SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Transformacja energetyczna. Związkowy chcą gwarancji

Polska gospodarka idzie w kierunku zeroemisyjności (fot. Pexels)
Polska gospodarka idzie w kierunku zeroemisyjności (fot. Pexels)

Gwarancji ustawowych i umowy społecznej na wzór tej dla sektora węgla kamiennego domagali się przedstawiciele związków zawodowych z sektora energetyki na wtorkowym posiedzeniu sejmowej komisji energii, klimatu i aktywów państwowych. Wskazywali przede wszystkim na niepewność w związku z planowanym przenoszeniem pracowników wraz z wytwórczymi aktywami węglowymi do Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego.

„Nowe możliwości dla tysięcy nowych polskich firm”. Premier o Polskim Ładzie i Via Carpatii

Od takich dróg zaczyna się przyciąganie nowych inwestycji; Via Carpatia jest po to, żeby tworzyć nowe miejsca pracy – mówił premier Mateusz...

zobacz więcej

Związkowcy wyrażali obawy, że w ramach transformacji nie da się stworzyć takiej liczby nowych miejsc pracy, np. w sektorze Odnawialnych Źródeł Energii (OZE), by zrównoważyć ubytek miejsc pracy w konwencjonalnej energetyce.

Jak wskazywał Marcin Szymanek ze Zrzeszenia Związków Zawodowych Energetyków, strona społeczna wciąż nie może się dowiedzieć od rządu, czy np. NABE będzie pojedynczym pracodawcą, czy będzie ich tam więcej, czy wejdą do niej też elektrociepłownie. Zwrócił uwagę, że pracownicy energetyki mają układy zbiorowe czy regulaminy pracy i nie wiadomo, co się z nimi stanie po przejściu do NABE. Zgodnie z ustawą, jeżeli nie będzie nowych ustaleń, to będą obowiązywać najwyżej przez rok – zauważył Szymanek.

Jak dodał, powszechne jest przekonanie, że NABE będzie „umieralnią” dla elektrowni węglowych. Dla górników zawarto umowę, a dla energetyków jest tylko o tym mowa – stwierdził związkowiec.

Podkreślił, że oczekiwanie gwarancji ustawowych wynika z tego, iż grupy energetyczne często wypowiadają umowy społeczne, kiedy stają się niewygodne, i jest obawa, że tak samo będzie w NABE.

Mariusz Kamiński, również ze Zrzeszenia Związków Zawodowych Energetyków wskazywał na rozmiary transformacji. Jak mówił, w należącym do PGE Zespole Elektrowni Dolna Odra (ZEDO) pod koniec 2020 r. pracowało 1,4 tys. osób, a kiedy przejdzie ona na budowane obecnie źródła gazowe – będzie to 65 osób. Powątpiewał też, czy sektor energetyki wiatrowej może wygenerować 70 tys. miejsc pracy.

Największy petrochemiczny projekt w Europie. Orlen inwestuje w Olefin III

PKN Orlen podpisał ze spółkami Hyundai Engineering z siedzibą w Seulu oraz Técnicas Reunidas z siedzibą w Madrycie umowę na budowę kompleksu...

zobacz więcej

Potrzebna optymalizacja


– Wszyscy jesteśmy otwarci na szczery i normalny dialog. Wiemy, że jest potrzebna optymalizacja, ale oczekujemy uwzględnienia naszych argumentów i podpowiedzi rozwiązań – mówił.

Prezes PGE GiEK Wioletta Czemiel-Grzybowska podkreślała z kolei, że w regionach bełchatowskim czy turoszowskim powstają plany z konkretnymi rozwiązaniami, wskazującymi gdzie i jakie miejsca pracy powstaną w miejsce energetyki konwencjonalnej.

– W ZEDO nie było zwolnień grupowych, daliśmy szanse przejścia do innych obszarów energetyki, na przykład do elektrociepłowni i do spółki, która będzie eksploatować nowe bloki gazowe – mówiła Czemiel-Grzybowska.

Jak podkreśliła, do innych linii biznesowych chce przejść więcej pracowników, niż zakładała spółka. Ponad 400 osób znajdzie zatrudnienie w elektrociepłowni, a kolejne kilkadziesiąt – przy nowej inwestycji w gaz – zaznaczyła. – Obawiamy się, że ci ludzie, którzy przechodzą do elektrociepłowni, za rok będą bez pracy – replikował Kamiński.

Posłanka PiS Beata Mateusiak-Pielucha stwierdziła z kolei, że nie da się zastąpić Bełchatowa miejscami pracy przy OZE i taka transformacja będzie tworzeniem regionów biedy i bezrobocia. Jej zdaniem polski rząd powinien mocniej walczyć w UE o energetykę węglową, bo „z węglem nie wygląda tak źle, jak przedstawia to Unia Europejska”.

Jak wskazywała, węgiel to stabilne źródło energii, jego ceny rosną, a także istnieją nowoczesne metody spalania.

źródło:

Zobacz więcej