RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Powrót Tuska. Saruman zgrywa Gandalfa

Donald Tusk (fot. Forum/ Dudek Jerzy)
Donald Tusk (fot. Forum/ Dudek Jerzy)

Donald Tusk z całą premedytacją próbuje stare platformerskie zło sprzedać jako totalne dobro. A za jego plecami czekają na powrót do władzy ludzie, którym tęskno za Polską trzech złotych godzinowej stawki na rękę, zwijania usług publicznych nie tylko na polskiej prowincji i wysoko podniesionego wieku emerytalnego.

Instrukcja dla mediów. Tusk mówi, kto może być dziennikarzem i jakie można zadawać pytania

Jeśli ktoś chce nazywać się dziennikarzem, to wie, że trudne pytania należy zadawać władzy, nie opozycji – podkreślił podczas konferencji prasowej...

zobacz więcej

Powrót Tuska odbywa się pod sztandarem powrotu do normalności. Brzmi to nieźle, szczególnie dla żelaznego elektoratu Platformy. Dobiegający stamtąd entuzjazm jest głośny, naprawdę głośny.

Trudno się dziwić. Nawet krzywa dziś mina Rafała Trzaskowskiego przypomina, że ten topniejący wciąż elektorat i sfrustrowane platformerskie elity po prostu potrzebują kieszonkowego mesjasza. Krótko był kimś takim Borys Budka, jeszcze krócej – Rafał Trzaskowski. Został premier, który prowadził jedną z najbardziej antyspołecznych i antyrodzinnych polityk w całej III RP.

Tusk chętnie mówi o PiS jako o absolutnym złu. Ale dwie naprawdę poważne kwestie psują mu tę narrację. Pierwsza to kwestia wieku emerytalnego, druga – 500 Plus. W obu tych sprawach stary-nowy szef Platformy gorąco zapewnia: popełniłem poważny błąd. I dodaje: „500 Plus zostaje, a podwyżka wieku emerytalnego była błędem”.

Zobacz także: Pobierz aplikację mobilną i oglądaj TVP INFO na żywo

Świetnie skomentował to w jednym ze swoich felietonów dziennikarz ekonomiczny Rafał Woś, stwierdzając: „W minioną niedzielę Donald Tusk oficjalnie przyznał, że to PiS lepiej od liberałów zrozumiał wyzwania współczesnej gospodarki oraz trendy nowej ekonomii”.

Tusk wściekł się na dziennikarza, zaczął uciekać od odpowiedzi i go obrażać. Jakie było pytanie?

Dziennikarz TVP Info kilkukrotnie próbował uzyskać od Donalda Tuska odpowiedź na pytania o aferę jego byłego ministra Sławomira Nowaka. P.o. szefa...

zobacz więcej

Dla liberałów to, co dzieje się od lat w polskiej gospodarce, to kamień obrazy. Regularnie wieszczyli ustami Leszka Balcerowicza i jego pomniejszych klonów, że przez PiS gospodarka zaraz upadnie. Dziś z przerażeniem czytają choćby niemiecką prasę, która donosi o wciąż wzmacniającym się boomie gospodarczym w naszym kraju.

To wzrost, na którym zyskują miliony zwykłych Polek i Polaków. Ta milcząca większość, którą liberałowie zwyczajowo nie biorą w rachubę w przedwyborczych sondażach. Ale to ci ludzie, często dla świętego spokoju mało dyskutujący o polityce, naprawdę nie traktują na serio Donalda Tuska.

Nowy-stary szef Platformy jest trochę jak Saruman, który udaje Gandalfa. Zły czarownik z tolkienowskiej trylogii uciekł na lata za granicę, by uchronić się – nie tylko wizerunkowo – przed naprawdę potężnymi kłopotami. Teraz, gdy ludzie już zapomnieli, jak kiepsko im się żyło pod jego rządami, wraca pośród fanfar. I próbuje przekonywać ludzi mniej zorientowanych albo tych ze słabszą pamięcią, że jest tym dobrym. I że za jego czasu było najlepiej. A przy okazji straszy i zupełnie jawnie już grozi ludziom, z których poglądami mu nie po drodze. Grozi wszystkim, którzy śmią go pytać choćby o sprawy związane ze Sławomirem Nowakiem.

Tusk ma jednak poważny problem. Jego groźby cieszą żelazny elektorat Platformy. Ale na innych nie robią większego wrażenia.

Mejza: Tych polityków Tusk przeprowadzi na drugą stronę Styksu

Tusk jest sprawny. Ale oprócz tego dla większości polityków młodej generacji PO będzie politycznym Charonem, który przeprowadzi ich na drugą stronę...

zobacz więcej

Poza tym, sądząc po wieściach z obozu PO, Rafał Trzaskowski naprawdę robi dobrą minę do złej gry. Tym bardziej, że na własnej skórze właśnie się przekonuje, jak wygląda „demokracja wewnętrzna” w jego partii: chciał wewnętrznych wyborów, ale spacyfikowali go platformerscy baronowie. Jeszcze niedawno sprawiał wrażenie nowego lidera, dziś ma prosty wybór: albo zdecyduje się na polityczną samodzielność, albo przywdzieje liberię lokaja.

Na tym nie koniec. Na Twitterze i Facebooku tego aż tak nie widać, jak to w chwilach wielkiego wzmożenia opozycji, ale największym przeciwnikiem Donalda Tuska są dziś właśnie zwykli ludzie. Dla nich były premier to nie jest ani obietnica większej demokracji, ani większego liberalizmu. To zapowiedź powrotu Polski, w której ton nadawały elity pogardzające „pięćsetplusami”.

Tusk nie tylko świadomie nie chciał się zgodzić na politykę prorodzinną i prospołeczną, która jest czymś normalnych choćby w Niemczech, kraju jego politycznej mentorki Angeli Merkel. To za jego czasów na potęgę cięto połączenia kolejowe i autobusowe, zamykano urzędy pocztowe, szkoły i biblioteki nie tylko w mniejszych miejscowościach. To za jego czasów niskie podatki płacili najbogatsi, a realnie znacznie wyższe – mniej zamożni.

Hołownia o Tusku: Dżihady mnie nie kręcą

Dla mnie nie jest realnym światem, przy całym moim niekłamanym szacunku do Donalda Tuska, to, że zapisuje teraz nas wszystkich do metafizycznej...

zobacz więcej

Rzecz jasna, opiniotwórczym elitom to nie przeszkadzało. Dlaczego? Dziś odpowiedź jest już oczywista. Przez ostatnie lata zbyt często oglądaliśmy festiwale pogardy wobec „pięćsetplusów” ze strony opiniotwórczych ludzi z tytułami i zasługami. Dla nich ważny jest tylko powrót starych, najlepszych dla nich samych czasów.

Gadanina o wysokich politycznych standardach? O demokracji? Przecież Tusk nic sobie nie robił z protestów i bolączek społecznych za swoich czasów. W jego wąskim horyzoncie Polska to dobre dzielnice metropolii i bogate miasteczka na ich obrzeżu. Tuska i jego zaplecze naprawdę wścieka, że ktoś może serio traktować tak zwaną gorszą Polskę.

Twoje INFO - kontakt z TVP INFO
Co więcej, mógł sobie na to pozwolić także dlatego, że miał za sobą i prywatne, i publiczne media. Kto pamięta czasy sprzed 2015 roku ten wie, jak bardzo zdumiał niemal wszystkie duże środki przekazu podwójny sukces PiS. One wszystkie śpiewały wtedy niemal jednym głosem, że Platforma jest skazana na sukces.

Tusk kłamie o 500 Plus: Ewa Kopacz miała już gotowy taki projekt

P.o. szefa Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zasugerował, że w zasadzie jego partia sama wymyśliła program 500 Plus, a jego następczyni na...

zobacz więcej

Samokrytycyzmu nie było tam za grosz. Bardzo mało jest go i teraz, sądząc po tym, że ich jedyną nadzieją, niemal wytrychem albo i łomem do politycznego sukcesu ma być mocno już zużyty, grający na agresji Tusk.

Ale naprawdę nie ma się co bać. Każdego dnia, z każdym kolejnym wystąpieniem nowego/starego szefa PO przybywa ludzi, w których na nowo zaczyna on budzić nieufność i złość.

To ważne pytanie: jak długo Donald Tusk ujedzie na złej energii, którą próbuje sprzedać jako większe dobro? Szczególnie z wciąż tym samym lumpenliberalnym zapleczem i naprawdę nieciekawym pomysłem na Polskę: żeby było tak jak było.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej