RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Morze Czarne to nie prywatny basenik Putina. NATO pokazało siłę

Ćwiczenia na Morzu Czarnym pokazały Rosji, że jej plany przejęcia kontroli nad całym akwenem nie zostaną zaakceptowane (fot.  Stringer\TASS via Getty Images)
Ćwiczenia na Morzu Czarnym pokazały Rosji, że jej plany przejęcia kontroli nad całym akwenem nie zostaną zaakceptowane (fot. Stringer\TASS via Getty Images)

To były potężne ćwiczenia, największe od pierwszych z 1997 roku. Manewry Sea Breeze-2021 pokazały Kremlowi, że swoje rojenia o przejęciu kontroli nad całym basenem Morza Czarnego może włożyć między bajki. Znamienne jest też to, że ćwiczenia NATO i jego partnerów zbiegły się z podpisaniem przez Władimira Putina przesiąkniętej antyzachodnią retoryką nowej strategii bezpieczeństwa narodowego Rosji.

Agresywna polityka Rosji. Jak zareaguje Unia Europejska, NATO i USA? [WIDEO]

Korespondencja dziennikarza Wiadomości Marcina Tulickiego z Geniczeska na południu Ukrainy.

zobacz więcej

Na zakończenie manewrów Sea Breeze-2021 kapitan niszczyciela marynarki wojennej USS Ross kmdr. John D. John powiedział podczas konferencji prasowej zorganizowanej na pokładzie jednostki, że „żaden naród nie może rościć sobie prawa do Morza Czarnego ani do żadnego innego międzynarodowego akwenu”. Zaznaczył przy tym, że akwen ten należy do społeczności międzynarodowej i że należy zapewnić „wszystkim narodom dostępu do międzynarodowych dróg wodnych”.

Wcześniej prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił, że manewry stanowią dowód, że Ukraina nie jest sama w obliczu rosyjskiej agresji. - To pokazuje wszystkim, że nie dopuścimy do ograniczenia wolności żeglugi na Morzu Czarnym i uzurpacji suwerennego prawa Ukrainy jako morskiego, przybrzeżnego państwa – podkreślił.

W podobnym tonie ćwiczenia komentowała szefowa ambasady USA w Kijowie Kristina Kvien. Zaznaczyła, że wzięcie w nich udziału niszczyciela USS Ross „jest rzeczywistym zademonstrowaniem wsparcia dla Ukrainy ze strony USA, które dziś jest konieczne jak nigdy”.

Manewry Sea Breeze-2021 rozpoczęły się 28 czerwca w Odessie, a uczestniczyło w nich ok. 5 tys. wojskowych z 17 krajów NATO, w tym Polski i partnerów Sojuszu, a także 32 okręty, 40 samolotów i 18 jednostek do zadań specjalnych.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Bez incydentów, ale z dezinformacją


Chociaż komandor John D. John informował, że ćwiczenia przebiegły bez incydentów, manewry mocno irytowały Kreml, który domagał się ich odwołania. Gdy to się nie udało, szerzył dezinformację i prowokacje.

Rosyjskie ministerstwo obrony podało, że ściśle monitoruje manewry, a flota tego kraju przeprowadziła również serię równoległych ćwiczeń na Morzu Czarnym i południowo-zachodniej Rosji.

Rosyjskie okręty wojenne na Morzu Czarnym. Przypłynęła Flotylla Kaspijska

15 jednostek rosyjskiej Flotylli Kaspijskiej przepłynęło przez Cieśninę Kerczeńską na Morze Czarne – podały w sobotę służby prasowe rosyjskiej...

zobacz więcej

Ukraiński wywiad informował zaś, że kraj ten próbuje przeciwdziałać manewrom Sea Breeze 2021 wszelkimi sposobami i skierowała na morze prawie wszystkie okręty Floty Czarnomorskiej.

- Wywiad wojskowy Ukrainy odnotowuje, że od 2015 r. Rosja zaczęła szybko zwiększać swój wojskowy komponent na okupowanym Krymie. I kiedy odbywają się międzynarodowe wojskowe manewry morskie, Rosja opracowuje różne sposoby i metody rażenia tych grup, które tworzą się na Morzu Czarnym - powiedział w telewizji Dom przedstawiciel Głównego Zarządu Wywiadu Wadym Skibicki.

- Jednak wspólnota międzynarodowa demonstruje swoją solidarność z Ukrainą i dokłada wspólnych starań w ramach zagwarantowania bezpieczeństwa w naszym regionie. Rosja tego naprawdę się boi – dodał.

Prowokacje i cyberatak


Zaznaczył on przy tym, że Moskwa stara się zademonstrować, iż jest gotowa do obrony swoich interesów przy wykorzystaniu siły militarnej. Jednak w jego ocenie nie wystarcza jej na to sił i środków.

Luki te musi więc, jak zwykle w przypadku Kremla, wypełniać propagandą i dezinformacją. Jeden z przypadków opisał portal Defence24. Wydarzenie przedstawione przez rosyjskie ministerstwo obrony dotyczyło przechwycenia nad Morzem Czarnym samolotu morskiego P-8A Poseidon należącego do U.S. Navy, które to regularnie operują nad wodami Morza Czarnego: oprócz możliwości wykrywania okrętów podwodnych i nawodnych mają zaawansowane systemy rozpoznawcze i obserwacyjne.

Ukraina: Flota Czarnomorska obserwuje natowskie manewry Sea Breeze

NATO i Ukraina prowadzą na obszarze Morza Czarnego manewry Sea Breeze 21. To największa edycja w historii tych ćwiczeń, które odbywają się od 1997...

zobacz więcej

„Ponieważ Amerykanie w odróżnieniu od Rosjan nie wyłączają transponderów, które powodują, iż samolot jest widoczny dla cywilnych systemów kierowania ruchem powietrznym, rosyjskie służby z pewnością zidentyfikowały amerykańskiego P-8A Poseidon długo przed startem myśliwców” – czytamy w portalu.

„Co równie ważne, startujące do przechwycenia dwumiejscowe maszyny SU-30SM miały w kabinie profesjonalny sprzęt pozwalający na nagranie całego zdarzenia w wysokiej jakości i szybką publikację nagrania. Pokazuje to, iż całe zdarzenie to wyreżyserowana akcja propagandowa, szczególnie gdy sami Rosjanie informują o licznych lotach samolotów NATO nad wodami Morza Czarnego” – podkreślono w Defence24.

Z kolei agencja Interfax podała za rosyjskim ministerstwem obrony, że rosyjskie siły śledzą włoską fregatę, odkąd ta wpłynęła na Morze Czarne.

W sobotę zaś ministerstwo obrony Ukrainy poinformowało, że hakerzy powiązani z władzami rosyjskimi zaatakowali dzień wcześniej stronę internetową sił morskich tego kraju i opublikowali fałszywe doniesienia o manewrach Sea Breeze-2021.

Wcześniej 23 czerwca, Rosja rzekomo oddała strzały ostrzegawcze w stronę przepływającego okrętu Wielkiej Brytanii, jednak strona brytyjska zaprzeczyła, by do czegoś takiego doszło.

Putin nie wystraszył Sojuszu


Ćwiczenia na Morzu Czarnym pokazały Rosji, że jej plany przejęcia kontroli nad całym akwenem nie zostaną zaakceptowane ani przez państwa regionu ani przez Zachód. NATO nie wycofało się z manewrów, nie zmniejszyło skali działań, wytrzymało presję Moskwy i zapowiedziało kolejne ćwiczenia.

Ukraiński wywiad: Do 20 kwietnia Rosjanie ściągną na granicę 110 tys. żołnierzy

Analiza sytuacji bezpieczeństwa wokół Ukrainy świadczy o rosnącym ryzyku użycia siły militarnej przez Federację Rosyjską - oświadczył naczelnik...

zobacz więcej

Ważne były też wypowiedzi polityków i wojskowych, którzy nie kryli, że są one elementem sprzeciwu wobec agresywnej postawy Rosji w regionie i uzurpowania sobie przez nią prawa do anektowanego Krymu i jego okolicznych wód.

Jak podkreślał w Polskim Radiu 24 specjalista w zakresie bezpieczeństwa i obronności dr Jacek Raubo, kluczowym elementem jest ciągłość ćwiczeń, która buduje zdolność do działań operacyjnych służb różnych państw.

- Federacja Rosyjska dokonała w ostatnich latach przesunięcia granic, nielegalnie okupuje Krym, buduje pewien bastion morsko-lądowo-powietrzny z wykorzystaniem rozbudowy na tym terenie. W tych aspektach Sea Breeze to symboliczna odpowiedź - zaznaczył ekspert.

- Istotny jest sygnał dla Federacji Rosyjskiej, że w żadnym razie państwa europejskie nie będą patrzyły w sposób bierny na zachowanie tego kraju względem obszaru Morza Czarnego, a przede wszystkim państw regionu – dodał.

Nowa strategia, stare lęki


Ćwiczenia zbiegły się z zatwierdzeniem na początku lipca przez Władimira Putina strategii bezpieczeństwa narodowego Rosji, która zastąpiła dokument z końca 2015 r. Jak podkreśla Anna Maria Dyner w analizie dla PISM, za najważniejsze wyzwania uznano zagrożenia płynące z Zachodu, a także niekorzystne procesy społeczne i demograficzne.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

„Kreml otwiera puszkę Pandory”. Były minister obrony RP o sytuacji w Donbasie

„Kreml otwiera »puszkę Pandory«, w której Europa trzymała dotąd nacjonalne emocje i spory terytorialne” – ocenia prof. Romuald Szeremietiew....

zobacz więcej

Receptą na te problemy ma być zwiększenie niezależności państwa, a także potencjału militarnego i gospodarczego. „Wyraźnie zarysowane tendencje autarkiczne i ograniczona lista państw i instytucji, z którymi Rosja jest gotowa do współpracy, wskazują, że władze utrzymają konfrontacyjny model polityki zagranicznej” – zaznacza Anna Maria Dyner.

Z kolei Witold Rodkiewicz i Piotr Żochowski w analizie dla OSW oceniają, że strategia stawia zadanie kontynuowania polityki wojskowej związanej nie tylko z dalszą rozbudową i modernizacją sił zbrojnych, lecz także z mentalną „militaryzacją” społeczeństwa, które ma być świadome zagrożeń zewnętrznych i gotowe do obrony ojczyzny.

„W dokumencie potwierdzono omnipotencję tzw. resortów siłowych działających w imię zachowania „porządku konstytucyjnego”, co oznacza m.in. kontrolowanie przez nie wszystkich sfer aktywności społecznej i gospodarczej” – podkreślają eksperci.

Próba resetu nie wpłynęła na postawę NATO


To zaś oznacza, że liczenie przez Joego Bidena, iż z pomocą Zachodu – w tym wypadku Niemiec i Francji – uda się zmienić oblicze Rosji tak, by zrezygnowała ona z agresywnej postawy, a przy tym nie wspierała Chin w rywalizacji z USA, nie ma żadnych szans powodzenia.

Na szczęście nic nie wskazuje, by próba resetu zastosowana przez nową administrację USA w relacjach z Kremlem miała przełożenie na postawę NATO. To ważny sygnał zarówno dla Polski, jak i Ukrainy, a także całego regionu Europy Środowo-Wschodniej, który obawia się, że mogłoby dojść do osłabienia amerykańskiego zaangażowania w regionie.

To z kolei mogłoby stanowić ewentualną cenę podyktowaną przez Moskwę Waszyngtonowi za jej postawę neutralną w konflikcie USA z Państwem Środka.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


Twoje INFO - kontakt z TVP INFO

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej