SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Oni będą lśnić najjaśniej. Największe gwiazdy igrzysk

Największe gwiazdy igrzysk olimpijskich w Tokio (fot. Getty Images)
Największe gwiazdy igrzysk olimpijskich w Tokio (fot. Getty Images)

To będą igrzyska inne niż wszystkie. Bez rodzin, przyjaciół i kibiców, za to z setkami restrykcji, testami na każdym kroku i wszechogarniającą pustką. Wciąż jednak mowa o największej, najważniejszej imprezie, o której od najmłodszych lat śni każdy sportowiec. Nic więc dziwnego, że – pomimo wszelkich trudności – do Tokio wybrało się ich ponad 11 tysięcy. Wśród nich wielkie gwiazdy. Wybraliśmy pięć, które powinny w stolicy Japonii świecić najjaśniej.

Od 23 lipca oczy całego świata sportu skupione będą na Tokio. Lista potencjalnych gwiazd jest tak długa, że o ich szansach, wyczynach i karierach można by napisać kilka opasłych książek. Prestiżowy magazyn „Time” znalazł aż 48 atletów godnych szczególnej uwagi, wśród których pojawiło się m.in. nazwisko reprezentanta Polski – Wilfredo Leona.

Wybranie pięciu graniczyło z cudem. Mamy jednak przeczucie, że to właśnie o nich będzie w Tokio najgłośniej. Jedni są nad Wisłą doskonale znani, o innych słyszy się tylko przy okazji igrzysk. Lub: aż przy okazji igrzysk. Multimedaliści i legendy sportu. Najwięksi w swoich dziedzinach.


***

Teddy Riner



Niewielu jest sportowców równie „nietykalnych” co on. Lewis Hamilton, Usain Bolt, dłuższymi fragmentami Serena Williams, w ostatnim czasie również Novak Djoković, na pewno Katie Ledecky, wcześniej choćby Michael Phelps, Tiger Woods, Valentino Rossi czy Michael Jordan. W Polsce raczej nieznany, w ojczystej Francji Teddy Riner ma status wielkiej gwiazdy. Eksperci nie mają wątpliwości: „najlepszy judoka w historii”. Przez prawie dziesięć lat nie przegrał ani jednego (!) pojedynku. Niepokonany w 154 kolejnych walkach i na 38 turniejach. Wyczyn (prawie) bez precedensu: lepszy był tylko legendarny Yasuhiro Yamashita, który na przełomie lat 70. i 80. odniósł 203 kolejne zwycięstwa (i zakończył karierę).

Yamashity Francuz nie wyprzedzi, bo tuż przed wybuchem pandemii sposób na mistrza znalazł Japończyk Kokoro Kageura. Kryzys czy wypadek przy pracy? Ktokolwiek miał wątpliwości, całkiem niedawno dostał odpowiedź. Riner sięgnął po złoto mistrzostw świata i do Japonii jedzie jako absolutny faworyt w kategorii powyżej 100 kilogramów. O jego statusie w ojczyźnie niech świadczy fakt, że słynny klub Paris Saint-Germain założył sekcję judo tylko po to, by podpisać z nim kontrakt i uczynić największą gwiazdą.

Brązowy medalista z Pekinu (2008), w Londynie (2012) i Rio (2016) sięgnął po złoto, po złoto najpewniej sięgnie również w Tokio. Przed nim tylko jeden judoka (Tadahiro Nomura) dokonał tego na trzech kolejnych igrzyskach, a przecież 32-letni Riner ma przed sobą jeszcze start w rodzinnym Paryżu (2024), po którym najpewniej zakończy karierę. A może postanowi sprawdzić się jeszcze w UFC? Przed mierzącą 203 cm i ważącą ponad 140 kg bestią niejednemu ugną się nogi.

kiedy finał?
piątek (30.07), godz. 11:18

***

Simone Biles



19 złotych medali mistrzostw świata, cztery tytuły mistrzyni olimpijskiej i... 142 cm wzrostu. Filigranowa Simone Biles zaczynała jako „wielki talent amerykańskiej gimnastyki”, w Rio stała się „światową gwiazdą”, w Tokio do walki stanie jako „najlepsza w historii”. Aż cztery figury nazwano jej imieniem: wielu akrobacji nikt przed nią nie ośmielał się nawet próbować. Jej wychodzą z niebywałą lekkością i gracją.
Jakkolwiek to brzmi: w wieku 24 lat będzie na olimpijskich matach weteranką. Reżim treningowy, jakiemu poddawane jest ciało gimnastyczki, może nie wytrzymać kolejnych igrzysk. Sama Biles przyznaje, że daleko jej do formy sprzed pięciu lat. To wciąż jednak poziom wyżej niż konkurencja. Jeśli znów pokona rywalki, będzie pierwszą od 1968 gimnastyczką, która na dwóch igrzyskach z rzędu wyrwała skalp w wieloboju.

kiedy finał?
czwartek (29 lipca), godz. 12:50

***

Novak Djoković



Jeśli chodzi o turniej tenisowy, żałować można dwóch rzeczy: że na trybunach zabraknie kibiców, a na korcie centralnym nie zobaczymy „ostatniego tańca” trzech największych graczy w historii. Wycofali się Roger Federer i Rafael Nadal, pozostał tylko Novak Djoković. Serb marzy o dokonaniu czegoś, co w męskich turniejach wydawało się właściwie niemożliwe: zdobyciu „Złotego Wielkiego Szlema”.

Ma już trzy z pięciu skalpów (Australian Open, Roland Garros, Wimbledon), w Tokio będzie zdecydowanym faworytem, a jeśli wygra, zostanie mu już „tylko” triumf w US Open, by powtórzyć osiągnięcie Niemki Steffi Graf z 1988 roku.

Gdyby nie to, pewnie i on nie miałby ochoty znosić japońskiej „bańki” i surowego reżimu. Tenisiści, choć wielu przekonuje, że jest inaczej, że reprezentowanie kraju to najwyższy honor, że wcale nie żałują milionów, które przelatują im przed nosem, gdy toczy się turniej olimpijski, do igrzysk podchodzą jednak z pewnym dystansem. Biorąc pod uwagę motywację, jaka kieruje Djokoviciem, można mieć pewność, że Serb będzie w stu procentach skoncentrowany. A to oznacza dla rywali spore kłopoty...

kiedy finał?
1 sierpnia (niedziela), godz. 5:00

***

Armand Duplantis



Tata skakał o tyczce, mama uprawiała siedmiobój, a przed domem w Lafayette zamiast placu zabaw stał... rozbieg. „Mondo” był skazany na sukces, ale że osiągnie go tak szybko i w tak spektakularnym stylu – tego spodziewało się pewnie niewielu. Może nikt?

Nieważne. Mowa o chłopaku, który w wieku 20 lat zmazał z historycznych tabel wyczyny wielkiego Siergieja Bubki. Ukrainiec (reprezentujący wcześniej ZSRR) „zarabiał” bijąc własne osiągnięcia, inkasując setki tysięcy za rekordy świata, przyciągając na trybuny i przed telewizory miliony kibiców na całym świecie. W 1993 roku, w hali w Doniecku, skoczył 6 metrów i 15 centymetrów, po czym... nigdy już nie poszybował wyżej. Ani on, ani wielu innych, którzy przez ponad 20 lat próbowali mu dorównać.

Bubka był Michaelem Jordanem, ale pojawił się LeBron James w osobie Renauld Lavillenie. Gibki Francuz skoczył w 2014 roku centymetr wyżej od Bubki, szokując świat. Duplantis miał nowego „rywala”, choć jako 15-latek pewnie nie myślał jeszcze o tym w tych kategoriach...

W 2020 roku myśleć już musiał. Pobił rekordy świata zarówno na otwartym stadionie (6,15 m), jak i w hali (6,18 m). Z niecierpliwością wyczekiwał igrzysk, chciał wbić flagę na szczycie, wykorzystać wielką formę, aż... nadeszła pandemia. Przez kilka miesięcy musiał wyłącznie trenować, choć trenować nie lubi. Kocha skakać, kocha emocje, pełny stadion, doping, rywalizację... W Tokio fanów posłucha co najwyżej z taśmy, ale i tak jest murowanym faworytem do złota. Powyżej 6 metrów skacze z zachwycającą lekkością – w tym sezonie już siedmiokrotnie, niedawno, 6 czerwca, osiągnął 6,10 m.

W realizacji marzeń spróbują przeszkodzić mu Lavillenie, Sam Kendricks czy Piotr Lisek, ale „Mondo” lata od jakiegoś czasu w innej lidze. Złoto będzie jego.

kiedy finał?
3 sierpnia (wtorek), godz. 12:20

***

Katie Ledecky



Gdy miała 9 lat, stała kilka godzin w kolejce po autograf od Michaela Phelpsa. Sześć lat później zachwyciła świat, sięgając po złoto na igrzyskach w Londynie (2012). W Rio (2016) była już prawdziwą gwiazdą, dominatorką: triumfowała na 200, 400 i 800 metrów w stylu dowolnym, co nie udało się żadnej kobiecie od 1968 roku (Debbie Meyer). W Tokio spróbuje powtórzyć osiągnięcie i dołożyć do niego złoto na 1500 metrów. Jeśli jej się uda: będzie wymieniana jednym tchem obok swojego idola z dzieciństwa wśród największych w historii.
Na jej starcie z Ariarne Titmus na 400 metrów wszyscy fani pływania zacierają ręce. To Australijka ma największe szanse, by zepsuć cudowny plan Ledecky. „Największe”, co nie oznacza, że duże. Tak czy siak: będzie się działo!

kiedy finał?
26 lipca (poniedziałek), godz. 4:20

źródło:
Zobacz więcej