RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Prezent dla Merkel i Putina. Biden zgadza się na Nord Stream 2 kosztem europejskiego bezpieczeństwa

Prezydent USA Joe Biden, prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin i kanclerz Niemiec Angela Merkel (fot. S.Kugler/Bundesregierung/Getty Images)
Prezydent USA Joe Biden, prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin i kanclerz Niemiec Angela Merkel (fot. S.Kugler/Bundesregierung/Getty Images)

Niemcy wykazały się w sprawie dokończenia budowy Nord Stream 2 kompletnym brakiem zahamowań, obnażając tym samym swoją obłudę i hipokryzję. Dla zacieśniania współpracy z Kremlem okazały się gotowe podważyć solidarność energetyczną, osłabić bezpieczeństwo sojuszników i wzmocnić finansowo Moskwę. Po tym, jak przeczekały prezydenturę krytycznego wobec Rosji Donalda Trumpa, wykorzystały dążącego do resetu z Moskwą Joe Bidena, by osiągnąć swój cel i postawić kolejny most łączący Europę z reżimem na Kremlu.

Nord Stream 2 wkrótce bez żadnych przeszkód. Niemcy: To wasza wina

Niemieckie media ze zrozumieniem odnoszą się do naszych niepokojów ws. Nord Stream 2. Rozumieją, że Polacy i Ukraińcy czy kraje bałtyckie mogą być...

zobacz więcej

Doniesienia medialne o osiągnieciu wstępnego porozumienia między Niemcami i USA w sprawie dokończenia bodowy gazociągu Nord Stream 2 nie są zaskoczeniem. Chociaż na razie są to jedynie informacje nieoficjalne, to wszystko wskazuje na to, że Berlinowi udało się wiele zyskać, a mało dać w zamian.

– Niemcy przedstawili użyteczne propozycje i mogliśmy poczynić postęp na drodze do osiągnięcia wspólnego celu, którym jest uniemożliwienie Rosji wykorzystanie dostaw surowców jako broni – wyjaśniał podczas ostatniej konferencji rzecznik Departamentu Stanu Ned Price, który nie chciał jednak zdradzić szczegółów umowy.

Jak jednak donoszą media, nowa administracja prezydenta Joe Bidena zgodziła się na ukończenie kontrowersyjnej inwestycji, a w zamian Niemcy – jak podaje agencja AP – zapewniły, że poczynią pewne ustępstwa wobec Ukrainy i Polski.

Jeśli Rosja użyje szantażu…


W umowie przewidziano, że jeśli Rosja będzie używać gazu do szantażowania Ukrainy, to USA i Niemcy podejmą wspólne przeciwko niej działania, w tym Berlin samodzielnie i w ramach UE. Wśród nich znalazło się m.in. wprowadzenie limitów eksportowych dla rosyjskiego gazu. Co jednak znamienne, kroki odwetowe, jak podają media, nie zostały sprecyzowane.

Niemcy miały również zadeklarować zainwestowanie miliarda dolarów w transformację energetyczną Ukrainy, a także, że wpłynięcie na Moskwę, by ta przedłużyła z Kijowem o 10 lat umowę na tranzyt gazu.

Jak donosi z kolei agencja Bloomberga, język porozumienia jest „celowo dwuznaczny” - wynika to z tego, że USA nie chciały dawać Rosji jasnych wskazówek, co do ich ewentualnej odpowiedzi na działania Moskwy.

Biały Dom: Będą kolejne sankcje na Rosję za Nawalnego i Nord Stream 2

Doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan zapowiedział w niedzielę w CNN, że administracja Joe Bidena nałoży kolejne...

zobacz więcej

Co więcej, w porozumieniu nie uwzględniono mechanizmu tzw. wyłącznika, który miałby służyć do ograniczania przepływu gazu przez NS2 w razie zagrożenia dla Ukrainy. Powodem miała być obawa, że taki ruch spotka się z koniecznością odszkodowań względem firm komercyjnych zaangażowanych w projekt.

Wciąż nie wiadomo, kiedy usłyszymy oficjalny komunikat w sprawie porozumienia. Agencja Reutera podaje, że dojdzie do tego już dziś. Z kolei inne media, że w najbliższych dniach.

Naciski na Kijów


Tymczasem portal Politico informuje, opierając się na czterech źródłach, że Waszyngton nakłania ukraińskie władze, by wstrzymały się z „krytyką nadchodzącego porozumienia”, gdyż mogłoby to zaszkodzić ich relacjom z USA. Stany Zjednoczone w czasach rządów Donalda Trumpa były głównym sojusznikiem rządu w Kijowie, wspierając go politycznie i militarnie. Ukraińskie władze wciąż liczą, że pozostaną nim także podczas rządów Bidena.

Aby wykazać zrozumienie dla obaw Warszawy i Kijowa i poinformować na temat osiągniętego porozumienia, do obu stolic udał się podsekretarz stanu i doradca szefa dyplomacji USA, Derek Chollet. Wczoraj był na rozmowach w Kijowie, dzisiaj jest w Warszawie.

Już wcześniej administracja Bidena wysyłała sygnały, że nie będzie nakładać na budowę NS2 nowych sankcji, argumentując to tym, że projekt ten jest w większości wybudowany, że doszło do tego przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta i że ewentualne restrykcje mogłyby pogorszyć relacje USA z Niemcami. Wcześniej jednak, po inauguracji prezydentury Bidena, zarówno prezydent USA jak i jego otoczenie, podkreślali, że NS2 jest zagrożeniem i że należy mu się przeciwstawić.

TSUE przypomniał Niemcom o solidarności. Wyrok ws. OPAL-u pomoże w walce z Nord Stream 2

Wyrok TSUE w sprawie OPAL-u jest sukcesem przeciwników Nord Stream 2 i rosyjskiej dominacji energetycznej w Europie, w tym Polski, państw...

zobacz więcej

Na zmianę takiej postawy wpłynęła jednak chęć poprawy relacji z Berlinem, gdyż Waszyngton liczy na jego wsparcie w konfrontacji z Chinami. Ma też nadzieję na reset z Moskwą, do czego służyło niedawne spotkanie Bidena z Putinem w Genewie.

Kongresmeni oburzeni


Postawa administracji Bidena w sprawie NS2 nie podoba się jednak kongresmenom z obu partii, którzy są przeciwni umacnianiu energetycznej pozycji Moskwy w Europie. W Izbie Reprezentantów procedowana jest poprawka, która miałaby przywrócić wstrzymane przez Departament Stanu restrykcje przeciwko operatorowi gazociągu, spółce Nord Stream 2 AG.

Ostrych słów krytyki nie szczędził pod adresem administracji Bidena wpływowy republikański senator Ted Cruz, który uważa, że porozumienie to jest „pokoleniowym zwycięstwem Rosji”, katastrofą dla USA i sojuszników, a prezydent złamał prawo i całkowicie poddał się Putinowi.

Z kolei inny przedstawiciel tej partii, Jim Risch, z komisji spraw zagranicznych Senatu USA, powiedział, że jest zaniepokojony faktem, że administracja nie skorzystała do zatrzymania NS2 z ustawy PEESA.

TSUE oddalił odwołanie Niemiec od wyroku Sądu UE ws. odnogi Nord Streamu

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oddalił odwołanie wniesione przez Niemcy od wyroku Sądu UE w sprawie gazociągu OPAL, odnogi Nord...

zobacz więcej

Demokratka Marcy Kaptur z Izby Reprezentantów oceniła zaś, że „kiedy Niemcy i Rosja współpracują, płacą za to kraje Europy Środkowo-Wschodniej”. Zaznaczyła przy tym, że jakikolwiek układ „nie będzie w stanie obronić bezpieczeństwa transatlantyckiego i suwerenności Ukrainy”.

Niemcy mają „pilnować” Rosji


Szkic porozumienia, o którym donoszą media, wskazuje, że Biały Dom całkowicie oddał sprawę NS2 w ręce Niemiec, wraz z kwestiami, które wynikną, gdy Kreml zacznie wykorzystywać gazociąg do swoich politycznych celów.

Taka polityka ustępstw Waszyngtonu wobec Berlina, jest zagrożeniem nie tylko dla Ukrainy, ale i dla całego regionu Europy Środowo- Wschodniej. Podważa przy tym amerykańską wiarygodność.

Mówienie z jednej strony przez przedstawicieli administracji prezydenta i samego Bidena, że projekt NS2 jest zagrożeniem, a przy tym godzenie się na niego – jawi się jako absurd czy też fałsz. Ciężko też poważnie traktować politykę resetu zaproponowaną przez amerykańskiego przywódcę wobec Rosji i liczenie przez niego, że Niemcy ją „upilnują”, a także wesprą Waszyngton w zamian w konfrontacji z Pekinem.

Jeśli Biden wierzy, że taką postawą uda mu się poprawić bezpieczeństwo europejskie, ostudzić agresję Putina, a przy tym skoncentrować na Chinach, to już niedługo może przekonać się, że popełnił ogromny błąd. Za ten błąd przyjdzie jednak zapewne zapłacić bezpośrednio Ukrainie, a pośrednio naszej części Europy.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej