RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Klamka zapadła. Łukaszenka zamierza zlikwidować opozycję na Białorusi

Alaksandr  Łukaszenka (fot. Maxim Guchek\TASS via Getty Image)
Alaksandr Łukaszenka (fot. Maxim Guchek\TASS via Getty Image)

W ciągu ostatnich dni na Białorusi miały miejsce liczne rewizje w mieszkaniach i redakcjach niezależnych dziennikarzy oraz siedzibach organizacji pozarządowych, a także zatrzymania przeciwników reżimu. Alaksandr Łukaszenka nie obawia się nowych sankcji UE, gdyż liczy na wsparcie Kremla. Ostatnie zmiany prawne, ułatwiające wprowadzenie stanu wyjątkowego, świadczą o tym, że władze w Mińsku mogą się przygotowywać do zastosowania jeszcze brutalniejszych niż dotychczas środków do walki z opozycją.

Łukaszenka straszył Zachód odpadami jądrowymi. Ambasador USA zbadał sprawę

Prezydent Białorusi Alaksander Łukaszenka straszył niedawno Zachód nielegalnymi migrantami i odpadami nuklearnymi. Ambasador USA na Litwie Robert...

zobacz więcej

Białoruskie władze są coraz bardziej zdeterminowane, by zlikwidować wszystkie niezależne organizacje i redakcje. Liczą, że dzięki temu nie dojdzie do powtórki wydarzeń z zeszłego roku, gdy po sfałszowaniu przez Łukaszenkę wyborów prezydenckich nastąpiły masowe protesty.

Dlatego też w środę miało miejsce uderzenie w prawie 20 stowarzyszeń, partii i organizacji pozarządowych, w tym w centrum Wiasna – największą organizację obrońców praw człowieka. Zatrzymano wielu aktywistów i działaczy, m.in. szefa Wiasny Alesia Bialackiego, który w związku ze swoją działalnością  odsiedział już prawie 3 lata w kolonii karnej.  

Dzisiaj niezależne media informują, że od rana trwają kolejne rewizje w mieszkaniach pracowników m.in. telewizji  „Biełsat”, nadającej z Warszawy programy w języku białoruskim, i rozgłośni „Radio Swaboda”. Miały też miejsce zatrzymania.

W ostatnim czasie zablokowane zostały strony internetowa najstarszej białoruskojęzycznej gazety  „Nasza Niwa”  i największego niezależnego białoruskiego portalu internetowego „TUT.by”. Doszło również do zatrzymań dziennikarzy tychże redakcji. Od dłuższego czasu w kioskach nie można kupić głównych niezależnych gazet: Narodnaj Woli, Białgaziety i Swobodnych Nowosti Plus. 

Część dziennikarze w obawie o własne bezpieczeństwo opuściła Białoruś, a inni planują to uczynić.

Ofiarami prześladowań ze strony władz w Mińsku są też polscy działacze, m.in. szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys,  która od marca przebywa w areszcie. Wobec niej i innych działaczy wszczęto sprawę karną o rzekome podżeganie do nienawiści.

Łukaszenka łapie się brzytwy. Chce z białoruskich Polaków zrobić „wrogów ludu”

Fala zatrzymań Polaków mieszkających na Białorusi i absurdalność stawianych im zarzutów świadczą o tym, że Alaksandr Łukaszenka chce oskarżyć ich o...

zobacz więcej

Koniec z niezależnymi ośrodkami


Eksperci zwracają uwagę, że w kwietniu białoruski resort spraw zagranicznych zapowiadał, że w związku z zaostrzeniem unijnych sankcji   w kraju „przestanie istnieć” społeczeństwo obywatelskie.  Także teraz zatrzymania i rewizje są w reżimowych mediach przedstawiane jako walka z finansowanymi przez Zachód siłami, dążącymi do przewrotu w kraju.

Obecne działania władz są też reakcją na zapowiadane przez Łukaszenkę, podczas wtorkowego spotkania z Putinem w Petersburgu, zintensyfikowanie działań wymierzonych przeciwko „organizacjom pozarządowym i tzw. zachodnim mediom”. Oskarżył on przy tym opozycję o to, że przeszła ona do  „terroru indywidualnego”,  będącego, jak to określił, kolejną fazą kolorowej rewolucji.

Represje potępiła m.in. Wysoka Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka Michelle Bachelet, która wezwała władze w Mińsku do natychmiastowego uwolnienia zatrzymanych. – Środowe wydarzenia po raz kolejny uwydatniają rażące lekceważenie przez władze białoruskie ich zobowiązań, dotyczących praw człowieka – zaznaczyła komisarz.

– Wielokrotnie ostrzegałam przed pogorszeniem się  sytuacji na Białorusi i raz jeszcze wzywam tamtejszy rząd do zaprzestania polityki zastraszania i nękania członków społeczeństwa obywatelskiego i mediów – dodała.

„Opozycja to terroryści”


Z kolei, aby wzmocnić przekaz władz, wieszczących niebezpieczeństwo wybuchu brutalnej rewolucji w kraju, reżimowe media intensywnie nagłaśniały wszczęcie sprawy karnej w związku z „próbą podpalenia” domu deputowanego Aleha Hajdukiewicza, z artykułu dotyczącego aktu terroryzmu.

Hajdukiewicz poinformował w niedzielę, że w nocy nieznani sprawcy obrzucili jego dom kilkoma tzw. koktajlami Mołotowa, co było, jak przekonywał, próbą odwetu za jego poglądy polityczne i poparcie dla władzy Łukaszenki. Podczas rzekomego ataku nikt nie ucierpiał.  

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Białoruś. Zapadły wyroki w „procesie studentów” – od 2 do 2,5 roku

Sąd w Mińsku skazał w piątek uczestników protestów studenckich na kary więzienia. 11 osób skazano na 2,5 roku więzienia, jedną na dwa lata. Według...

zobacz więcej

Wydarzenie to, najprawdopodobniej inspirowane przez  białoruskie służby, wykorzystywane jest przez władze jako przykład radykalizmu opozycji, co wymaga zastosowania wobec niej mocniejszych środków i stanowi wytłumaczenie do wprowadzanych zmian prawnych.

Pomimo tego, że Łukaszenka zdaje sobie sprawę, że jego polityka zwalczania opozycji spotka się z kolejnymi sankcjami ze strony UE, to dzięki wsparciu ze strony Kremla liczy, że uda mu się utrzymać na stanowisku i pokonać przeciwników.

Po prośbie u Putina


Podczas wtorkowego spotkania w Petersburgu Łukaszenki i Putina Kreml zgodził się utrzymać na przyszły rok ceny gazu dla Białorusi na obecnym poziomie, a kraj ten ma otrzymać wsparcie kredytowe.

W trakcie spotkania przywódcy rozmawiali również na temat unijnych sankcji nałożonych na Białoruś, w związku ze zmuszeniem do lądowania w Mińsku samolotu pasażerskiego i aresztowaniem opozycyjnego blogera Ramana Pratasiewicza.   

Po gwałtownym pogorszeniu relacji Zachodu z Białorusią w związku  ze sfałszowaniem w zeszłym roku przez Łukaszenkę wyborów prezydenckich, władze w Mińsku szukają jeszcze większego niż dotychczas wsparcia w Moskwie. Stąd też częste spotkania z Putinem – w tym roku była to już czwarta wizyta Łukaszenki w Rosji. Ostatnia miała miejsce w Soczi przed dwoma miesiącami.

Wszystko wskazuje na to, że – przy wsparciu Moskwy – Mińsk nie ma zamiaru ulec pod wpływem unijnych sankcji i zmieniać swojej polityki. Wprost przeciwnie, zamierza nasilać prześladowanie opozycji.

Stan wyjątkowy przeciwko „zamieszkom”


Świadczą o tym podpisane w czwartek przez Łukaszenkę  poprawki do przepisów dotyczących ochrony suwerenności kraju, w tym ustaw o stanie wyjątkowym i strukturach siłowych. Na mocy wprowadzonych zmian władze będą mogły ograniczać pracę mediów oraz używać do ochrony porządku publicznego wojska i innych struktur siłowych.

Będą mogły też wprowadzać stan wyjątkowy w przypadku wybuchu zamieszek, którym towarzyszy przemoc lub groźba przemocy i w wyniku których zagrożone jest życie i zdrowie ludzi, integralność terytorialna, czy też istnienie państwa.

W nowych przepisach zdefiniowano również, że zamieszki są próbą „siłowej zmiany ustroju konstytucyjnego”, a także „zbrojnym buntem”, czy też konfliktem „na tle narodowościowym i wyznaniowym”, stanowiącym „bezpośrednie zagrożenie dla życia i bezpieczeństwa obywateli”.

Jak zaznaczono w komunikacie, poprawki do ustawy wprowadzono w reakcji na „zamieszki” z zeszłego roku, które były w rzeczywistości protestami przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich.

Zmiana w prawie  umożliwia również użycie wojska do przeciwdziałania zamieszkom, ochrony osób i obiektów.

Wcześniej miało miejsce zaostrzenie przepisów dotyczących zgromadzeń masowych, pracy mediów i działalności publicznej. 

Litewskie władze: Wzrost nielegalnej migracji z Białorusi to agresja hybrydowa

Litewski Sejm przyjął we wtorek rezolucję uznającą wzrost nielegalnej migracji z Białorusi za agresję hybrydową. W dokumencie stwierdza się, że...

zobacz więcej

Migrantami w Litwę


Władze w Mińsku wykorzystują też kryzys migracyjny do uderzenia w kraje, które najmocniej walczą na arenie międzynarodowej z reżimem. Migranci przybywają do białoruskiej stolicy bezpośrednimi lotami ze Stambułu i Bagdadu, a następnie są samochodami przewożeni na granicę z Litwą.

W tym roku nielegalnie próbowało przedostać się z Białorusi na Litwę co najmniej 1800 osób – 22-krotnie więcej niż podczas całego zeszłego roku. Większość zatrzymanych stanowią obywatele krajów Bliskiego Wschodu i Afryki.

W związku z rosnącym napływem nielegalnych migrantów z Białorusi, Litwa 2 lipca ogłosiła stan wyjątkowy i oceniła, że jest to forma wojny hybrydowej prowadzonej przez władze w Mińsku.

W zeszłym tygodniu litewskie wojsko zaczęło budować zasieki z drutu kolczastego na granicy z Białorusią. Aby powstrzymać przemieszczanie się migrantów, wzmocniono też kontrolę granicy nie tylko z Białorusią, ale też z Polską.

Łukaszenka jest gotowy, w zamian za wsparcie ekonomiczne i polityczne, na daleko idące ustępstwa wobec Putina w kwestii integracji obu krajów. To zaś powoduje, że dopóki sankcje unijne nie będą w kwestii Białorusi dotyczyć także Kremla, dopóty Mińsk i Moskwa nie zmienią swojej polityki. Jeśli do tego nie dojdzie, to władze na Białorusi będą jedynie utwierdzać się w przekonaniu, że mogą lekceważyć restrykcje Zachodu i umacniać swoją władzę, brutalizując walkę z opozycją. 

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Sprawdź też: Morze Czarne to nie prywatny basenik Putina. NATO pokazało siłę

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej