RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Na pomoc sierotom. Powstaje Polski Dom w Indiach

W Indiach powstaje Polski Dom (fot. Anna Maria Różańska)
W Indiach powstaje Polski Dom (fot. Anna Maria Różańska)

W Indiach już 120 tys. dzieci straciło przez pandemię jednego lub oboje rodziców. Sieroty coraz częściej padają ofiarami handlu ludźmi – ostrzegają eksperci z organizacji Mission Rescue Operation. W Kalimpongu na północy kraju Polka chce otworzyć rodzinny dom dziecka dla około 10 sierot. W internecie trwa zbiórka na ten cel.

Wyspa bogów i miłości

Zeus mieszkający na Olimpie w górach Troodos, Eros zanurzający w morzu swoje strzały, Adonis ulegający urokowi pięknej Afrodyty i bogini miłości...

zobacz więcej

- Dobro wraca. Ponad 70 lat temu maharadża Jam Saheb uratował ponad 600 polskich dzieci, które opuściły ZSRR razem z armią gen. Władysława Andersa. Czas się odwdzięczyć – podkreśla Anna Maria Różańska, organizatorka i pomysłodawczyni zbiórki, dla której Indie są drugim domem.

Pandemia koronawirusa zbiera w Indiach krwawe żniwo. Do tej pory według oficjalnych danych zmarło już ponad 430 tys. ludzi. Jednak eksperci podkreślają, że są to liczby nawet 10-krotnie zaniżone. Z raportu opublikowanego przez byłego doradcę indyjskiego rządu ds. gospodarczych Arvinda Subramaniana wynika, że liczba zgonów może wynosić nawet ponad 4,5 mln. Agencja prasowa Bloomberg informuje nawet o 5 mln zgonów.

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Polka Anna Maria Różyńska dla organizacji Mission Rescue Operation organizuje zbiórkę na rodzinny dom dziecka w północnych Indiach. Rajesh Chaturvedi – założyciel tej organizacji - od 20 lat ratuje dzieci i nastolatki z rąk handlarzy ludźmi. Wolontariusze działają głównie na terenie stanów Uttar Pradeś, Maharasztra, Radżastan, Gudżarat, Zachodni Bengal i w stołecznym Delhi.

- Handel dziećmi w czasie pandemii szybko się rozwinął. Dziewczynki wyciągnięte przez wolontariuszy z domów publicznych trafiają do ośrodków w Nepalu, ale w Indiach nie ma sprawdzonych placówek pomagającej dzieciom po tak dramatycznych przejściach. Dlatego przedstawiciele Mission Rescue Operation zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc. Z tą organizacją miałam kontakt już wcześniej. Zwrócili się do mnie, bo publiczne domy dziecka są przepełnione, a w wielu miejscach opieka nad nimi jest na niskim poziomie - mówi nam Anna Maria Różańska.

Kropla w morzu potrzeb


Wolontariusze na rodzinny dom dziecka chcą przebudować dawny pensjonat. Budynek ma kuchnię i cztery pokoje z łazienkami, które można podzielić na mniejsze. Będzie mogło w nich zamieszkać w sumie 8-10 dzieci i rodzice zastępczy.

Meksyk: tajemnice indiańskich chrześcijan [GALERIA]

Nie mogę oderwać oczu od szamanki. Ubrana w kolorowe szaty starsza kobieta sprawia wrażenie, jakby przybyła z innej rzeczywistości. Zapach...

zobacz więcej

- Chcemy stworzyć rodzinny dom dla garstki dzieci, choć zdajemy sobie sprawę, że to kropla w morzu potrzeb. Zależy nam, żeby to były dzieci, które straciły obu rodziców i którymi nie może zaopiekować się dalsza rodzina. Będziemy przyjmować sieroty z Bengalu Zachodniego – wyjaśnia Anna Maria Różańska.

– To trudny temat, ale w Indiach zdarza się tak, że rodziny, które przeszły COVID-19 i dzieci z takich rodzin są stygmatyzowane. Państwo nie udźwignie takiego morza sierot. W najgorszej sytuacji są dzieci z najbiedniejszych rodzin, które nie chodzą do szkół i są członkami najniższych kast. Takie dzieci najczęściej znikają i są łupem dla osób zajmujących się handlem ludźmi – wyjaśnia.

Wyborem dzieci będzie zajmował się Urząd ds. Ochrony Dzieci i lokalne ośrodki zajmujące się pomocą społeczną. Urzędnicy przygotują listę dzieci, które nie mają nikogo i są pozostawione same sobie.

- Zależy nam na tym, żeby to były rodzeństwa, bo wiele z nich jest rozdzielanych, co jest dla dzieci ogromną tragedią. Rodzice zastępczy będą starannie wybierani i także wskażą ich urzędnicy, którzy zrobią odpowiedni wywiad. Liczy się także opinia lokalnej społeczności – podkreśla Anna Maria Różańska.

– Zależy mi, żeby to były osoby z Bengalu Zachodniego. Muszą mówić tym samym językiem co dzieci, by nie straciły tożsamości. Szukamy osób z misją, dla których najważniejsze jest dobro dziecka, a nie wynagrodzenie. Zresztą ono nie jest wysokie. Miesięczna pensja rodzica zastępczego to 18 tys. rupii, czyli w przeliczeniu 900 zł. Kandydaci przejdą też szkolenia i odbędą spotkania z psychologiem – opowiada.

Czytaj także: Podróże i praca w pandemii. Oni nie zostali w domu

Tajemnicze miasta Majów [WIDEO]

Znali się na astronomii, matematyce i astrologii. Opracowali własny kalendarz, a założone przez nich miasta były potęgami gospodarczymi. Ich upadek...

zobacz więcej

Remont będą nadzorować członkowie zarządu Mission Rescue Operation. Dom zostanie formalnie odebrany przez Urząd ds. Ochrony Dzieci - Child Protection Officer i Child Welfare.

Dobro wraca


Uruchomienie domu to koszt w przeliczeniu ok. 50 tys. zł . Miesięczne utrzymanie będzie wynosić ok. 5 tys. zł.

- Ta kwota pokryje pensje dla rodziców zastępczych, opłaty za szkołę, opiekę lekarską, psychologa, podręczniki, korepetycje, wycieczki, ubranie i wyżywienie – zapewnia Anna Różańska. - Dla nas Polaków to szansa by pokazać, że pamiętamy jak w latach 1942-48 maharadża Jam Saheb Digvijay Sinhji przyjął pod swój dach ponad 600 polskich sierot. Dobro wraca – dodaje.
Jam Saheb Digvijay Sinhji nazywany „dobrym maharadżą” finansował polskim dzieciom także edukację, wyżywienie i opiekę medyczną. Mali Polacy nie stracili swojej tożsamości. Uczono ich tradycyjnych polskich piosenek, obchodzono także chrześcijańskie święta.

Maharadża był jednym z dwóch indyjskich delegatów, który w Wielkiej Brytanii poznał gen. Władysława Sikorskiego. Wcześniej, podczas pobytu w Szwajcarii, miał okazję poznać byłego już wtedy premiera Ignacego Paderewskiego.

Czytaj także: Seniorzy w podróży. Z plecakami przez świat

Maluchem dookoła Polski

Tylko w 2020 roku odwiedził 9 krajów. I choć mieszka w Wielkiej Brytanii, to teraz chce objechać Polskę dookoła, by pokazać jej piękno. Piotr...

zobacz więcej

Nowy dom na początku 2022 r.


- Chciałabym, żeby dzieci mogły zamieszkać w nowym domu już na początku 2022 r. - mówi Anna. I zwraca uwagę na to, że w Indiach jest problem także z półsierotami. Bo choć dzieci mają matki, one często nie są w stanie wyżywić swoich pociech.



- Z tych 120 tys. dzieci, które straciły rodziców, 90 proc. to półsieroty. Zdecydowana większość straciła ojca, który był jedynym żywicielem rodziny. W Indiach teraz ten problem jest szeroko omawiany. Nie jesteśmy w stanie pomóc wszystkim - mówi Różańska.

Najważniejsze jest to, że w Indiach model zawodowej rodziny zastępczej jest praktycznie nieznany. Chcemy pomóc w przecieraniu szlaków. Pomóc znaleźć taką formułę rodzinnego domu dziecka, która jest optymalna, i którą będzie można kopiować w innych stanach. Oczywiście we współpracy z lokalnymi władzami. Wierzę, że nam się uda – mówi.

To nie pierwsza zbiórka Anny Marii Różańskiej na rzecz Mission Rescue Operation. Dzięki hojności wielu osób w maju udało się kupić sześć koncentratorów tlenu, które były udostępniane za darmo.

Pieniądze na remont domu dla osieroconych dzieci można wpłacać m.in. na fundację Pomagam: pomagam.pl/naszedzieci_india

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej