RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Proces ws. książki Engelking i Grabowskiego. „Chciałabym, żeby pisali prawdziwą historię”

Historyk Jan Grabowski i socjolog Barbara Engelking (fot. Forum/KACPER PEMPEL; Maciej Zienkiewicz)
Historyk Jan Grabowski i socjolog Barbara Engelking (fot. Forum/KACPER PEMPEL; Maciej Zienkiewicz)

We wtorek rozpoczyna się proces apelacyjny w sprawie fałszywych informacji, jakie znalazły się w książce „Dalej jest noc…”, pod redakcją prof. Barbary Engelking i prof. Jana Grabowskiego. Rozprawa nie jest już zwykłym procesem o zniesławienie. Pozew Filomeny Leszczyńskiej, 80-letniej mieszkanki Podlasia zmobilizował znaczne siły na całym świecie, które walkę starszej kobiety o dobre imię swojej rodziny uznały za atak na wolność akademicką i próbę kneblowania „postępowych” myśli w Polsce. Zaś sama zainteresowana przyznaje krótko: - Chciałabym, żeby naukowcy pisali prawdziwą historię.

Z bohatera zrobili szmalcownika i „nic się nie stało”. Tłumaczenia Engelking i Grabowskiego

Autorzy opracowania pt. „Dalej jest noc”, prof. Barbara Engelking i prof. Jan Grabowski we wtorek zostali przesłuchani przed sądem w Warszawie. –...

zobacz więcej

Socjolog Barbara Engelking i historyk Jan Grabowski od początku uznali, że pozew przeciwko nim ma charakter znacznie szerszy i obwołali się męczennikami „za prawdę”, w czym skwapliwie pomagały im lewicowe i liberalne media.

Mit prześladowanych naukowców


Według prof. Engelking takie procesy, jak ten mają jedynie podważyć kompetencje historyków badających Holokaust, ukarać ich finansowo i zniechęcić innych naukowców do zgłębiania prawdy na temat zagłady Żydów w Polsce.

Mit o prześladowanych naukowcach rozchodził się bezkrytycznie po całym świecie. Hiszpańska „La Vanguardia” piórem publicysty z „Gazety Wyborczej” uznała, że fanatycy nacjonalistyczni postawili przed sądem dwóch ekspertów, historyków Holokaustu, za ich pracę śledczą w sprawie sołtysa oskarżonego o udział w masakrze 22 Żydów.

Amerykańska stacja ABC News , uzależniła od wyroku w tej sprawie nie tylko dalsze badania akademickie, ale też w ogóle stosunek do Żydów w Polsce podczas II wojny światowej.

A brytyjski „Guardian” przewidywał, że wyrok będzie miał wpływ na dalsze badania w Polsce nad Holocaustem i podkreślał, że jest to walka o wolność słowa.

80-latka z Podlasia kontra naukowcy i ich kłamstwa. „To kwestia praw człowieka”

Sprawa sądowa dotycząca publikacji prof. Barbary Engelking i prof. Jana Grabowskiego obrosła mnóstwem spekulacji, poruszając media na całym...

zobacz więcej

Sąd pierwszej instancji nie podzielił jednak tych opinii. Przyznał, że dwoje naukowców nie dochowało należytej staranności. Swoje tezy w omawianym przypadku w duże mierze oparli nie na naukowej metodologii tylko na pogłoskach. Po za tym relacja, którą wzięli pod uwagę była pełna niedokładności i sprzeczności, z kolei przyjęte tezy „zbyt odważne”. Sąd nakazał Barbarze Engelking i Janowi Grabowskiemu przeproszenie za przedstawienie w ich publikacji jednej z opisanych postaci jako współwinnej śmierci Żydów podczas okupacji.

Bohater, nie szmalcownik


W opracowaniu „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski” poszło o historię jednej z opisywanej w niej postaci, Edwarda Malinowskiego, sołtysa wsi Malinowo na Podlasiu. Prywatnie stryjka oskarżającej w pierwszej instancji Filomeny Leszczyńskiej.

Na funkcję sołtysa został mianowany w 1943 r. i, jak sam podkreślał, nie palił się do tego stanowiska.

Przeczuwał, że z tego „awansu” mogą wynikać tylko poważne kłopoty. Miał rację. Po wojnie kilku mieszkańców wsi, z którymi Malinowski pozostawał w konflikcie, złożyło na niego donos do Urzędu Bezpieczeństwa. Były sołtys został aresztowany i oskarżony o współpracę z Niemcami. Do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego trafiały jednak kolejne zeznania. Wynikało z nich, że sołtys Malinowski rzeczywiście kontaktował się z okupantem, ale w innym celu niż chcieli tego oczerniający go donosiciele. W kontaktach z Niemcami chronił mieszkańców wsi przed wysłaniem na przymusowe roboty w Rzeszy. Ratował przy tym Żydów, kryjących się przed hitlerowcami w lasach. Uratował również rosyjskiego lejtnanta, który uciekł z transportu.

Kiedy historyk boi się babci

Procesy sądowe mogą okazać się jedyną skuteczną metodą w walce o prawdę historyczną z autorami publikacji, w których – mocno naciągając fakty i...

zobacz więcej

Profesor: „Przy okazji ją ograbił”


Barbara Engelking w rozdziale „Strategia przetrwania” opisała losy Estery Drogickiej, Żydówki która po stracie rodziny poprosiła o pomoc sołtysa Malinowskiego. Autorka opracowania tak przedstawiła tę historię. „(...) Estera Drogicka (z domu Siemiatycka) po stracie rodziny, zaopatrzona w dokumenty zakupione od rodziny, postanowiła wyjechać do Prus na roboty, w czym pomógł jej sołtys Malinowa Edward Malinowski (przy okazji ją ograbił). (...) Nie tylko poznała tam swojego drugiego męża (Polaka, który także był na robotach), lecz rozwinęła działalność handlową, przesyłając Malinowskiemu paczki na sprzedaż.”

Jednak informacja o grabieży i późniejszym handlowaniu z Esterą Drogicką nie ma żadnego pokrycia w dokumentacji akt IPN, jak podkreśla strona Filomeny Leszczyńskiej. W późniejszych zeznaniach podczas procesu sołtysa Drogicka nie wspomina o jakiejkolwiek grabieży. Przeciwnie, ukrywana Żydówka mówi wprost, że Malinowski uratował jej życie.

Engelking powołuje się również na jej zeznania, umieszczając je w przypisie. Oto fragment zeznań uratowanej Żydówki: „W czasie okupacji niemieckiej ukrywałam się jako Żydówka w lesie koło Malinowa. Nikt mnie nie chciał przyjąć do domu. Weszłam więc do sołtysa Malinowskiego i ten mnie przyjął. Parę dobrych tygodni ukrywałam się w stodole u Malinowskiego, a on mnie karmił (...)”.

W tym fragmencie widać jednak braki w tekście. Porównując go z oryginalnym protokołem, widać, że pełna wersja brzmi: „(...) a on mnie karmił, mimo, że byłam bez grosza”. Te słowa mają szczególne znaczenie, bo pozostają w sprzeczności z informacją o grabieży, umieszczoną przez Engelking. Jak zaznacza Filomena Leszczyńska, wymazane słowa wskazują wręcz na bohaterstwo sołtysa Malinowa, który pomagał innym, w tym Żydom, ryzykując życie swoje i swojej rodziny, a nadto robił to bezinteresownie.

Engelking i Grabowski nie zeznawali w procesie o fałszowanie historii

Profesorowie Barbara Engelking i Jan Grabowski mieli zeznawać w warszawskim sądzie ws. zarzutów, jakie stawia im mieszkanka Podlasia Filomena...

zobacz więcej

W dalszych zeznaniach Estery Drogickiej (podczas zeznań występującej już pod innym nazwiskiem) czytamy o informacji, kto naprawdę wydał Niemcom Żydów ukrywających się w lesie. Zeznania wskazują na gajowego z pobliskiej wsi.

Również szereg ocalonych Żydów wyrażało przed sądem wdzięczność sołtysowi Malinowa, podkreślając, że mogli liczyć na pomoc Edwarda Malinowskiego. „Za każdym razem Malinowski dał mi chleba i słoniny.(...) Żydzi dobrze mówili o Malinowskim” – to fragment zeznania Lejby Prybuta, jednego z uratowanych Żydów.

Autorka opracowania nie dała się jednak przekonać takim świadectwom i konsekwentnie trzymała się swojej tezy. Nie miała wątpliwości, kto był winien i omawia relację uratowanej Żydówki w zaskakujący sposób: „Odwiedziła go, gdy jechała na urlop »do domu«. Zdawała sobie sprawę, że jest on współwinny śmierci kilkudziesięciu Żydów, którzy ukrywali się w lesie i zostali wydani Niemcom, mimo to po wojnie na jego procesie złożyła fałszywe zeznania w jego obronie”.

Ocena filmowców i historyków


Prace profesorów Engelking i Grabowskiego budzą skrajne uczucia. Z jednej strony na opracowania tych naukowców chętnie powołują się niektórzy historycy zagraniczni, prezentujący podobne poglądy. Nie stronią od nich również twórcy filmowi, promujący poglądy o rzekomy znaczącym polskim udziale w Holokauście.

Do takich należeli np. twórcy filmu „Nasze matki, nasi ojcowie”, pozwani przez kpt. Zbigniewa Radłowskiego, weterana powstania warszawskiego i b. więźnia obozu w Auschwitz. Niemiecka telewizja publiczna ZDF i producent mini serialu UFA Fiction, którzy przedstawili żołnierzy AK w wyjątkowo szkalujący sposób, również powoływali się na prace, m.in. Engelking i Grabowskiego.

Historyk demaskuje Grabowskiego i Engelking: Nożyczkami wycinali i zmieniali znaczenia cytatów [WIDEO]

Ta książka ma założenie takie, żeby Polakom przypisać jak największą współodpowiedzialność za Holokaust. (…) Znalazłem nawet przypadek kompilacji...

zobacz więcej

Z drugiej strony wielu polskich historyków z gruntu podważa badawcze dokonania obydwojga naukowców. Należy do nich choćby dr Tomasz Domański z IPN, który, delikatnie mówiąc, bez zachwytu podchodzi do warsztatu Grabowskiego i Engelking.

W swojej dogłębnej recenzji, pt. „Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki »Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski«”, dr Domański podkreśla we wnioskach: „Uchybienia i manipulacje źródłami nie wystawiają „Dalej jest noc”, przedstawianemu jako opracowanie naukowe, dobrego świadectwa. Wiele z wymienianych zjawisk i zdarzeń powinno zostać opisanych od nowa z uwzględnieniem realiów okupacyjnych i rzetelnej analizy źródeł”.

Choć w tej recenzji brak entuzjastycznego podejścia do dzieła dwójki redaktorów, niewątpliwie jest naukową polemiką, której oczekują środowiska przychylne Engelking i Grabowskiemu, krytykujące jednocześnie pomysł dochodzenia swoich praw w sądzie jako przejaw działalności politycznej, krępującej akademicką wolność słowa.

Jednak w tym wypadku wolność słowa zdaniem autorów opracowania nie powinna obejmować możliwości krytyki ich dzieła. Prof. Jan Grabowski polemizował z krytyką historyka Instytutu Pamięci Narodowej w niewyszukany sposób: „Recenzja dr. Domańskiego ma jednak pewną wartość – gdy już na porządku dziennym stanie sprawa przyszłości IPN, tekst ten powinien się znaleźć wśród materiałów dowodowych przemawiających za likwidacją tej instytucji”.

Pani Filomena: Taka jest między nami różnica …


Dr Monika Brzozowska-Pasieka, reprezentująca Filomenę Leszczyńską, walczącą właśnie o dobre imię swojej rodziny i dochodzącej swoich praw na sali sądowej nie ma wątpliwości co do starań swoje klientki. – Prawda jest taka, że pani Filomena, jak każda inna osoba, ma prawo do sądu i rozpoznania sprawy w sprawiedliwym procesie – to jest jedno z podstawowych praw człowieka. Jako kobieta, jako adwokat nie zgadzam się na wykluczenie starszej, schorowanej, która mieszka na wsi, z prawa do sądu. Była to typowa sprawa cywilna, gdzie wnosiliśmy o zaniechanie naruszania dóbr osobistych pani Filomeny w postaci kultu pamięci o zmarłym stryjku – wyjaśniała prawniczka na specjalnie zwołanej konferencji on-line dla zagranicznych mediów.

Co na to sama zainteresowana, Filomena Leszczyńska? - Nie rozumiem, czemu naukowcy robią jednostronne badania. Chciałaby, żeby dokładnie sprawdzali i pisali prawdziwą historię. (…) Kim ja jestem? Jestem nikim, ale walczę o prawdę i to jest moją bronią. A oni posługują się kłamstwem. I taka jest między nami różnica.”

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej