RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tokio 2020: „Nowa Szarapowa”. Kim jest rywalka Igi Świątek?

Paula Badosa to jeden z największych tenisowych talentów świata (fot. Getty Images)
Paula Badosa to jeden z największych tenisowych talentów świata (fot. Getty Images)

W drugiej rundzie turnieju olimpijskiego Iga Świątek zmierzy się z Paulą Badosą. 24-letnią Hiszpankę nazywano swego czasu „nową Marią Szarapową”. I choć nie najlepiej poradziła sobie z łatką „wielkiego talentu”, w świecie tenisa najlepsze wciąż przed nią. Przeszłość miała dość burzliwą...

Tokio 2020: wszystkie wyniki i starty Polaków

Igrzyska olimpijskie w Tokio potrwają od 23 lipca do 8 sierpnia. Będziemy śledzić wszystkie starty naszych 211 reprezentantów – ich walkę zarówno w...

zobacz więcej

Córka modela i modelki. Od najmłodszych lat skazana na sławę i blichtr: urodziła się w Nowym Jorku, jako „maskotka” jeździła na sesje zdjęciowe z udziałem wielkich gwiazd sportu. Po latach z uśmiechem na ustach wspomina pozowanie z Messim czy siostrami Williams. Z rozbrajającą szczerością dodając, że... nie miała pojęcia kim są. Zdecydowanie bardziej cieszyły ją zdjęcia z Britney Spears i innymi gwiazdami muzyki.

Za sport wzięła się przypadkiem. Po tym, jak rodzice opuścili Nowy Jork i wrócili do rodzinnej Hiszpanii, 7-letnia Paula potrzebowała pożytecznego zajęcia na lato. Mama lubiła oglądać tenis, znajomi polecili pływanie, a że w pobliżu odbywało się coś w rodzaju półkolonii z obiema tymi dyscyplinami, nie trzeba było długo kombinować. – Pamiętam doskonale pierwszy dzień zajęć. Zakochałam się w tenisie właściwie od razu – wspomina po latach.

Obóz skończył się we wrześniu, ale mała Paula nie chciała rozstawać się z rakietą. Zaczęła szarpać rodziców za rękawy. – Błagałam ich, żeby zapisali mnie na lekcje tenisa. Chciałam trenować codziennie, a potem nawet kilka razy dziennie. Gdy padało i nie dało się grać, płakałam. Musiałam przynajmniej przez chwilę poodbijać, choćby od ścian w domu. Wzięło mnie na poważnie – mówi.

Świątek idzie po złoto. Wielka olimpijska nadzieja

W świadomości kibiców przez kilka lat funkcjonowała jako „następczyni Agnieszki Radwańskiej”. Po triumfie na kortach Rolanda Garrosa, Iga Świątek...

zobacz więcej

Odcięcie pępowiny


Barcelona szybko stała się dla niej za mała. Przynajmniej jeśli chodzi o tenis. Koleżanki z grupy ogrywała z łatwością, nie miała z kim trenować, czuła, że się nie rozwija. A że przebijanie piłki przez siatkę było dla niej wtedy całym życiem, wraz z rodzicami podjęła ważną decyzję: spakowała walizki i przeprowadziła się do Walencji. Miała wtedy 14 lat.

– Bycie z dala od mamy i taty było bardzo trudne. Nauczyłam się samodzielności, wzmocniłam charakter, stałam się twardą dziewczyną. Z perspektywy czasu bardzo dobrze oceniam ten okres – przekonuje.

Przed osiemnastymi urodzinami odniosła pierwszy wielki sukces: wygrała juniorskiego Rolanda Garrosa. Hiszpanie cieszyli się, że rośnie im nowa gwiazda. Mieli już Garbine Muguruzę, ale w cyklu WTA brakowało wielkich nazwisk z Półwyspu Iberyjskiego. Badosa miała wypełnić tę lukę.
W wywiadach powtarzała, że podziwia Rosjankę Szarapową: jej styl, grację na korcie i siłę psychiczną. Media szybko okrzyknęły ją „nową Marią”, doszukując się podobieństw w grze obu pań. – Cieszyłam się, ale w pewnym momencie wszystko trochę mnie przytłoczyło. Grałam i widziałam, że nikt na trybunach nie bierze pod uwagę, że mogę przegrać – wspomina. – Ciałem byłam obecna na korcie, na treningach, ale głowa była gdzieś bardzo, bardzo daleko... Prawda jest taka, że wciąż byłam niedojrzała. Popularność przyszła za wcześnie, stałam się nieznośna. Trener nie mógł ze mną wytrzymać. Zdarzało się, że kończyłam wcześniej treningi, przekonana, że zrobiłam swoje i wiem wszystko najlepiej. Rodzice i przyjaciele – ludzie, którzy mnie kochali – tłumaczyli, że popełniam błąd. Nie słuchałam ich. Straciłam pokorę.

W rozwiązaniu problemów z głową nie pomogły kolejne mniejsze i większe urazy. – W pewnym momencie chciałam to wszystko rzucić – przyznaje.

Wreszcie przyszedł jednak czas na refleksję. Odrobinę spokoju. Badosa zrozumiała, jak wielką rolę w jej życiu odgrywał trener, Xavi Budo, jeden z najbardziej cenionych fachowców w Europie, odpowiedzialny m.in. za sukcesy Carli Suarez Navarro. Po dziewięciu miesiącach rozłąki, wrócił do utalentowanej podopiecznej. – Zrozumiałam, że go potrzebuję. Że potrzebuję jego pomocy. Nauczyłam się słuchać, nauczyłam się wykonywać polecenia – wspomina.

I dodaje: – Czasami musisz zrobić jeden krok w tył, by potem postawić dwa w przód. Tak było w moim przypadku. Cofnęłam się do korzeni. Musiałam przypomnieć sobie, skąd wzięła się moja miłość do tenisa. Jak to wszystko się zaczęło? Jak doszłam do miejsca, w którym teraz jestem? To pomogło – tłumaczy Paula.

Tokio 2020: Pewna wygrana Hurkacza. Polak w drugiej rundzie

Nie było sensacji i niepotrzebnych emocji. Hubert Hurkacz w dwóch setach (6:2, 6:4) rozprawił się ze znacznie niżej notowanym Australijczykiem...

zobacz więcej

Tenis, tenis i jeszcze raz tenis


Hiszpanka tłumaczy, że tenis zajmuje jej 90 proc. życia. Jeśli nie gra lub nie trenuje, ogląda mecze. Kocha tańczyć. Spędzać czas z przyjaciółmi. – Jestem ekstrawertyczką. Lubię ludzi, lubię korzystać z życia i czerpać z niego garściami – opowiada.

Uwielbia modę i śpiew. Lubi fotografować, jak tata. Często się uśmiecha. Na korcie reaguje ekspresywnie. Co mało hiszpańskie: nie lubi długich wymian. – Uważam, że jestem typem agresywnie grającej zawodniczki. Skracam wymiany. Chcę dominować, przejmować inicjatywę. Im szybciej, tym lepiej. Stale się rozwijam, ale podoba mi się kierunek, w którym zmierzam.

Tenis? – 70, może nawet 80 procent to kwestia głowy. Przygotowanie psychiczne. Simona Halep nagle „skoczyła” z 60. miejsca w rankingu WTA do pierwszej trójki, bo niesamowicie rozwinęła się mentalnie. Tylko utrzymując spokój i odpowiednie podejście można trwać na szczycie. Jej się udaje – wyjaśnia.

Po odpadnięciu w pierwszej rundzie zeszłorocznego US Open, Badosa zerwała wieloletnią współpracę z trenerem Budo. – Jestem mu wdzięczna za wszystko, ale oboje musimy iść naprzód – napisała w mediach społecznościowych, tłumacząc, że decyzja o rozstaniu była obopólna.

Nowym trenerem zawodniczki został zaledwie pięć lat starszy Javier Marti, jeszcze jako aktywny zawodnik nazywany „Szalonym Martim”. – Już wcześniej mieliśmy świetny kontakt. Czułam, że tego potrzebuję. Na pewno stworzymy dobry zespół – przekonywała. – Zna wszystkich zawodników, całymi dniami ogląda tenis. Jeszcze w poprzednim roku jeździł na turnieje, był czynnym graczem, więc doskonale rozumie, z czym zmagam się na co dzień. Przeżywał to co ja.
Pierwsze efekty współpracy przyszły szybko: Badosa awansowała do ćwierćfinału Rolanda Garrosa, przegrywając dopiero z sensacyjną Słowenką Tamarą Zidansek. Na Wimbledonie też poszło jej nieźle: po drodze do czwartej rundy pokonała m.in. Magdę Linette. Po dobrym meczu przegrała z Czeszką Karoliną Muchovą.

Choć ma już 24 lata, wciąż nosi łatkę talentu. W Hiszpanii liczą, że pójdzie w ślady Muguruzy i lada moment wejdzie to dziesiątki najlepszych tenisistek świata. Jeszcze w niej nie jest. W starciu z Igą Świątek nie będzie faworytką, ale Polka na pewno nie może lekceważyć ambitnej rywalki. Zapowiada się wyborne spotkanie.

Tokio 2020. Kiedy Iga Świątek gra z Paulą Badosą?


Mecz Polki z Hiszpanką zostanie rozegrany w poniedziałek około godz. 7:30 polskiego czasu. Starcie zaplanowano jako trzecie na korcie nr 4. Przed Igą zagrają jeszcze Rebecca Peterson z Jeleną Rybakiną oraz Nikołoz Basilaszwili z Lorenzo Sonego.

Mecz skomentują przebywający w Tokio: Jacek Jońca i Maciej Synówka. Transmisję przeprowadzi TVP1.

Poniedziałkowe starcie będzie pierwszym pojedynkiem obu pań. Stawką: awans od trzeciej rundy, w której przyjdzie się mierzyć z Nadią Podoroską (Argentyna) lub Jekatieriną Aleksandrową (Rosja).

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej