SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Piesi kontra kierowcy. Jesteśmy skazani na wojnę?

Większość z nas funkcjonuje jako dorośli w podwójnej roli: kierowców i pieszych (fot. Shutterstock/HUANSHENG XU)
Większość z nas funkcjonuje jako dorośli w podwójnej roli: kierowców i pieszych (fot. Shutterstock/HUANSHENG XU)

Większość z nas funkcjonuje jako dorośli w podwójnej roli: kierowców i pieszych. I można odnieść wrażenie, że pieszy w nas nie rozumie kierowcy, a kierowca – pieszego.

Makabryczny wypadek w centrum Warszawy. Sprawcą „patoinfluencer”

W sobotę w Warszawie rozpędzone porsche zabiło przechodzącego przez ulicę mężczyznę. Jak poinformowało stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, sprawcą...

zobacz więcej

To najgłośniejsza historia ostatnich dni. Właśnie dziś Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia postanowił, że 24-letni Patryk D., który w weekend w centrum Warszawy, kierując leasingowanym porsche, śmiertelnie potrącił pieszego, spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

Wcześniej w mediach wybuchła burza – podejrzanego namierzyli miejscy aktywiści i wytoczyli mocne działa przeciw policji, że nie zajmuje się sprawą nielegalnych nocnych wyścigów w Warszawie tak, jak powinna. Czy rzeczywiście tak się dzieje – należałoby zbadać. Ale każdy, kto zna życie wielkich i mniejszych miast wie, że nocne rajdy to nic niezwykłego.

Ale tak naprawdę dramaty na polskich drogach to przecież nie najbardziej jaskrawe, niezwykłe przypadki. Znacznie częściej dramaty i tragedie drogowe to wynik jakiejś dziwnej wojny między kierowcami a pieszymi. Lekceważenie nie tylko jednych przez drugich, ale też lekceważenia i przez jednych, i przez drugich, praw fizyki.

Przeczytaj też: Nie ustąpiłeś pierwszeństwa pieszemu na pasach? Zobacz, ile możesz zapłacić

Na przejściu tylko pieszy ma pierwszeństwo

Po czerwcowej nowelizacji prawa kierowca musi przepuścić pieszych wchodzących na przejście. Jednak ten przepis nie chroni w tym samym stopniu...

zobacz więcej

Jasno powiem jedną rzecz: zgadzam się z niedawnymi zmianami w prawie dotyczącymi kierowców i pieszych; przepisami, które w większym stopniu chronią tych pieszych. Z drugiej jednak strony nie lubię stygmatyzowania kierowców, ponieważ widzę sporą lekkomyślność pieszych i rowerzystów w okolicach dróg. O użytkownikach elektrycznych hulajnóg nawet nie mówię. Im się często wydaje, że podróżują po chodnikach i przez ulice w zwolnionym tempie. Ale tak nie jest.

Kierowcy bywają aroganccy, agresywni, lekkomyślni, przemęczeni. To są rzeczy, dla których nie ma usprawiedliwienia. Ale piesi, z tego co obserwuję, bardzo często nie są w stanie nawet sprawdzić, czy samochód jest blisko. Szczególnie z nosem w smartfonie kilkanaście metrów od pasów.

Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych to brzmi szalenie politycznie niepoprawnie. Ale to niestety nie jest tak, że winy i przywary kierowców automatycznie znoszą winy i przywary pieszych. Tym bardziej, że często są to ci sami ludzie – tylko w nieco innej sytuacji.

Nie można wykluczyć, że wojna między pieszymi a kierowcami to jakiś odprysk naszej współczesnej polskiej obyczajowości. A przynajmniej tej jej gorszej części. Jeśli mówimy, że na drodze panuje prawo silniejszego, to czy nie jest to odbicie najgorszych obyczajów i praktyk III RP? Albo jeśli mówimy, że ludzie w ogóle nie szanują drogowych przepisów (jako uczestnicy ruchu drogowego w każdej formie), to czy to również nie odzwierciedla naszego podejścia do prawa?

Śmiertelny wypadek w Lublinie. Kobieta wjechała w człowieka przechodzącego na pasach [WIDEO]

Do śmiertelnego wypadku doszło na przejściu dla pieszych przy al. Tysiąclecia w Lublinie. Kierująca autem kobieta potrąciła 72-latka, mężczyzna...

zobacz więcej

I jest jeszcze jedno: duży pośpiech życia, stres, zagonienie. To oczywiście nie tłumaczy wszystkiego. Pamiętam jednak słowa znajomego psychologa społecznego: „ludzie przemęczeni nie mają sił na empatię”. Brzmi to niemal brutalnie, ale to może być prawda. Stanie w długich korkach, albo późnym powrót do domu w pośpiechu, z zakupami nikogo nie czyni uważniejszym.

To nie jest tak, że każdy kierowca, który zrobił na drodze krzywdę pieszemu, jest złośliwym bęcwałem, który o niczym innym nie marzył. To nie jest też tak, że pieszy, który rzeczywiście ponosił odpowiedzialność za naruszenie bezpieczeństwa ruchu na drodze, jest aroganckim typem, któremu marzy się nagroda Darwina.

Niestety, gdy stanie się coś złego, nikt już w tych ludziach nie widzi ludzi. Opinia publiczna feruje wyrok, jedni hejtują pieszego, drudzy kierowcę i każdy czuje się zadowolony.

Tak, są przypadki patologiczne, tak straszne i karygodne, że nie da się znaleźć żadnego usprawiedliwienia. Ale ważne jest tak naprawdę coś innego – pytanie o to, czy możemy być tak po ludzku dla siebie życzliwsi na drodze. I jako piesi, i jako kierowcy.

Czy z logiki tej najdziwniejszej wojny polsko-polskiej da się wyjść. Może to naiwne oczekiwanie, ale obok prawa naprawdę w życiu społecznym liczy się rola obyczaju. A ten kształtuje się często powoli, żmudnie. Szczególnie jeśli ma zmieniać coś na lepsze.

Zobacz też: Tragedia w Turcji. Dwoje polskich turystów zginęło na przejściu dla pieszych

Wyprzedzał na przejściu dla pieszych. Na mandacie może się nie skończyć [WIDEO]

Policja poszukuje kierowcy, który dokonał manewru wyprzedzania na przejściu dla pieszych w Gorzowie Wielkopolskim. Film ukazujący niebezpieczny...

zobacz więcej

Jeszcze jeden drobiazg. Warto zrobić drobny eksperyment. Gdy kierowca i pieszy w pobliżu pasów starają się nawiązać kontakt wzrokowy i zdobędą się na uśmiech, sytuacja naprawdę staje się bezpieczniejsza. To reguła tak często podawana, że naprawdę musi działać. Nie ma w niej jednak nic niezwykłego – większość kierowców, pieszych, rowerzystów to zwykli ludzie. Nie poruszają się po drodze, nie przechodzą przez ulicę, żeby siebie lub kogoś okaleczyć. Chcą wrócić do domu, dojechać lub dojść do pracy, odprowadzić syna do szkoły, przywieźć matkę ze szpitala, spieszą się na autobus, pociąg, samolot. Mają swoje życie, jedno jedyne. Czasem odrobina uprzejmości na drodze pozwala zobaczyć, że po prostu załatwiamy każdy swoje sprawy – i nie musimy w tym sobie przeszkadzać ze skutkiem tragicznym.

Powtórzę raz jeszcze: naprawdę wielu z nas w dorosłym życiu funkcjonuje i jako piesi, i jako kierowcy. Może warto mieć tego świadomość i za kółkiem – patrząc na pieszych; i gdy się jest w okolicach przejścia drogowego – odrywając wzrok od smartfonu. To też może poprawić statystyki niebezpiecznych zdarzeń na polskich drogach.

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

źródło:
Zobacz więcej