Cudowne wiadomości z bieżni. Wspaniały zwrot akcji w sprawie Marcina Lewandowskiego. Przypomnijmy: Polak upadł na finiszu biegu 1500 metrów i załamany musiał przerwać bieg. Wydawało się, że to koniec jego olimpijskich marzeń, ale po proteście złożonym przez działaczy PZLA „Lewy” został zakwalifikowany do półfinału. Zrezygnowany, załamany. W rozmowie z Aleksandrem Dzięciołowskim sprawiał wrażenie pogodzonego z losem. Opowiadał, że do Tokio przygotował się przez dziesięć lat. Że od dawna wiedział, że to będą jego najważniejsze igrzyska. „Na treningach byłem tak mocny, że aż sam się siebie bałem” – żartował. <br><br> Nie wierzył w powodzenie protestu. Mówił, że to poza jego kontrolą, ale „nie łudzi się”. A jednak. Kilkanaście minut po feralnym biegu, sędziowie uznali, że Polak nie miał wpływu na upadek i zasługuje na kolejną szansę. Ciągnięty za numer, w tłoku, ratował się, bronił, wyciągał ręce, ale na śliskiej bieżni nie mógł nic poradzić. Mimo wszystko: protesty na tym poziomie uznawane są rzadko. Tym bardziej trzeba się cieszyć, że Lewandowski został przywrócony. <br><Br> Teraz pozostaje mu tylko potwierdzić, że jest w świetnej dyspozycji. Bieg półfinałowy już w czwartek. <br><br> <b>Zobacz także: <a href="https://www.tvp.info/aplikacja" target="_blank">Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo</a></b><br><br> <img src="https://s.tvp.pl/repository/attachment/4/4/6/446ae7032ad7145311025c27ebb077441541685773263.jpg" width="100%"> <div class="facebook-paragraph"><div><span class="wiecej">#wieszwiecej</span><span>Polub nas</span></div><iframe allowtransparency="true" frameborder="0" height="27" scrolling="no" src="https://www.facebook.com/plugins/like.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Ftvp.info&width=450&layout=standard&action=like&show_faces=false&share=false&height=35&appId=825992797416546"></iframe></div>