RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

O tym się mówiło. Pamiętne momenty igrzysk w Tokio

Zakończone w niedzielę igrzyska w Tokio zostawią po sobie kilka niezapomnianych momentów (fot. PAP/Leszek Szymański)
Zakończone w niedzielę igrzyska w Tokio zostawią po sobie kilka niezapomnianych momentów (fot. PAP/Leszek Szymański)

Już w chwili przełożenia igrzysk na rok 2021 stało się jasne, że będzie to impreza inna niż wszystkie. Wielkie święto miało się odbyć bez kibiców, w reżimie sanitarnym. Ale mówiąc „Tokio”, przyjdzie nam na myśl także wiele innych zapadających w pamięć postronnego widza wydarzeń, niekoniecznie stricte sportowych.

Zmagania olimpijskie za nami. Zobacz klasyfikację medalową

Rzutem na taśmę Amerykanie wygrali klasyfikację medalową Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Dzięki triumfom siatkarek, baseballistek i kolarki torowej...

zobacz więcej

Absurdy wioski olimpijskiej


W związku z szalejącym w Japonii koronawirusem sportowcy, działacze i dziennikarze zostali objęci obostrzeniami sanitarnymi, a za ich złamanie groziły surowe kary, takie jak odebranie akredytacji, dyskwalifikacja, a nawet, w skrajnych przypadkach, deportacja. „Bańka” jednak była dziurawa w wielu miejscach, a w egzekwowaniu przepisów brakowało logiki. Osoby wysiadające z autobusów wsiadały do poszczególnych taksówek, tylko po to, by zaraz potem… grupowo udać się do windy hotelowej.

Na czas igrzysk organizatorzy wdrażali też mniej konwencjonalne rozwiązania. Hitem internetu stały się… kartonowe łóżka, wykonane z materiałów nadających się do recyklingu. Zdaniem wielu zawodników, miały być one przystosowane do udźwignięcia ciężaru jednej osoby i służyć ograniczeniu potencjalnej emisji koronawirusa, do której miałoby dochodzić poprzez kontakty seksualne. Mit o wątpliwej wytrzymałości łóżek został jednak obalony przez samych sportowców w social mediach. Sam standard pokoi był zróżnicowany, niektóre albo miały malutkie okna, albo… nie miały ich wcale. Do tego dochodziła wszechobecna papierologia, samotne spożywanie posiłków ze szpitala rodem i zakaz rozmów w windzie. Istny Monty Python.

Dwóch mistrzów w skoku wzwyż


Zostało ich dwóch. Mutaz Essa Barshim z Kataru i Gianmarco Tamberi z Włoch, prywatnie znajomi z treningów. Przed chwilą obaj strącili poprzeczkę zawieszoną na 2,39, wcześniej zaliczając wszystko w pierwszych próbach. Ale ktoś przecież musi zdobyć złoto, więc szykuje się dogrywka. „A nie może być dwóch zwycięzców?” zapytał Katarczyk. Odpowiedź twierdząca organizatorów i wielki wybuch radości Włocha. Podczas ceremonii medalowej jeden zawiesza drugiemu medal, wysłuchują hymnów obu państw. Niezwykła historia i jeden z najpiękniejszych momentów w historii igrzysk.

Allyson Felix na kartach historii


Amerykanka, która w sztafecie 4x400 m zdobyła w Tokio złoto i tym samym powiększyła kolekcję olimpijskich medali do 11, przechodzi do historii jako najbardziej utytułowany sportowiec USA i jednocześnie najwybitniejsza lekkoatletka globu. Więcej ma tylko legendarny Fin Paavo Nurmi. WIĘCEJ

Droga do tego osiągnięcia była długa i wyboista. Felix, wielokrotna mistrzyni świata, w 2018 r. urodziła córkę Camryn. Dziecko było wcześniakiem i lekarze długo walczyli o jej życie i zdrowie. Zarówno ta batalia, jak i o powrót do sportu na najwyższym poziomie zakończyły się happy endem.

Igrzyska XXXII Olimpiady w Tokio oficjalnie zakończone

Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) Thomas Bach oficjalnie zamknął w Tokio Igrzyska XXXII Olimpiady. Kolejne odbędą się w...

zobacz więcej

Kryzys egzystencjalny Simone Biles


Simone Biles, czterokrotna mistrzyni z Rio, miała być jedną z gwiazd tegorocznych igrzysk. Niestety, po nieudanym skoku w wieloboju drużynowym Amerykanka zaczęła się systematycznie wycofywać z kolejnych startów, a w komunikatach rodzimej federacji pojawiła się informacja o „powodach natury psychicznej”.

Najwidoczniej 19-krotna mistrzyni świata przezwyciężyła jednak demony i pojawiła się na starcie ostatniej konkurencji w gimnastyce - ćwiczeniach na równoważni, gdzie zdobyła brąz. Podczas ceremonii medalowej wydawała się być zadowolona z sukcesu i pozostaje wierzyć, że ta dopiero 24-letnia zawodniczka najgorsze ma już za sobą i wróci na zwycięską ścieżkę.

Sport dla dziewczynek?


Jazda na deskorolce zadebiutowała w programie igrzysk olimpijskich w Tokio. Gospodarze mogli zacierać ręce na takie rozwiązanie, ponieważ mają bardzo szerokie zaplecze - w obu konkurencjach, street i park, zgarnęli 5 na 12 medali. Swoją dominację potwierdziły zwłaszcza panie, a raczej… dziewczynki.

W streecie Momiji Nishiya zdobyła złoto, a Funa Nakayama – brąz. Wiek tej pierwszej to 13, a drugiej - 16 lat. Przedzieliła je Brazylijka, Rayssa Leal, równolatka triumfatorki. Nieco starsze podium zobaczyliśmy w konkurencji park - wygrała tam „aż” 19-letnia Sakura Yosozumi; ale już srebro wywalczyła jej zaledwie 12-letnia rodaczka Kokona Hiraki. Trzecie miejsce zajęła faworytka, Sky Brown, która 13. rok życia ukończyła… trzy dni po zdobyciu medalu.

Konie rozdające karty


Niemiecka pięcioboistka Annika Schleu prowadziła po dwóch pierwszych konkurencjach i była wielką faworytką do złota. W zawodach jeździeckich istnieje jednak element niezależny od samego sportowca: losowanie konia. Niestety dla Niemki, przypadł jej Saint Boy, z którym nie potrafiła znaleźć wspólnej więzi. Początkowo, Święty Chłopiec w ogóle nie chciał ruszyć, a gdy już udało się go do tego przekonać, to taranował przeszkody albo biegł… w tył. Niepokorne zwierzę pozbawiło Schleu szans na medal, a obrazki zapłakanej reprezentantki Niemiec szybko obiegły świat. Na domiar złego jej trenerka została ukarana za uderzenie zwierzęcia, próbując nakłonić konia do posłuszeństwa.

Problemy z koniem nie ominęły ponownie Pawła Spisaka. Pięć lat temu w Rio nie ukończył zawodów po tym, jak jego rumak Banderas wywrócił się na przeszkodzie. Teraz nie przeszedł kontroli weterynaryjnej i ponownie zawiódł swojego jeźdźca.

Czternaście mgnień lata. Poczet medalistów polskich

Chociaż początkowo nic tego nie zapowiadało, to w drugim tygodniu igrzysk, głównie za sprawą lekkoatletów, nasz dorobek urósł do 14 medali, co jest...

zobacz więcej

Djoković w rozsypce


Numer jeden światowego rankingu tenisistów jechał do Tokio po to, aby przedłużyć szanse na zdobycie Złotego Wielkiego Szlema. W przypadku wygrania turnieju w stolicy Japonii do kompletu zostałby mu tylko US Open. Początek półfinałowej rozgrywki z Alexandrem Zverevem nie zapowiadał nadchodzącej katastrofy. Serb wygrał pierwszego seta 6:1, w drugim prowadził 3:2.

I wtedy coś pękło. Niemiec zdołał odwrócić stan rywalizacji w drugim secie, a następnie zmiótł Djokovicia z kortu w kolejnej partii i „zesłał go” do pojedynku o trzecie miejsce. Tam Djoković nie poradził sobie z Pablo Carreno-Bustą, co miało poważne w skutkach konsekwencje dla… Serbii.

Kilka godzin po pojedynku z Hiszpanem Novak w parze z Niną Stojanović miał walczyć o brąz w mikście. Niestety, Serb zrezygnował z udziału w tym meczu, oficjalnie z powodu kontuzji ramienia. Kto wie, czy tak naprawdę uraz był poważny? Może gdyby pokonał wcześniej Zvereva, poprowadziłby koleżankę do medalu w rywalizacji par mieszanych? Tego nie dowiemy się nigdy, a faktem jest, że wielki faworyt zawiódł swoich rodaków i opuścił Tokio bez choćby jednego medalu.

Pierwszy transpłciowy sportowiec na igrzyskach


Laurel Hubbard, wcześniej Gavin Hubbard, w 2012 r. zdecydowała się poddać terapii hormonalnej. Pięć lat później startowała już jako kobieta i w 2018 została mistrzynią świata. W Tokio startująca w kategorii do 87 kg zawodniczka spaliła jednak wszystkie trzy próby i nie była oficjalnie klasyfikowana. Czy to dowód na to, że nie wystarczy być biologicznym mężczyzną, aby osiągać przewagę w rywalizacji kobiet? Na to być może poczekamy do startów kolejnych transpłciowych sportowców, które wydają się kwestią czasu WIĘCEJ.

Oszałamiające premie dla szwedzkich medalistów


Krótko po tym, gdy Szwedzi Daniel Stahl i Simon Pettersson zdominowali konkurs dyskoboli, światło dzienne ujrzały premie przysługujące szwedzkim medalistom olimpijskim, a raczej ich brak. Otóż złoty Stahl mógł liczyć na nagrodę w postaci… maskotki, wartej 6 euro, a jego srebrny kolega - pluszaka wycenianego na 5 euro. To praktyka stosowana przez szwedzki komitet olimpijski od lat; w zamian oferują sportowcom „finansowanie odwrotne”, czyli opłacanie przygotowań do igrzysk. W ramach nagrody medaliści mają zyskać „bezcenne wspomnienia na całe życie”.

Dodajmy, że trzeci w konkursie rzutu dyskiem Austriak Lukas Weisshaidinger za zdobycie brązowego medalu, otrzyma od rodzimej federacji… 50 tys. euro.

Dwójka nestorów mówi „dość”


Hiszpański chodziarz Jesus Angel Garcia i uzbecka gimnastyczka Oksana Chusovitina. Ludzie z dwóch różnych światów, ale łączy ich jedno - Barcelona 1992. To wtedy zadebiutowali na igrzyskach olimpijskich i od tamtej pory startowali w nich nieprzerwanie. Ósma kolejna impreza tej rangi to jednak ostatnie słowo dwójki weteranów - oboje zadeklarowali, że w Paryżu już nie wystąpią.

To te gwiazdy świeciły najjaśniej. Multimedaliści z Tokio

Dla niemal każdego sportowca igrzyska olimpijskie to impreza docelowa, moment, kiedy mogą spełnić swoje marzenia. Jedni chcą potwierdzić dominację,...

zobacz więcej

Jeden medal na 11,000 mieszkańców


Zaledwie pięciu sportowców liczyła na tych igrzyskach kadra San Marino. Ta nieliczna drużyna zdobyła… trzy medale. To najbardziej skuteczna reprezentacja pod tym względem. Ze spisu ludności z 2019 roku wynika, że każdy mieszkaniec zdobył… 0,09 krążka.

To także pierwsze w historii igrzysk medale dla tego maleńkiego kraju. W Tokio swój dorobek otworzyły również Turkmenistan i Burkina Faso.

Karsten Warholm i potężne płotki


O ile wielu podejrzewało, że jest w stanie to zrobić, to jednak nikt nie przypuszczał, że uczyni to w takim stylu. Karsten Warholm wręcz zmiażdżył swój poprzedni rekord świata na 400 metrów przez płotki, schodząc poniżej 46 sekund. Drugi na mecie, Amerykanin Gai, również pobiegł poniżej poprzedniego najlepszego wyniku w historii.

Dzień później na tym samym dystansie Sydney McLaughlin także pobiła swój własny rekord świata. Podobnie jak w rywalizacji mężczyzn, tu też finał stał na kapitalnym poziomie - aż pięć zawodniczek, w tym całe podium, pobiło swoje życiówki. Pozostaje tylko się domyślać, jaki udział w tych rewelacyjnych wynikach miało nowoczesne, superlekkie obuwie do biegania, w którego produkcji zastosowano innowacyjne technologie.

Kompromitacja Polskiego Związku Pływackiego


Tą sprawą żyły nie tylko polskie, ale też światowe media tuż przed rozpoczęciem igrzysk. Kuriozalna pomyłka Polskiego Związku Pływackiego, który przez błędne ulokowanie zawodników na listach do rywalizacji indywidualnej i sztafet pozbawił szans startu pływakom… już przebywającym w Tokio. Tym samym po pięciu latach przygotowań i wyrzeczeń szóstka zawodników: Alicja Tchórz, Aleksandra Polańska, Paulina Peda, Jan Kozakiewicz, Jakub Kraska, Mateusz Chowaniec musiała wrócić do domu jeszcze zanim impreza się rozpoczęła.

Rozgoryczeni sportowcy nie zamierzają tego tak zostawić; napisali list otwarty, w którym żądają „głowy” prezesa Pawła Słomińskiego, zapowiedzieli też dalsze kroki. Sprawą zainteresowała się Otylia Jędrzejczak, doradzając pokrzywdzonym pozew zbiorowy. WIĘCEJ

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej