RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Tak ekipa Trzaskowskiego wbiła gwóźdź do trumny kultowego targowiska

Bazar Różyckiego wymagał rewitalizacji, ale efekt końcowy budzi wątpliwości (fot. Wiki 3.0/Adrian Grycuk)
Bazar Różyckiego wymagał rewitalizacji, ale efekt końcowy budzi wątpliwości (fot. Wiki 3.0/Adrian Grycuk)

Baza Różyckiego, chociaż położony po prawej strony Wisły, był w swoim czasie handlowym centrum Warszawy. Miejsce założone w 1882 r. przez Juliana Różyckiego między ulicami Targową, Ząbkowską i Brzeską pozostaje jednym z symboli warszawskiej Pragi. Dziś symbolem mocno przykurzonym. Również przez nieudolność ekipy obecnie rządzącej Warszawą.

Nie żałujmy pieniędzy na politykę historyczną

„Dawno minęły czasy, kiedy Polacy krzywdzili Żydów bez konsekwencji. Dziś Żydzi mają własny, dumny i silny kraj. Nie boimy się antysemickich gróźb...

zobacz więcej

Bazar Różyckiego w swoich najlepszych czasach kultywował tradycje przedwojennego „Kercelaka”, wolskiego bazaru, na którym z gwarą stołecznych nizin zapoznawał się pisarz Stefan Wiechecki, później nazywany „Homerem warszawskiej ulicy”.

Tak o „Różycu” pisze Muzeum Warszawskiej Pragi: „Na targowisku można było kupić praktycznie wszystko: nabiał, drób, ryby, wyroby rzemiosła, ubrania, kwiaty, starzyznę, książki. Światek przestępczy, gra w trzy karty, w kubki – to część kolorytu tego miejsca. Kupcy i kupujący zawsze mogli liczyć na gorące pyzy ze słoika i wzmacnianą herbatę. W różnych latach w szarej strefie Różyca sprzedawano broń, fałszywe dokumenty, walutę. W czasie II wojny kupcy z »Różyca« dostarczali żywność dla rannych żołnierzy ze Szpitala Ujazdowskiego i opiekowali się więźniami z Pawiaka. Bazar obrósł miejską legendą. Czas zaciera w pamięci świadków historii jego wady, uwypukla to, co było dobre. »Różyc« to kupcy, którzy byli tam zawsze, niezależnie od pogody. Tłum kupujących, który przyciągał przestępców. Wreszcie towar, niedostępny nigdzie indziej, upolowany na praskim straganie w gospodarce wiecznego niedoboru. Folklor, na który składały się pyzy ze słoika, sztuczki sprzedawców, cinkciarze i orkiestra podwórkowa…”

Projekt od początku zły


Niestety wraz z rozwojem Jarmarku Europa, który mieścił się na Stadionie Dziesięciolecia, Bazar Różyckiego w latach 90. i na przełomie wieków systematycznie podupadał, by dziś stać się miejscem zupełnie marginalnym. Niedawna próba reaktywacji tego miejsca przez warszawskich urzędników poniosła sromotną klęskę.

Opozycja tańczy pod melodię Łukaszenki

Ostatnie dni mijają pod znakiem kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej. To zdarzenie bardzo istotne i nic dziwnego, że nie schodzi z...

zobacz więcej

Za ponad 6 mln zł warszawski ratusz odnowił część tego kultowego miejsca. Pojawiła się nowa infrastruktura (ławki, zieleń), pojawiło się około 50 pawilonów.

Sęk w tym, że projekt był od samego początku krytykowany – zarówno przez sprzedawców, którzy twierdzili, że wiaty nie będą przystosowane do handlu, jak i przez miejskich aktywistów, którzy podkreślali, że w dzisiejszych czasach, gdy lwia część handlu przeniosła się do nowoczesnych galerii handlowych, a coraz większą część rynku przejmuje internet, postawienie kilkudziesięciu blaszanych, mało estetycznych bud rodem z lat 90. nie uczyni „Różyca” miejscem atrakcyjnym.

Po raz kolejny okazało się, że pieniądze przeznaczone na reaktywację przestrzeni miejskiej zostały wyrzucone przez warszawskich włodarzy w błoto. Jak informuje Krzysztof Michalski z Porozumienia dla Pragi, w rozmowie z serwisem „Warszawa Nasze Miasto”, w odnowionej części bazaru miasto wynajęło zaledwie cztery z około 50 pawilonów.

Tendencja jest korzystna


Co istotne, Bazar Różyckiego wcale nie musi umierać – hale targowe, ale i targowiska na świeżym powietrzu, zyskują w ostatnich latach na popularności na całym świecie. Znudzeni kiczem i masowością wielkich galerii handlowych, coraz częściej poszukujemy miejsc z duszą, które sprawią, że zakupy stają się dobrą zabawą w estetycznym miejscu. Stąd wiele miejskich targowisk na stałe zagościło w przewodnikach turystycznych.

Bazar Różyckiego i kino Tęcza. Więcej zabytków w Warszawie

Stołeczny Konserwator Zbytków powiększył zasób Gminnej Ewidencji Zabytków Warszawy o 89 pozycji. Dzięki temu pod większą ochroną znajdzie się wiele...

zobacz więcej

Tak stało się z budapeszteńskim Wielkim Bulwarem, który jest wiekiem zbliżony do „Różyca” i na pierwszy rzut oka przypomina dworzec kolejowy, a swoim klimatem przenosi nas w epokę Gustava Eiffla i Antoniego Gaudiego. Tak jest z tętniącym życiem i feerią kolorów berlińskim Markthalle Neun, ogromnym targiem rybnym Mercado de Ribeira w portugalskiej Lizbonie czy gwarnym królestwie hiszpańskich smaków i zapachów w barcelońskiej La Boqueria, położonej przy głównej ulicy miasta – La Rambla.

W Warszawie trwają próby stworzenia podobnego miejsca – nowa Hala Koszyki architektonicznie zachwyca, jednak to wciąż tylko miejsce z licznymi punktami gastronomicznymi, a nie prawdziwe targowisko. Dużo lepiej sprawa wygląda w przypadku gastronomicznej Hali Gwardii, działającej wspólnie z targową Halą Mirowską. To jednak nie jest miejsce swoim rozmachem przypominające europejskich konkurentów.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej