RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tak lubelscy robotnicy odwołali komunistyczne święto

Robotnicy nie ufali komunistycznej władzy (fot. IPN)
Robotnicy nie ufali komunistycznej władzy (fot. IPN)

Narodowe Święto Odrodzenia Polski było najważniejszym świętem państwowym Polski Ludowej. Obchodzone 22 lipca, upamiętniało kolejne rocznice ogłoszenia Manifestu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, czyli marionetkowego, samozwańczego, będącego pod kontrolą Moskwy organu władzy wykonawczej. Święto to było swoistym symbolem radzieckiej dominacji nad Polską. Równie ważnym symbolem dziś możemy określić fakt, że 41 lat temu Święto Odrodzenia po raz pierwszy od 1945 r. nie odbyło się w całym kraju. A wszystko dzięki niezłomności robotników regionu lubelskiego, którzy lipcowymi strajkami niejako zapowiedzieli dekadę wielkich przemian, nadejście podmuchu wolności rodzącego „Solidarność” i obalenie żelaznej kurtyny...

Dlaczego Szymon Hołownia klaszcze na powrót Donalda Tuska?

Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki wywołał efekt dokładnie taki, jak przewidywali liczni politolodzy i komentatorzy życia publicznego. PO...

zobacz więcej

Latem 1980 r. naród był zmęczony dekadą gierkowskiej inżynierii społecznej. Mimo nieustannej, płynącej z reżimowych mediów propagandy sukcesu państwo chwiało się w kryzysie gospodarczym. Komunistyczne recepty na problemy były zawsze proste – podwyżki miały zrównoważyć sytuację rynkową w kraju. Przynajmniej w myśl narracji partyjnej. Podniesienie cen niektórych artykułów mięsnych i wędliniarskich w bufetach zakładów pracy (które dla robotników bywały miejscem spożywania podstawowego posiłku, jakim jest obiad, sześć dni w tygodniu) przelało czarę goryczy.

Mimo kolejnych lat „budowania socjalistycznego dobrobytu” robotnik wciąż miał być głodny. Ale nie o kotleta tu chodziło, bo czy dla kotleta ryzykuje się życie? A strajkujący mieli w pamięci krwawy grudzień 1970 i ścieżki zdrowia w czerwcu 1976 r. Każda osoba, która podjęła strajk była więc świadoma, że gra idzie o życie.

Zresztą słowo „strajk” nie przechodziło przez gardła komunistycznych kacyków. Bo dlaczego robotnicy mieliby strajkować w robotniczym raju? Nomenklatura używała więc zwrotu „przerwa w pracy”. Pierwsze takie „przerwy” rozpoczęły się na początku miesiąca w WSK „PZL-Mielec” i ZM „Ursus”.

Powrót Donalda Tuska nie byłby korzystny dla pracowników

A jednak stało się to o czym komentatorzy przez lata rozmawiali w sezonie ogórkowym – potencjalny powrót Donalda Tuska trafiał na agendę wtedy, gdy...

zobacz więcej

Przełomowe okazały się jednak przerwy na Lubelszczyźnie – w WSK „PZL-Świdnik”. „Przerwa” ta okazała się wyjątkowo owocna – po czterech dniach zakończyła się wielkim sukcesem – podpisaniem pisemnego porozumienia dyrekcji z protestującą załogą. Było to bezprecedensowe wydarzenie, które nie miało miejsca od powstania Polski Ludowej.

Jeszcze w trakcie strajku w Świdniku stanęły pierwsze zakłady w pobliskim Lublinie. Robotnicy zgłaszali czasem i po kilkaset postulatów na jednym wydziale, miały one najczęściej charakter pracownicy, socjalny, ukazywały zaniechania i obłudę komunistycznej władzy, domagały się poprawy warunków życia prostego robotnika.

Poligon doświadczalny


Co istotne – nie były to strajki okupacyjne, które kojarzymy chociażby z sierpniem 1980 r., protestujący po zakończeniu zmiany udawali się do domu, dzięki czemu informacje o protestach zaczynały krążyć po mieście. Chociaż strajki nie były koordynowane – nie powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, który w imieniu wszystkich protestujących rozmawiałby z władzą, był to jednak swoisty poligon doświadczalny dla przyszłych działaczy „Solidarności” – to w lipcu formułowano pierwsze postulaty, prowadzono rozmowy z dyrekcją i przybyłą władzą. Wiedza ta miała wkrótce zaprocentować. Robotnicy wykazali się również nauką na błędach – nie wychodzili z protestami na ulice – nie dając władzy szans na powtórzenie masakr z 1956 i 1970 r. W ciągu kilku dni w Lublinie stanęło około 90 zakładów pracy. Najbardziej spektakularne okazały się strajki Lokomotywowni Lublin, które w dniach 16-19 lipca sparaliżowały cały lubelski węzeł PKP. Wkrótce protestowało całe województwo, w tym takie miasta jak Lublin, Świdnik, Biała Podlaska, Chełm, Kraśnik, Lubartów, Opole Lubelskie, Poniatowa i Puławy. Łącznie w regionie strajkowało ponad 150 zakładów.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej