RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Karnkowski: Polexit – Platformie na ratunek

Nigdzie się z Unii nie wybieramy. Ani obywatele, ani rządzący, ani wreszcie sędziowie (fot. Thierry Tronnel/Corbis/Getty Images)
Nigdzie się z Unii nie wybieramy. Ani obywatele, ani rządzący, ani wreszcie sędziowie (fot. Thierry Tronnel/Corbis/Getty Images)

Gdyby ktoś swoją wiedzę na temat wydarzeń politycznych w połowie lipca 2021 roku czerpał tylko z kont twitterowych sympatyków polskiej opozycji, wyciągnąłby wniosek, że w to upalne lato nasz kraj opuścił Unię Europejską. Z ogłoszeniem podobnych komunikatów niektórzy nie zaczekali nawet na 3 sierpnia, gdy Trybunał Konstytucyjny wypowie się na temat wyższości ustawy zasadniczej nad prawem unijnym. Co prawda szanse, że wypowie się nie po ich myśli są całkiem spore, nie zmienia to faktu, że nigdzie się z Unii nie wybieramy. Ani obywatele, ani rządzący, ani wreszcie sędziowie.

Prezes TK: Unia Europejska jedynym rozwiązaniem dla Europy

– Polska jest dumna, że wspólnie z Litwą przygotowała tak ważny akt prawny, jakim jest Konstytucja 3 maja – oświadczyła w Wilnie prezes Trybunału...

zobacz więcej

Wyższość konstytucji nad prawem unijnym została uznana już dwoma decyzjami TK, które wydane zostały jeszcze w czasach, gdy Unii nie wykorzystywano jako narzędzia i sojusznika w bieżących polskich konfliktach politycznych. Podobne decyzje wydały trybunały w kilku innych państwach i  w żadnym przypadku nie skończyło się to na żadnym „exicie”, ani w Hiszpanii, ani w Niemczech, ani w Rumunii, na której zresztą lista ta też się nie kończy, bo podobny konflikt interesów rozstrzygać musiało jeszcze kilka innych krajów.  

Nie dzieje się nic nowego         


Nawet jednak z tej listy pierwszych z brzegu przykładów widać, że nie jest to problem wyłącznie polski, nie jest to też żadna specyfika „nowej Unii”, wynikająca z krótszego stażu we wspólnocie. Ponieważ tak naprawdę nie dzieje się nic nowego i nie zachodzi, wbrew skutecznie kreowanej panice, żadna epokowa zmiana, trudno tu tak naprawdę napisać coś odkrywczego.

 TSUE, jak każde nie pochodzące z demokratycznego wyboru ciało biurokratyczne,  próbuje przyznać sobie mocą własnego autorytetu wciąż nowe, nieregulowane żadnymi traktatami kompetencje.  Gdy negocjowaliśmy nasze członkostwo w Unii i później, gdy wszystkie jej państwa brały udział w ustalaniu kolejnych reguł, jedne dziedziny zostały w pełni lub częściowo poddane prawodawstwu i normom unijnym, a w takim przypadku faktycznie przepisy i regulacje UE są ponad konstytucją RP, co sama konstytucja potwierdza.

Praworządność          


Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy  Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej swoją jurysdykcję rozszerza na dziedziny, które jako niezawarte w traktatach są wyłączną kompetencją państw członkowskich. Praworządność, a więc przede wszystkim organizacja sądownictwa, jest właśnie jedną z tych dziedzin. W takiej sytuacji kluczowa pozostaje polska konstytucja i wynikające z niej lub uznane za zgodne z nią przepisy krajowe.

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Powrót Tuska. Saruman zgrywa Gandalfa

Donald Tusk z całą premedytacją próbuje stare platformerskie zło sprzedać jako totalne dobro. A za jego plecami czekają na powrót do władzy ludzie,...

zobacz więcej

Tu temat powinien się kończyć, jednak zarówno niektóre instytucje i politycy UE, jak i uczestnicy polskiej gry partyjnej próbują przedstawić zupełnie inny obraz i twierdzą, że potwierdzając chęć wstąpienia do Unii w referendum akcesyjnym, z góry przyznaliśmy tej organizacji wszelkie prawa i kompetencje, jakie nie tylko w dniu akcesji, lecz i później zapragnie sobie ona przyznać.

Czy taki układ można porównać do jakiejś sytuacji z życia? Owszem, wyobraźmy sobie na przykład bardzo prostą i częstą okoliczność. W zamian za partycypację w remoncie i kosztach utrzymania domu, wynajmujemy komuś pokój lub całe mieszkanie. Spisujemy umowę i jeśli obie strony są uczciwe, każda wie, na co może liczyć, znając swoje prawa i obowiązki.

Jeśli jednak przyjąć sposób działania TSUE, sprawa zaczyna wyglądać inaczej – oto bowiem jedna ze stron przyznaje sobie autorytatywnie prawo do dowolnego korzystania i aranżowania wszystkich sprzętów i pomieszczeń, również tych, które nie znajdują się w wynajmowanych przez niego lokalach.

Chyba mało kto byłby zachwycony. Tymczasem na poziomie Unii niektórym bardzo się to podoba, bo liczą na wyprowadzkę nielubianego sublokatora. Bo ten, wiadomo, zamiast rozmawiać z nami po francusku przy kieliszku małmazji, zajmuje się wrzeszczącym bachorem, którego rozpuszcza za te 500+ z naszych podatków. Obawiam się jednak, że taka refleksja przy głębokim podziale społecznym będzie dla wielu niedostępna, a prawda mniej atrakcyjna od straszenia siebie i swoich wyborców lub czytelników rzekomym wyprowadzeniem Polski z Unii.

Opozycja znów straszy. „Do polexitu wystarczy zachowanie elit PiS-owskich”

Kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska twierdzi, że do polexitu wystarczy ustawa. O krok dalej idzie poseł KO Michał Szczerba. – Do...

zobacz więcej

 Brak nowego pomysłu         


Jednak właśnie takie postawienie sprawy pokazuje nie tylko niezdolność opozycji do refleksji (martwi, że stanowisko to prezentuje nawet o wiele bardziej od Platformy stonowany niekiedy PSL), ale i obnaża brak nowego pomysłu.  A już na pewno pomysłu na coś więcej, niż tylko oparcie całej batalii o zwycięstwo i polityczną zmianę na strachu oraz niechęci wobec PiS.

 „Wprost” pisało o tym, że planem na wywołanie emocji wokół podróży Donalda Tuska po kraju ma być wykreowanie poczucia zagrożenia, również fizycznego, wokół własnego lidera. „Po powrocie z urlopu, kontynuując objazd po Polsce, Donald zamierza napędzać poczucie zagrożenia.

Odgrzanie emocji z 2011 roku          


Sugerować, że są za nim wysyłane bojówki, które są niebezpieczne dla niego i jego rodziny. Taka retoryka będzie mu towarzyszyła” – mówił tygodnikowi cytowany przez Joannę Miziołek anonimowy działacz PO.  Inaczej rzecz biorąc, czeka nas odgrzanie emocji z 2011 roku, gdy Platforma prezentowała pamiętny filmik „Oni pójdą na wybory, a ty?”.

Do tego strach przed polexitem, który kilka lat temu jeszcze potrafił porwać również część niezdecydowanych wyborców. Czy stanie się tak również dziś, gdy poznaliśmy już Unię trochę lepiej, za to również od tej gorszej strony, a w przypadku faktycznego odebrania nam choćby unijnych środków, wyborcy winę przypisywać będą raczej zgodnie z dotychczasowymi sympatiami lub antypatiami, nie zmieniając ich? Wygląda na to, że oba pomysły doprowadzą co najwyżej do konsolidacji własnego elektoratu, ale to do wygrania wyborów nie musi wcale wystarczyć.  

Szczere wyznanie Neumanna. Krytykuje Trzaskowskiego i zdradza cel powrotu Tuska [WIDEO]

Sławomir Neumann wiąże nadzieje z Donaldem Tuskiem i jest rozczarowany aktywnością Rafała Trzaskowskiego. Przyznaje, że dzięki Tuskowi wróciła...

zobacz więcej

Z tą mobilizacją też jest, wbrew pozorom, bardzo różnie. „Entuzjazm i determinację widać po powrocie Donalda Tuska wszędzie.” – pisze senator Marcin Bosacki na twitterze, opisując zdjęcia ze spotkania mieszkańców z politykami Platformy. Wszędzie, tylko nie na załączonych fotografiach, chciałoby się dodać. Komu jednak nie wystarczy sam obraz i potrzebuje jeszcze słów, może zwrócić uwagę na nagranie wypowiedzi Sławomira Neumanna podczas spotkania z wyborcami w Tarnowie.

Niespodziewani sojusznicy


Neumanna cenić należy niewątpliwie za szczerość, jednak nie pierwszy raz ta właśnie cecha polityka przynosi wizerunkowe kłopoty jego formacji (przypomnijmy sobie dłuższą wypowiedź o wymiarze sprawiedliwości i jego sympatii do Platformy, której jakże trafną nazwę zawdzięcza tzw. „doktryna Neumanna”). Tym razem ze słów działacza Platformy możemy dowiedzieć się o istnieniu innej „doktryny Neumanna”, mianowicie taryfy ulgowej, jaką media stosują wobec Donalda Tuska.

„Z tym samym (krytyką uchwały PiS zwalczającej nepotyzm – KK) mógł wyjść Borys (Budka – przyp.red.), Rafał (Trzaskowski – przyp. red.), Włodek Czarzasty czy Kosiniak.” Co stałoby się wtedy? Jego zdaniem – omawiał nagranie nasz portal - takie słowa spotkałyby się z atakiem ze strony „TVN czy innych naszych liberalnych mediów”.

Budka mija się z prawdą. Oskarżył Kaczyńskiego o niezachęcanie do szczepień

Jarosław Kaczyński „wie, że w jego elektoracie poparcie dla szczepień jest bardzo niskie, to nie potrafi wbrew interesowi politycznemu stanąć i...

zobacz więcej

Tuskowi jednak wolno więcej, ponieważ budzi on emocje wśród sympatyków, również tych ze środowiska dziennikarskiego. Poza wątkiem obecnego szefa, pojawia się też mocna krytyka zachowania Rafała Trzaskowskiego względem partii czy narzekanie na pełne frustracji życie polityka opozycji. Z frustracją poseł radzić musi sobie sam, jednak w ataku na Trzaskowskiego ma wielu, całkiem jeszcze niedawno niespodziewanych sojuszników, takich, jak tygodnik „Polityka”, który dziś prezydenta warszawy na swoich kartach przedstawia jako biegającego z plecakiem po lesie wyrośniętego harcerza w krótkich spodniach.

Nadążyć za tymi zmianami


Z kolei „Gazeta Wyborcza” odkrywa gigantyczne wydatki ratusza stolicy na wynajem powierzchni biurowych w najdroższych lokalizacjach. Pytanie, czy czytelnicy, rekrutujący się przecież z 10 milionów wyborców Rafała Trzaskowskiego nadążają za tymi zmianami. I czy nadąża za nimi sam Trzaskowski, jeśli wierzyć przeciekom uchodzącym za zorientowanych dziennikarzy, chwilowo niespecjalnie pali się do kontaktów z kolegami? Jak widać, zgodnie z przewidywaniem powrót Donalda Tuska nie przyniósł dla Platformy rewolucji, choć już pomógł w odzyskaniu części starego elektoratu. Hasło polexitu pozwala wygenerować trochę łzawych emocji i na chwile uciec od tych problemów.

Sprawdź też: 100 mln od warszawskiego podatnika dla niemieckiego inwestora. Ratusz mówi, że to konieczne

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej