RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Ciężka klęska Putina. „Koniec rządów złodziei”

Smutek na Kremlu (fot. PAP/EPA)
Smutek na Kremlu (fot. PAP/EPA)

Smutek na Kremlu. Zwycięstwo prozachodniej partii PAS w przedterminowych wyborach otwiera przed Mołdawią niewidzianą od trzech dekad szansę: na reformy zbliżające Mołdawię do UE i na demontaż systemu oligarchicznego.

Zapach resetu w Genewie. Putin liczy na małe punkty

Joe Biden chce stabilnych i przewidywalnych relacji z Rosją. Pytanie, czy to się opłaca Władimirowi Putinowi? Nowy reset jest mało prawdopodobny,...

zobacz więcej

Te wybory powinny zakończyć długi i poważny kryzys polityczny w Mołdawii: konflikt konstytucyjny, uliczne protesty, wybór proeuropejskiej prezydent, a ostatecznie rozwiązanie w kwietniu parlamentu kontrolowanego przez prorosyjską większość. Było wiadomo, że tylko uzyskanie samodzielnej większości przez związaną z Maią Sandu partię PAS zapewni realizację reform i stabilność polityczną, jakiej Mołdawia, prześladowana koszmarem koalicji, od wielu lat nie miała. PAS wybory zdecydowanie wygrała, więc prezydent Sandu mogła ogłosić, że to „koniec rządów złodziei w Mołdawii”.

Można chyba stwierdzić koniec kryzysu, w jakim Mołdawia pogrążyła się ponad dwa lata temu, po wyborach parlamentarnych w lutym 2019. Doszło wtedy do zawarcia egzotycznego sojuszu obozu prorosyjskiego (socjaliści i prezydent Igor Dodon) z obozem prozachodnim (Sandu i Ilie Nastase), który pozbawił nieoczekiwanie absolutnej władzy Vlada Plahotniuca. W czerwcu 2019 r. oligarcha zbiegł z kraju. Sojusz socjalistów z koalicją prozachodnią nie przeżył jednak nawet pół roku. Pełnię władzy, choć niestabilną, przejął obóz prorosyjski: socjaliści prezydenta Dodona z częścią byłych zwolenników Plahotniuca.

Kluczowe były jednak wybory prezydenckie (listopad 2020) i wygrana Mai Sandu – wcześniej krótko premier koalicyjnego rządu. Od tamtej pory, przy prozachodniej głowie państwa, parlament pozostawał opozycyjny wobec Sandu, a rząd Aureliu Ciocoi tylko administrował. Dlatego Sandu przeprowadziła długą i skomplikowaną operację, której celem – osiągniętym – było doprowadzenie do przedterminowych wyborów.

Bułgarskie podsłuchy: demontaż układu czy zemsta za rosyjskich szpiegów?

Bułgarią rządzą dziś prorosyjski prezydent i prorosyjski premier. Przed przedterminowymi wyborami w lipcu zajmują się głównie czystkami...

zobacz więcej

Górą PAS


Mołdawia ma jednoizbowy parlament ze 101 deputowanymi, wybieranymi z list partyjnych wg ordynacji proporcjonalnej. Dla partii próg wynosi 5 proc., dla koalicji 7 proc. Odchodzący parlament był tak naprawdę ukształtowany jeszcze przez prawdziwego władcę Mołdawii w latach 2015-2019, ściganego obecnie oligarchę Vlada Plahotniuca.

Sam rzut oka na strukturę dotychczasowego parlamentu pokazuje, jak wielkim problemem dla Mołdawii było dotąd uzyskanie stabilnego układu sił politycznych. Największą grupę stanowili dotychczas socjaliści (37 mandatów), do tego dodać można równie prorosyjskich ludzi ściganego oligarchy Ilana Szora (9 mandatów). Dawna frakcja Partii Demokratycznej Plahotniuca (28 mandatów) rozpadła się na trzy grupy. Obóz prozachodni był w mniejszości. 15 deputowanych to PAS, zaś 11 to deputowani Platformy Godności i Prawdy. Partia ta była wcześniej w sojuszu z PAS, ale górę wzięły ambicje personalne lidera Andreia Nastase. Na koniec zostaje 1 deputowany z partii opowiadającej się za zjednoczeniem Mołdawii i Rumunii.

Zobacz także: Jak PiS ustawia Bidena, czyli opozycja o nowym resecie

W wyborach przedterminowych 11 lipca startowało ponad 20 partii i koalicji, ale tylko dwie siły mogły być pewne wejścia do parlamentu. Faworytem była Partia Akcji i Solidarności (PAS) założona przez Maię Sandu. Głównym rywalem był prorosyjski Wyborczy Blok Komunistów i Socjalistów (BeCS). Ostatnie sondaże wskazywały na zwycięstwo PAS z poparciem 33-37 proc. To mogłoby dać Sandu większość w parlamencie potrzebną od realizacji programu reform zapowiadanego od początku przez obecną prezydent. Ale sondaże nie były jednoznaczne. Lista „moskiewska” uzyskiwała w nich od 25 do 37 proc. Więc też można było brać pod uwagę jej zwycięstwo. Na samym finiszu kampanii jeden ośrodek sondażowy dał PAS 33,7 proc., a socjalistom i komunistom 25,2 proc., zaś inny dał PAS 37,4 proc., a ich głównemu rywalowi 37,1 proc.

Na Kaukazie znów gorąco. Wojna o korytarz Zangezur?

Rośnie napięcie między Azerbejdżanem i Armenią. Niemal codziennie dochodzi do zbrojnych incydentów. Rosja chce to wykorzystać do wzmocnienia swych...

zobacz więcej

Głosowanie zweryfikowało te badania. Po przeliczeniu 99,86 proc. głosów PAS ma aż 52,72 proc, BeCS 27,24 proc., Partia Szora 5,75 proc., lista Renato Usatiego 4,1 proc., lista Nastase 2,33 proc. Partia Demokratyczna (Plahotniuca) 1,81 proc. Nie ma wątpliwości, że miażdżące zwycięstwo odniósł obóz polityczny prezydent Mai Sandu. Proeuropejska Partia Akcji i Solidarności (PAS) może mieć nawet 63 mandaty w parlamencie liczącym 101 deputowanych. To mocna i komfortowa większość, na dodatek samodzielna, bez konieczności wchodzenia z kimkolwiek w koalicję – co zawsze łączy się z jakimiś kompromisami. Blok Komunistów i Socjalistów zdobył dwa razy mniejsze poparcie: 32 miejsca w parlamencie. Trzecią siłą w parlamencie będzie populistyczna partia Ilana Szora (6 mandatów). Ilan Szor uciekł z kraju w 2019 roku i obecnie przebywa w Izraelu. Poszukiwany listem gończym biznesmen został skazany przez sąd I instancji na 7,5 roku więzienia za współudział w największej aferze finansowej niepodległej Mołdawii: wyprowadzeniu w 2014 roku z sektora bankowego jednego z najbiedniejszych krajów Europy miliarda dolarów! Sukcesem Sandu jest to, że w parlamencie nie ma ani Nastase, ani Usatiego. Obaj liczyli na uzyskanie wyniku, który zmusi PAS do proszenia ich o wejście do koalicji.

Kurs na Zachód


Frekwencja wyniosła 48,41 proc. Ale bardzo aktywna była diaspora, głównie z zachodniej Europy – ponad 86 proc. ich głosów padło na PAS. Za granicą głosowało ponad 212 tys. Mołdawian, niemal połowa z nich w wieku poniżej 40 lat. To właśnie diaspora mołdawska przyczyniła się na jesieni ub.r. do wygranej Sandu z Dodonem. Aż ok. 800 tys. z 3,5 mln obywateli Mołdawii mieszka poza granicami kraju. W tych otwarto 150 komisji wyborczych za granicą. Z drugiej strony był wyrok sądu, który 8 lipca zobowiązał Centralną Komisję Wyborczą do redukcji liczby komisji wyborczych w Naddniestrzu z 44 - w tym trzech na obszarze kontrolowanym przez separatystów – do 12. W poprzednich wyborach prorosyjscy separatyści organizowali transport wyborców do takich punktów wyborczych. Ostatecznie dla mieszkańców Naddniestrza wyznaczono na terenie kontrolowanym przez władze w Kiszyniowie 42 komisje. Z prawa wyborczego skorzystało tam w sumie nieco ponad 28 tys. mieszkańców, którzy tradycyjnie w większości poparli ugrupowania prorosyjskie. Ale to było zdecydowanie za mało.

Zobacz także: Bułgarskie podsłuchy: demontaż układu czy zemsta za rosyjskich szpiegów?

Poszatkowana mapa. Sowiecki „prezent” dla Azji Środkowej

Niedawny krótki konflikt zbrojny na granicy Tadżykistanu i Kirgistanu to nie pierwsze i nie ostatnie takie starcie w tej części Azji Środkowej....

zobacz więcej

Taki wynik wyborów to niewątpliwie klęska Rosji i potwierdzenie słabnących wpływów moskiewskich w Mołdawii. Socjaliści wzięli na pokład byłego prezydenta (2001-2009) Vladimira Voronina z jego Partią Komunistyczną. Sam Dodon opuścił komunistów w 2011 roku, odbierając im też większość elektoratu. Nic dziwnego, że przez kolejną dekadę Voronin nie zwykł go nazywać inaczej, niż „zdrajcą”. Mimo to, Dodon zaprosił Voronina na wspólną listę i to na warunkach komunistów. Pytanie, na ile była to chęć zwiększenia wyniku, a na ile presja Moskwy?

Kampania BeCS podkreślała mołdawską tożsamość narodową (w odróżnieniu od rumuńskiej); suwerenność państwową (rozumiany jako sprzeciwianie się zachodniej „ingerencji w sprawy wewnętrzne Mołdawii”); trwałą neutralność (co oznacza najsurowsze ograniczenia współpracy z NATO); zrewidowanie niektórych (nieokreślonych) punktów umowy stowarzyszeniowej Mołdawii z Unią Europejską; dalszy rozwój partnerstwa strategicznego Mołdawii z Rosją; wzmocnienie stosunków z Euroazjatycką Unią Gospodarczą pod przewodnictwem Moskwy; dążenie do „strategicznego partnerstwa z Chinami” oraz „obustronnie korzystne stosunki z krajami partnerskimi […], w tym ze Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską, wynikające z naszych interesów narodowych”. Ale żeby nie było wątpliwości, Dodon mówił jasno: „Mołdawia będzie trzymać się z dala od dyktowanego przez Zachód, antyrosyjskiego programu regionalnego, za którym podąża Ukraina i Rumunia”. To nie przekonało większości Mołdawian.

Zobacz także: Zełenski użył „opcji atomowej”. Putin: my tak tego nie zostawimy

Von der Leyen obraziła Zełenskiego. Niemieckie rozczarowanie Ukrainy

Protokolarna wpadka czy zniewaga uczyniona z premedytacją? Sygnał, że Berlinowi coraz mniej po drodze z Kijowem? Odpowiedź pochodzącej z Niemiec...

zobacz więcej

Obecne wybory mogą przypieczętować proces zmian zapoczątkowany prezydencką wygraną Sandu w listopadzie ub.r. To był zwrot w kryzysie wynikającym z wyborów parlamentarnych w 2019 roku, zawieszenia uprawnień prezydenckich Igora Dodona oraz walki o stanowiska premiera i szefa parlamentu. Zdecydowana i zaskakująca wygrana w II turze wyborów prezydenckich Sandu pokazała, że możliwy jest radykalny zwrot w kierunku zachodnim. Ale samo objęcie stanowiska głowy państwa to za mało. Sandu musiała mieć parlament, który poprze program reform. Tym bardziej, że frakcja moskiewska szybko otrząsnęła się z szoku po przegranej Dodona. Na początku grudnia zdominowany przez zwolenników Dodona i Rosji parlament uchwalił prawo, które odebrało prezydentowi kontrolę nad służbami specjalnymi, przekazując ją parlamentowi. Następnie, tuż przed zaprzysiężeniem Sandu, premier i rząd (związani z Dodonem) zrezygnowali. W tym momencie nowa prezydent dostała szansę, żeby rozwiązać parlament. Warunkiem były dwie nieudane próby wyboru nowego premiera w ciągu trzech miesięcy. To udało się przeprowadzić i w kwietniu Sąd Konstytucyjny ogłosił, że jest otwarta droga do rozwiązania parlamentu. Sandu uczyniła to 28 kwietnia.

Zobacz także: Historyk Kościoła: Rosyjski Kościół Prawosławny mniej Chrystusowy bardziej państwowy

Tak dobry wynik PAS wreszcie da prezydent Sandu możliwość realizacji reformatorskiej agendy, z jaką poszła do zwycięskich wyborów w listopadzie. Teraz będzie miała większość parlamentarną i swój rząd. Pierwszym celem zmian ma być sądownictwo i walka z korupcją. Od prozachodniego i reformatorskiego programu być może ważniejszy jest – na co wskazuje w swoim komentarzu do wyborów Ośrodek Studiów Wschodnich – fakt, że po raz pierwszy od lat 90. XX w. pełnię władzy w kraju przejmie „partia utworzona w sposób oddolny, niepowiązana ze środowiskami oligarchicznymi i niestanowiąca narzędzia mającego nie tyle reprezentować obywateli, ile chronić interesy polityczno-biznesowe swoich liderów i sponsorów”.

Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej