RAPORT

Prorosyjska era Tuska

„Teren, na którym przebywają migranci, to na Białorusi strefa zamknięta”

Reżim w Mińsku inicjuje kryzys migracyjny (fot. PAP/Artur Reszko)
Reżim w Mińsku inicjuje kryzys migracyjny (fot. PAP/Artur Reszko)

Dyrektor Biełsatu Agnieszka Romaszewska-Guzy wskazała w rozmowie z serwisem PolskieRadio24.pl, że teren, na którym przy granicy polsko-białoruskiej od kilku dni przebywają migranci, nie jest pasem neutralnym, tylko strefą przygraniczną. Na Białorusi jest to strefa zamknięta i trzeba mieć specjalną przepustkę, aby tam przebywać.

Morawiecki: Musimy być przygotowani na prowokacje ze strony reżimu białoruskiego

Musimy być przygotowani na wszelkiego typu prowokacje, na działania bez precedensu po stronie reżimu białoruskiego – oświadczył we wtorek premier...

zobacz więcej

– Inaczej można być zgarniętym przez patrol i co najmniej zapłacić grzywnę, a jeśli jest się cudzoziemcem – zostać deportowanym. Teraz w pasie przygranicznym siedzą cudzoziemcy, i co – władza białoruska nic nie jest w stanie z tym zrobić? Trzeba wierzyć w bajki o żelaznym wilku, żeby myśleć, że oni znaleźli się tam przypadkiem. To ewidentne, że zostali przywiezieni i są tam pilnowani – oceniła Romaszewska-Guzy.

Dyrektor Biełsatu dodała, że to, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej w Usnarzu Górnym, to teatr, „który został odstawiony na granicy”. – Tu mamy do czynienia z wielopoziomową operacją, która ma wyrządzić szkody Polsce – to nie ulega wątpliwości. Sposobem Łukaszenki na zemstę za sankcje jest wykorzystanie bardzo poważnego problemu, jakim dla Unii Europejskiej jest migracja – podkreśliła.

Ogłoszenia po arabsku


Przypomniała, że Biełsat mówił o tym już w ubiegłym tygodniu.

– Na Białorusi zaczęto rozpowszechniać w sieciach społecznościowych pisane po arabsku ogłoszenia dla migrantów. W ogłoszeniach wszystko było szczegółowo opisane: „Przyjedziesz, przenocujesz, przewiozą cię, następnie musisz przejść pieszo, zabierze to tyle a tyle czasu”. Za to trzeba było zapłacić 5-10 tys. dolarów" – mówiła Agnieszka Romaszewska-Guzy.

Od kilkunastu dni na Białorusi przy granicy z Polską w okolicy miejscowości Usnarz Górny (woj. podlaskie) koczuje grupa cudzoziemców, którzy chcą się dostać do Polski i deklarują chęć ubiegania się o udzielenie im ochrony międzynarodowej. Według informacji Straży Granicznej grupa liczy 24 osoby. Polskie władze podkreślają, że to zorganizowana akcja reżimu Alaksandra Łukaszenki. Premier poinformował, że w ostatnim czasie ok. 3 tys. osób próbowało nielegalnie przedostać się przez polską granicę. Znaczna część z nich w ogóle nie znalazła się po naszej stronie. Wśród zatrzymanych jest około 700 Irakijczyków. Wszyscy ujęci trafiają do ośrodków zamkniętych.

Komisja Europejska już kilka tygodniu temu informowała, że Białoruś pomaga w organizowaniu przylotów nielegalnych migrantów do Mińska, a potem ułatwia im przekraczanie granicy z Litwą i Polską. Bruksela uważa, że to działania odwetowe białoruskiego reżimu za unijne restrykcje gospodarcze, nałożone w czerwcu.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej