RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Mija rok od zawarcia rozejmu w Donbasie. Rosja w każdym momencie może „rozgrzać” konflikt

Premier Morawiecki: Polityka Rosji jest jak „przystawienie pistoletu do głowy” (fot. NurPhoto/Corbis via Getty Images)
Premier Morawiecki: Polityka Rosji jest jak „przystawienie pistoletu do głowy” (fot. NurPhoto/Corbis via Getty Images)

Przed rokiem w życie weszło porozumienie, które miało na celu całkowite przerwanie ognia w Donbasie między wojskami ukraińskimi a wspieranymi przez Rosję separatystami. Umowa była jednak wielokrotnie łamana przez stronę separatystyczną, a w ostatnim czasie, jak podaje m.in. OBWE, doszło do nasilenia ataków. Wiele wskazuje na to, że Kreml będzie chciał ponownie podgrzać konflikt, by wzmocnić nacisk na Ukrainę. Moskwa wykorzystuje do tego także zgodę USA na wybudowanie Nord Stream 2, oceniając ją, jako zrzeczenie się przez Waszyngton na rzecz Berlina roli czynnika kontrolującego poczynania strony rosyjskiej.

Rozejm w Donbasie już tylko na papierze. Rosja aktywowała „odmrażanie” konfliktu

Zamrożenie przez Rosję konfliktu na wschodniej Ukrainie nigdy nie miało na celu doprowadzenie do jego stopniowego uregulowania. Kreml dąży bowiem...

zobacz więcej

Od początku ogłoszonego 27 lipca 2020 roku zawieszenia broni w Donbasie zginęło 45 ukraińskich żołnierzy, a 150 zostało rannych. Od 14 kwietnia 2014 roku, gdy rozpoczęły się działania zbrojne na wschodniej Ukrainie zginęło 2705 ukraińskich wojskowych, a 10 280 zostało rannych. Łączna liczba ofiar wywołanego przez Kreml konfliktu przekroczyła 13 tysięcy.

Ukraińskie władze wyrażają rozczarowanie łamaniem przez separatystów porozumienia i krytykują Moskwę za niewywiązanie się z porozumień mińskich, stanowiących plan zakończenia konfliktu. Zaznaczają przy tym, że pomimo tego, że wciąż dochodzi do naruszeń zawieszenia broni, to jednak liczba zabitych żołnierzy jest trzykrotnie niższa niż przed jego wejściem w życie.

Zwracają też uwagę, że po wejściu rozejmu w życie, przez trzy, cztery miesiące nie dochodziło do walk.

Ciężko mówić o rozejmie


Krytycznie efekty zawieszenia broni ocenia m.in analityk wojskowy Mykoła Sunhurowski z kijowskiego Centrum Razumkowa, który podkreśla, że przeciwnik nie przestrzega wstrzymania ognia, dlatego ciężko mówić o rozejmie. - Giną nasi żołnierze, cywile, są ranni, niszczona jest infrastruktura, majątek. To jest niedopuszczalne - zaznaczył w rozmowie z PAP ekspert.

- O rozejmie w ogóle nie ma sensu mówić w tym przypadku, bo rozejm przewiduje jakieś kompromisy i wspólne cele, działania, a tego nie ma – ocenił ekspert, który podkreślił, że winę za ten stan rzeczy ponosi Władimir Putin, który kieruje, jak określił, „swoimi marionetkami” w tzw. Donieckiej Republice Ludowej i Ługańskiej Republice Ludowej. Nic nie wskazuje, by rosyjski prezydent zrezygnował z naciskania na Ukrainę, wykorzystując do tego m.in. konflikt w Donbasie, militaryzację Krymu i Morza Czarnego, a także Nord Stream 2.

Jeden żołnierz zginął, trzech rannych w ostrzale w Donbasie

Jeden ukraiński żołnierz zginął, a trzech zostało rannych minionej doby w ostrzale ze strony wspieranych przez Rosję separatystów w Donbasie –...

zobacz więcej

Wciąż też stara się pokazywać Ukraińcom, że powinni zrezygnować z zachodniego kursu, który obrali rozpoczynając pomarańczową rewolucję. Stąd też celem niedawnego „historycznego” artykułu Putina, w który stwierdził, że „Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród, który należy do jednej historycznej i duchowej przestrzeni”, była zachęta by zrezygnowali z drogi, która prowadzi, w jego odczuciu, do konfliktu z Kremlem.

Jak jednak wskazują wyniki sondażu ośrodka badawczego Rating, większość Ukraińców - 55 procent nie zgadza się z tym twierdzeniem, a opinię tę popiera 41 procent badanych.

Kreml wciąż jednak czuje, że hasła tego typu zyskują oddźwięk przede wszystkim na wschodzie kraju, co umożliwia mu dzielenie Ukrainy i podważanie jej suwerenności. Z badania wynika bowiem, że z Putinem w tej kwestii zgadza się 60 procent wśród wiernych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego, a także 80 procent elektoratu prorosyjskiej Opozycyjnej Platformy. Na zachodzie Ukrainy jednak aż 70 procent nie zgadza się z tym twierdzeniem.

Kreml straszy i dzieli ukraińskie społeczeńśtwo


Moskwa zdaje sobie sprawę, że wszelkie słabości współczesnej Ukrainy, a także jej długa i trudna droga w kierunku integracji europejskiej może zniechęcać coraz część społeczeństwa. Tym bardziej, że Zachód nie wydaje się zbyt zdeterminowany, by mocniej pociągać ku sobie ten kraj. Rosja tymczasem odwołuje się zarówno do cywilizacyjnej, etnicznej i religijnej bliskości, jak i do finansów, sugerując, że Ukraińcom bardziej opłacałoby się pozostawanie w bliskości ze Wschodem.

Kreml używa też strachu – stąd widmo ofensywy, którą sugeruje, może rozpocząć na ukraińskie terytorium w każdym momencie.

Moskwa wie też, jak ogromny wpływ wywiera na Ukrainę poprzez dyktowanie jej cen energii, czy też przykręcanie kurka. Stąd też wcześniejsze „wojny gazowe”, a także ogromne znaczenie, jakie dla bezpieczeństwa i finansów Ukrainy ma dzisiaj zapowiedź wybudowania NS2.

Pogarsza się sytuacja w Donbasie. OBWE zaniepokojona

Pogarsza się sytuacja na linii rozgraniczenia w Donbasie na wschodzie Ukrainy – poinformowała przedstawicielka OBWE Heidi Grau. Wzrasta liczba...

zobacz więcej

Dlatego nie ma co się dziwić, że władze w Kijowie były bardzo rozczarowane postawą Niemiec i USA, które porozumiały się w sprawie wybudowania niemiecko-rosyjskiego gazociągu, który ominie Ukrainę.

Pomimo tego, że przez ostatnie lata wraz z Polską i innymi państwami Europy Środowo-Wschodniej, władze w Kijowie nieustannie podkreślały, jak wielkim zagrożeniem będzie ta inwestycja dla całego regionu, Berlin zdecydował się na zacieśnianie współpracy z Rosją, nawet pomimo tego, że ta nie zrezygnowała ze swojej agresywnej postawy.

Kijów, podobnie jak Warszawa, nie składa broni i wzywa Komisję Europejską i Berlin do konsultacji w sprawie wspólnej polityki energetycznej na mocy umowy stowarzyszeniowej z Unią. Powołuje się przy tym na zasadę solidarności energetycznej, która stała się podstawą decyzji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej na korzyść Polski w sporze o dostęp Gazpromu do odnogi Nord Stream 1 w Niemczech, czyli gazociągu OPAL.

Jak ocenia doradca wicepremiera Ukrainy Switłana Zaliszczuk, UE nie może jednocześnie domagać się reform na Ukrainie w zgodzie z regułami, które potem są naruszane w przypadku NS2.

Chociaż wydawałoby się, że po porozumieniu USA z Niemcami, Kreml już tylko powinien otwierać szampana, to jednak, władze rosyjskie starają się na tym sukcesie ugrać kolejne punkty. Dlatego po tym, jak Merkel zadzwoniła do Putina, by przekazać mu informację, że NS2 zostanie dokończony, zaczęły wypływać z rosyjskie dyplomacji słowa… niezadowolenia.

Miliony w pudełkach po butach w domu szefa Federalnej Służby Celnej. Putin trzęsie kolegami

Przeszukania w mieszkaniu i w biurze szefa rosyjskiej Federalnej Służby Celnej (FTS) Andrieja Bieljaninowa uruchomiły w Rosji kolejną już falę...

zobacz więcej

Rosja dalej niezadowolona


O co chodzi Moskwie? O to, że w porozumieniu Niemcy obiecują wsparcie Ukrainy i grożą sankcjami wobec Rosji w przypadku użycia przez nią dostaw gazu jako broni politycznej.  

W dokumencie znajduje się również punkt, w którym Berlin zobowiązuje się do wpłynięcia na Kreml, by ten przedłużył umowę przesyłową o dostawcach gazu przez Ukrainę po 2024 roku o dziesięć lat.

Zapisy te skrytykował m.in. ambasador rosyjski w USA Anatolij Antonow, który ocenił, że umowa zawiera ataki polityczne na Rosję. - Wrogi ton przeciwko naszemu krajowi fundamentalnie przeczy duchowi rozmów prezydentów USA oraz Rosji z 16 czerwca w Genewie – zaznaczył dyplomata.

Podkreślił on przy tym, że groźby restrykcji zawarte w porozumieniu, gdyby doszło do ewentualnego użycia gazu jako broni politycznej, są „bezpodstawne i bezużyteczne”. – Nigdy nie używaliśmy surowców energetycznych jako instrumentu nacisku politycznego i nie próbowaliśmy realizować wąskich oraz oportunistycznych celów nam przypisywanych. Odrzucamy wszelkie oskarżenia w tej sprawie. Widzimy te działania jako nic innego niż nieuczciwa konkurencja – ocenił Rosjanin.

Negatywnie układ ocenił również szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow, który określił go jako „niemożliwy do zaakceptowania”  i zaznaczył, że Niemcy najwyraźniej czują się na tyle pewne, że wydaje im się możliwe zawieranie takich umów bez udziału Rosji.

Na czekistowskim haku. Kto naprawdę rządzi Rosją

Czym jest FSB? Państwem w państwie? Nie. To FSB jest państwem. Środowisko czekistów kontroluje wszystkie aspekty życia w Rosji. Były oficer KGB...

zobacz więcej

Moskwa już stosuje, na razie w zawoalowanej formie, szantaż wobec Europy – dając jej do zrozumienia, kto będzie w tych relacjach dyktował warunki. Gazprom po raz kolejny nie zarezerwował dodatkowych mocy przesyłowych gazociągów na Ukrainie, pomimo tego, że rośnie zapotrzebowanie na ten surowiec w Europie, a państwa zachodnie mają małe jego zapasy. To, jak oceniają rozmówcy agencji Reutersa, budzi podejrzenia o celowe, służące do promocji NS2, ograniczanie podaży przed zimą.

Jak zwraca z kolei uwagę BiznesAlert, przed rozpoczęciem dostaw przez NS2, należy certyfikować jej operatora, a także zgodność pracy z trzecim pakietem energetycznym. Dlatego też Rosjanie już teraz wykorzystują ograniczoną podaż w Europie do wywarcia presji na UE.

Zachód już teraz może przekonać się, jakimi regułami rządzi się współpraca energetyczna z Kremlem, o której, swojego czasu, premier Mateusz Morawiecki mówił, że jest jak „przystawienie pistoletu do głowy”.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia



Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej