RAPORT

Wojna na Ukrainie

„Spiegel” pisze o afgańskim pomocniku Bundeswehry: Niemców nie obchodzi moje życie!

Niemiecka biurokracja utrudnia wylot z Kabulu Afgańczykom – ocenia „Spiegel” (fot.  Marc Tessensohn/Bundeswehr via Getty Images)
Niemiecka biurokracja utrudnia wylot z Kabulu Afgańczykom – ocenia „Spiegel” (fot. Marc Tessensohn/Bundeswehr via Getty Images)

Tysiące Afgańczyków, którzy pracowali dla niemieckich sił zbrojnych, liczą na loty ewakuacyjne z Kabulu do Niemiec. Ale niemiecka biurokracja im to utrudnia, a talibowie blokują drogę na lotnisko – pisze „Spiegel”. – Niemcy nie dbają o mnie. Nie obchodzi ich moje życie! – cytuje tygodnik jednego z pomocników.

Niemcy: Rząd chce negocjować z talibami ewakuację afgańskich pomocników

Rząd RFN chce rozmawiać z talibami o ewakuacji Afgańczyków, którzy pracowali dla sił niemieckich w Afganistanie. Poinformował o tym we wtorek...

zobacz więcej

Młody Afgańczyk Hussain stoi przed murem otaczającym lotnisko w Kabulu. Hussain pracował jako tłumacz dla niemieckich sił zbrojnych, jego prawdziwe nazwisko jest inne. Wraz z około 50 innymi byłymi pomocnikami Niemców i ich rodzinami, Hussain próbuje we wtorek dotrzeć na płytę lotniska – relacjonuje w środę „Spiegel”. Tam, w wojskowej części lotniska, startują Airbusy A400M Bundeswehry . Samoloty ratunkowe są dla Hussaina jedyną realną szansą na opuszczenie kraju. – W przeciwnym razie czeka go zemsta talibów – konstatuje tygodnik.

W podobnej sytuacji są tysiące byłych pomocników Bundeswehry. „Siły lokalne” – tak nazywają ich władze niemieckie.

Afgańczycy mogli ubiegać się o ochronę


Jak relacjonuje „Spiegel”, przez wiele miesięcy istniała biurokratyczna procedura, w ramach której Afgańczycy mogli ubiegać się o ochronę; Ministerstwo Obrony obiecało szybką pomoc. Ale urzędnicy – kontynuuje – postępowali ściśle według przepisów; procedura ciągnęła się i ciągnęła – aż było za późno.

– Obecnie, po upadku Kabulu, (...) większość pracowników organizacji pomocowych utknęła na miejscu – podkreśla „Spiegel”.

Załoga samolotu z Kabulu potwierdza: W podwoziu były zwłoki

Załoga samolotu odlatującego z Kabulu potwierdziła, że w elementach podwozia znaleziono zwłoki. Spowodowały one awarię, przez co trzeba było...

zobacz więcej

W Kabulu rządzą talibowie; w drodze na lotnisko ustawili punkty kontrolne. „Islamiści kontrolują samochody i przepuszczają tylko obcokrajowców. Afgańczycy, ich zdaniem, powinni pozostać w kraju. Rzekomo talibowie obawiają się »drenażu mózgów«, odpływu dobrze wykształconych ludzi. A może chcą się zemścić?” – pisze tygodnik.

Aby dostać się na pokład samolotu do Niemiec, trzeba mieć przy sobie dokumenty z pracy. „Nawet rząd niemiecki obawia się, że talibowie mogą w ten sposób rozpoznać pomocników Bundeswehry” – zauważa „Spiegel”.

Dlatego siostra Hussaina, która pojechała z nim na lotnisko, ukrywa dokumenty poświadczające, że w latach 2006-2008 pracował dla Bundeswehry, podpisane przez niemieckiego generała brygady. Kobiety nie będą przeszukiwane – mówi Hussain. Jak wynika z tej relacji, mężczyzna we wtorek godzinami bezskutecznie czekał pod północną bramą potu lotniczego.

W desperacji rząd niemiecki chce teraz negocjować bezpośrednio z talibami w sprawie ewakuacji lokalnych sił. Ambasador Markus Potzel ma negocjować porozumienie w Dausze, gdzie talibowie mają swoje oficjalne przedstawicielstwo. – Od dawna wiadomo, że rząd niemiecki obudził się o wiele za późno, że miesiące wahania będą prawdopodobnie kosztować życie – ocenia tygodnik.

Szef unijnej dyplomacji: Będziemy rozmawiać z talibami

– Będziemy rozmawiać z afgańskimi władzami takimi, jakie są – oświadczył po wideokonferencji ministrów spraw zagranicznych państw UE szef unijnej...

zobacz więcej

„Człowiekiem, który przewidział nadchodzącą katastrofę, jest Marcus Grotian” – zauważa „Spiegel”. Żołnierz Bundeswehry założył przed kilkoma miesiącami „sieć sponsorowania lokalnego personelu afgańskiego”. „Kilkakrotnie pisał bezpośrednio do pani kanclerz, prosząc o wywiezienie pomocników, gdy było to jeszcze możliwe bez większych niedogodności. W zasadzie wszyscy od kwietnia zdają sobie sprawę z odpowiedzialności” – mówi. „Niestety, nic się nie wydarzyło” – przekazuje tygodnik.

Grotian nie wierzy już w dobre zakończenie. „Jeśli uda nam się tu kogoś uratować, to będziemy mieli wielkie szczęście” – mówi. „Krew każdego zabitego lokalnego pomocnika jest na rękach odpowiedzialnych polityków”. W każdej minucie docierają do niego wiadomości od zdesperowanych Afgańczyków.

Zobacz także: Nadciąga migracyjna fala z Afganistanu. Kryzysem może chcieć rozgrywać Rosja

Jednym z mężczyzn, który od kilku dni „najgłośniej jak potrafi woła o pomoc, jest Samim Dżabari” – podaje „Spiegel”. 28-latek pracował kiedyś jako dziennikarz i pomagał Bundeswehrze przedstawiać afgańską armię w pozytywnym świetle. Talibów natomiast obrażał w swoich filmikach.

„Niemcy są tak niesamowicie zafiksowani na punkcie papierkowej roboty. Nie dbają o mnie. Nie obchodzi ich moje życie!” – mówi cytowany przez tygodnik Dżabari.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Przywódca talibów: Ludność cywilna w Afganistanie nie ma prawa do broni

Ludność cywilna w Afganistanie nie ma prawa posiadać broni. Ma ją w całości przekazać talibom - oświadczył jeden z ich przywódców. W rozmowie z...

zobacz więcej

„To wstyd, że niemiecki rząd nas zdradził”


Były pomocnik Bundeswehry Hussain, który we wtorek godzinami bezskutecznie czekał pod północną bramą (lotniska), jest podobnie rozczarowany. „To wstyd, że niemiecki rząd nas zdradził” – stwierdza. Wieczorem wraca samochodem do centrum Kabulu. Po drodze mija trzy punkty kontrolne Talibów. „Chcieli tylko wiedzieć, dokąd idziemy” – mówi mi Hussain, „ale byliśmy przerażeni”.

Prawdopodobnie „nie będzie próbował już dostać się na lotnisko. Uważa, że podróż jest zbyt niebezpieczna. Hussain chce teraz czekać, aż zadzwonią do niego Niemcy” – pisze tygodnik „Spiegel”.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej