SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

„Nie wygląda to dobrze”. Dramat gwiazdy Legii Warszawa

Bartosz Kapustka to jeden z najważniejszych graczy w zespole Michniewicza (fot. PAP/R.Pietruszka)
Bartosz Kapustka to jeden z najważniejszych graczy w zespole Michniewicza (fot. PAP/R.Pietruszka)

Najpierw piękny gol, radość, a potem... pech, smutek i wielki grymas bólu na twarzy. Bartosz Kapustka zszedł już w 7. minucie meczu z Florą w eliminacjach Ligi Mistrzów i – wiele na to wskazuje – szybko do gry nie wróci. Głos w jego sprawie zabrał w „Sportowym wieczorze” trener Legii, Czesław Michniewicz.

Gola strzelił już w 3. minucie. I to jakiego! Zaczął jeszcze na własnej połowie, wziął na plecy jednego z obrońców, wbiegł w pole karne i strzałem lewą nogą pokonał bramkarza. W przypływie euforii chciał podbiec w stronę „Żylety”, czyli trybuny, na której zasiadają najbardziej żywiołowo reagujący fani Legii. By się przy niej znaleźć, musiał przeskoczyć niewysoką bandę. Wtedy zdarzył się pech...

Złe lądowanie, grymas bólu. Wyglądało na kontuzję mięśnia dwugłowego, ale tuż po spotkaniu okazało się, że problem może być znacznie poważniejszy. – Nie wygląda to zbyt dobrze. Lekarz badał to kolano „manualnie”, chociaż jeszcze nie było to sprawdzane żadnym sprzętem. Liczymy się jednak z tym, że Bartka jakiś czas z nami nie będzie – powiedział Czesław Michniewicz w rozmowie z Hubertem Bugajem z TVP Sport.

Trener widział, że gra Legii bez jednej z gwiazd wyglądała znacznie gorzej. Mistrzowie Polski długimi fragmentami sprawiali wrażenie zwyczajnie bezradnych. – Początek był istotny. Po szybko zdobytej bramce zaczęły się problemy. Kontuzja, którą odniósł Bartek, sprawiła, że musieliśmy zmienić ustawienie i przejść na dwóch defensywnych pomocników. Przez to brakowało wejść w wolne sektory, co świetnie robi Bartek. Było kilka łatwych strat, błędy się zdarzały. Widać, że kiedy jesteś faworytem to wszystkim wydaje się, że będzie łatwo. Gdy nie idzie, pojawiają się nerwy. My musimy sobie z tym radzić – tłumaczył.

Wstępne, najczarniejsze diagnozy zakładają nawet zerwanie więzadeł krzyżowych i potencjalnie kilka miesięcy przerwy. Dramat to tym większy, że Kapustka był w świetnej formie, coraz śmielej pukał do bram reprezentacji, pewnie myślał też o kolejnej próbie podboju lepszej europejskiej ligi. Jeśli czarny scenariusz się potwierdzi, 24-latek będzie mógł mówić o niesamowitym pechu...

źródło:
Zobacz więcej