RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Powrót Donalda Tuska nie byłby korzystny dla pracowników

Co oznacza powrót Donalda Tuska? (fot. PAP/Marcin Bielecki)
Co oznacza powrót Donalda Tuska? (fot. PAP/Marcin Bielecki)

A jednak stało się to o czym komentatorzy przez lata rozmawiali w sezonie ogórkowym – potencjalny powrót Donalda Tuska trafiał na agendę wtedy, gdy nie działo się w polityce nic szczególnego. Marzenia części opozycji o powrocie byłego premiera na „białym koniu” przez lata były obiektem drwin i stawiane były na równi z opowieściami o potworze ze szkockiego Loch Ness. Tymczasem powrót Tuska rzeczywiście nastąpił i to dość szybkim tempie. Powrót byłego premiera jest analizowany na różne sposoby – ja postaram się odpowiedzieć na pytanie – czego mogą spodziewać się polscy pracownicy, gdyby Tuskowi udało się wrócić do władzy?

Powrót Tuska. Saruman zgrywa Gandalfa

Donald Tusk z całą premedytacją próbuje stare platformerskie zło sprzedać jako totalne dobro. A za jego plecami czekają na powrót do władzy ludzie,...

zobacz więcej

Śmieciówki


Najłatwiej oczywiście sięgnąć po przeszłość i wyliczyć chociaż część negatywnych dla pracowników działań ekipy Donalda Tuska. Jednym z podstawowych grzechów nowego-starego przewodniczącego PO była próba odpowiedzi na kryzys finansowy z 2008 r. poprzez rozwój i promowanie umów cywilnoprawnych, „śmieciówek”, które przez całą kolejną dekadę psuły rynek pracy.

Umowy cywilnoprawne i odprowadzanie składek od bardzo niskiej podstawy są jedną z przyczyn kryzysu polskiego systemu emerytalnego. Warto przypomnieć, że w ciągu ostatniej dekady w Polsce błyskawicznie przybywa emerytur wypłacanych w kwotach niższych niż minimalne świadczenie emerytalne. W 2011 r. wypłacono 23,9 tys. takich świadczeń, co stanowiło 4,2 proc. w ogólnej liczbie wypłaconych emerytur. W 2020 r. było to już 310,1 tys. tego typu świadczeń i 9,6 proc. ogółu emerytur, co oznacza blisko trzynastokrotny wzrost. To efekt tego, co naważyła nam ekipa Donalda Tuska.

Jedną z prób odwrócenia tej negatywnej tendencji, wywołanej w dużej mierze obciążeniem pracowników skutkami poprzedniego kryzysu finansowego, była skrajnie zła propozycja wydłużenia wieku emerytalnego. Warto podkreślić, że propozycja ta nie była skonsultowana społecznie, a gdy „Solidarność” złożyła poparty blisko 2 milionami podpisów projekt zakładający referendum w sprawie wieku emerytalnego, Donald Tusk nazwał związkowców „pętakami”.

Stagnacja pensji minimalnej


Warto prześledzić również jak za rządów PO-PSL rosła pensja minimalna i porównać to z obecną dynamiką, bo jej stymulowanie to jedna z nielicznych możliwości wypływania rządu na krajowej płace. W ostatnich sześciu latach rządów Zjednoczonej Prawicy pensja minimalna wzrosła z 1750 zł do 2,8 tys. złotych brutto, pojawiła się również godzinowa stawka minimalna, wynosząca w tym roku 18,30 zł brutto.

Misja Donalda Tuska po powrocie i jego wojenne credo polityczne

„Zło rządzi w Polsce. Wychodzimy bić się z tym złem” – to tylko początek wojennego orędzia Donalda Tuska, wzywającego do bezwzględnego rozprawienia...

zobacz więcej

Do dziś więc pensja minimalna wzrosła łącznie o 1050 zł, na dodatek wiele wskazuje na to, że w przyszłym roku kwota ta wzrośnie o kolejne 200 zł do 3000 zł i 19,60 zł za godzinę. Będzie to oznaczać łączny wzrost w latach rządu „dobrej zmiany” o 1250 zł. A jak pensję minimalną podnosiła koalicja PO-PSL? Między 2008 a 2015 r. pensja ta urosła zaledwie o 624 zł z 1126 do 1750 zł. Różnica jest znaczna, na dodatek między bajki można włożyć platformerską propagandę mówiącą o tym, że podwyżka z ostatnich lat została zjedzona przez inflację. Dziś za pensję minimalną możemy nabyć dużo większy koszyk zakupowy niż w latach rządów PO-PSL.

Oceniając stosunek Tuska do pracowników nie można zapomnieć o fatalnej jakości dialogu społecznego prowadzonej w Trójstronnej Komisji, strzelaniu do protestujących górników, pogardzie wobec idei programów społecznych (polityka ciepłej wody w kranie i słynne „piniędzy nie ma i nie będzie”), potencjalnego powrotu handlu we wszystkie niedziele, na co ochoczo dłonie zacierają zagraniczne koncerny handlowe. A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej.

To nie ma nic wspólnego z demokracją


Swojego sceptycyzmu do powrotu Tuska nie kryją związkowcy. Jak mówi w rozmowie z „Dziennikiem Bałtyckim” Tadeusz Majchrowicz, zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”: „Składaliśmy projekty różnego rodzaju ustaw, które z miejsca trafiały do kosza. Donald Tusk nazwał w Sejmie szefa NSZZ Solidarność pętakiem, gdy naciskaliśmy, by społeczeństwo w referendum wypowiedziało się w sprawie podniesienia wieku emerytalnego”.

– Do polskiej polityki wrócił człowiek, który jednego dnia mówił, że nie takiego projektu wprowadzał nie będzie, a następnego dnia już to się stało. Uważam go za kłamcę. (…) O czym miałaby rozmawiać Solidarność z reprezentantem partii opozycyjnej, która totalnie krytykuje, potępia wszystko, co się dzieje w Polsce? (…) Czy chcemy powrotu demokracji z czasów rządów PO-PSL? Nie, nie chcemy. W Solidarności przechodzimy w wyborach od najniższego, wydziałowego szczebla, potem zakładowego, aż do krajowego. A w PO z władz wyrzucono kobietę, by zrobić miejsce dla człowieka, którego w Europie nikt już nie chce. To nie ma nic wspólnego z demokracją – ocenił doświadczony związkowiec.

To słowa to najlepsze podsumowanie tego co może nasz czekać, gdyby Tuskowi udało się odzyskać władzę w Polsce.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej