RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Bilans udziału Polski w wojnie afgańskiej

Udział Polski w wojnie w Afganistanie motywowany był dwoma celami (fot. Forum/Janusz Walczak)
Udział Polski w wojnie w Afganistanie motywowany był dwoma celami (fot. Forum/Janusz Walczak)

Wojna w Afganistanie, zakończona po 20 latach działań zbrojnych poważną porażką prestiżową Stanów Zjednoczonych, od dłuższego czasu nie emocjonowała polskiej opinii publicznej. Dramatyczne sceny jej końcowych akordów przywróciły jednak to wydarzenie do pamięci zbiorowej. Nie znaczy to jednak, że ów obraz ostatnich dni jest obrazem klarownym, szczególnie jeśli zadamy pytanie o wynik tej wojny nie dla USA i NATO, ale dla Polski.

Koniec ewakuacji z Afganistanu. Rząd podsumował operację i podał liczby [WIDEO]

Polska kończy operację ewakuacyjną z Afganistanu, która zaczęła się jeszcze w czerwcu. W piątek przylecą ostatnie samoloty z Uzbekistanu –...

zobacz więcej

1 września na konferencji prasowej minister spraw zagranicznych RP prof. Zbigniew Rau dokonał podsumowania polskiego udziału w wojnie afgańskiej. W swym wystąpieniu zawarł wiele celnych uwag. Pokazują one realia poważnej, długofalowej polityki zagranicznej państwa w kategoriach starań o realizację jego interesów oraz związanych z tymi staraniami kosztów. Wskazują na wartość prestiżu politycznego, dyplomatycznego i wojskowego jako instrumentów działania państw i unaoczniają skalę zdolności wojskowych i dyplomatycznych osiągniętych przez Polskę po 22 latach członkostwa w Sojuszu Północnoatlantyckim.

By właściwie zrozumieć to przesłanie, musimy odpowiedzieć sobie, dlaczego Polacy znaleźli się w Afganistanie i czy państwo polskie osiągnęło cele, dla których walczyliśmy tam i ponosili straty. Czy i jak odwrót z tego kraju wpłynął nie na prestiż USA i NATO jako całości, gdyż co do negatywnych skutków w tym zakresie trudno mieć wątpliwości, ale na prestiż Polski i Wojska Polskiego? Innymi słowy – jaki jest bilans tej wojny dla Rzeczypospolitej?

Decyzja z 2001 r. i jej kontekst


12 marca 1999 r. nastąpiło pierwsze postzimnowojenne rozszerzenie NATO. Do Sojuszu przystąpiły Polska, Węgry i Czechy. Poza nim pozostał jednak szereg państw znajdujących się w polu bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, wówczas niechronionych natowskimi gwarancjami. Na południu była to bezpośrednio granicząca z Polską Słowacja, która wraz ze Szwajcarią, Austrią i Ukrainą tworzyła długi pas terytorium ciągnący się od Alp aż po granice Rosji i stanowiący ziejącą lukę w przestrzeni strategicznej NATO. Na południu pozostawały izolowane geograficznie od reszty Sojuszu Węgry oraz pragnące doń przystąpić Rumunia i Bułgaria.

Zobacz także: Ambasador Afganistanu: Polacy są częścią naszego DNA

Ewakuacja z Afganistanu. „Dziękuję Polsce za to, że zostaliśmy wywiezieni” [WIDEO]

Do Polski przyleciał już dwunasty samolot z ewakuowanymi z Afganistanu, którzy współpracowali z polskimi żołnierzami i sojusznikami z NATO....

zobacz więcej

Na północ od Polski niewielkie Litwa, Łotwa i Estonia, o wówczas symbolicznym jedynie potencjale wojskowym, dramatycznie odczuwały bliskość ogromnej Rosji, demonstrującej swą krwiożerczą naturę w ludobójczej wojnie w Czeczenii. Wszystkie te państwa oraz Słowenia starały się o członkostwo w NATO, a objęcie ich parasolem bezpieczeństwa Sojuszu leżało w żywotnym interesie Rzeczypospolitej, pragnącej ustabilizowania swego sąsiedztwa. To, czy dojdzie do drugiej fali rozszerzenia NATO, w sposób oczywisty zależało od tego, jak hegemon Sojuszu oceni skutki polityczne jego pierwszej fali. Czy Waszyngton uzna, że objęcie gwarancjami natowskimi (amerykańskimi) Polski, Czech i Węgier przysłużyło się interesom USA, czy też że dało w efekcie wyłącznie koszty?

11 września 2001 r. doszło do wielkoskalowych zamachów terrorystycznych w USA, a ich organizator, szef al-Kaidy Osama bin Laden, znalazł gościnę w rządzonym przez talibów Afganistanie. Talibowie odmówili jego wydania, a supermocarstwo światowe nie mogło nie zareagować zbrojnie na zabicie blisko 3 tys. swych obywateli na własnym terytorium. Stała się rzecz nieoczekiwana. To nie Stany Zjednoczone udzielały wsparcia wojskowego zaatakowanym europejskim sojusznikom, co było oczywistym scenariuszem przez ubiegłe 52 lata, ale europejscy sojusznicy wsparli zaatakowane Stany Zjednoczone. W efekcie 7 października 2001 r. siły zbrojne NATO (wojska USA wspierane przez kontyngenty z innych państw Sojuszu) rozpoczęły operację bojową obalenia rządu talibów w Afganistanie. W ten sposób pod Hindukuszem znaleźli się także żołnierze polscy.

Cele Polski


Udział Polski w wojnie w Afganistanie motywowany był dwoma celami zasadniczymi – doprowadzeniem do drugiej fali rozszerzenia NATO i zbudowaniem prestiżu Polski jako wiarygodnego sojusznika, a Wojska Polskiego jako poważnego narzędzia walki. Oba te cele zostały osiągnięte.

Zobacz także: Mateusz Morawiecki: Udzielimy schronienia także panu ambasadorowi Afganistanu


Polska nie wysłała wojsk do Afganistanu, by budować tam demokrację czy też jakikolwiek inny system polityczny. Pojawienie się żołnierzy polskich na tej ziemi nie było w ogóle aktem polityki polskiej wobec Afganistanu, lecz wobec USA i wobec sąsiadów z regionu. Polskim planem politycznym, realizowanym dzięki wysiłkowi i ofierze krwi żołnierzy Wojska Polskiego, było bowiem – jak wskazano wyżej – doprowadzenie do drugiej fali rozszerzenia NATO w Europie Środkowej.

Ewakuacja z Afganistanu. Polscy żołnierze wrócili do kraju

Na lotnisku Okęcie w Warszawie wylądował drugi wojskowy samolot z polskimi żołnierzami, którzy pomagali w ewakuacji Polaków i Afgańczyków z Kabulu....

zobacz więcej

Pojechalibyśmy w tym celu z Amerykanami gdziekolwiek. Byliśmy z nimi w Afganistanie i w Iraku. Bylibyśmy i w przysłowiowym Pernambuco, tak jak z Napoleonem byliśmy w Egipcie i w Hiszpanii – przecież nie z uwagi na nasze ambicje kształtowania losów tych krajów, ale dlatego, że potrzebowaliśmy Francji przeciw Prusom, Austrii i Rosji. Prus już nie ma. Austria jest małym, demokratycznym neutralnym państwem i naszym partnerem w ramach UE i Trójmorza. Rosja jednak istnieje. Nadal ma charakter imperialny i nadal zbrojnie napada sąsiadów.

Potrzebujemy więc dziś USA, tak jak niegdyś Napoleona. Nie tylko my tak myślimy. Poparcia Amerykanom ochotnie udzieliła i w Afganistanie, i w Iraku nie tylko Polska, ale cała czująca zagrożenie rosyjskie Europa Środkowa, od Estonii po Gruzję. Nie wszyscy tę grę wygrali, ale Polska swoje cele zrealizowała. Zademonstrowała, że pierwsza fala rozszerzenia NATO leżała w interesie USA, a przyjęte w jej ramach do Sojuszu państwa wnoszą swój wkład do wspólnego bezpieczeństwa północnoatlantyckiego – są także jego „producentami”, a nie tylko „konsumentami”.

Zobacz także: „Nie możemy dłużej ryzykować”. Koniec ewakuacji z Afganistanu


Tym samym wysiłek żołnierzy Wojska Polskiego przyniósł drugą falę rozszerzenia NATO i skokowy wzrost bezpieczeństwa Polski poprzez poszerzenie gwarancji amerykańskich na lwią cześć pola bezpieczeństwa Rzeczypospolitej – państwa bałtyckie, Rumunię i Słowację, niestety nie na Ukrainę i Białoruś. Ten ostatni deficyt nad wyraz dobitnie pokazuje nam skalę sukcesu. Jak wyglądałoby bezpieczeństwo Polski dziś, gdyby Wilno, Ryga i Tallin na północy, a Bratysława na południu wystawione były bez żadnej protekcji NATO na presję Rosji, niczym Gruzja i Ukraina, lub staczały się w objęcia Moskwy pod rządami lokalnego dyktatora, jak Białoruś, co przecież w latach rządów Vladimira Mečiara realnie groziło Słowacji?

Polscy żołnierze pomagają w ewakuacji. Premier pokazał zdjęcia z Kabulu

Trwa ewakuacja z Afganistanu cudzoziemców i obywateli tego kraju, którzy wspierali wojska NATO. Zdjęcia z trudnej akcji, prowadzonej na lotnisku w...

zobacz więcej

Polska polityka zagraniczna i polska polityka bezpieczeństwa odniosły więc na kanwie operacji afgańskiej spektakularny sukces, realizując oba wyżej wspomniane cele. Nasi żołnierze, którzy oddali życie w tej akcji, oddali je w służbie Rzeczypospolitej, wydatnie podnosząc poziom jej bezpieczeństwa, tak poprzez wspomniane poszerzenie NATO na jej sąsiadów, jak i przez zbudowanie prestiżu wojskowego Polski. Prestiż zaś jest składnikiem procesu decyzyjnego w sztabach nieprzyjaciela – działa tam jako czynnik odstraszający – zniechęca do agresji przeciw państwu, którego wojsko zademonstrowało, że strzela naprawdę. To dlatego, gdy po przystąpieniu Litwy, Łotwy i Estonii do NATO polscy lotnicy w ramach misji sojuszniczej przejęli odpowiedzialność za ochronę nieba nad państwami bałtyckimi, Rosjanie nie testowali ich reakcji. Na pytanie, jak Polacy traktują swoje zobowiązania wojskowe, odpowiedź otrzymali obserwując działania Wojska Polskiego w Afganistanie. Pytanie o to, czy dla Polski bezpieczniej było to demonstrować pod Hindukuszem, czy nad Niemnem, jest pytaniem retorycznym.

Ciągłość państwa


Minister Rau w swym przemówieniu wskazał na wyżej opisany sukces, ale podkreślił jeszcze jedną rzecz fundamentalną – ciągłość polityki państwa, czyli jej powagę. Przypomniał, że gdy zapadła decyzja o uczestnictwie Polski w operacji sojuszniczej w Afganistanie, prezydentem RP był Aleksander Kwaśniewski, premierem Jerzy Buzek, a ministrem spraw zagranicznych Władysław Bartoszewski. To oni uznali, że ta decyzja była najwłaściwsza z punktu widzenia polskiej racji stanu. Została ona utrzymana i była wykonywana przez wszystkie kolejne rządy Polski, aż do końca. To przykład tego, że jeszcze niedawno polityka zagraniczna państwa, szczególnie w jej wymiarze bezpieczeństwa, była wyłączona z bieżących i naturalnych dla demokracji sporów międzypartyjnych. Była polityką narodową, długofalową i prowadzoną odpowiedzialnie przy świadomości jej celów, kosztów i ewentualnych skutków jej destabilizowania. Wynikała z poszanowania racji stanu Rzeczypospolitej, której podporządkowywano interesy stronnictw i partii.

Ewakuacja – demonstracja zdolności wojskowych


USA i NATO przegrało wojnę w Afganistanie. Cios prestiżowy, który wskutek tego faktu otrzymały, zmniejsza poziom bezpieczeństwa transatlantyckiego, a zatem i polskiego. Sama Polska odniosła jednak sukces prestiżowy. W skali, w jakiej to od niej zależało, podniosła w tych dramatycznych chwilach poziom swego bezpieczeństwa, demonstrując poważne zdolności wojskowe i dyplomatyczne.

Wojsko Polskie i dyplomacja Rzeczypospolitej oraz współpracujące z nimi służby państwowe RP samodzielnie, w oparciu o własne kadry, siły i środki, w tym z wykorzystaniem narodowego przewoźnika w postaci samolotów PLL LOT, bez wsparcia technicznego ze strony sojuszników przeprowadziły ewakuację z Kabulu 1232 osób.

Zobacz także: Premier: Wizy humanitarne dla osób, które współpracowały z Polską w Afganistanie


Zorganizowano w tym celu 52 loty w obie strony na dystansie kilku tys. kilometrów każdy, uzyskując w ciągu kilkunastu godzin zgodę kilkunastu państw na nadzwyczajne wykorzystanie ich przestrzeni powietrznej i niekiedy lotnisk. Wymagało to intensywnej i w samym Afganistanie często ryzykownej pracy logistycznej i ochronnej wojska, a w kontaktach międzynarodowych – ponadstandardowej sprawności dyplomacji, wiodącej do wynegocjowania, podpisania i wdrożenia w ciągu kilkunastu godzin owych licznych umów umożliwiających przeloty.

Polskie samoloty lecą do Afganistanu. Wiadomo, ile osób jest na liście do ewakuacji

Dwa polskie samoloty wojskowe są w drodze do Afganistanu, a trzeci wystartuje wkrótce. Na liście do ewakuacji jest około 100 osób – poinformował...

zobacz więcej

Ewakuacja z Kabulu prowadzona była z wykorzystaniem własnych oryginalnych procedur pozwalających zminimalizować konieczność przedzierania się przez tłum oblegający lotnisko. Procedury te, wymyślone ad hoc przez Polaków wobec konieczności elastycznego reagowania na dramatyczne okoliczności, z uwagi na wykazaną skuteczność przejmowane były potem przez innych sojuszników.

Polska dopomogła w akcji ewakuacyjnej obywatelom USA, Wielkiej Brytanii i Niemiec, a także organizacjom międzynarodowym, np. pracownikom MFW. Wspomogliśmy także Litwę w ewakuacji Afgańczyków współpracujących z kontyngentem wojsk litewskich.

Współpraca logistyczna i dyplomatyczna z USA, Wielką Brytanią, Turcją, Uzbekistanem, Indiami i Gruzją oraz wykorzystanie dobrych relacji z Pakistanem poświadczyły wysoką operatywność dyplomacji polskiej w tych dramatycznych okolicznościach.

Jakie wnioski?


Polska osiągnęła cele, dla zrealizowania których wzięła udział w wojnie afgańskiej – nastąpiła druga fala rozszerzenia NATO w naszym regionie. Zbudowano prestiż Wojska Polskiego jako godnej zaufania siły bojowej i państwa polskiego jako wiernego sojusznika. Utrzymano przez całe 20 lat ponadpartyjną ciągłość polityki państwowej RP w kwestii udziału w wojnie afgańskiej. W warunkach załamania się operacji i chaotycznego odwrotu Wojsko Polskie potwierdziło zdobyty prestiż.

Zobacz także: W Warszawie wylądował samolot z ewakuowanymi Afgańczykami


Polska zademonstrowała samodzielne ekspedycyjne zdolności logistyczno-wojskowe do prowadzenia operacji w dużej odległości od baz w kraju, rozległe i cechujące się wysoką skutecznością kontakty dyplomatyczne, pozwalające zapewnić akcji ewakuacyjnej niezbędne podstawy prawne i proceduralne. Nie pozostawiła ani swych obywateli, ani współpracowników, ani informacji o nich, ani sprzętu wojskowego w rękach nieprzyjaciela, a żołnierze i dyplomaci polscy uniknęli w ostatnich dramatycznych dniach strat. Afganistan jest więc porażką, ale z pewnością nie Polski. Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej