RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tokio 2020: mamy pierwsze miejsce! Pewna wygrana siatkarzy

Polacy zajęli pierwsze miejsce w grupie (fot. Getty Images)
Polacy zajęli pierwsze miejsce w grupie (fot. Getty Images)

Cztery wygrane z rzędu i tylko jeden przegrany set – polscy siatkarze robią wszystko, by pokazać, że sensacyjna porażka z Iranem (2:3) była tylko wypadkiem przy pracy. Po ograniu Włochów, Wenezueli i Japonii, tym razem biało-czerwony walec rozjechał Kanadyjczyków. Niezależnie od wyników pozostałych spotkań, nasi reprezentanci zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie. Wciąż nie wiadomo, z kim zagramy w ćwierćfinale.

Tokio 2020: wystarczył jeden rzut. Anita Włodarczyk w finale!

Anita Włodarczyk już w pierwszym rzucie zapewniła sobie awans do finału rzutu młotem podczas igrzysk w Tokio. Odległość 76,99 m pozwoliła...

zobacz więcej

Vital Heynen nieustannie szuka optymalnych rozwiązań. Po dwóch pierwszych meczach tymczasowo odstawił od pierwszego składu Piotra Nowakowskiego, dając szansę Jakubowi Kochanowskiemu. Młody środkowy, wicemistrz Polski i triumfator Ligi Mistrzów z ZAKSĄ, odpłaca się za zaufanie, imponując świetną formą nie tylko w ataku czy na zagrywce, ale też w bloku, co do którego belgijski selekcjoner miał na początku turnieju sporo zastrzeżeń.

W porównaniu do łatwo wygranego meczu z Japonią, miejsce w "szóstce" stracił też Aleksander Śliwka, którego zastąpił Michał Kubiak. Na przyjmującego ZAKSY w żadnym razie nie można było narzekać: zmiana wynikała najpewniej z chęci "ogrania" naszego kapitana, który wraca do formy po lekkiej kontuzji.

Niezależnie od przeprowadzonych roszad, gra Polaków z meczu na mecz wygląda lepiej. Zawodnicy za każdym razem podkreślają, że to nie jest jeszcze pełnia ich możliwości, ale nie sposób nie odnieść wrażenia, że coraz śmielej się do szczytu zbliżają. Kanada, Wenezuela czy Japonia to nie są oczywiście rywale, którzy budzą postrach na siatkarskich parkietach, ale łatwość, z jaką biało-czerwoni zdobywają kolejne punkty, na pewno budzi szacunek.

Znów bardzo dobry mecz rozegrał Wilfredo Leon. Kubańczyk z polskim paszportem błyszczał szczególnie w polu serwisowym: bezpośrednio po zagrywce zdobył aż pięć punktów, kończąc też aż 10 z 15 ataków. Błyszczał też Kurek, którego wyciągnięte ręce regularnie straszyły nad siatką Kanadyjczyków. Polski atakujący zdobył w ten sposób aż pięć punktów, stanowiąc z Kochanowskim zaporę nie do przejścia dla rywali.

Najsłabiej wypadł, niestety, Kubiak, który w porównaniu do Śliwki czy nawet Kamila Semeniuka (świetny mecz z Wenezuelą) nie daje Heynenowi zbyt wielu argumentów w ataku.

Polacy wyszli z pierwszego miejsca w grupie, ale ćwierćfinałowego rywala poznają dopiero późnym popołudniem. Najprawdopodobniej będzie to reprezentacja Francji lub USA.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej