RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Policjant o szturmie na Kapitolu: bałem się bardziej niż podczas wojny w Iraku

Przesłuchania przed specjalną komisją amerykańskiej Izby Reprezentantów ds. wydarzeń z 6 stycznia.(fot. Spencer Platt/Getty Image)
Przesłuchania przed specjalną komisją amerykańskiej Izby Reprezentantów ds. wydarzeń z 6 stycznia.(fot. Spencer Platt/Getty Image)

Podczas ataku na Kapitol bałem się o życie bardziej niż podczas jakiegokolwiek momentu mojej misji w Iraku – powiedział sierżant policji Kapitolu Aquilino Gonell we wtorek, podczas przesłuchania przed specjalną komisją amerykańskiej Izby Reprezentantów ds. wydarzeń z 6 stycznia. Jej prace zostały zbojkotowane przez Republikanów po tym, gdy spikerka Izby Nancy Pelosi nie zgodziła się na uczestnictwo w jej składzie dwóch zaproponowanych przez partię kongresmenów, Jima Jordana i Jima Banksa, którzy 6 stycznia głosowali przeciwko uznaniu wyników wyborów prezydenckich przez Kongres.

Szturm na Kapitol. FBI publikuje nagranie podejrzanego o podłożenie bomb

FBI opublikowało nowe nagranie wideo przedstawiające podejrzanego o podłożenie bomb w siedzibach krajowych komisji Republikanów i Demokratów w...

zobacz więcej

– To miało w sobie coś ze średniowiecznej bitwy. Walczyliśmy wręcz, cal po calu. Kiedy byłem ściskany przez tłum i czułem jak tracę oddech, pamiętam że myślałem wtedy: „tak tutaj zginę, broniąc tego wejścia do tunelu” – mówił policjant i były żołnierz.

Gonell opisywał swoje doświadczenia z toczonych z demonstrantami 6 stycznia walk przed wejściem do tunelu prowadzącym m.in. do osobistych biur kongresmenów i sal plenarnych w budynku waszyngtońskiego Kapitolu. – Bałem się wtedy bardziej niż podczas jakiegokolwiek momentu mojej misji w Iraku – przekonywał.

Pochodzący z Dominikany sierżant policji Kapitolu (USCP) był jednym z czterech funkcjonariuszy broniących parlamentu USA, którzy we wtorek zeznawali w Kongresie podczas inauguracyjnego posiedzenia specjalnej komisji Izby Reprezentantów do zbadania zamieszek z 6 stycznia.

Zespół stresu pourazowego


Inny ze świadków, funkcjonariusz waszyngtońskiej policji metropolitalnej Michael Fanone, wyraził oburzenie na zachowanie części republikańskich polityków bagatelizujących wagę tamtych wydarzeń.

– Poszedłem do piekła i z powrotem, po to by chronić ludzi w tym budynku, ale zbyt wielu z nich mówi teraz, że piekło nie istnieje, albo że nie było takie złe. Ta obojętność wobec funkcjonariuszy jest haniebna! – krzyknął Fanone, oskarżając polityków o sprzeniewierzenie się swojej misji.

Fanone mówił, że niemal został zabity przez zwolenników ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa, gdy wyciągnęli go z kordonu funkcjonariuszy broniących wejścia do Kapitolu.

Oskarżony o atak na Kapitol prosi sędziego, by pozwolił mu wrócić do rodziców

18-letni Bruno Joseph Cua, jeden z oskarżonych o udział w zamieszkach na Kapitolu, do których doszło w styczniu, napisał list do sędziego. Obiecał...

zobacz więcej

– Nie stanowiłem już dla nich żadnego zagrożenia ani przeszkody. Ale mimo to nadal byłem torturowany, kilku ludzi próbowało wyrwać mi broń, krzycząc „zabijmy go jego własnym pistoletem”. Robili to dalej, dopóki nie krzyknąłem, że mam dzieci – opowiadał łamiącym się głosem policjant. Fanone został wielokrotnie porażony paralizatorem i doznał zawału serca oraz obrażeń mózgu, cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD).

Pracujący w wydziale narkotykowym Fanone zaznaczył, że podczas szturmu nie był na służbie, lecz przybył w odpowiedzi na desperackie wezwania dowódcy przez radio.

Trzeci ze świadków, Daniel Hodges z waszyngtońskiej policji, opowiadał m.in. o tym, że widział wielu umundurowanych uczestników zamieszek, którzy posiadali specjalistyczny sprzęt, w tym zestawy łączności. Hodges stwierdził, że policjanci nie użyli broni palnej, bo nie mieliby szans w starciu z wielotysięcznym tłumem.

Inauguracja w napiętej atmosferze


– Jeśli doszłoby do wymiany ognia, przegralibyśmy ją. Ich było dziewięć tysięcy, a nas niewiele ponad setka – powiedział Hodges. Policjant określał uczestników szturmu na Kapitol jako „terrorystów”.

Funkcjonariusz mówił również, że wielokrotnie był uderzany ciężkimi przedmiotami w głowę, przyciskany przez tłum do framugi drzwi i atakowany wieloma różnymi przedmiotami, w tym masztem z flagą USA i poganiaczem bydła. Wyraził też przekonanie, że gdyby linia funkcjonariuszy broniąca wejścia do tunelu pod Kapitolem została przełamana, wielu kongresmenów mogłoby nie zdążyć z ewakuacją.

Czarnoskóry funkcjonariusz policji Kapitolu Harry Dunn zeznał natomiast, że był lżony przez tłum z powodu swojej rasy. Stwierdził, że był to pierwszy raz, kiedy zetknął się z takimi atakami, jak również pierwszy raz, kiedy był obiektem fizycznych ataków podczas swojej 13-letniej służby.

Szturm na Kapitol. Komisja Izby Reprezentantów zbada przyczyny

Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi zapowiedziała ustanowienie zewnętrznej, niezależnej komisji dla zbadania „faktów i przyczyn”...

zobacz więcej

Inauguracja działalności specjalnej komisji przebiegła w napiętej atmosferze i na tle ostrego partyjnego sporu. Jej prace zostały zbojkotowane przez Republikanów po tym, gdy spikerka Izby Reprezentantów Nancy Pelosi nie zgodziła się na uczestnictwo w jej składzie dwóch zaproponowanych przez partię kongresmenów, Jima Jordana i Jima Banksa, którzy 6 stycznia głosowali przeciwko uznaniu wyników wyborów prezydenckich przez Kongres. Jordan, jeden z najbliższych sojuszników Trumpa, może być wezwany w charakterze świadka. Wezwanie może otrzymać też sam były prezydent.

„Więźniowie 6 stycznia”


Lider Republikanów w Izbie Reprezentantów Kevin McCarthy oskarżył Demokratów podczas konferencji prasowej przed rozpoczęciem prac przez komisję, że w ten sposób chciano ochronić spikerkę Izby Reprezentantów przed niewygodnymi pytaniami o niedostateczne zabezpieczenie Kongresu.

Mimo to w składzie komisji znalazło się dwóch przedstawicieli Republikanów, córka byłego wiceprezydenta Liz Cheney i kongresmen z Illinois Adam Kinzinger. Obydwoje głosowali za impeachmentem Trumpa w związku z podżeganiem swoich wyborców do ataku na Kapitol. Obydwoje są też krytykowani przez większość w partii, a McCarthy określił ich mianem „Republikanów od Pelosi”.

Cheney wyraziła smutek, że jej partia nie zgodziła się wcześniej na zorganizowanie niezależnej od Kongresu i bezpartyjnej komisji na wzór tej, którą powołano po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku.

– Tak jak większość Amerykanów, jestem oburzony, że sześć miesięcy po zabójczej insurekcji (...) nadal nie wiem dokładnie, jak i dlaczego to się stało. I jest tak dlatego, że wielu w mojej partii zdecydowało się potraktować to jako kolejną partyjną walkę – mówił Kinzinger. – Jestem Republikaninem i konserwatystą. Czas skończyć z gniewem i teoriami spiskowymi (...) Czas na odbudowę. Jestem tu nie wbrew mojej partyjnej przynależności, ale z jej powodu – dodał.

Równocześnie ze startem prac komisji troje innych republikańskich kongresmenów, związanych z najbardziej skrajnym skrzydłem partii, zorganizowało konferencję prasową w obronie „więźniów 6 stycznia”, oskarżając władze o nadużycia wobec ponad 500 zatrzymanych uczestników zamieszek na Kapitolu. Ich konferencja została jednak szybko przerwana przez protestujących.

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej