RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Tusk w TVN24: Nieważne ustawy, ważne, kto odsunie PiS od władzy

Lech Kaczyński i Donald Tusk (fot. arch.TVP/PAP/J.Bogacz)
Lech Kaczyński i Donald Tusk (fot. arch.TVP/PAP/J.Bogacz)

Lech Kaczyński miał rzekomo przestrzegać Donalda Tuska przed swoim bratem Jarosławem. Lider PO mówił o tym w rozmowie z TVN24. Zapowiedział także „odrzucenie” pewnych konstytucyjnych organów państwa, które uznał za nielegalne. Polityk, za którego rządów do redakcji tygodnika „Wprost” wtargnęła ABW, teraz mówił o „ataku władzy na niezależne media”.

Niemieckie media zachwycone powrotem Tuska do PO. Liczą na pojedynek „wagi superciężkiej”

Niemieckie media poświęcają wiele uwagi przejęciu sterów Platformy Obywatelskiej przez Donalda Tuska.

zobacz więcej

– Mam za sobą lata doświadczeń i także rozmów ze zmarłym prezydentem Lechem Kaczyńskim, który sam mnie przestrzegał, mówiąc: uważaj, bo Jarosław za bardzo Unii nie kocha – mówił Donald Tusk, chcąc udowodnić swoją tezę, że Polsce z winy rządzących zagraża wyjście z Unii Europejskiej.

To nie fair? Emocje Kaczyńskiego są dla mnie mniej znaczące


– Lech przestrzegał przed Jarosławem? – pytał z nutą niedowierzania prowadzący program Piotr Marciniak.

- Tak! – potwierdził z przekonaniem lider PO. – Wtedy, kiedy dyskutowaliśmy wiele, wiele godzin na Helu, kiedy ówczesny prezydent Lech Kaczyński zaprosił mnie na spotkanie, a stawką było podpisanie traktatu lizbońskiego i zawisła groźba, że to się zakończy referendum. I Lech Kaczyński bardzo chciał ochronić Jarosława Kaczyńskiego przed europejskim referendum, bo było wiadomo, że wtedy proeuropejskie siły wygrałyby miażdżąco. Wyraźnie dawał do zrozumienia, że o ile on jest może nie euroentuzjastą, ale zdecydowanym zwolennikiem bycia Polski w UE, to jego brat jest co najmniej eurosceptykiem.

– Wie pan, że Jarosław Kaczyński powie, że to jest skandal, że to jest wbijanie klina między nim a zmarłym tragicznie bratem i że to jest nie fair.

– Emocje Jarosława Kaczyńskiego są dla mnie wielokrotnie mniej istotne niż przyszłość Polski.

„Zlikwidujemy TK, ale to zależy od wyniku wyborów”


W dalszej części Tusk zapewniał, że „jeśli PiS przegra wybory, jeśli opozycja dojdzie do władzy, nie ma wątpliwości”, że „ciała, które powstały za rządów PiS, choćby Trybunał Konstytucyjny, choćby Izba Dyscyplinarna, Sąd Najwyższy w składzie takim, jaki jest, to są ciała nielegalne w sensie prawnym i konstytucyjnym, więc będzie trzeba odrzucić ten stan prawny bez wahań, z wielką determinacją”.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Chwilę potem zastrzegł jednak, że „na ile to będzie możliwe; będzie zależało od wyniku wyborów, od proporcji w parlamencie”.

Senator KO: Tusk to jeszcze większy anty-PiS, liderem powinien być Trzaskowski

Bardziej byłbym zainteresowany, żeby to Rafał Trzaskowski był przewodniczącym Platformy Obywatelskiej – powiedział senator KO Antoni Mężydło,...

zobacz więcej

Gdy prowadzący przypomniał, że Prawo i Sprawiedliwość przed objęciem rządów przygotowało „mnóstwo ustaw”, a „po Platformie nikt tego nie widzi”, były premier o programie PO (i „innych partii opozycyjnych”) powiedział tylko, że „tego jest za dużo na jedną głowę”. – Nie jest problemem dzisiaj licytowanie się, kto więcej ustaw przygotował. Problemem jest zatrzymanie procesu niszczenia państwa polskiego – wskazywał. Z kontekstu rozmowy wynikało, że „niszczeniem państwa” są działania demokratycznie wybranej władzy.

W rozmowie poruszono także kwestię nowelizacji ustawy medialnej (którą prowadzący określił mianem „ustawy anty-TVN”). – Wyraziłem się krótko i dosadnie na temat tego, co znaczy atak władzy na niezależne media. Władza, która chce różnymi metodami zdławić wolne media, zdławi na końcu wolność każdego obywatela – oświadczył Donald Tusk.

W czasie, gdy był premierem, do redakcji tygodnika „Wprost” wtargnęli funkcjonariusze ABW, siłą wyrywając laptop, na którym mogły być materiały objęte tajemnicą dziennikarską. Za czasów rządów Tuska z redakcji „Rzeczpospolitej” zwolniono Cezarego Gmyza za opublikowanie artykułu, który nie był zgodny z narzucaną przez ówczesną władzę narracją na temat przyczyn katastrofy smoleńskiej. Decyzja ta spowodowała odejście wielu innych dziennikarzy. Właściciel „Rz” kontaktował się w sprawie tego artykułu z rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem. Również za rządów PO-PSL pod wpływem nacisków ze strony Grasia (już wtedy byłego rzecznika; był rok 2014) doprowadzono do zmiany na stanowisku redaktora naczelnego „Faktu”. Dotychczasowy szef redakcji został uznany za zbyt krytycznego wobec PO.

Podczas rozmowy wiele hejterskich sformułowań padło ze strony przedstawiciela TVN, który sędziów Trybunału Konstytucyjnego określił mianem „dublerów”, a sam TK mianem „trybunału Julii Przyłębskiej”.

Tu dowiesz się więcej na temat hejtu na sędziów TK.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej