RAPORT

Wojna na Ukrainie

Zabójstwo dzieci. Zeznania „najmłodszego polskiego milionera”

Piotr K przekazał, że oskarżony wielokrotnie próbował odebrać życie chłopcu (fot. PAP/Jakub Kamiński)
Piotr K przekazał, że oskarżony wielokrotnie próbował odebrać życie chłopcu (fot. PAP/Jakub Kamiński)

Piotr K., znany jako „najmłodszy polski milioner”, złożył przed warszawskim sądem zeznania w sprawie o zabójstwo dwojga niemowląt. Oskarżonym jest ich ojciec, Piotr P. Kilka lat temu mężczyźni siedzieli w jednej celi i sprawca miał mu ujawnić szczegóły dokonanych zbrodni. – Mówił o swoim synu: to – zeznał K.

Zaatakował nożem znajomych - jeden nie żyje. Usłyszał zarzuty

Zarzuty zabójstwa jednej osoby i usiłowania zabicia drugiej postawiła prokuratura 20-latkowi z Pszczyny (Śląskie), który według ustaleń śledztwa...

zobacz więcej

Wezwany na świadka przez Sąd Okręgowy w Warszawie Piotr K. powiedział, że zna oskarżonego, zostali osadzeni w jednej celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka jesienią 2017 roku. K. przebywał tam w związku ze stawianymi mu zarzutami oszustwa, z kolei Piotr P. został aresztowany pod zarzutem zabójstwa swojego 5-miesięcznego syna Miłosza. Świadek zeznał, że bardzo się ucieszył, bo poznał kogoś w swoim wieku. Wcześniej w celi przebywał w obcokrajowcami, z którymi nie mógł porozmawiać.

„Prokuratura uważa, że celowo upuścił swoje dziecko”


– Byłem osamotniony, na skraju załamania. Piotr z dnia na dzień stał się jedyną osoba, z którą rozmawiałem po nocach, na spacerach, na świetlicy. Powiedział, że mnie zna, kojarzy biznes, który prowadziłem. Rozmawialiśmy o planach na przyszłość, mieliśmy razem tworzyć biznes, jak wyjdziemy z aresztu. Rozmawialiśmy o swoich rodzinach, marzeniach, wspomnieniach, o wszystkim. Powiedział mi, że siedzi, bo prokuratura uważa, że celowo upuścił swoje dziecko. Mówił, że szedł z chłopcem na rękach, miał go odłożyć do wózka i potknął się o dywan. Dziecko upadło na podłogę i zmarło – zeznał K. Z zeznań 29-letniego świadka wynika, że w celi z Piotrem P. mógł spędzić około 3 miesięcy. Mężczyźni bardzo się zżyli. – Opowiadał mi o swojej mamie, która poświęciła życie, by opiekować się chorym bratem. O tym, że bliscy nie wiedzą, jaki jest naprawdę. Mówił o tym, jak zakochał się w swojej żonie i jak ich związek zaczął się rozpadać po tym, jak urodziła się ich córka Liliana. (...) Dziecko stało się najważniejsze, on czuł się pominięty – zeznał.

Zobacz także: „To już drugie dziecko, które zmarło i nie jestem w stanie płakać, nie mam łez”

Świadek pamiętał, że znaczna część opowieści współosadzonego była wiązana z seksualną sferą jego życia. W swoich wyznaniach wspominać miał prostytutkę, z którą związał się po rozstaniu z żoną.

Zarzut zabójstwa brata bliźniaka dla 26-latka z Kłecka

Zarzut zabójstwa brata bliźniaka usłyszał 26–letni Mateusz G. Do zabójstwa doszło w sobotę w Kłecku (Wielkopolskie). Mężczyzna nie przyznaje się do...

zobacz więcej

Piotr P. miał publicznie oświadczać, że pierwszą rzeczą, jakiej dokona po opuszczeniu aresztu śledczego będzie wazektomia. – Mówił, że nie chce już nigdy mieć dzieci. Powtarzał, że to ogromny wydatek i same problemy. Pamiętam, że o swoim synu mówił, że »to krzyczy cały czas«, nazywał dziecko, jakby było przedmiotem. Mówił to z grymasem i pogardą – padło z ust świadka.

Oskarżony miewał napady szału w celi


Podczas przesłuchania przed sądem Piotr K. przyznał, że choć bardzo zżył się ze swoim imiennikiem, po jakimś czasie zaczął się go bać. Piotr P. miewał napady szału, kopał ściany, zapowiadał, że odbierze sobie życie, albo sugerował, że zna sposób, by wszyscy osadzeni z nim w celi udusili się z braku powietrza.

Piotr K. zeznał, że P. zwierzył mu się po pewnym czasie znajomości, że śmierć jego syna Mieszka 8 września 2017 roku nie była przypadkowa. Oskarżony obserwował u chłopczyka niepełnosprawność i tiki nerwowe, przy których ciało niemowlaka wyginało się. U dziecka zdiagnozowano ciężkie niedotlenienie mózgu spowodowane nagłym zatrzymaniem krążenia z nieznanej przyczyny.

Zobacz także: „Łucja i Miłosz musieli umrzeć”. Dramatyczne ustalenia prokuratury ws. śmierci niemowlaków

Tamtego dnia Miłosz również miał wygiąć się, a Piotra P. ogarnęła wściekłość i rzucił dzieckiem o podłogę. Chłopczyk był reanimowany i przewieziony do szpitala przy ul. Żwirki i Wigury, gdzie po trzech godzinach zmarł. Lekarz dyżurny uznał, że obrażenia niemowlaka były zbyt rozległe jak na upadek. Placówka powiadomiła policję. Powołano biegłych, którzy wykluczyli, by śmierć chłopca była wynikiem zwykłego upadku. W ich opinii na jego ciało oddziaływano ze znaczną siłą. W listopadzie 2017 roku Piotr P. został aresztowany.

Pobiła niemowlę i dała mu amfetaminę. Matka odpowie za zabójstwo

36-latka z Dąbrowy Górniczej odpowie przed sądem za zabicie dwumiesięcznej córeczki i znęcanie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem. Krótko...

zobacz więcej

Jak zeznał świadek, z innych opowieści współosadzonego odnosił wrażenie, że ten wielokrotnie wcześniej próbował odebrać życie chłopcu, np. konstruując źle zamocowaną huśtawkę, na której bujał Miłosza przy otwartym oknie.

Przyczyna śmierci Liliany


Po pewnym czasie K. dowiedział się, że córka Piotra P. również nie żyje. Trzymiesięczna Liliana zmarła 22 kwietnia 2016 roku, wcześniej przebywała w szpitalu w związku ze zdiagnozowanym zachłystowym zapaleniem płuc. Oficjalną przyczyną zgonu dziewczynki miała być tzw. śmierć łóżeczkowa.

– Od słowa do słowa powiedział mi, że to się stało, gdy jego żona poszła na zakupy do galerii handlowej. On najpierw wysłał jej film albo zdjęcia, że dziecko śpi i wszystko jest okej – powiedział K. Później oskarżony najpierw miał upozorować zachłyśnięcie się dziecka, a po jego śmierci także akcję reanimacyjną.

Po zeznaniach świadka złożonych w maju 2019 roku dokonano ekshumacji ciała dziewczynki i powołano biegłych, których ekspertyzy potwierdziły prawdziwość tych zeznań i pozwoliły na przedstawienie oskarżonemu zarzutu zabójstwa drugiego dziecka.

„NYT”: Saudyjscy zabójcy Chaszodżdżiego byli szkoleni w USA

Czterech Saudyjczyków, którzy brali udział w zabójstwie dziennikarza „Washington Post” Dżamala Chaszodżdżiego, wcześniej uczestniczyło w szkoleniu...

zobacz więcej

„Nie chciałem być łączony z zabójstwem”


– Nie wiedziałem, czy to, co mówił, było prawdą. Może chciał mi tylko zaimponować, że jest taki inteligentny, że nic mu nie można udowodnić. Nie zamierzałem składać zeznań w tej sprawie. Nie chciałem być łączony z zabójstwem, jestem przecież przedsiębiorcą. Najpierw przesłuchiwano mnie w areszcie, później na komendzie. Zgodziłem się to opowiedzieć dopiero pani prokurator Mirosławie Chyr, która mnie przekonała swoją argumentacją – powiedział Piotr K.

Zeznał, że zawnioskował o przeniesienie do innej celi. – Bałem się go. On prosił, żebym jeszcze został, ale nie chciałem – wyjaśnił.

„Najmłodszy polski milioner” składał zeznania przez prawie pięć godzin. Jego przesłuchanie będzie kontynuowane w lipcu, na kolejnej rozprawie.

Z akt sprawy zgromadzonych w toku śledztwa Prokuratury Okręgowej w Warszawie wynika, że Piotr P. miał pozbawić życia dwójkę swoich dzieci, które wywoływały u niego „dyskomfort psychiczny, źródło frustracji”, stanowić „zbędny balast destabilizujący życie” i „ograniczający możliwości zaspokajania własnych potrzeb życiowych, w tym seksualnych”.

Zobacz także: „Najmłodszy polski milioner” trafił w ręce polskiej policji

Prokuratura postawiła mu w sumie osiem zarzutów. Oskarżyła go o to, że zabił dzieci „działając z zamiarem bezpośrednim” oraz „w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie”, wynikającej z „frustracji związanej z ojcostwem”.

Głodziła i torturowała pokojówkę. Sąd wymierzył karę

Sąd w Singapurze wymierzył we wtorek wyrok 30 lat więzienia kobiecie, która miesiącami głodziła, torturowała i ostatecznie zabiła swoją pochodzącą...

zobacz więcej

Zdaniem oskarżyciela sposób, w jaki P. zamordował Lilianę spowodował u niej „cierpienie ponad miarę”. Z kolei w przypadku chłopca prokuratura opierając się na opiniach biegłych twierdzi, że spowodował co najmniej trzy masywne urazy głowy oraz złamanie żeber.

Pozostałe zarzuty zawarte w akcie oskarżenia dotyczą nakłaniania żony do usunięcia ciąży i zamówienie kobiecie tabletek wczesnoporonnych. Miał twierdzić, że są za młodzi, a jego rodzice nie będą zadowoleni.

Ponadto prokuratura oskarżyła mężczyznę o próbę wyłudzenia z UKSW oraz wyłudzenie z Politechniki Warszawskiej (uczelnie, na których studiował mężczyzna) oraz towarzystwa ubezpieczeniowego zapomóg m.in. z tytułu losowej śmierci dziecka, a także podrobienie podpisów żony na jednym z wniosków. Oskarżony odpowie również za to, że w dniu zatrzymania miał około 4 gramów marihuany.

Piotr P. nigdy nie przyznał się do winy, a jedynie do zarzutu podrobienia podpisu żony i posiadania marihuany. Twierdził, że kochał swoją żonę i dzieci oraz dbał o nie. Zarzuty określił jako „bolesne, krzywdzące i nieprawdziwe”. – To jest dla mnie abstrakcyjne – tłumaczył.

Piotr P. w ramach „żartu” miał zamknąć miesięczną córkę w szufladzie


Była żona Piotra P. nie została jeszcze przesłuchana przed sądem. W śledztwie kobieta opisywała relację z mężem, który skupiony był na własnych potrzebach, przede wszystkim seksualnych. Między małżonkami dochodziło do awantur, Piotr P. bywał agresywny, rzucał przedmiotami, uderzał w meble. W ramach „żartów” miał zamknąć ich miesięczną córkę w szufladzie na bieliznę.

Kobieta pamiętała, że mąż pytał ją, czy kochałaby go, gdyby ich pierworodna córka zmarła. Zeznała również, że po śmierci dziewczynki ich relacja uległa widocznej poprawie i szybko zaszła w drugą ciążę. Świadek mówiła, że Piotr P. nie przeżywał śmierci żadnego z ich dzieci, „zachowywał się, jakby urwał się z łańcucha”, chciał wychodzić na imprezy, wyjeżdżać na wakacje.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej