SERWIS

Tokio 2020: wyniki, starty i medale

Kupiony przy wysypisku śmieci obraz Davida Bowie trafił na aukcję

David Bowie (fot. Nigel Wright/Mirrorpix/Getty Images)
David Bowie (fot. Nigel Wright/Mirrorpix/Getty Images)

Przez lata nikt nie wiedział, gdzie jest. W końcu został odnaleziony w składzie rzeczy używanych przy wysypisku śmieci. A że sprzedawca nie wiedział, że to obraz Davida Bowiego, wycenił go na 5 dolarów kanadyjskich. Teraz dzieło trafiło aukcję sztuki. Jego cena może osiągnąć nawet ponad 20 tysięcy dolarów kanadyjskich.

List w butelce studentek AGH odnaleziony po latach. Zgłosił się ekolog

List, który 10 lat temu studentki krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej umieściły w butelce i wrzuciły do Morza Bałtyckiego niedaleko...

zobacz więcej

Taka historia nie zdarza się często. A przy okazji udowadnia, że warto chodzić na targi staroci i wyprzedaże garażowe, bo można tam trafić prawdziwą perłę. Tak było w przypadku uznanego za zaginiony obrazu Davida Bowie. Dzieło zostało wypatrzone na wyprzedaży używanych sprzętów obok wysypiska śmieci w kanadyjskiej miejscowości South River, w prowincji Ontario.

Obecny właściciel obrazu zapłacił za dzieło słynnego muzyka 5 dolarów kanadyjskich (około 15 złotych) i początkowo wcale nie zdawał sobie sprawy, co tak naprawdę kupuje, nie jest bowiem kolekcjonerem dzieł sztuki ani marszandem. Obraz po prostu mu się spodobał. Dopiero jak zobaczył sygnaturę autora, zorientował się, na jaki skarb trafił.

Ów obraz to portret zatytułowany „DHead XLVI", który należy do cyklu 47 prac, które Bowie stworzył w latach 1995–1997. Na odwrocie płótna znajduje się charakterystyczny podpis muzyka oraz papierowa naklejka z jego nazwiskiem, datą 1997 i opisem: „akryl i kolaż komputerowy na płótnie".

Zobacz także: Hugh Jackman na planie „X–Men” przechodził katusze. „Zrzucali go raz za razem” 

Obraz 15 czerwca trafił na licytację w domu aukcyjnym Cowley Abbott. Przedstawiciel tego domu aukcyjnego zdradził w rozmowie z CNN, że obecny właściciel portretu zgłosił chęć jego sprzedaży w listopadzie i wtedy rozpoczął się proces weryfikacji, czy dzieło jest autentyczne. Na zlecenie domu aukcyjnego zostały więc wykonane badania płótna, trafiło ono także do eksperta Andy'ego Petersa, który zbiera autografy Bowiego od 1978 roku. On potwierdził autentyczność dzieła. „Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem obraz, od razu wiedziałem, co to jest" – powiedział w rozmowie z dziennikarzem CNN.

Złowił suma giganta. Takiej ryby jeszcze tam nie widzieli [WIDEO]

Zalew Zemborzycki słynie nie tylko ze swoich walorów rekreacyjno-wypoczynkowych, ale jest także świetną bazą dla miłośników wędkarstwa. O tym, że z...

zobacz więcej

Peters dodał, że pamięta ten portret, bo na początku lat 2000 dzieło ikony rocka było wystawione na sprzedaż na nieistniejącej już stronie internetowej poświęconej sztuce Bowiego. „Nie musiałem widzieć autografu z tyłu, bo wiedziałem, że obraz jest autentyczny, ale oczywiście weryfikacja podpisu dała mi stuprocentową pewność" – powiedział.

Dom aukcyjny Cowley Abbott oceniał, że obraz może osiągnąć na licytacji cenę od 9 tysięcy do 12 tysięcy dolarów kanadyjskich (ok. 27–37 tys. złotych), ale już pierwszego dnia sprzedaży ta kwota została przekroczona. Aukcja kończy się 24 czerwca, więc ostateczna cena obrazu może być znacznie wyższa. W 2018 roku dom aukcyjny Christie's sprzedał inny obraz z tej serii za 27 500 dolarów amerykańskich (ok. 105 tysięcy złotych).

Zobacz także: Twórcy „Przyjaciół” zapewniają, że Matthew Perry jest w znakomitej formie 

David Bowie, zanim zajął się muzyką, w młodości studiował sztukę i projektowanie, przez całe życie był też zapalonym kolekcjonerem i malarzem, u którego eksperci widzą inspirację ekspresjonistą Francisem Baconem. W latach 1995–1997 muzyk namalował serię około czterdziestu siedmiu prac na płótnie, które zatytułował „Dead Heads" (lub „D Head"). Każdy obraz ma także w tytule cyfrę rzymską. Wśród portretowanych modeli byli członkowie zespołu, przyjaciele i znajomi muzyka, a kilka prac to autoportrety Bowiego.

źródło:

Zobacz więcej