RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Jak zniszczyć własny pomnik

Były prezydent RPA Jacob Zuma skazany (fot. PAP/EPA/KIM LUDBROOK)
Były prezydent RPA Jacob Zuma skazany (fot. PAP/EPA/KIM LUDBROOK)

Postapartheidowa Republika Południowej Afryki to kraj koszmar. Korupcja, fatalne wskaźniki gospodarcze, bezrobocie, przemoc, epidemia HIV, COVID-19 – gigantyczne problemy widać gdzie się nie spojrzy. To efekt po części fatalnego zarządzania państwem i przedkładania własnej kiesy nad publiczną. Winę za to ponosi między innymi były prezydent Jacob Zuma, bohater walki z kolonializmem i rasistowskim reżimem, który sam stał się neokolonialnym samodzierżawcą. Swoją karierę będzie mógł w najbliższym czasie przemyśleć w więziennej celi.

Uganda to ja

Władimir Putin, Alaksandr Łukaszenka – nie musimy daleko szukać, żeby znaleźć dyktatorów organizujących fasadowe pseudowybory, żeby utrzymać się u...

zobacz więcej

Punkt wyjścia w tej sprawie o historycznym znaczeniu dla Afryki jest względnie błahy. Oto Zuma został 29 czerwca skazany przez Trybunał Konstytucyjny RPA na 15 miesięcy więzienia za obrazę sądu. Wyrok śmieszny i zarzut dość lichy, biorąc pod uwagę gigantyczną korupcję, którą przypisuje się byłemu prezydentowi, ale trzeba pamiętać, że przecież Al Capone trafił za kraty w związku z unikaniem płacenia podatków.

Wyrok orzeczony Zumie dotyczył jego wielokrotnej nieobecności na przesłuchaniu w sprawie zarzutów o korupcję. Unikanie wymiaru sprawiedliwości zaowocowało tym, że prokuratura postawiła wniosek o pozbawienie wolności byłego prezydenta. Po wyroku Zuma ogłosił, że złoży odwołanie. W tym czasie jego zwolennicy zaczęli gromadzić się przed jego posiadłością, przysięgając bronić go co tchu.

Sytuacja zaczęła się zaogniać. Dla wielu biedaków czarnoskóry Zuma wciąż jest jednym z symboli walki z apartheidem i nie przyjmują oni do wiadomości, nie chcą wierzyć, że zdobyta władza stała się dla niego okazją nie do poprawy życia ludności, a napychania własnych kieszeni. A w RPA wiele nie trzeba, żeby polała się krew.

Protestujący wznoszą barykady


W końcu Zuma postanowił oddać się w ręce wymiaru sprawiedliwości, ale nie uspokoiło to sytuacji. Wręcz ją zaogniło. Po kraju rozlewają się protesty. Od rodzinnych stron Zumy, prowincji KwaZulu-Natal, po Johannesburg.

Na ulicach powstają barykady, protestanci blokują między innymi główną autostradę w Johannesburgu. W Alexandrze w prowincji Gauteng, ważnym ośrodku gospodarczym, postrzelono policjanta, zaś dwóch innych funkcjonariuszy zostało rannych. Do tego ludzie jak to ludzie, wykorzystują każdą okazję, żeby okradać sklepy, więc dochodzi i do takich scen.

Po trupach do obalenia apartheidu. Zmarła żona Mandeli

„Ikona walki z apartheidem”, „matka narodu”. Takimi określeniami opisywano Winnie Madikizela-Mandelę, byłą żonę Nelsona Mandeli, pierwszego...

zobacz więcej

Liczba ofiar zamieszek zbliża się do stu. Aresztowano setki osób. Rzecznik policji prowincji KwaZulu-Natal Jay Naicker oświadczył, że funkcjonariusze byli świadkami „przestępstw popełnianych przez oportunistów próbujących wzbogacić się w tym okresie”. Prezydent Cyril Ramaphosa zaapelował o spokój, przyznając, że „są tacy, którzy mogą być zranieni i rozgniewani” skazaniem Zumy, ale – podkreślił – „nigdy nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich brutalnych i destrukcyjnych działań”. Co poprzedziło te działania?

Droga, jaką przeszedł Jacob Gedleyihlekisa Zuma przypomina ścieżki wielu innych afrykańskich przywódców, którzy zasłużyli się w walce o niepodległość swoich krajów, ale potem interesy ich oraz ich poddanych się rozeszły. Urodził się w 12 kwietnia 1942 roku w Natalu. W wieku dwóch lat stracił ojca, który służył jako policjant. Nigdy nie otrzymał formalnego wykształcenia, górę wzięła polityka.

Delegalizacja ANC


W wieku 17 lat został członkiem Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC), wówczas jeszcze legalnej partii. Kongres początkowo popierał ideologię Mahatmy Gandhiego i opowiadał się za pokojowym rozwiązaniem problemów rasowych, ale szybko się zradykalizował. W 1960 roku ugrupowanie zostało zdelegalizowane. W tym samym roku doszło do masakry kilkuset nieuzbrojonych protestantów w Sharpeville. Tragedia doprowadziła do powstania zbrojnego skrzydła ANC – Umkhonto we Sizwe („włócznia narodu”).

Zuma dołączył do tej paramilitarnej organizacji, której celem były wykonywanie aktów sabotażu na organach administracji białych oraz obrona represjonowanej czarnoskórej ludności. Oskarżana o terroryzm grupa została zlikwidowana po czterech latach, a sam Zuma skazany na 10 lat więzienia. Po wyjściu na wolność wyjechał za granicę, gdzie prowadził działalność polityczną w ramach ANC i zdobył pewną sławę oraz znaczenie.

Stopniowo piął się w strukturach partii. Po upadku apartheidu w 1990 roku powrócił do RPA już jako znana postać w kręgach emigracyjnych. Wprawdzie nie był otoczony taką legendą jak Nelson Mandela czy choćby Tokyo Sexwale, ale jego pozycja w strukturach Kongresu była niekwestionowana.
W RPA odbywają się protesty zwolenników Zumy, powstają barykady (fot. PAP/EPA/STR)
W RPA odbywają się protesty zwolenników Zumy, powstają barykady (fot. PAP/EPA/STR)

Mugabe nie jest ginącym gatunkiem. Dyktatorzy trzymają się mocno

Upadek Roberta Mugabego w Zimbabwe nie musi być znakiem czasów oznaczającym kres dyktatur. Wydawało się, że cezurą będzie rozpad ZSRR, który...

zobacz więcej

Przełomowym momentem w dziejach RPA było wygranie wyborów prezydenckich przez Mandelę w 1994 i demontaż apartheidu. Prezydent, schorowany po 27-letnim pobycie w więzieniu ogłosił, że będzie rządził tylko jedną kadencję. W ANC nie brakowało chętnych, którzy chcieli go zastąpić. Wybuchła wojna o sukcesję wśród działaczy partii. Sam Zuma się w niej nie liczył, ale poparł odpowiednią osobę – lidera kongresu Thabo Mbekiego, lidera Kongresu.

Afera korupcyjna


W czerwcu 1999 roku Mbeki został prezydentem i mianował Zumę, wiceprzewodniczącego ANC, swoim zastępcą. Nie chodziło tylko o odwdzięczenie się koledze. Mbeki zdawał sobie sprawę, że rubaszny, prosty i niewykształcony jak znaczna część wyborców Zuma przekona do władzy niezadowoloną biedotę. Wydawało się, że w tym przypadku sukcesja będzie naturalna, ale wiceprezydenta pogrążyła afera korupcyjna.

W czerwcu 2005 roku biznesmen i doradca finansowy Zumy Schabir Schaik został uznany winnym korupcji i skazany na 15 lat więzienia. Sędzia orzekł również, że kontakty polityka z przedsiębiorcą były „korupcjogenne”. Wkrótce prezydent zdymisjonował swojego zastępcę, a nawet publicznie wyśmiał niewybrednie jako „prostaka i głupka”.

Mbeki, który chciał się maksymalnie odciąć od skompromitowanego stronnika, wytoczył także ciężkie działa. Wprost oskarżył Zumę, że ten jako wiceprezydent brał wielomilionowe łapówki od zagranicznych koncernów zbrojeniowych ubiegających się o miliardowe kontrakty z rządem RPA.

Zuma poszedł w odstawkę, ale paragrafy o nim nie zapomniały. Został nawet oskarżony o gwałt na córce przyjaciela. Przed sądem przekonywał, że jako „stuprocentowy Zulus” zaloty wobec dziewczyny poczytywał za swój męski obowiązek. Sąd ocenił, że stosunek seksualny nie był gwałtem i wydał wyrok uniewinniający.

Kanibal i gwałciciel Anioł Gabriel

Zjadanie ciał ofiar, palenie dzieci żywcem, gwałty – takich czynów miał się dopuścić Gibril Massaquoi, watażka walczący w wojnie domowej w Liberii,...

zobacz więcej

Poligamia nakazem


Kobiety to obok bogactwa, do którego dojdziemy, największe namiętności Zumy. Liczba jego żon doszła do czterech, bo – jak twierdzi – musi być wierny zuluskiej tradycji i praktykować wielożeństwo. Miał jeszcze dwie, ale jedna się zabiła, a druga, Nkosazana Dlamini-Zuma, się z nim rozwiodła. Żony żonami, ale Zuma, nieodporny na niewieście wdzięki, wdawał się w liczne romanse, a owocem miłosnych zapasów jest co najmniej szóstka nieślubnych dzieci, a łącznie doczekał się co najmniej 20 pociech.

Skandale obyczajowe nie wywołują w RPA takiego oburzenia jak afery korupcyjne, a te długo ciągnęły się za Zumą. Zdarzyło się nawet, że podczas transmitowanych na cały świat uroczystości pogrzebowych Nelsona Mandeli w grudniu 2013 roku został publicznie wygwizdany i wybuczany.

Mimo licznych afer Zuma w 2007 roku pokonał Mbekiego i został przewodniczącym ANC, co w zasadzie otwierało mu drogę do prezydentury, ale zdawał sobie sprawę, że jego kandydatura może wywołać opór. Styl w jakim rozegrał tę partię był imponujący. Doprowadził do złożenia rezygnacji przez Mbekiego, po tym jak pojawiły się zarzuty ingerencji w postępowanie prokuratorskie przeciw... Zumie. Mbeki też nie w ciemię bity, nie zamierzał odpuszczać. Podobnie jak Zuma upatrzył sobie sprawowanie władzy z tylnego siedzenia poprzez prezydenta figuranta. Przeciwnik był jednak skuteczniejszy. Jako kandydata na tymczasowego prezydenta wyznaczył sekretarza generalnego ANC Kgalemę Motlanthego, osobę bez większej charyzmy i znaczenia politycznego.

Zgromadzenie Narodowe wybrało Motlanthego, zresztą inny wynik nie wchodził w rachubę, gdyż ANC posiadał i dalej posiada w nim większość. Zuma osiągnął szczyty podczas kolejnych wyborów parlamentarnych w 2009 roku. Został pierwszym przedstawicielem plemienia Zulusów od czasów żyjącego w pierwszej połowie XIX wieku Czaki, który stanął na czele południowoafrykańskiego państwa.
Protestom towarzyszy rabowanie sklepów (fot. PAP/EPA/KIM LUDBROOK)
Protestom towarzyszy rabowanie sklepów (fot. PAP/EPA/KIM LUDBROOK)

Łukaszenka po nikaraguańsku

Opresyjny reżim, prześladowanie opozycji, dyktator rządzący entą kadencję i wsadzający do aresztu przeciwników politycznych – to ponure realia...

zobacz więcej

Sexwole z planem


W zdobyciu władzy Zumie pomógł mu Sexwale. Oddelegowany przez Mbekiego do biznesu sprawdził się kapitalnie, zdobywając ogromną fortunę. Były najbliższy współpracownik Mandeli chciał wrócić do polityki, ale podczas kongresu ANC ocenił, że nie uda mu się pogodzić zwaśnionego środowiska, poparł więc Zumę i wsparł go także finansowo.

Jako prezydent Zuma nie okazał szczególnej wdzięczności Sexwalemu. W ramach spłaty długu wdzięczności wyznaczył mu wyjątkowo niewdzięczne stanowisko ministra budownictwa. Sexwale nie odpuszczał, postanowił powalczyć o przywództwo w ANC, początkowo poprzez stanowisko wiceszefa partii. Zuma inaczej rozdał karty, na swojego zastępcę i politycznego dziedzica wyznaczył Cyrila Ramaphosę, rywala Sexwalego w interesach i strukturach Kongresu. Niepotrzebnego ministra, któremu tyle zawdzięczał, Zuma bez pardonu zdymisjonował.

Rządy Zumy wiązały się z pewnymi sukcesami. Zmieniono politykę dotyczącą wirusa HIV, którym zakażone jest ponad 10 procent populacji kraju. Udało się rownież zorganizować piłkarskie mistrzostwa świata, choć to akurat zawdzięczano gigantycznym łapówkom. Właśnie korupcja wydaje się być znakiem rozpoznawczym rządów Zumy.

W listopadzie 2016 roku roku mediatorka publiczna (odpowiednik naszego Rzecznika Praw Obywatelskich – przyp. red.) Thuli Madonsela przygotowała raport na temat powiązań korupcyjnych prezydenta, ale ten wystąpił do sądu o zakaz publikacji dokumentu. Sąd nie zgodził się jednak na utajnienie raportu.

Zakulisowe działania


Okazało się, że Zuma miał nie tylko być zamieszany w afery korupcyjne, ale i działania mające utrudnić wykrycie procederu. Zdarzyło się raz, że dochodzenie przeciw prezydentowi umorzono, gdyż rozwiązano jednostkę policyjną prowadzącą śledztwo oraz wymieniono prokuratora generalnego. Wszystkich występków nie dało się jednak zamieść pod dywan.

Korupcja, narkotyki, chaos. Prezydent nie zamierza ustępować

Przemyt narkotyków i pranie brudnych pieniędzy niekoniecznie muszą być domeną typów spod ciemnej gwiazdy. Takie dodatkowe źródła dochodu potrafią...

zobacz więcej

Tylko w 2016 roku dwukrotnie próbowano usunąć prezydenta z urzędu – za łamanie konstytucji, nadużycia władzy i afery korupcyjne, ale Zumie nic poważnego tak naprawdę nie groziło, skoro jego ugrupowanie miało po 1994 roku niezagrożoną większość w parlamencie.

Mimo gęstniejącej atmosfery i podejrzeń o korupcję, a nawet oporu we własnej partii Zuma nie zamierzał dobrowolnie rezygnować. Wiedział, że będzie się to wiązało z procesami o korupcję i pranie pieniędzy, co mogłoby skutkować więzieniem. Fortunę zgromadził, teraz musiał załatwić sobie polisę bezpieczeństwa.

Czego się dorobił wiemy dzięki wypłynięciu w czerwcu 2017 roku 100 tysięcy stron dokumentów i e-emali, które wskazały na skalę korupcyjnego procederu. Zamieszany w podejrzane powiązania biznesowe był prezydent oraz jego otoczenie. Zuma dorobił się między innymi pałacu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Pałac w Dubaju


Nieruchomość o wartości 25 milionów dolarów czeka na niego w Emirates Hills, najdroższej dzielnicy Dubaju. Po zakończeniu drugiej kadencji Zuma miał zamieszkać w domu posiadającym między innymi 13 łazienek i 11 pokoi, basen, wszystko zdobione marmurami, złotem, szlachetnymi gatunkami drewna. Sąsiadem emeryta miał być skorumpowany dyktator Zimbabwe Robert Mugabe. Mugabe, który wzniósł sztukę łapówkarstwa na wyżyny, nie dożył hańby skazania za liczne przestępstwa gospodarcze i inne.

Dokumenty, które wyciekły wskazywały, że pałac był prezentem od braci Atula, Ajaya i Rajesha Guptów, przedsiębiorców, którzy przenieśli się z Indii do RPA w 1993 roku. Guptowie doskonale zorientowali się, jak można zbić fortunę w nowym kraju. Z krewnych Zumy zrobili partnerów w interesach i korzystając ze znajomości dorobili się majątku na rządowych kontraktach. Wdzięczność wobec prezydenta nie mogła więc dziwić.
Zuma może spędzić resztę życia za kratkami (fot. PAP/EPA/Yeshiel Panchia)
Zuma może spędzić resztę życia za kratkami (fot. PAP/EPA/Yeshiel Panchia)

Dyktator, który obalił swój pomnik

Gdy francuski król Ludwik XIV wypowiadał słynne słowa „Państwo to ja”, mógł sądzić, że jego wyjątkowość wynika z bożego namaszczenia. Z pewnością...

zobacz więcej

Guptowie do tego stopnia opanowali otoczenie prezydenta, że zaczęto ich nazywać Zuptami, łącząc z nazwiskiem głowy państwa. Wiadomo, że w kontrolowanej przez obrotnych braci firmie JIC Mining Services pracowała jedna z żon Zumy, Bongi Ngema-Zuma, jego córka była dyrektorem w Sahara Computers, zaś syn Duduzane Zuma – dyrektorem w innej należącej do Guptów firmie.

Korupcji i kumoterstwu towarzyszyło wyjątkowe rozpasanie, jakby RPA była prywatną republiką szemranych braci. Potrafili oni na przykład wymusić lądowanie w bazie wojskowej sił powietrznych w Pretorii prywatnego odrzutowca z gośćmi na przyjęcie weselne. Guptowie nie zadowolili się bogaceniem, chcieli mieć wpływ na politykę kraju i taki wpływ zdobyli. Wymusili między innymi na prezydencie dymisję ministra finansów Nhlanhliego Nene i zastąpienie go nieznanym, za to całkowicie sobie posłusznym urzędnikiem.

Waluta straciła na wartości


Wówczas jednak Zuma wyjątkowo uległ opinii publicznej i po czterech dniach zwolnił nowego szefa resortu finansów. Żeby uspokoić rodaków i zagranicznych inwestorów, na jego miejsce powołał powszechnie szanowanego ekonomistę Pravina Gordhana, ale Guptowie i jego zaraz utrącili. Efekty dla gospodarki były natychmiastowe – kurs południowoafrykańskiego randa z miejsca spadł o ponad 10 proc., zaś zagraniczne agencje ratingowe orzekły, że pożyczanie pieniędzy obecnemu rządowi w RPA obarczone jest niezwykłym ryzykiem.

Zumie nie udało się zdobyć gwarancji bezpieczeństwa. Wobec groźby wszczęcia przeciwko niemu przez parlament procedury impeachmentu 14 lutego 2018 roku ustąpił ze stanowiska prezydenta i był zdany na pastwę prawników. Nową głową państwa został Ramaphosa, który nie ma szczególnego interesu w tym, żeby chronić swojego poprzednika. Wie, że mógłby na tym stracić.

Przez trzy lat Zuma migał się od wymiaru sprawiedliwości. Jego prawnicy robili wszystko, żeby mu się upiekło. I działo się tak, ale do czasu. Wyrok więzienia i aresztowanie byłego prezydenta w jego domu w Nkandli mogą być początkiem serii kolejnych odsiadek. Obraza sądu to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Czeka masa innych oskarżeń, które mogą skutkować tym, że 79-letni polityk spędzi resztę życia za kratami. Pomnik upadł, teraz ważą się losy człowieka.

Narkodyktatura

Przemyt narkotyków z Ameryki Południowej do Stanów Zjednoczonych to niezwykle dochodowy interes. Zwęszyły go nie tylko kartele; okazuje się, że...

zobacz więcej

Wyrok ma jeszcze jeden wymiar. Jest precedensem w Afryce, na kontynencie, gdzie bohaterowie ruchów wyzwoleńczych walczący z kolonializmem sami wielokrotnie powielali przykłady kolonialistów i traktowali władzę wyłącznie jako okazję do wzbogacania się. Jakby chcieli powetować sobie lata więzienia i upokorzeń wydojeniem swoich krajów.

Mugabe otwiera poczet


Poczet takich prezydentów, byłych liderów ruchów z nazwami typu „ludowy front”, „front wyzwolenia” i tym podobnymi otwierał Robert Mugabe. Przestępczo-korupcyjny układ zorganizowali też choćby Teodoro Obiang Nguema Mbasogo w Gwinei Równikowej, Yoweri Museveni w Ugandzie czy Isajas Afewerki w Erytryei. Oczywiście są to zdarzenia niezależne i nie muszą oznaczać, by sprawa Zumy przełożyła się na wyroki dla innych satrapów. Ba, tak na pewno się nie stanie, ale wystarczy, że inne reżimy zelżeją, staną się mniej pazerne na pieniądze i już będzie jakiś sukces.

Trybunał Konstytucyjny w RPA pokazał siłę prawa, które nie obawia się politycznych konsekwencji. „Nigdy wcześniej autorytet i legitymacja tego Trybunału nie były przedmiotem ataków, które pan Zuma zdecydował się przeprowadzić przeciwko niemu i jego członkom. Nigdy wcześniej proces sądowy nie był tak zagrożony. W związku z tym właściwe jest, aby Trybunał wykonywał swoje funkcje i występował o szczególną władzę jako sąd najwyższy i ostateczny strażnik Konstytucji” – napisała w wyroku sędzia Sisi Khampepe.

Sąd wskazał na konieczność karania wszelkich ataków na wymiar sprawiedliwości i prób sabotowania jego prac, niezależnie od pozycji oskarżonego. „Jest coraz bardziej oczywiste, że szkody spowodowane przez ciągłe ataki pana Zumy na integralność procesu sądowego muszą zostać powstrzymane” – podkreśliła Khampepe.

Wyrok – pozostaje mieć nadzieję, że nie ostatni w sprawie Zumy – pokazał, że nawet w republice bananowej, jaką stała się RPA pod rządami ANC nie ma świętych krów. Przeszłość i bohaterstwo w walce o niepodległość, nieważne jak chwalebne, nie dają licencji na rozkradanie państwa. Z takim mandatem demokracja może skuteczniej powalczyć z innymi palącymi problemami republiki – epidemią HIV, bezrobociem, nierównością, przestępczością. Do tego potrzebne będą również większa determinacja rządzących i wiara w siłę państwa. RPA nie zasługuje, żeby ich zabrakło.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej