RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Szokujący wyrok TSUE ws. kłamstwa o „polskich obozach”

Wyrok TSUE. Stanisław Zalewski (fot. PAP/Piotr Nowak)
Wyrok TSUE. Stanisław Zalewski (fot. PAP/Piotr Nowak)

Unijny Trybunał uznał, że były więzień Auschwitz Stanisław Zalewski nie może dochodzić sprawiedliwości przed polskim sądem za zwrot „polskie obozy” użyty przez niemieckie media. „TSUE stanął po stronie kłamców” – ocenia wyrok Lech Obara, pełnomocnik Zalewskiego. Sam zainteresowany również nie kryje wzburzenia. Głos zabrał także wiceminister sprawiedliwości. – Trybunał Sprawiedliwości UE broni interesów Niemiec, a organa Unii próbują arbitralnie rozstrzygać, kto ma jakie kompetencje w Polsce. Czynią to z pominięciem Konstytucji RP i ustaw obowiązujących w naszym kraju – skomentował orzeczenie Sebastian Kaleta.

Czy Niemcy uklękną, by przeprosić za zbrodnie II wojny światowej?

Temat klękania piłkarzy, jako forma przeprosin za rasizm i niewolnictwo budzi ogromne emocje. Wbrew temu, co zapowiadano, na Euro 2020 większość...

zobacz więcej

„Jesteśmy zszokowani stanowiskiem TSUE, który dziś w wyroku w sprawie C-800/19 pozbawił polskich obywateli, pokrzywdzonych przez zagranicznych wydawców wypowiedziami typu »polskie obozy«, dobrodziejstwa przepisów unijnych pozwalających na dochodzenie roszczeń za naruszenie dóbr osobistych za pośrednictwem internetu” – czytamy w oświadczeniu Obary.

Sam poszkodowany, były więzień Auschwitz, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, przyznaje, że stało się to, czego się obawiał.

Zobacz także:  Polscy kombatanci: Rząd RFN pomija nas w pracach nad miejscami pamięci

– Teraz naprawdę wyrokami polskich sądów będę mógł tapetować ściany w swoim mieszkaniu. Albo w siedzibie Związku Byłych Więźniów Obozów Koncentracyjnych. Albo sędziowie TSUE są ignorantami mimo tytułów profesorskich, albo robią to celowo. Zamykają Polakom drogę do sądu w sprawach, w których są obrażani. Ja mogłem nie być w Treblince, ale nazwanie jej „polskim obozem” mnie jako byłego więźnia obraża. Obozów nie tworzyli kosmici. Byli to Niemcy – mówi.

Co teraz? „Polskie sądy nie będą chciały rozpoznawać powództw”

Merkel odwołała wizytę w Polsce? MSZ: Wierutna bzdura

„Gazeta Wyborcza”, a za nią część mediów rozpowszechnia informację, że kanclerz Niemiec nie chciała się spotkać z polskim premierem. – Na żadnym...

zobacz więcej

Z kolei Obara, tłumacząc stronę prawną całej sprawy, zwraca uwagę, że dotychczasowa wykładnia unijnych przepisów w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych była odmienna.

„Dotychczas sędziowie luksemburscy konsekwentnie stali po stronie poszkodowanych, kształtując pogląd, (...) że w przypadku pomówienia dokonanego za pomocą internetu, mającego nieograniczony zasięg, osoba poszkodowana może pozwać zagraniczny podmiot odpowiedzialny za to pomówienie w państwie, w którym znajduje się jego tzw. centrum spraw życiowych. Najczęściej jest to miejsce zamieszkania osoby pomówionej lub jej siedziba (w przypadku jednostek organizacyjnych)" – wyjaśnia prawnik.

Zobacz także:  Oddać sprawę „polskich obozów” niemieckim sędziom? Polski sąd pyta TSUE

„Wyrok TSUE oznacza, że polskie sądy nie będą chciały rozpoznawać powództw o »polskie obozy« wywiedzione przeciwko niemieckim wydawcom. Polacy, aby domagać się ochrony swoich dóbr osobistych, będą musieli wytoczyć powództwo przeciwko wydawcy w państwie, w którym ma on swoją siedzibę” – alarmuje.

Uczcili ofiary Pawiaka. „Na młodych spada obowiązek zachowania pamięci”

Byli więźniowie, powstańcy warszawscy oraz przedstawiciele władz stolicy uczcili pamięć ofiar więzienia na Pawiaku. Pod koniec lipca 1944 roku...

zobacz więcej

TSUE murem za stanowiskiem Niemców


„W przypadku niemieckich wydawnictw będzie trzeba skierować pozew przed sądem niemieckim. Jak zaś pokazała sprawa pana Karola Tendery, niemieccy sędziowie Federalnego Trybunału Sprawiedliwości nie mieli skrupułów, aby objąć ochroną niemieckiego wydawcę, powołując się na niezrozumiałą wykładnię swobody wyrażania opinii. (...) Tym samym wyraźnie dali znać podległym im judykacyjnie niemieckim sądom powszechnym do zrozumienia, że interes niemieckich dziennikarzy jest ważniejszy niż dobra osobiste polskich obywateli i właśnie w taki sposób mają rozstrzygać podobne sprawy" – analizuje prawnik, prezes Stowarzyszenia Patria Nostra.

W 2017 r. bawarskie media – rozgłośnia radiowa B5 i regionalny portal informacyjny Mittelbayerische – użyły na swoich stronach internetowych określenia „polski obóz” w stosunku do obozu zagłady w Treblince.

Zobacz także:   Były więzień: Ich krzyk słyszę w mojej podświadomości

Prawnicy działający w Stowarzyszeniu Patria Nostra w imieniu Zalewskiego, który poczuł się obrażony tym sformułowaniem, wnieśli o przeprosiny oraz o wpłacenie 50 tys. zł na rzecz stowarzyszenia. Jednak pełnomocnicy z Niemiec zakwestionowali prawo polskiego sądu do orzekania w tej sprawie.

Wskazali, że proces powinien toczyć się przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości. Warszawski Sąd Apelacyjny zdecydował się na wysłanie w tej sprawie pytania prejudycjalnego do TSUE, ten zaś w czwartek przyznał rację Niemcom.

O „polskich obozach" pisała niedawno również „Gazeta Wyborcza". O szokujących tezach gazety Adama Michnika informowaliśmy  TUTAJ.

Komisja Europejska pozywa Polskę do TSUE. „Wniosek nie ma prawnego uzasadnienia”

Komisja Europejska podjęła decyzję o skierowaniu sprawy przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej „w celu ochrony...

zobacz więcej

TSUE próbuje zastąpić polskie organa konstytucyjne


– Trybunał Sprawiedliwości UE broni interesów Niemiec, a organa Unii próbują arbitralnie rozstrzygać, kto ma jakie kompetencje w Polsce. Czynią to z pominięciem Konstytucji RP i ustaw obowiązujących w naszym kraju – skomentował orzeczenie wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Trybunał UE zmienił o 180 stopni swe wcześniejsze orzeczenie. W 2011 roku uznał bowiem, że w podobnych sprawach można dochodzić ochrony dóbr osobistych przed polskimi sądami. Teraz okazuje się, że TSUE staje po stronie Niemiec, które próbują wybielać swą historię z czasów II wojny światowej - podkreślił Kaleta.

W opinii Sebastiana Kalety mamy do czynienia ze stosowaniem podwójnych standardów wobec Polski i festiwalem hipokryzji TSUE. Także w innej sprawie – dotyczącej odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich adwokatów – rzecznik generalny Trybunału twierdzi bowiem, że organa izb adwokackich prowadzące postępowania dyscyplinarne są sądami, nie jest sądem natomiast Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego.

– W polskiej konstytucji nie ma mowy o organach korporacyjnych jako o sądach, mimo to rzecznik generalny stwierdza, że można uznać je za sądy, jeśli taka będzie wola organów unijnych – powiedział Sebastian Kaleta. Podkreślił też, że te ciała powoływane przez korporacje zawodowe nie są niezawisłe. Sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN są natomiast niezawiśli i nieusuwalni, mimo to – według rzecznika Trybunału – izba sądem nie jest.

– Ta kuriozalna opinia to droga do anarchii, zachęta do tego, by adwokaci nie uznawali orzeczeń Izby Dyscyplinarnej i nigdy nie godzili się na pociągnięcie do odpowiedzialności swych kolegów, którzy np. spowodują wypadek pod wpływem alkoholu - ocenił wiceminister.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej