RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Dezinformacja, agresja, zastraszanie. Scenariusz Zapad-2021 wzbudza niepokój

Celem rosyjsko-białoruskich manewrów jest wystraszenie państw regionu i osłabienie (fot. Erik Romanenko\TASS\Getty Images)
Celem rosyjsko-białoruskich manewrów jest wystraszenie państw regionu i osłabienie (fot. Erik Romanenko\TASS\Getty Images)

Już za kilka dni, 10 września, w zachodnich rejonach Rosji, w tym przy granicach Polski, w Obwodzie Kaliningradzkim, a także na Białorusi, rozpoczynają się manewry wojskowe Zapad-2021. Jak szumnie ogłasza kremlowska propaganda, mają to być największe tego typu ćwiczenia od utworzenia tej formuły w 2009 roku. Łącznie udział w nich wziąć ma około 200 tysięcy rosyjskich i białoruskich żołnierzy. Pomimo tego, że oba reżimy deklarują, że manewry mają charakter defensywny, ponownie w roli „złych” sił wywołujących konflikt w regionie znalazł się m.in. nasz kraj. Napiętą sytuację pogarsza kontynuowanie przez Mińsk wykorzystywania imigrantów do podważania granic Polski i państw bałtyckich.

Potrzeba grubszego kija na Łukaszenkę. Mińsk i Kreml będą dalej „grać” migrantami

Tylko zdecydowana reakcja Unii Europejskiej jest w stanie utemperować białoruski reżim. Wykorzystywanie przez Alaksandra Łukaszenkę tragedii...

zobacz więcej

Z danych przedstawianych przez stronę rosyjską i białoruską wynika, że obok łącznie 200 tysięcy żołnierzy, w odbywających się co cztery lata manewrach, udział brać będzie 80 samolotów i śmigłowców, 15 okrętów, 290 czołgów i 240 dział. 

To, co budzi największe obawy w Polsce i krajach bałtyckich to ćwiczenia, które odbędą się na Białorusi, w których udział ma wziąć 12,8 tys. wojskowych, w tym 2,5 tys. Rosjan i 50 żołnierzy z Kazachstanu.

Ćwiczenia mają odbywać się w obwodzie brzeskim w zachodniej części kraju, w tym w pobliżu granicy z Polską.

Manewry mają być również prowadzone w obwodzie kaliningradzkim, który Moskwa od lat militaryzuje, również w celu zwiększania swojego potencjału militarnego w rejonie basenu Morza Bałtyckiego.

Możliwe prowokacje


Polski rząd zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji, wynikającej nie tylko z agresywnego charakteru ćwiczeń rosyjsko-białoruskich, ich rozmachu i możliwych prowokacji. Tym bardziej, że wciąż nierozwiązana pozostaje sytuacja na granicach Polski, Litwy i Łotwy z Białorusią, która wykorzystuje imigrantów do prowadzenia wobec tych krajów ataków hybrydowych.

Kabul jak Sajgon. Afgańska klęska Zachodu

Zdobycie przez talibów władzy w Kabulu to klęska Zachodu, który nie umiał znaleźć przez prawie dwa dziesięciolecia recepty na samodzielne...

zobacz więcej

W piątek, w rozmowie z Radiem ZET, wiceszef MON Marcin Ociepa ocenił, że mamy do czynienia „z bardzo dużymi ćwiczeniami wojskowymi na bezprecedensową skalę, znaczenie większymi, niż deklaruje to Rosja”.

– A jednocześnie widzimy, że te reżimy postanowiły sięgnąć po broń - tym razem ludzką, żywą – ocenił Marcin Ociepa i podkreślił, że Moskwa i Mińsk uczyniły „z migrantów - czy to uchodźców, czy migrantów ekonomicznych (...) oręż przeciwko państwom zachodu”.

Zaznaczył on przy tym, że po raz pierwszy będziemy świadkiem sytuacji, gdzie te dwa zjawiska się na siebie nałożą i z tego powodu władze spodziewają się „prowokacji na granicy wschodniej Polski, a to jest jednocześnie granica Unii Europejskiej i NATO”.

Zobacz także: „Opiłowywanie” katolików na Zachodzie już trwa. Nitrasy w Polsce też chcą rewolucji

Sytuacji nie lekceważy też Sojusz Północnoatlantycki, który obawia się „przypadkowego” naruszenia granicy przez jednostki rosyjskie lub białoruskie, w celu zbadania skali i szybkości reakcji państw NATO.

NATO bacznie się przygląda


Sekretarz generalny tej organizacji Jens Stoltenberg podkreślił, że Rosja zgodnie ze swymi zobowiązaniami powinna podać rzeczywistą liczbę żołnierzy uczestniczących w rosyjsko-białoruskich ćwiczeniach i zgodzić się na obecność misji OBWE, do czego zobowiązała się podpisując Konwencję Wiedeńską, przewidującą takie rozwiązanie, gdy w manewrach uczestniczy powyżej 13 tysięcy żołnierzy.

Rosja podczas wcześniejszych ćwiczeń przekonywała, że liczba żołnierzy nie przekracza tego pułapu, pomimo tego, że za każdym razem była ona kilkukrotnie większa.

Im upadek Afganistanu nie przeszkadza. Chiny i Rosja już dogadują się z talibami

Podczas gdy zachodnie kraje ewakuują swoich obywateli z Afganistanu, Chiny i Rosja zachowują spokój. W przeciwieństwie do reszty świata, państwa te...

zobacz więcej

Jak zwraca uwagę w analizie dla OSW Andrzej Wilk i Piotr Żochowski, zanim jeszcze oficjalnie ruszyły manewry, już pod koniec zeszłego roku rozpoczęła się operacja dezinformacyjna, której celem było przedstawienie ćwiczeń jako działań obronnych sojuszu Białorusi i Rosji przed rzekomo narastającą agresją ze strony NATO.

Celem prowadzonej wojny informacyjnej, jak przekonują eksperci OSW, „jest utwierdzenie potencjalnego przeciwnika w przekonaniu o przewadze militarnej Rosji i jej gotowości do użycia siły w celach politycznych”.

Zapad-2021 to największe z dotychczasowych manewrów sił rosyjskich na zachodnim kierunku strategicznym. Po raz pierwszy resort obrony poinformował, że będą one liczyły więcej niż 13 tys. żołnierzy, wskazane w Konwencji Wiedeńskiej.

„Zabawa” cyframi


„Podając liczbę do 200 tys. żołnierzy – oddającą rzeczywistą skalę prowadzonych już w ostatnich latach ćwiczeń strategicznych – Moskwa dąży do wywołania dużego zaniepokojenia na Zachodzie, lecz liczy się także z negatywnym odbiorem tej informacji wśród nastawionej promoskiewsko części tamtejszych elit” – zaznaczają eksperci OSW.

Zobacz także: Petrović: Wściekła solówka Frasyniuka. Orkiestra pod batutą Putina gra dalej

Najprawdopodobniej dlatego prowadzący briefing Ministerstwa Obrony FR dla korpusu dyplomatycznego gen. mjr Jewgienij Iljin, próbując załagodzić przekaz, powiedział, że maksymalna liczba zaangażowanego w ćwiczenie personelu jednostek wojskowych podchodzących pod Dokument wiedeński nie przekroczy 6400 żołnierzy.

Widzimy więc, na czym polega przekazywanie danych przez stronę rosyjską.

Moskwa i Mińsk wciąż też oficjalnie przekonują, że manewry mają charakter defensywny, pomimo tego, że plan ćwiczeń zakłada zupełnie inną sytuację.

Nadciąga migracyjna fala z Afganistanu. Kryzysem może chcieć rozgrywać Rosja

Przejęcie władzy w Afganistanie przez talibów oznacza, że będzie z niego uciekać jeszcze więcej osób, niż miało to miejsce w latach poprzednich....

zobacz więcej

Agresywny scenariusz


W scenariuszu zaznaczono bowiem, że ruchy wojsk rosyjskich i białoruskich są odpowiedzią na „prowokacyjne działania NATO”, konkretnie chodzi o pojawienie się nielegalnych grup zbrojnych, które wspierane są przez miejscową ludność o nastawieniu separatystycznym.

Obrońcami są zaś Państwa Związkowego Republiki Polesia i Federacji Centralnej (czyli Państwa Związkowego Rosji i Białorusi), a przeciwnikiem sojusz Wilii, Pomorza i Republiki Polarnej i organizacje terrorystyczne.

Scenariusz zakłada, że do pogorszenia sytuacji w regionie doszło po próbie destabilizacji Republiki Polesia i zmiany tamtejszej władzy, a także oderwania części jej terytorium. To zaś wpisuje się w formułowane przez Łukaszenkę oskarżenia o próbę zorganizowania przez zagranicę, w tym Polskę, puczu na Białorusi i o tworzeniu w tym kraju V kolumny złożonej m.in. z Polaków. Działania przeciwników Polesia, według scenariuszu, wywołują reakcję zarówno tego kraju, jak i Federacji Centralnej.

Ofensywa na wielką skalę


„Poczynione manipulacje mają przekonać odbiorcę, że zakłada on ograniczony konflikt obronny z Polską i państwami bałtyckimi, które są zainteresowane wybuchem konfliktu zbrojnego. W rzeczywistości przewiduje prowadzenie ofensywnych działań zbrojnych na wielką skalę. Poza Zachodnim OW aktywność armii rosyjskiej obejmuje też kierunek arktyczny, a do ćwiczeń przygotowują się także jednostki Centralnego OW” – podkreślają Andrzej Wilk i Piotr Żochowski.

Zobacz także: Opozycja nie ma racji bytu. Białoruś zdaje celująco egzamin u Putina

Z kolei Jarosław Ciślak podkreślił w analizie dla Defence24, że z militarnego punktu widzenia samodzielne siły zbrojne Białorusi nie stanowią potencjalnego zagrożenia zdolnego w czasie ewentualnych działań zbrojnych do pokonania polskiej armii. Uważa on, że ważniejszym jest spojrzenie na ten kraj jako drogę ewentualnego przemarszu wojsk Zachodniego Okręgu Wojskowego.

To nie koniec walki. Polska i Ukraina wkładają kolejne kije w szprychy Nord Stream 2

Jeśli Niemcy myślały, że porozumieniem z USA zakończą sprawę Nord Stream 2, to grubo się pomyliły. Przeciwnicy tej kompromitującej Berlin, a przy...

zobacz więcej

Komunikacja i logistyka


„Nie liczy się przy tym liczba tych jednostek i żołnierzy czyli skala ćwiczeń, ale sprawność ich przemieszczania i logistyka. Na terenie Białorusi znajduje się sporo poradzieckich baz logistycznych, w dużej części nadal wykorzystywanych przez Białorusinów. Ze względu na zbliżone typy i rodziny sprzętu wojskowego obu armii zapewne bazy te mogą być punktami zaopatrzenia materiałowego i warsztatami remontowymi dla wojsk rosyjskich” – zaznaczył ekspert.

Jarosław Ciślak podkreślił przy tym, że również wspólna szerokość torów kolejowych w obu tych krajach jest ułatwieniem przemieszczania się pociągów wojskowych. Dlatego kluczowe znaczenie ma sprawność całej infrastruktury komunikacyjnej na terenie Białorusi.

Uważa on, że należy zwrócić uwagę na działania prowadzone także w obwodzie kaliningradzkim, gdyż enklawa ta jest mocno zmilitaryzowana i znajduje się tam 12 wyrzutni rakiet operacyjno-taktycznych Iskander, którymi można uderzyć a praktycznie dowolny obiekt na znacznym terytorium Polski.

Język siły


Ekspercie nie mają wątpliwości, że celem manewrów jest nie tylko ćwiczenie, przede wszystkim przemieszczania się i logistyki, ale także wywołanie poczucia zagrożenia w krajach naszego regionu, a także wpłynięcie na osłabienie zaangażowania NATO na swoje wschodniej flance.

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Działania Kremla i posłusznego mu Mińska sprawiają, że Sojusz powinien w jeszcze większym stopniu wzmocnić swoje zaangażowanie w tym rejonie. Moskwa rozumie bowiem jedynie język siły, który sama od lat stosuje.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej