RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tokio 2020: Mecz (prawie) idealny. Dobry występ zmienników

Polska łatwo pokonała Wenezuelę w kolejnym meczu turnieju olimpijskiego (fot. Getty Images)
Polska łatwo pokonała Wenezuelę w kolejnym meczu turnieju olimpijskiego (fot. Getty Images)

Miało być łatwo i... było. Polscy siatkarze, choć w mocno eksperymentalnym składzie, bez większych problemów pokonali Wenezuelę (3:1) w trzecim meczu turnieju olimpijskiego. Rywale kłopoty sprawili nam tylko w jednej partii, po której na szczęście szybko odzyskaliśmy rytm. Kolejny mecz – trudniejszy, z gospodarzem, Japonią – w piątek o godz. 7:20 czasu polskiego.

Tokio 2020: Mikst na medal? Udany początek Świątek i Kubota

Iga Świątek i Łukasz Kubot, nasza para w turnieju miksta, bez straty seta awansowała do olimpijskiego ćwierćfinału. Na korcie w Tokio Polacy...

zobacz więcej

Bez Bartosza Kurka, Wilfredo Leona, Aleksandra Śliwki czy Piotra Nowakowskiego, za to z Kamilem Semeniukiem, Łukaszem Kaczmarkiem, Jakubem Kochanowskim i powracającym po kontuzji Michałem Kubiakiem – Vital Heynen dysponuje sporą głębią składu, co postanowił wykorzystać w starciu ze znacznie niżej notowanym rywalem. Najlepsi odpoczęli, ci z „drugiego szeregu” mogli pokazać na co ich stać. A stać przecież na wiele.

Sami Wenezuelczycy przyznawali, że takie mecze traktują jak naukę. W sporcie wszystko jest możliwe, ale wygrana z mistrzami świata – nawet jeśli kilku kluczowych graczy siedzi na ławce – od początku zdawała się być poza ich zasięgiem.

Tym bardziej szkoda, że Polacy, wyraźnie rozluźnieni, pozwolili zespołowi z Ameryki Południowej poczuć, że mogą coś w tym starciu zdziałać. Po dwóch łatwo wygranych setach, drugim wręcz zbyt łatwo (do 13), coś przestało w naszym zespole działać. Wenezuelczycy włączyli nie tyle piąty, co szósty bieg, wszystko im się udawało, a naszym zawodnikom... nic.

Na szczęście szybko udało się obudzić i wrócić na właściwe tory. Czwarty set, w którym Bartosz Kurek zastąpił zawodzącego Kaczmarka, poszedł już gładko.

Największym „wygranym” tego starcia został bez wątpienia Kamil Semeniuk. Po niezbyt udanych zmianach w poprzednich starciach, przyjmujący ZAKSY tym razem był najpewniejszym punktem zespołu. Może to kwestia rywala? A może lepiej radzi sobie w pierwszej szóstce niż jako „zadaniowiec”? Heynen patrzy, Heynen widzi, na pewno wyciąga wnioski. Kolejne starcie z gospodarzem turnieju olimpijskiego, Japonią, już w piątek o godz. 7:20 czasu polskiego.

Polska – Wenezuela 3:1 (25:16, 25:13, 18:25, 25:15)

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej