RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Rzeczpospolita Partyzancka

Republika Pińczowska utrzymała się kilkanaście dni (fot. IPN)
Republika Pińczowska utrzymała się kilkanaście dni (fot. IPN)

Wieloletnia, brutalna niemiecka okupacja podczas drugiej wojny światowej nie była w stanie zdusić pragnień niepodległościowych Polaków. Ich dowodem były choćby największa podziemna armia w okupowanej przez Niemców Europie – Armia Krajowa – czy największa akcja zbrojna podziemia – Powstanie Warszawskie. To także wywalczenie niepodległości kilku republik – namiastek wolnej Polski. Mija właśnie 77. rocznica powstania jednej z nich – Republiki Pińczowskiej.

„Latająca śmierć” – bohater Września, ofiara komunistów

Podstępny atak nazistowskich Niemiec na Polskę we wrześniu 1939 roku był zderzeniem dwóch światów. Zbrodniczej ideologii z honorem, państwa...

zobacz więcej

Od razu należy zaznaczyć, że Republika Pińczowska nie była państwem de iure, bo też nim być nie mogła. Prawne kryteria państwowości, przyjęte na mocy artykułu 1 konwencji w Montevideo z 1933 roku, określane są następująco: „Państwo jako podmiot prawa międzynarodowego powinno mieć następujące elementy: stałą ludność; suwerenną władzę; określone terytorium (wielkość państwa nie wpływa na jego podmiotowość) oddzielone od innych granicą; zdolność wchodzenia w stosunki międzynarodowe”.

Co najmniej jeden warunek nie mógł być spełniony, ale też nie takie było założenie. Republika Pińczowska była wyrazem marzenia o wolnej i niepodległej Polsce. Owszem, miała swoje władze samorządowe, pewne struktury społeczne, a także instytucje oświaty czy służbę zdrowia. Państwowość nie była jednak przez moment celem samym w sobie, chodziło o danie poczucia wywalczonej wolności.

Po klęsce Polski w kampanii wrześniowej przedwojenne powiaty pińczowski i miechowski weszły w skład Generalnego Gubernatorstwa, bandyckiego państwa zorganizowanego przez Niemców. Funkcjonował tu inspektorat Miechów Armii Krajowej, dowodzony przez Bolesława Nieczuję-Ostrowskiego „Tysiąca”, gdzie działało wiele oddziałów partyzanckich.

Niemcy – wspólny wróg


Oprócz AK walczyli tu również żołnierze Batalionów Chłopskich oraz wspierani przez Związek Sowiecki komuniści z Armii Ludowej. Organizacje te miały różne cele polityczne, często rozbieżne, jedyna zgoda dotyczyła walki ze wspólnym wrogiem – Niemcami oraz współpracującymi z nimi między innymi Ukraińcami.

Wiosną 1944 roku było wiadomo, że wyparcie Niemców jest kwestią czasu. Od wschodu nadciągała Armia Czerwona, wspierana między innymi przez Ludowe Wojsko Polskie. Rosjanie dotarli do Wisły, a pod koniec lipca utworzyli na lewym brzegu pod Baranowem Sandomierskim przyczółek baranowsko-sandomierski.

Gwałtem i mordem. „Wyzwolenie” Polski pod znakiem sierpa i młota

Kaplica domu zakonnego w Mikołowie na Śląsku, schyłek II wojny światowej. Żołnierze Armii Czerwonej katują, najpewniej gwałcą i mordują obok...

zobacz więcej

Dowództwo Armii Krajowej chciało wykorzystać okoliczność i wyprzeć Niemców przed wkroczeniem Rosjan. Efektem była akcja „Burza”, której głównym zadaniem było odrzucanie Niemców, a następnie przyjmowanie oddziałów sowieckich, w charakterze gospodarzy. Rosjanie nie byliby wyzwolicielami, lecz gośćmi, sojusznikami w walce ze wspólnym wrogiem.

Zamysł polityczny był słuszny, lecz nie miał szans powodzenia, gdyż komuniści zamierzali urządzać Polskę po swojemu, narzucając własną zbrodniczą ideologię. Mimo to, podziemie zintensyfikowało ataki na niemieckie siły. Zadanie było częściowo ułatwione, gdyż wobec zbliżania się frontu ci sami rozpoczęli ewakuację mniejszych posterunków policji i pomocniczych posterunków wojskowych oraz przerzucanie ich do większych miejscowości.

Gotowi do powstania


Podziemie niepodległościowe czuło, że sytuacja dojrzała do zrywu, czego wyrazem był wybuch wkrótce Powstania Warszawskiego. Na razie na terenie Generalnego Gubernatorstwa nasilono działania zaczepne – przeprowadzano akcje sabotażowe i dywersyjne. Żołnierze AK niszczyli zakłady pracujące na rzecz Niemców oraz dokumentację.

Ważnym zadaniem były akcje mające na celu zdobycie broni. Atakowano posterunki Policji Polskiej (granatowej) i żandarmerii, rozbrajając załogę, przy okazji uwalniano aresztantów. W połowie lipca 1944 roku takie działania przeprowadzano niemal każdego dnia. 25 lipca dowództwo Okręgu Krakowskiego AK wydało specjalny rozkaz, w którym ogłosiło stan gotowości do wybuchu powstania.

Akcja przeprowadzona dzień wcześniej doprowadziła do powstania Republiki Pińczowskiej. Wieczorem 24 lipca dowódca oddziału Batalionów Chłopskich w Racławicach Tadeusz Jędruch „Ryszard” wraz z podwładnymi zaatakował miejscowy posterunek policji granatowej.
Akcja „Burza” miała na celu pokonanie Niemców przed wkroczeniem Rosjan (fot. IPN)
Akcja „Burza” miała na celu pokonanie Niemców przed wkroczeniem Rosjan (fot. IPN)

„Szliśmy jak huragan”. Krwawa zemsta AK za Rzeź Ochoty

Powstanie warszawskie, największy zryw ludności cywilnej w okupowanej Europie, nie ograniczał się tylko do Warszawy. Choć po decyzji Józefa Stalina...

zobacz więcej

Żołnierze „Ryszarda” rozbili drzwi, a widząc ich policjanci nie stawiali większego oporu. Podczas ataku zdobyto 13 karabinów, pistolet, 10 granatów i około 4,5 tysiąca sztuk amunicji. Do tego mundury, obuwie i wyposażenie wojskowe. Udana akcja jest uznawana za symboliczny początek kilkunastodniowego trwania Republiki Pińczowskiej.

Atak na posterunek


Tuż po północy następnego dnia oddziały dywersyjno-partyzanckie Inspektoratu „Maria” AK zaatakowały posterunek żandarmerii i policji granatowej w Nowym Korczynie. W tym przypadku opór był już znaczny i walki toczyły się do wieczora. Ostatecznie partyzanci rozbili posterunek, choć wkrótce musieli opuścić miejscowość.

Także 25 lipca żołnierze ppor. Bohdana Thugutta „Betehy” zajęli Nowe Brzesko. W tym przypadku odbyło się to bez jednego wystrzału, gdyż miejscowy oddział niemieckiej żandarmerii uciekł w nocy. Bezkrwawa akcja zaowocowała przejęciem kontroli nad ważną ze strategicznego punktu widzenia szosą łączącą Kraków i Sandomierz.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

W ciekawy sposób na kartach historii zapisało się rozbrojenie posterunku policji w Działoszycach w nocy z 25 na 26 lipca, co odbyło się bez choćby jednego wystrzału. Było to efektem wyjątkowej pomysłowości dowódcy partyzantów Tomasza Adrianowicza „Pazura”. Wieczorem 25 lipca oddział BCh, choć podporządkowany strukturom AK, wkroczył do miejscowości. Wróg miał przewagę liczebną, trzeba było więc podejść go sposobem.

„Pazur” miał do dyspozycji zaledwie 24 osoby, podczas gdy Niemców i ich pomocników z policji granatowej było niemal dwa razy więcej. Policjanci i żandarmi byli zamknięci na posterunku, należało ich przekonać, że to powstańcy mają przewagę. Pod osłoną nocy partyzanci urządzili więc przemarsze po ulicach, śpiewając przy tym i grając na akordeonie.

Poszedł na pierwszy ogień. Gnyś pierwszym zwycięzcą II wojny światowej

To była niemal samobójcza misja. Ociężały górnopłat stanął do walki z nowoczesnymi niemieckimi maszynami. Władysław Gnyś wiedział, że nie ma szans....

zobacz więcej

Fortel „Pazura”


Sam Adrianowicz również robił „szum”. Wydawał głośno rozkazy i odbierał raporty o stanie liczebnym i uzbrojeniu kilku kompanii, które w rzeczywistości nie istniały. Dołączyli do niego mieszkańcy Działoszyc. Gdy nad ranem zabrzmiała pieśń „Kiedy ranne wstają zorze”, niemieccy żandarmi dali się przekonać granatowym policjantom do poddania i złożenia broni.

Akcje te odbiły się głośnym echem i zmotywowały inne oddziały partyzanckie do ataków na Niemców i ich współpracowników. Doszło do potyczki oddziału AK „Grom”, wspieranego przez oddziały BCh i AL, z oddziałem Wehrmachtu bądź niemieckiej policji pod wsią Sielec. Wziął w niej udział między innymi cichociemny Maksymilian Klinicki „Wierzba 2”. Zakończyła się ona zwycięstwem Polaków.

Sukcesami mógł się również pochwalić Oddział specjalny BCh Franciszka Kozery „Karpia”, który 26 lipca zaatakował posterunek policji Kocmyrzowie, a następnie Luborzycy. Podczas ataku na Koszyce rozbrojono Niemców, którzy prowadzili tam budowę lotniska. 27 lipca zlikwidowano punkt oporu w Kazimierzy Wielkiej, gdzie broniło się ponad 30 żołnierzy wroga, głównie Ukraińców. Także 27 lipca pluton w Kompanii Szturmowej „Dominika” wchodzącej w skład Samodzielnego Batalionu Szturmowego 106 Dywizji Piechoty AK dowodzony przez Stanisława Gasa „Modrzewia”, dokonał skutecznej zasadzki w Czechach niedaleko Proszowic na poruszający się w kierunku Słomnik oddział żandarmerii niemieckiej. Gas, bohater, za swoje poświęcenie i niezłomny patriotyzm został po wojnie skrytobójczo zamordowany przez komunistów.

Jednym z ważniejszych nabytków terytorialnych Republiki Pińczowskiej było zdobycie Proszowic przez oddział Jerzego Biechońskiego „Kłosa”, który wcześniej przyjął w okolicach Wierzbna gen. Leopolda Okulickiego „Niedźwiadka”, cichociemnego i późniejszego dowódcę AK.

Ostatnia szarża

Z wyjątkiem bombowców PZL-37 Łoś, które były nieszczególnie potrzebne, oraz karabinów przeciwpancernych UR wz. 35, których było za mało, polscy...

zobacz więcej

Rzeczpospolita Partyzancka


Łącznie wyzwolono miejscowości Działoszyce, Janowice, Kazimierza Wielka, Koszyce, Książ Wielki, Nowe Brzesko, Nowy Korczyn, Pińczów, Proszowice, Sancygniów, Skalbmierz i Słaboszów. Partyzanci zdobyli obszar o powierzchni około tysiąca kilometrów kwadratowych. Powszechnie nazywano go Republiką Pińczowską, ale też Rzeczpospolitą Kazimiersko-Proszowicką albo po prostu Rzeczpospolitą Partyzancką.

W trudnych warunkach wojennych starano się wszystko zorganizować jak należy. Powołano struktury państwowe podległe londyńskiej Delegaturze Rządu Rzeczypospolitej Polskiej na Kraj. Władzę cywilną nad republiką sprawował powiatowy delegat rządu RP, Józef Dąbkowski „Dąb” ze Stronnictwa Ludowego, rezydujący w Kazimierzy Wielkiej. Józef Morton został komisarzem do spraw majątków obszarniczych, Edward Wojtasik do spraw reformy rolnej, zaś Marian Dawkant do spraw kolejnictwa i dróg.

O ile żołnierze AK i BCh mogli walczyć ramię w ramię z partyzantami Armii Ludowej, o tyle komuniści powołali w północnej części republiki własne, alternatywne struktury władzy. Franciszek Kucybała „Stary Franek”, organizator struktur Polskiej Partii Robotniczej w okolicach Pińczowa i dowódca tamtejszego okręgu AL stanął na czele Pińczowskiej Powiatowej Rady Narodowej.

Mimo tych różnic na terenie całej republiki na budynkach zawieszano biało-czerwone flagi. Zorganizowano pocztę, dzięki której utrzymywano kontakt na terenie republiki. Powstały także siły zbrojne – 120 Pułk Ziemi Pińczowskiej, liczył on około 3,5 tys. żołnierzy i oficerów. Stan liczebny był odpowiedni, gorzej z uzbrojeniem, tylko część żołnierzy dysponowała bronią palną. Z oddziałów AL i współpracującego z nimi oddziału Józefa Maślanki „Mścisława” sformowano 1 Brygadę Armii Ludowej Ziemi Krakowskiej im. Bartosza Głowackiego.

Wehrmacht kontratakuje


Niemcy zdawali sobie sprawę z zagrożenia, jakie stanowiła Republika Pińczowska, co stawiało powstańców od początku w trudnym położeniu. Wyzwolony obszar leżał przy szlaku wiodącym z Krakowa w kierunku linii frontu wschodniego, jaki wówczas stanowiła linia Wisły. Wehrmacht rzucił przeciwko Rzeczpospolitej Partyzanckiej znaczne siły, żeby odzyskać teren i oczyścić zaplecze frontu.
Żołnierze BCh walczyli ramię w ramię z AK i AL (fot. IPN)
Żołnierze BCh walczyli ramię w ramię z AK i AL (fot. IPN)

Fałszerski oręż. Polacy zapomnianymi bohaterami II wojny światowej

Będziemy walczyć na plażach, na polach, na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach; nigdy się nie poddamy! – grzmiał podczas przemówienia w Izbie...

zobacz więcej

Już 27 lipca zaatakowano z powietrza Nowe Brzesko, następnie spotkało to Działoszyce. Ważnym momentem w historii republiki była bitwa o Skalbmierz, do której doszło 5 sierpnia. Tego dnia w Warszawie trwało już powstanie, zaś Niemcy dokonywali niewyobrażalnych masakr w ramach rzezi Woli i Ochoty.

Rano 5 sierpnia siły niemiecko-ukraińskie prowadzące ekspedycję karną zaatakowały Skalbmierz, gdzie stacjonował pluton AK dowodzony przez Franciszka Pudo „Sokoła”. Partyzantów wyparto, a ich dowódca poniósł śmierć. Na wieść o ataku na odsiecz AK-wcom ruszyły oddziały BCh i AL. Do dowódcy AL Zygmunta Bieszczanina „Zygi”, którego oddział stacjonował w lasach chroberskich, wysłano kuriera z prośbą o pomoc i została ona udzielona.

Partyzanci nie byli w stanie wyprzeć wroga z miasta, który zaczął dodatkowo mordować mieszkańców i palić domy. Podczas masakry zginęło co najmniej 64 cywilów, a przypuszczalnie około 80, w tym starców, kobiet i dzieci. Jan Pszczoła, komendant BCh obwodu Pińczów, udał się na rozmowy z dowódcą patrolu Armii Czerwonej stacjonującego w Wiślicy w ramach przyczółka baranowsko-sandomierskiego. Oficer wysłał do miasta dwa czołgi.

Szturm na Skalbmierz


Podczas szturmu około 400 partyzantów wzmocnionych przez czołgi udało się pokonać Niemców. W bitwie o Skalbmierz zginęło 21 partyzantów. Wróg stracił około stu zabitych. Mniej krwawe było starcie pod Jaksicami, gdzie oddział ze 120 pułku AK zablokował szosę prowadzącą z Krakowa na Sandomierz. W zasadzce i późniejszej próbie ponownego sforsowania zapory Niemcy stracili między innymi samolot i dwie ciężarówki.

Kolejne dni to już jednak wypieranie partyzantów z wywalczonych wcześniej terenów. Aby uniknąć rozbicia, dowództwo 1 Brygady AL Ziemi Krakowskiej postanowiło przebić się przez linię frontu. 14 sierpnia w okolicy Baranowa brygada została zaatakowana przez oddziały niemieckie. Walka była zacięta. Niemcy stracili dwa czołgi.

Astrologiem w Hitlera

Włócznia Świętego Maurycego, tajne stowarzyszenia z Thule na czele – Adolf Hitler imał się różnych magicznych sposobów, żeby wygrać drugą wojnę...

zobacz więcej

Ostatecznie udało się przebić dzięki nawiązaniu łączności z Armią Czerwoną w okolicach wsi Szklanów. Podczas przebijania się zginęło 22 partyzantów. Żołnierze, którzy nie zdołali się przebić albo nie mieli takiej możliwości, z konieczności ponownie przeszli do konspiracji, a ich oddziały zostały zdemobilizowane.

Tak kończył się żywot Republiki Pińczowskiej skazanej na porażkę wobec zatrzymania się ofensywy sowieckiej na linii Wisły. Warto dodać, że ta decyzja Józefa Stalina przesądziła również o klęsce Powstania Warszawskiego. Dzięki niej Niemcy mogli przegrupować na niepokorny teren frontowe oddziały Wehrmachtu, w starciu z którymi Polacy byli bez szans.

Demobilizacja


6 sierpnia Niemcy zajęli Kazimierzę Wielką. Kolejne padły Koszyce, Nowe Brzesko, Nowy Korczyn, Skalbmierz i Pińczów. 10 sierpnia został wydany rozkaz o rozpuszczeniu oddziałów 120 Pułku Piechoty AK. Jego ostatni żołnierze zostali zdemobilizowani 12 sierpnia i tę datę przyjmuje się za kres Republiki Pińczowskiej.

Mieszkańcy republiki i jej siły zbrojne zapisali chwalebną kartę w historii polskich zrywów narodowych. Udowodnili, że polskie symbole narodowe i własna państwowość to coś, za co warto zapłacić najwyższą cenę.

Podobnych republik było więcej. Swoje namiastki niepodległej Polski mieli także mieszkańcy Rzeczpospolitej Iwonickiej, utworzonej w Iwoniczu-Zdroju, wyzwolonym przez żołnierzy AK podczas Akcji „Burza”. Funkcjonowała od 26 lipca 1944 roku do wkroczenia Armii Czerwonej we wrześniu tego roku.

Utrzymana została także Rzeczpospolita Turgielska na Litwie. Piękną kartę zapisała też Niepodległa Rzeczpospolita Kampinoska funkcjonująca u granic okupowanej Warszawy. Jej żołnierze walczyli i ginęli za wolną Polskę, którą los podarował dopiero niemal pół wieku po zakończeniu II wojny światowej.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej