RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tokio 2020: Pewna wygrana Polaków. Jesteśmy liderami grupy!

Z każdym kolejnym meczem Polacy udowadniają, że porażka z Iranem na inaugurację turnieju olimpijskiego była tylko wypadkiem przy pracy. Po wygranych z Włochami (3:0) i Wenezuelą (3:1), podopieczni Vitala Heynena tym razem w trzech setach uporali się z gospodarzami igrzysk – reprezentacją Japonii.

„Gang Łysego” podbija sieć. Skąd się wziął popularny hasztag?

Gdy grają polscy siatkarze, niezależnie od pory, można być pewnym: w internecie królował będzie „Gang Łysego”. Oddolna inicjatywa fanów Bartosza...

zobacz więcej

Z Wenezuelą selekcjoner postawił na zmienników. Szansę dostali m.in. Łukasz Kaczmarek, Kamil Semeniuk czy Jakub Kochanowski. Choć w zgodnej opinii obserwatorów najlepiej wypadł Semeniuk i to jemu środowe starcie dało najwięcej, Heynen postanowił docenić... Kochanowskiego. Młody środkowy, który od nowego sezonu będzie reprezentować barwy Asseco Resovii Rzeszów, wskoczył do pierwszej „szóstki” za Piotra Nowakowskiego i stworzył parę z Mateuszem Bieńkiem.

Że to dobry pomysł, pokazują statystyki. Obaj środkowi byli niemal bezbłędni, atakowali często i skutecznie, wydatnie pomagając również w bloku. Zawodził właściwie tyko serwis, ale ten nie szedł żadnemu z naszych reprezentantów – nawet Wilfredo Leonowi, uznawanemu za jednego z dwóch-trzech największych specjalistów w tym elemencie na świecie.

Choć wynik nie do końca na to wskazuje, Japończycy, zgodnie z przewidywaniami, nie byli „chłopcami do bicia”. Postawili Polakom trudne warunki, zmuszając ich do gry na najwyższym poziomie przez wszystkie trzy sety. Zwłaszcza w trzecim, gdy prowadzili nawet 20:18, imponując ofiarnością w defensywie i świetnie ustawionym blokiem. Biało-Czerwoni, m.in. dzięki popisom Leona, zdołali jednak wyrównać, a w decydujących momentach zachowali więcej zimnej krwi, wygrywając tę partię do 24 i cały mecz 3:0.

Minusy? Poza serwisem, zawiódł jeszcze... Bartosz Kurek. Najmocniejszy punkt reprezentacji w kluczowym starciu z Włochami (3:0), tym razem był cieniem samego siebie, kończąc zaledwie 9 z 23 ataków. Na jego szczęście było też sporo plusów. Wilfredo Leon skończył ponad 50 proc. ataków, a i Aleksander Śliwka rozegrał jeden z lepszych meczów na igrzyskach. Fabian Drzyzga miał więc do kogo grać, nawet pomimo słabszej dyspozycji jednego z liderów. Heynen zdecydowanie nie będzie też żałował wystawienia Kochanowskiego, który imponował dojrzałością pod siatką i wyczuciem intencji rywali.

Kolejny, ostatni mecz Polski w fazie grupowej, już z soboty na niedzielę polskiego czasu. O godz. 2:00 zagramy z Kanadą – jeśli wygramy, zapewnimy sobie pierwsze miejsce w grupie. Dzięki triumfie nad Japonią, awans do ćwierćfinału mamy już gwarantowany.

Polska – Japonia 3:0 (25:22, 25:21, 26:24)



Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej