RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Karnkowski: Odwrót Donalda Tuska?

Donald Tusk (fot. Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images)
Donald Tusk (fot. Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images)

Donald Tusk wrócił do polskiej polityki na początku lipca. Minęły więc prawie dwa miesiące od tego wydarzenia, na które niektórzy czekali kilka ładnych, choć dla nich niewątpliwie trudnych, lat. Czy ten spektakularny come back udał się liderowi Platformy? Pierwsze dni i tygodnie były dla niego dość obiecujące, choć już ważne na pewno dla Tuska wyniki sondażowe, nie dawały na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi. O ile jednak gry wewnątrz własnej partii, będące dla powracającego lidera chyba drugą po piłce nożnej dyscypliną sportową okazały się szybkim i zaskakująco łatwym sukcesem, próba w postaci kryzysu na granicy pokazała, że odzyskane przywództwo może być jednak zakwestionowane. Zarówno w samej partii, jak i szerzej, po stronie całej opozycji.

Tusk się schował, liberalna opozycja to dziś Franek Sterczewski

W momencie, gdy pojawił się realny problem, groźba kryzysu uderzającego w Polskę i polskie społeczeństwo, Donald Tusk zrobił to, co zwykle – gdzieś...

zobacz więcej

Pisanie takich tekstów zawsze rozpoczynam od wrzucenia w wyszukiwarkę frazy „efekt…” – efekt Tuska, Schetyny, Budki, Kopacz – tego typu oczekiwanych zjawisk było już w historii Platformy bardzo dużo i zawsze dotąd kończyły się rozczarowaniem wypatrujących ich komentatorów. Skutki objęcia przywództwa w Platformie przez Ewę Kopacz pamiętamy wszyscy, w pewnym stopniu to właśnie one przypieczętowały zmianę w polskiej polityce, na jaką zanosiło się co najmniej od 2014 roku. A miało być przecież inaczej. „Trudne dni przeżywa opozycja. Cała - od Prawa i Sprawiedliwości po SLD i wszystkie inne minipodmioty polityczne, które rzuciły się przed kamery i do mikrofonów, by opowiedzieć nam, jaką to też klęską będzie rząd Ewy Kopacz: niekompetentny, niemerytoryczny, rząd ratunku dla Platformy Obywatelskiej, ale oczywiście niszczący dla kraju.” – pisała siedem lat temu Janina Paradowska na łamach „Polska The Times” w komentarzu zatytułowanym „Efekt Tuska? Efekt Kopacz?”.

Tekst smakowity, autorka zadowolona z nowej premier, jednak, choć tylko ironicznie, dopuszcza możliwość wygrania przez opozycję kolejnych wyborów. Oczywiście oprócz prezydenckich, ponieważ „Bronisława Komorowskiego trudno będzie dogonić”. Tyle o „efekcie Kopacz”. W 2017 roku na antenie TVN 24 Michał Kamiński analizował, że w PO „skończył się efekt Tuska, zaczął efekt Schetyny”, tym razem jednak było to zjawisko negatywne, polegające według polityka na nowej w partii tendencji do kwestionowania pozycji lidera.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Czas pokazał jednak, że przywództwo Grzegorza Schetyny nie było najgorszym, co mogło Platformę spotkać – zawsze przypominam, że to dolnośląski polityk obronił pozycję PO w czasach, gdy była ona bardzo poważnie zagrożona najpierw przez Nowoczesną, a później również przez KOD, w roli siły, rozdającej karty po opozycyjnej stronie sceny. Borys Budka przynieść miał odrodzenie Platformy, okazał się być jednak najsłabszym z jej szefów. Jego kadencja to fatalna kampania Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i historyczna utrata tytułu wicelidera sondaży na rzecz ruchu Szymona Hołowni, wreszcie konieczność dzielenia się pozycją z Trzaskowskim i, finalnie, oddanie jej z powrotem Donaldowi Tuskowi.

Unika tych tematów jak ognia. Tak Donald Tusk chce wygrać wybory

Donald Tusk chętnie zabiera głos ws. głupot i wszelkich tematów zastępczych. Gdy pojawiają się realne problemy: Afganistan, Fit For 55, relacje...

zobacz więcej

Pierwszym „efektem Tuska” nazywano spodziewany skok jego partii w sondażach po wyborze na przewodniczącego Rady Europejskiej, który pomóc miał, na równi z „efektem Kopacz” w utrzymaniu rządów na kolejną kadencję. Jednak już we wrześniu 2014, nim nawet zapowiedź brukselskiego awansu zdążyła stać się faktem, PiS wygrał wybory uzupełniające do Senatu i to pomimo osobistego zaangażowania Donalda Tuska i szykującej się z nim do europejskiej kariery Elżbiety Bieńkowskiej w kampanię kandydatów Platformy.

Zapomnianym epizodem jest dziś fakt, że niektórzy politycy Platformy zastanawiali się wówczas nad przyspieszonymi wyborami, w których, dzięki „efektowi Tuska” uratować mieli trzecią kadencję rządów. „(…)taki wariant oznaczałby, iż premier musiałby przygotować inne rozdanie personalne, stawiając na czele partii i państwa polityków samodzielnych, których kupi elektorat. Tusk nie chce o tym słyszeć, bo woli przekazać formalną władzę swym całkowicie lojalnym współpracownikom, dzięki którym mógłby kontrolować polskie sprawy z tylnego, brukselskiego fotela. A zatem sam Tusk może zabić efekt Tuska.” – przewidywał wówczas na łamach „Rzeczpospolitej” Andrzej Stankiewicz. Tak się też stało, jednak samo pojęcie wróciło, wraz z Donaldem Tuskiem, na łamy naszych mediów w połowie wakacji.

Oczywiście w zależności od sympatii donoszą one, że efekt ten działa lub… nie działa. Jak jest naprawdę, czy raczej – jak było, nim w pełni rozgorzał spor wokół sytuacji na granicy? Powrót Donalda Tuska, jak już wspomniałem, był niewątpliwie sukcesem na polu polityki wewnątrzpartyjnej. Potencjalna opozycja w postaci muszącego ustąpić ze stanowiska Budki czy ograniczyć swoje ambicje Rafała Trzaskowskiego została właściwie spacyfikowana, choć w tym drugim przypadku zapewne jedynie tymczasowo. Jest jednak faktem, że planowany jako otwarcie kolejnego etapu politycznego marszu prezydenta Warszawy Campus „Polska Przyszłości” niepostrzeżenie przemienił się w nakierowaną mocno liberalnie imprezę partyjną z udziałem zarówno pierwszego gospodarza, jak nowego - starego lidera.

Czy Donald Tusk znów zostanie socjaldemokratą?

Latem 2021 roku Donald Tusk przypomina człowieka, który dałby pielęgniarkom, lekarzom, hutnikom, górnikom, nauczycielom, kucharkom, spawaczom,...

zobacz więcej

Na dziś przewidziana została debata obu polityków i to wydarzenie może, ale nie musi, ponownie zmienić układ sił między ta dwójką z samego topu Platformy. Jeszcze większym sukcesem Donalda Tuska wydawało się przez pierwsze tygodnie doprowadzenie do utraty sympatyków przez Polskę 2050. Ruch Szymona Hołowni stracił na rzecz PO na tyle dużą grupę wyborców, by jednocześnie spaść na trzecią pozycję partyjnych notowań i stracić tym samym zdobyty niedawno tytuł potencjalnej pierwszej siły opozycyjnej w Polsce.

Jednak z drugiej strony krytycy Tuska również dostawali do rąk sondażową amunicję, ponieważ choć Platforma tyła kosztem Hołowni, równocześnie inne badania pokazywały, że większość Polaków źle ocenia powrót byłego premiera do polityki i uważa go za osobę, która dzieli Polaków, a dla samej Polski, podczas pracy za granicą, nie robiła zbyt wiele.

Nadpodaż badań opinii publicznej nie pozwala na jednoznaczne wnioski, jednak widać już, że PiS nie stracił ani na powrocie Tuska, ani na odejściu ze Zjednoczonej Prawicy Jarosława Gowina. Platforma ponownie zdobyła drugie miejsce i zbliżyła się do PiS, przekonała jednak przede wszystkim swoich rozczarowanych marazmem czasów Budki wyborców. Bez nich wpływy stracił Szymon Hołownia, jednak i to zjawisko wydaje się już wyhamowane. Zapowiedzi partyjnego kongresu Polski 2050, który odbyć się ma 4 września, pokazują, że dawna gwiazda TVN nie wywiesza na razie białej flagi. Jako sygnał, że nie rezygnuje z walki, potraktować trzeba też oszczędnie, lecz głośno wypuszczane informacje o tajemniczym gościu, którego udział w imprezie ma odmienić polską scenę polityczną.

Tusk szkodzi, Laschet rozmawia, Chollet uspokaja

Donald Tusk atakuje Telewizję Polską, ale nowy sondaż pokazał, że PO mogłaby liczyć na większe poparcie, gdyby Tusk został w domu… . Polska pomaga...

zobacz więcej

Gdy temat osób, koczujących po białoruskiej stronie polskiej granicy rozgrzał opinię publiczną, politycy Platformy, podobnie jak ich koledzy z lewicy przyjęli strategię żądania bezwarunkowej i pełnej otwartości wobec sprowadzonych przez reżim Łukaszenki gości (a więc udzielanie pomocy nawet jeśli łączy się to z naruszeniem granicy i wpuszczanie wszystkich chętnych do kraju z pominięciem standardowych procedur) i wrogości wobec polskich służb, o czym napisano już wystarczająco wiele. Donald Tusk stanął niejako w poprzek tego sposobu myślenia, kierując się zapewne bieżącą polityczną poprawnością „starej Unii”, o wiele mniej niż kilka lat temu, otwartej na imigrantów.

Chcąc wpisać się w stanowisko tych państw musiał, choć bez powiedzenia tego wprost, poprzeć politykę władz i zdystansować się od kolegów. I uczynił to, oczywiście dorzucając do swego stanowiska obowiązkową porcję krytyki władz. Zachował się więc inaczej niż swoi koledzy i… niczego nie zmienił. Część działaczy zwyczajnie zdystansowała się od jego słów, a inni podzielili się, bądź przyjmując nowa logikę Tuska, bądź kontynuując sprzeczne z nią działania. Później lider zapowiedział konferencję prasową i wycofał się z niej, by jedynie ogłosić oświadczenie, co samo w sobie odebrane zostało jako rejterada.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Rozczarowanie, oczywiście nieoficjalnie, wyraziła nawet część partyjnych kolegów, inni zauważyli, że nowy szef zaczyna wysługiwać się swym poprzednikiem, głos Tuska w problematycznej sprawie zapowiedział przecież w mediach społecznościowych Borys Budka. Na koniec od jego słów zdystansowała się między innymi lewica, uznając za uzurpacje wypowiadanie się w imieniu całej opozycji. Wygląda na to, że nie tak miał wyglądać ten powrót. Czy Donald Tusk obmyśla już kolejna strategię, tym razem – strategię odwrotu?

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej