RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Krzysztof Karnkowski: Gazowa Jałta

Czy Amerykę czeka bolesne rozczarowanie konsekwencjami własnych geopolitycznych strategii? (fot. PAP/EPA; Getty Images)
Czy Amerykę czeka bolesne rozczarowanie konsekwencjami własnych geopolitycznych strategii? (fot. PAP/EPA; Getty Images)

Amerykanie porozumieli się z Niemcami w sprawie dokończenia budowy gazociągu Nord Stream 2. Z buńczucznej retoryki Joe Bidena zostało tyle samo, co z niedawnych artykułów, opowiadających o najbardziej antyrosyjskim prezydencie Ameryki od lat – czyli nic. Dobre relacje z Niemcami okazały się być dla USA na tyle ważne, by poświęcić dla nich poczucie bezpieczeństwa sojuszników z Europy Wschodniej. Niemcy swoje interesy przedłożyły nad solidarność europejską, o własnym wizerunku nie wspominając. Zresztą kogo, jak kogo, naszych zachodnich sąsiadów na straty wizerunkowe stać. Czy wschód Europy czeka pogorszenie się poziomu bezpieczeństwa, Amerykę – bolesne rozczarowanie konsekwencjami własnych geopolitycznych strategii, a Niemców i Rosjan niczym nie zakłócane interesy?

„DW” o dealu ws. Nord Stream 2: Pieniądze i dobre słowa powinny to naprawić

„Pieniądze i dobre słowa powinny to naprawić” – stwierdza na swoim portalu internetowym „Deutsche Welle”, komentując amerykańsko-niemieckie...

zobacz więcej

Po ostatnich rozmowach z Angelą Merkel, wygląda na to, że Niemcy mianowani zostali europejskim żandarmem przez całkowicie ogranego Bidena. Pilnowanie porządku na wschodnich rubieżach Europy Ameryka powierza państwu, które przez lata łamało europejską solidarność energetyczną, działając metodą faktów dokonanych kontynuowało interesy z Rosją i finalnie uzyskało de facto wszystko, czego chciało.

Rosjanie będą więc sprzedawać Europie gaz, a Niemcy w imię ekologii pilnować będą, by dla tego gazu nie było liczących się alternatyw, choćby w postaci atomu. Ukraina traci bezpieczeństwo i zyski z tranzytu gazu, zyskując w zamian mgliste gwarancje i równie niepewne inwestycje, a na tych ostatnich zapewne tak naprawdę skorzystają głównie… Niemcy. Dlatego w Kijowie niemal wprost mówi się o tym, że kraj został sprzedany przez sojusznika.

Trudno dziwić się temu rozgoryczeniu tak samo jak trudno o optymizm nad Wisłą. Można oczywiście śmiać się dziś z pobudzonych wygraną Joe Bidena dziennikarzy, przekonujących nas jeszcze kilka tygodni temu, jakim jastrzębiem w relacjach z Moskwą jest nowy prezydent, marne to jednak pocieszenie, gdy myśleć o przyszłości naszej części Europy. Ameryka miała być według nich najbardziej stanowcza wobec Kremla w swej najnowszej historii, tymczasem bezkompromisowości starczyło jedynie na wyborczą retorykę. Zaraz po niej przyszła jednak nowa, gazowa Jałta, w której inaczej niż za pierwszym razem ułożyły się siły i sojusze, a Anglików zastąpili Niemcy, jednak finał był ten sam – Rosja dostała to, czego chciała, napędzana egoizmem Niemiec i rozgrzeszona przez skupioną na Chinach Amerykę.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Ile czasu będzie trzeba, by Biden zorientował się, że w swej strategii oparł się na państwach, które jego świętą wojnę z Państwem Środka traktują bez specjalnego zainteresowania, poświęcając przy tym lojalnych sojuszników? Być może tego czasu prezydentowi zwyczajnie nie wystarczy, pytanie jednak, czy wystarczy go nam. Po amerykańskie wsparcie pukają już oburzeni próbami zamknięcia polskiej reprywatyzacji politycy z Izraela, a Unia, choć wciąż traktowana przez Polaków dość entuzjastycznie, właśnie pokazała, jak selektywna i ograniczona jest jej władza. Potężna i opływająca w fundusze machina bezwzględna okazuje się być tam, gdzie jej biurokracja chce narzucić państwom członkowskim swą pozatraktatową jurysdykcję. Gdy trzeba kraje członkowskie chronić, czy to przed pandemią, czy rosyjskim imperializmem, doskonała maszyna zaczyna się zacinać.

Bezradność Europy wobec Rosji i jej przemysłu gazowego staje się trochę mniej zagadkowa, gdy już pozna się listę wysokich rangą polityków, którzy objęli w nim ważne stanowiska po zakończeniu krajowej kariery. Najbardziej znany przypadek to oczywiście były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, ale choć można przyznać mu na tej liście pierwszeństwo, znajduje się tam w znamienitym towarzystwie. Na liście europejskich polityków zatrudnianych przez rosyjskie spółki, opublikowanej przez eksperta ds. energetyki Jakuba Wiecha, znajdziemy, oprócz Schroedera, takie figury, jak były kanclerz Austrii Wolfgang Schuessel wraz z eksministrami finansów i spraw zagranicznych tego samego państwa, jak byli premierzy Francji Francois Fillon i Finlandii Paavo Lipponen, a spis ten uzupełnia niemiecki polityk Henning Voscherau, były socjaldemokratyczny burmistrz z Hamburga.

Wildstein dla portalu tvp.info: Start NS2 to koniec Unii w obecnym kształcie

– Nord Stream 2 to całkowita zmiana architektury stosunków w Europie, zupełne jej przemodelowanie. I w tym nowym modelu nie ma już miejsca na...

zobacz więcej

Amerykańska uległość i triumf Niemiec rozwaliły w drzazgi wiele polskich środowisk, pokładających wielkie nadzieje w prezydenturze Joe Bidena. Jedni wybierają w nowej sytuacji milczenie, inni robią wszystko, by udowodnić, że płacimy właśnie cenę za jednoznaczne poparcie Donalda Trumpa przez polskie władze. I być może nawet można by w pewnym stopniu uznac to za wiarygodne, ponieważ jest faktem, że nasza polityka oparta była na sojuszu z Republikanami, podczas, gdy Demokraci przyjmowali bezkrytycznie co najwyżej narracje polskiej opozycji i wydawali się dla PiS straceni. Jednak takie rozumowanie rozbija się o dwie przeszkody – po pierwsze polska opozycja w sprawie NS2 nie zajmuje innego stanowiska niż rząd, a po drugie i chyba ważniejsze, brak odpowiedzi na pytanie, czemu za uznawane tu za symbol chłodnych stosunków późne gratulacje Andrzeja Dudy dla nowego prezydenta USA płacić miałyby Ukraina i państwa bałtyckie, i to cenę potencjalnie większą niż my. Mimo krążących tu i ówdzie żartów na temat dość specyficznego spojrzenia Amerykanów na Europe, Biały Dom nie posługuje się chyba mapami I Rzeczpospolitej w najszerszych granicach.

Ze wszystkich historii alternatywnych, jakie przeciwnicy polskich władz pisali (po polsku) na Twitterze w dniu, w którym okazało się, że Ameryka ostatecznie porozumiała się z Niemcami, a korzyści z tego płynąć będą do Rosji, moją uwagę przykuła szczególnie jedna. Niektórzy całą winę przypisali bowiem polskim rządom, które nie zgodziły się na wybudowanie kolejnego gazociągu przez nasze terytorium.

Według tych internautów, zgadzając się na rosyjską rurę przecinającą Polskę, nie mielibyśmy teraz Nord Streamu (co trudno udowodnić, niemniej zapewne i tak by do jego budowy doszło, ponieważ dla Rosjan jest to inwestycja polityczna, a nie ekonomiczna), mielibyśmy za to pieniądze z opłat tranzytowych. Jak wiemy, przykład Ukrainy pokazuje, że nie jest to ani pewny, ani bezpieczny zysk, za to instrument do wywierania nacisku – znakomity.

Niemieckie media zachwycone powrotem Tuska do PO. Liczą na pojedynek „wagi superciężkiej”

Niemieckie media poświęcają wiele uwagi przejęciu sterów Platformy Obywatelskiej przez Donalda Tuska.

zobacz więcej

Taki gazociąg byłby kolejnym elementem uzależnienia od putinowskiej Rosji, zarówno energetycznego, jak geopolitycznego. Nie zgodziły się na nie żadne siły polityczne w Polsce, a ważną rolę w odrzuceniu tego pomysłu odegrali dzisiejsi politycy Platformy Obywatelskiej, wówczas związani z AWS. Nie trzeba też wielkiej wyobraźni, by założyć, że w sytuacji większego napięcia we wzajemnych relacjach, moglibyśmy szybko przekonać się, że mamy już na miejscu tzw. zielone ludziki, tyle, że tym razem w mundurach firm ochroniarskich, pilnujących de facto eksterytorialnej rury. Czym taki pomysł różniłby się w praktyce od propozycji stworzenia tzw. „korytarza suwalskiego”, czyli pozostającej poza kontrolą państwową autostrady, łączącej Rosję z obwodem kaliningradzkim? Przypomnijmy, że Rosjanie całkiem poważnie lansowali taki pomysł przez niemal całe lata 90. i choć nie znajdowało to posłuchu na szczeblu centralnym, na poziomie wojewódzkim ponoć bywało już różnie. Przypomnijmy też, że niewiele wcześniej Lech Wałęsa chciał, by dawne bazy wojsk sowieckich stały się siedzibami nowych, polsko-rosyjskich spółek, czymś w rodzaju specjalnych stref ekonomicznych, biznesowych enklaw dla posowieckich służb, co zablokowała determinacja rządu Jana Olszewskiego.

Sprawa gazociągu wydaje się być już przegrana, choć niektórzy wciąż liczą na jakiś cud. Jednym z nich może być wygrana przeciwnych NS2 Zielonych w Niemczech, z tego, i chyba tylko tego jednego powodu korzystna dla Polski. Jeśli jednak nic już się tu nie zmieni, pozostaje pytanie o dalsze konsekwencje, trwałość i skuteczność naszych sojuszy i możliwe środki zaradcze w przypadku faktycznych problemów nie tylko Ukrainy, lecz również naszego kraju.

Za wcześnie więc na puentę, jednak takim przejściowym zamknięciem tematu może być informacja podana dziś rano przez Wojciecha Jakubika z portalu Biznes Alert. Okazuje się, że niezadowolenie z zawartej umowy wyraża… Rosja, której nie podoba się, że Niemcy próbują podejmować decyzje i zobowiązania również w jej imieniu. Według szefa rosyjskiego MSZ, Sergieja Ławrowa, język dokumentu i jego przekaz są dla jego kraju nieakceptowalne. To błyskawiczna lekcja pokory dla zachodnich partnerów.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej