznych w dwóch najwyższych jest znikoma. Często tworzą one swoje własne społeczności w większych miastach jak Londyn czy Birmingham i najczęściej, nawet jeżeli status ekonomiczny pozwoliłby im na awans społeczny, nie zgłaszają pretensji, żeby mieszkać w dzielnicach stosownych do wyższego statusu. Te najczęściej pozostają zamieszkane niemal w całości przez białych Brytyjczyków.

Wyjątek może stanowić niewielka, ale szczególnie widoczna w mediach grupa najlepiej zarabiających piłkarzy, których stać na nieruchomości nieosiągalne dla klas, z których się wywodzą. Dotyczy to zarówno imigrantów ekonomicznych jak, przedstawicieli różnych grup etnicznych, ale też białych Brytyjczyków. W tym przypadku pieniądze, nierzadko liczone w milionach funtów nie oznaczają jednak awansu klasowego, społeczny – tak, ale klasowy – już nie.

Karen kontra WAG


Posłużmy się stereotypami, żeby wyczuć różnicę. „Karen” to przedstawicielka najwyższych klas. Mieszka w dużym domu, jej dzieci miały prywatnego nauczyciela i poszły do prywatnych szkół, będą kolejnym pokoleniem elity. Nie musi pracować, jeździ range roverem albo bentleyem na prywatnych numerach, nosi ubrania z kolekcji Louisa Vuitton i Gucciego. Żona piłkarza (WAG) nie ma dzieci, nie musi pracować, jeździ range roverem albo bentleyem na prywatnych numerach, od stóp do głowy nosi na sobie ubrania i akcesoria od Louisa Vuitton.

Jeżeli chodzi o Polaków, nasi rodacy mają znikome szanse, żeby dostać się do klas wyższych, szczególnie elity niemal zarezerwowanej dla absolwentów najlepszych uczelni. Najczęściej wykonują podstawowe prace dające miejsce w klasie robotniczej lub prekariacie i choć potrafią się lepiej zasymilować niż przedstawiciele mniejszości etnicznych z Azji czy Afryki, to często również działają na marginesie swoich klas. Tworzą własne alternatywne grupy z rodakami, w których pochodzenie klasowe najczęściej nie ma znaczenia.

System klasowy widać szczególnie na drogach. Wyróżniają się bowiem przedstawiciele jednej konkretnej klasy, którzy wytworzyli czy też stali się podmiotem jednego z najsilniejszych stereotypów – kierowcy białego vana. To przedstawiciele prekariatu, ewentualnie klasy robotniczej, których praca wymaga jazdy furgonem.

O ludziach, niedźwiedziach i rybach

Indianie i grizzly przez tysiąclecia „w jednym stali domu”. Nagle niedźwiedzie zaczęły z tego domu uciekać. Uczeni kanadyjscy zapytali dlaczego....

zobacz więcej

Zwrot po raz pierwszy pojawił się w niedzielnym wydaniu dziennika „The Times” z 18 maja 1997 roku i natychmiast wszedł do języka potocznego. Redaktor Jonathan Leake opisał w swoim artykule umiarkowaną ostrożność, z jaką jeżdżą owi kierowcy. Każdy, kto zna brytyjskie drogi, spotkał się z kimś takim – samolubnym kierowcą, często agresywnym, za nic mającym bezpieczeństwo innych. Kierowca białego vana wymusza pierwszeństwo, nie pozwala innym włączyć się do ruchu, jeździ „na zderzaku”, zmienia pasy bez kierunkowskazu, ociera inne auta przy parkowaniu, zastawia i tak dalej.

Symbol klasy


Taki kierowca stał się symbolem przedstawiciela klasy pracującej – drobnomieszczanina z wykształceniem co najwyżej technicznym. Zwykle pracuje on jako niezależny rzemieślnik – budowniczy, hydraulik lub ślusarz, samozatrudniony lub prowadzący małe przedsiębiorstwo. Skrót myślowy jest taki, że mieszka z gorszej dzielnicy, jego dzieci chodzą do publicznej szkoły, żłopie dużo piwa w pubie i nie jeździ na wakacje za granicę (przed pandemią).

– W Wielkiej Brytanii uważa się na białe vany, bo nigdy nie wiadomo, jak zareagują ich kierowcy – opowiada Grzegorz. – Muszę przyznać, że coś jest w tej grupie. To stan umysłu. Pracuję w sklepie z łóżkami, zdarza się, że realizuję dostawy i jeżdżę właśnie takim furgonem. Bywa, że włącza mi się wtedy tryb „kierowcy białego vana” i zaczynam podświadomie jeździć jak oni. Dziwne uczucie.

Kierowca białego vana to także lokalny patriota, wiernie kibicuje swojej ukochanej drużynie i przekłada swoją małą ojczyznę – Anglię, Szkocję i tak dalej nad Wielką Brytanię. O ile kierowcy białego vana są źródłem pogardy ze strony przedstawicieli wyższych klas, o tyle żarty z ich patriotyzmu są nie na miejscu. Przekonała się o tym kilka lat temu posłanka Partii Pracy, która powinna być z założenia wrażliwsza społecznie, Emily Thornberry. Prokurator generalna w ówczesnym gabinecie cieni Eda Milibanda straciła swoją funkcję, ponieważ naigrywała się na Twitterze z domu, przed którym stał zaparkowany biały transit, a na domu powiewały flagi z Krzyżem Świętego Jerzego – stereotyp w pełnej krasie.

Podziały klasowe w Wielkiej Brytanii są bardzo silnie zakorzenione, sięgają wieków wstecz i nie ma szans, żeby znikły. Wyspiarze mają to szczęście, że los oszczędził im nieudanego eksperymentu społecznego, jakim była próba zaimplementowania komunizmu. Mogą oczywiście powstawać nowe warianty w ramach klasycznego podziału klasy wyższej, średniej i niższej, ale w zasadzie każdy Brytyjczyk będzie od urodzenia naznaczony, do jakiej klasy należy i będzie miał niewielką szansę, żeby awansować po drabinie społecznej. Jednym pisany Oxbridge, innym biały van.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej